Jak to często bywa w życiu i w podróży – to co sobie zaplanujemy, nie zawsze uda się zrealizować. Tym razem nie dotarliśmy do zamglonych szczytów gór Huang Shan. Pokonała nas pogoda – prognozy zapowiadały mróz i śnieg… Pomimo mojej determinacji w dotarciu do tych gór, perspektywa spędzenia całego dnia na śliskich schodach i ze śniegiem wciskającym się do oczu nawet mnie pokonała.
W to miejsce musieliśmy znaleźć jakąś inną wycieczkę. Zastanawialiśmy się nad Nankinem ale ostatecznie wygrało Hangzhou.
Longjing tarasy herbaciane
|
Longjing tarasy herbaciane
|
Longjing tarasy herbaciane
|
Feilai Feng – groty z posągami
|
|
|
Czytaj dalej ‘Chiny 2010 – Hangzhou’ ›
Jeszcze w Polsce planując pobyt w Szanghaju myślałam przede wszystkim o pięknych ogrodach w niedalekim Suzhou. Do tego miasta ogrodów wybraliśmy się z Szanghaju już drugiego dnia pobytu.
Suzhou przed Pagodą Północną
|
Suzhou Ogród Pokornego Zarządcy
|
Suzhou Ogród Pokornego Zarządcy
|
Suzhou Ogród Pokornego Zarządcy
|
Suzhou Ogród Pokornego Zarządcy
|
Suzhou Ogród Pokornego Zarządcy
|
Czytaj dalej ‘Chiny 2010 – Suzhou’ ›
O tym żeby pojechać na zachód Chin marzyło mi się już w czasie pierwszej podróży. Tym razem się udało. Nie była to jeszcze pustynia Gobi, ale brzydki i przemysłowy Datong który zaskoczył zaskoczył nas totalnie. Chyba możemy wszyscy podsumować, że była to jedna z najfajniejszych wycieczek w Chinach!
Dzieło Ani i Adasia – wycieczka z przewodnikiem :)
|
|
|
|
Wisząca Świątynia (Xuankong Si)
|
Czytaj dalej ‘Chiny 2010 – Datong’ ›
Jesteśmy!
Mamy już doświadczenie ;) i wiemy, że przylatując do Polski z Chin znacznie trudniej się przestawić do zmiany czasu (6h różnicy!). Teraz widzę, że będzie jeszcze trudniej – podróż rozpoczęliśmy w Pekinie wychodząc z hostelu o 8 rano czasu Pekińskiego – do domu dotarliśmy o 24 (czyli w Pekinie była 6 rano… ) – daje to nam 22 godziny. Co najgorsze – cały czas był dzień! W samolocie nie chciało się zupełnie spać! Teraz są tego skutki. Jest godzina 5.20 a wiec całkiem dobra pora na dzierganie nowego wpisu na bloga…
W dotarciu do domku po kolei korzystaliśmy z: taksówki, metra, kolejki, samolotu, pociągu i pomocy naszego ulubionego sąsiada Grzesia!
W Chinach byliśmy w sumie 16 dni. Odwiedziliśmy: Szanghaj, Suzhou i jego piękne ogrody, Hangzhou i tarasy herbaciane, Wuzhen – drewnianą Wenecję, Pekin, Wielki Mur Jinshanling – Simatai, Mauzoleum Mao Zedonga, Chengde i Datong z fantastycznymi grotami Yungang.
Nie udało się nam dotrzeć niestety w Żółte Góry (Huang Shan) – było wiosennie załamanie pogody – śnieg i mróz…
Niestety nie udało się też prowadzić bloga na bieżąco. Dopadła nas rzeczywistość – dość wolne łącze w hostelach i okupowane komputery przez innych podróżników. Przyznam się też, że po całym dniu zwiedzania zwyczajnie nie miałam siły żeby się zabrać za coś więcej niż wspólne planowanie co zobaczymy w dniu następnym. :) Obiecuje jednak opis ciekawych miejsc już wkrótce. Ciekawostka – właśnie zgraliśmy zdjęcia. Mamy ich ok 8800… Oj będzie ostra selekcja ;)
W czasie naszego pobytu w Chinach miał miejsce wypadek samolotu prezydenckiego w Smoleńsku, a w Chinach wielkie trzęsienie ziemi. Oba te tragiczne wydarzenia były obszernie komentowane w chińskich mediach. Z kanału telewizji CCTV dowiedzieliśmy się nawet o tym że Bronisław Komorowski ogłosił termin wyborów.
