Jesteśmy już 6ty dzień w Szanghaju – miasto wyraźnie inne niż te poznane w poprzedniej naszej podrózy. Portowa metropolia przywitała nas deszczem… dzięki czemu drapacze naprawdę drapią chmury.
Trzy dni temu dotarły do nas informacje o tragicznym wypadku, w ktorym zginął Prezydent – wydarzenie tak straszne, że aż nierealne. Z tak odległej perspektywy wydaje się to jeszcze bardziej nieprawdopodobne. Trzeba przyznać, że chińskie media całkiem sporo poświęcaja tej tragedii – 4-5 min. na jeden temat w wypchanym newsami wydaniu wiadomości chyba rzadko się zdarza.
W samym mieście widzieliśmy już m. in.: ogrody Yu, nefrytowego Buddę, Bund i oceanarium. Byliśmy też w Suzhou (100km od S.), Quibao (kiedyś miasteczko, a obecnie dzielnica S.), Wuzhen oraz Hangzhou (170km od S.). W tym ostatnim ładne kilka godzin spędziliśmy na tarasach herbacianych podskubując listki prosto z krzaczków ;)
Przy okazji news roku: można już w Chinach kupić bilety powrotne! Jeszcze pół roku temu to się nie udało. Co więcej: prawdopodobnie da się też kupić bilety startujące z całkiem innego miasta – zanosi się na prawdziwą rewolucję w podróżowaniu po Chinach!
Internet w hostelu jest niestety kiepski, tak wiec ten wpis bez zdjec niestety.

1 komentarz
Da się da, kupić bilety z innych miast :) Choć na razie z tego co widzę to tylko na tych dużych stacjach, a przyjemność ta kosztuje 5rmb