Wakacje w Polsce – 16 uroczych i mało obleganych miejsc

Wakacje w Polsce – 16 uroczych i mało obleganych miejsc

by Kasia
0 komentarz

Wszystkie portale, gazety, szamani i wieszczki wróżą, że wakacje 2020 nasi rodacy spędzą głównie w Polsce. Przyznam się szczerze, że sami zamiast rozglądać się za niedostępnymi jeszcze biletami lotniczymi, knujemy gdzie tu ruszyć w Polskę. Chyba nie będzie zaskoczeniem, że interesują nas głównie miejsca mało oblegane, mało popularne a jednocześnie ciekawe…

W sumie to zawsze mieliśmy takie potrzeby, nie trzeba nam było specjalnych wytycznych i obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa, żeby planując wycieczkę gdzieś w Polskę, wybierać miejsca mniej popularne. Pamiętam taki wyjazd na weekend majowy – blady świt pierwszego dnia wolnego – my jedziemy pustą drogą w kierunku Podlasia, a na przeciwnym pasie jezdni CAŁA POLSKA jedzie w kierunku Tatr…

W tym tekście znajdziecie propozycje na niestandardowe wyjazdy od osób, które tak samo jak my kochają ruszać w świat. Tym razem wszyscy skupiliśmy się na wynajdywaniu alternatywy dla zatłoczonych plaż Bałtyku i zadeptanych Tatr.

Jeśli więc w panice obserwujecie jak szybko znikają oferty noclegów w tych popularnych miejscach, albo też przecieracie oczy ze zdumienia widząc ceny, jakie trzeba zapłacić za nocleg nad morzem, to mamy dla Was ratunek. To miejsca nie mniej atrakcyjne, a ich dodatkowy atut jest taki, że nie są jeszcze tak bardzo zadeptane.

Co znajdziecie w zestawieniu miejsc na wakacje 2020 i kto te miejsca poleca?

Zaczynamy od Podkarpacia. To region szczególnie mi bliski bo urodziłam się w Leżajsku (jeśli nie znacie to koniecznie odwiedźcie – jest tam zachwycający Klasztor OO Bernardynów i znany Browar Leżajsk). Moje typy w okolicy to na pewno cudowny pałac w Łańcucie i kolejka wąskotorowa Przeworsk – Dynów. Nie zapomnijcie zajrzeć też do uroczego Przemyśla (ach te lody!) i pobliskiego Arboretum w Bolestraszycach. Tym razem o swoich doświadczeniach na Podkarpaciu opowiedzą Ola i Paweł z bloga 8 stóp. A zaraz potem Aneta z bloga W notesie pieczątka.

PODKARPACIE z 8 Stóp

Na Podkarpacie, a dokładniej na w okolice Jasła i Krosna, trafiliśmy w lipcu 2019 roku. Spędziliśmy tam niecały tydzień, choć chętnie zostalibyśmy na dłużej, albo chociaż, jakbyśmy mieszkali bliżej, wrócili na weekend. Szukaliśmy spokoju, ale jednocześnie potrzebowaliśmy jakichś atrakcji, żeby wymęczyć nieco nasze dzieciaki – 7-letnią Kalinę i 10-letniego Maćka. I okazało się, że trafiliśmy idealnie.

Pogórze Dynowskie to z jednej strony piękna przyroda, pagórki porośnięte lasami, soczysta zieleń pól i skałki Rezerwatu Prządki, a z drugiej ruiny zamków, i takie całkiem turystyczne jak Zamek Kamieniec, i takie zapomniane, zagubione gdzieś w lesie, dopiero odkrywane na nowo przez archeologów, jak zamek Golesz.

Na południowym Podkarpaciu można zanurzyć się w historii, tej bardzo odległej i kompletnie nieznanej ale fenomenalnie opowiedzianej jak w Karpackiej Troi, i tej bliższej choć zaskakującej, przedstawionej w pięknie położonym, żywym i bulgoczącym Muzeum Przemysłu Naftowego w Bóbrce, ledwie kilka kilometrów na południe od Krosna. To najstarsza, bo licząca 160 lat kopalnia ropy naftowej na świecie, gdzie ropa nadal wypływa na powierzchnię. To nie tylko pomnik techniki, ale też miejsce, dzięki któremu narodził się świat jaki znamy – pełen samochodów i samolotów.
Mimo pełni sezonu, pięknej pogody i zachwycających krajobrazów, w atrakcjach turystycznych nie było tłumów. Zielony las, bulgocząca ropa i charakterystyczny zapach smarów i olejów nadawał temu miejscu powab zawieszenia poza czasem.