Jestesmy drugi raz w Pekinie – szukamy wiec ciekawych miejsc ktorych nie widzielismy poprzednim razem. Do Chengde – letniej rezydencji cesarzy wyjechalismy o 6.30 z Dworca Glownego w Pekinie. Przed nami 6 godzin w pociągu – może nie tak komfortowym jak ten z Szanghaju, ale mamy soft seat (61 Y). Przez okno widzimy fantastyczne góry. W pewnym momencie udalo mi sie wypatrzec nawet Wielki Mur – wprawdzie nie tak dobrze zachowany, jak ten z miejsc odwiedzanych przez turystow – ale Mur! Jestesmy prawie jak ekipa angielskiego posla McCartneya – tyle ze oni do Cesarza w Chengde jechali z Pekinu 5 dni…
W pociagu mozna bylo kupic mape Chengde, ale tylko po chinsku (8Y).
Czytaj dalej ‘Chiny 2010 – Chengde’ ›
Wizyte w Pekinie rozpoczelismy od wyprawy na Wielki Mur – tym razem ruszylismy do Jinshanling, skad przeszlismy murem do Simatai (ok. 10km). W 2009 roku bylismy w Badaling – teraz ambitnie postanowilismy zdobyc odcinek najdluzszy i tez z najbardziej klopotliwym dojazdem. Hostel oferowal wprawdzie wycieczke za 260 Y (bez biletow), ale jak sie okazalo nas wynioslo to znacznie taniej – z biletami wstepu to koszt 176 Y na os. Dla tych ktorzy chca wybrac sie na Mur z miejscowosci Mutianyu polecam opis na blogu TUTAJ.
Dojazd z Pekinu: ze stacji metra Dongzimen wychodzimy na dworzec autobusowy – wyjscie B. Mielismy szczescie bo w metrze zaczepila nas pani, ktora jak sie potem okazalo jest konduktorka w autobusie. Z jej pomoca wsiedlismy do wlasnie odjezdzajacego autobusu nr 980 (15 Y). Potem przesiadka w miejscowosci Miyun – na trzecim przystanku w miescie, za mostem… chociaz w zasadzie mozna wysiasc na dowolnym innym, wszedzie taksowki i busy czekaja na turystow (nie oplaca sie jechac do konca na dworzec autobusowy, bo to strata ok. 30 min. na przejazd przez 10 przystankow w Miyun). I tu zaczelo sie to czego tak nie lubie – targowanie ceny przejazdu z busiarzami. W koncu stanelo na kwocie 90Y w jedna strone (powrot 95Y) dzielone na 4 osoby… a zaczelo sie od 150 za os. w 2 strony.
Mur na tym odcinku jest niesamowity! To niby tylko 10 km, ale jak sie robi zdjecia to przejscie zajmuje 5 godzin. Pogoda na szczescie dopisala – ponizej kilka zdjec:
W 10 godzin przemknelismy 1400km i jestesmy juz w Pekinie w znanym nam juz hostelu SunRise – troche sie tu pozmienialo (na plus), sa nowe komputery, a internet wymiata – korzystajac zatem z okazji podrzucamy kilka zdjec:
Jesteśmy już 6ty dzień w Szanghaju – miasto wyraźnie inne niż te poznane w poprzedniej naszej podrózy. Portowa metropolia przywitała nas deszczem… dzięki czemu drapacze naprawdę drapią chmury.
Trzy dni temu dotarły do nas informacje o tragicznym wypadku, w ktorym zginął Prezydent – wydarzenie tak straszne, że aż nierealne. Z tak odległej perspektywy wydaje się to jeszcze bardziej nieprawdopodobne. Trzeba przyznać, że chińskie media całkiem sporo poświęcaja tej tragedii – 4-5 min. na jeden temat w wypchanym newsami wydaniu wiadomości chyba rzadko się zdarza.
W samym mieście widzieliśmy już m. in.: ogrody Yu, nefrytowego Buddę, Bund i oceanarium. Byliśmy też w Suzhou (100km od S.), Quibao (kiedyś miasteczko, a obecnie dzielnica S.), Wuzhen oraz Hangzhou (170km od S.). W tym ostatnim ładne kilka godzin spędziliśmy na tarasach herbacianych podskubując listki prosto z krzaczków ;)
Przy okazji news roku: można już w Chinach kupić bilety powrotne! Jeszcze pół roku temu to się nie udało. Co więcej: prawdopodobnie da się też kupić bilety startujące z całkiem innego miasta – zanosi się na prawdziwą rewolucję w podróżowaniu po Chinach!
Internet w hostelu jest niestety kiepski, tak wiec ten wpis bez zdjec niestety.
Święta spędzamy u rodziców w Leżajsku. A jak Podkarpacie i Wielkanoc to oczywiście Turki – czyli straż wielkanocna.

Czytaj dalej ‘Wielkanocne tradycje’ ›
Pogoda na Święta Wielkanocne jednak dopisała! Efektem spacerów po polach i lasach są zdjęcia.
Najnowsze komentarze