Kasia i Marek - żyjemy sobie w Krakowie, czasami gdzieś podróżujemy i głównie o tym oraz o kilku innych naszych pasjach będziemy tutaj pisać. Blog powstał głównie z myślą o wszystkich naszych krewnych i znajomych, ale każdy jest tu mile widziany. ;))
Jak tu nie kochać storczyków? Kapryśne, humorzaste – ale jak zakwitną, osłodzą wszelkie trudy w ich pielęgnacji. Tym razem jeden z naszych „Falków”, po ok dwóch latach hibernacji w stanie badyla – zaskoczył nas totalnie! Piękne, symetrycznie ułożone ogromne białe kwiatki.
Wakacje, piękna pogoda. Ale nawet takie wiercipięty jak my czasem zostają na niedziele w mieście. Na szczęście w Krakowie nigdy nie jest nudno. A w ostateczności zawsze można poskakać po największej miejskiej łące w Europie – po Błoniach! ;)
Już prawie straciłam nadzieje, że przed gorącym sezonem wakacyjnym uda się nam pojechać na upragniony odpoczynek na plaży. A jednak się udało! Nie ma to jak wakacje last minute – wycieczka kupiona w piątek – tuż przed 21 (cudownie, że istnieją biura podróży w centrach handlowych). Wylot w poniedziałek z Katowic, Turcja wybrzeże egejskie, miejscowość Fethiya Calis, HB – cena śmiesznie niska ;)
Już prawie straciłam nadzieje, że przed gorącym sezonem wakacyjnym uda się nam pojechać na upragniony odpoczynek na plaży. A jednak się udało! Nie ma to jak wakacje last minute – wycieczka kupiona w piątek – tuż przed godziną 21 (cudownie, że istnieją biura podróży w centrach handlowych). Wylot w poniedziałek z Katowic – cena śmiesznie niska ;) Tym razem w jednej wycieczce pomieściłyśmy dwa kraje – Turcję i Grecję!
Kto rano wstaje – ma słońce i błękitne niebo! Z wycieczki rowerowej do Tyńca wróciliśmy ok 14 – deszcz tylko na to czekał i zaraz się rozpadało. Po drodze spotkaliśmy Pana Pelikana. To naprawdę niecodzienny widok – taki ogromny ptak nad stawem. Miał uszkodzone skrzydło – widocznie ktoś go przygarnął:
Pomimo zapowiadanych burz, w Krakowie nareszcie zaświeciło słońce. Wisła pod Wawelem już sporo niżej, choć wciąż wysoko – bulwary częściowo zalane. Jednak jest to już o niebo lepsza sytuacja niż na początku tygodnia.
Niestety wiosna nas nie rozpieszcza.
To że zamiast pięknej majowej pogody, kwitnących kwiatów i błękitnego nieba mieliśmy szaro buro i zimno to jeszcze nic. Po kilku dniach sumiennie padającego deszczu (niczym we Freiburgu – tam potrafiło padać przez tydzień non stop, bez chwili przerwy…) rzeki wezbrały i groźba powodzi jest coraz bardziej realna.
Rano widzieliśmy Wisłę pod Wawelem już znacznie podniesioną – po południu wyglądało to jeszcze gorzej…
Najnowsze komentarze