📌 Nocowaliśmy w znalezionej na Airbnb Przyczepie pod lipami – cisza i spokój, przemili gospodarze, trampolina i ogrodowy basen dla młodzieży, a wieczorami ognisko i rozgwieżdżone niebo sprawiły, że nie zamienilibyśmy tego noclegu na najlepszy nawet hotel.

📌 Podkarpacie jak zwykle nie zawiodło nas kulinarnie – dobrze zjecie choćby w Karczmie Kamieniec w Bajdach czy w Sweet Rock Caffe w Krośnie, na deser koniecznie wpadnijcie do Korczyna – mają tam czekoladę, która wygrywa w światowych konkursach! Wieczorem zajrzyjcie do Browaru Wojkówka – jeśli lubicie rzemieślnicze piwo to świetnie trafiliście, a jeśli nie to i tak usiądźcie tam na pizzę albo frytki, nie pożałujecie. Karmią i poją smacznie i niedrogo. Jeśli wolicie wino (lub szukacie szlachetnych szczepów winorośli do ogrodu) to koniecznie zatrzymajcie się na zakupy w winnicy Golesz. To kolebka nowego podkarpackiego winiarstwa.

📌 Więcej informacji o zamkach i skałkach znajdziecie w tym wpisie, a o Karpackiej Troi i Bóbrce będziecie mogli przeczytać na 8 stopach już wkrótce.

👉 8 stóp czyli Ola, Paweł, Maciek i Kalina

Kochamy naturę i road tripy, lubimy też odkrywać miasta i miasteczka. Od siedmiu lat piszemy o naszych podróżach na https://osiemstop.pl/
Znajdziecie nas też na FB: https://www.facebook.com/8Stop/

DREWNIANE SKARBY W DOLINIE RZEKI SAN z W Notesie Pieczątka

W Sanoku, w skansenie można podziwiać wiele budowli drewnianych z różnych regionów. Mimo, że skansen bogaty jest w zbiory drewnianej architektury, warto udać się wzdłuż rzeki San na poszukiwaniu świątyń, z których wiele jeszcze służy wiernym.
Wśród zieleni lasu, na szczycie wzgórza wybudowana została cerkiew w Uluczu. O obronnym charakterze cerkwi świadczyć mogą pozostałości po wałach. Cerkiew jest Oddziałem Terenowym Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku (zwiedzanie płatne).

Kolejnym obiektem na trasie jest zespół cerkiewny w Dobrej Szlacheckiej, cerkiew obecnie pełni funkcję rzymsko – katolickiego kościoła filialnego. Ciekawą budowlą na terenie zespołu cerkiewnego jest cerkiew bramna, która jest jedynym tego typu zabytkiem w Polsce. Ta nietypowa budowla usytuowana ponad bramą pełniła funkcję świątyni.

W Łodzinie możemy zwiedzać cerkiew, obecnie będącą rzymskokatolickim kościołem filialnym, która jest przykładem typowej architektury sakralnej z XVIII w. dla tego regionu. Wokół cerkwi rosną wyjątkowo piękne dęby.
Bogatym wyposażeniem może poszczycić się cerkiew w Tyrawie Solnej, m.in. ikonostasem oraz dwoma ołtarzami bocznymi. Poza świątyniami warto zatrzymać się na krótki spacer po wsi Mrzygłód, gdzie można przyjrzeć się drewnianej zabudowie z końca XIX w.

📌 Parkingi: przy kościołach ogólnodostępne, w Mrzygłodzie w centrum wsi.
📌 Gdzie zjeść: Stary Kredens, Sanok, plac Świętego Michała 4
📌 Inne atrakcje: spływy kajakowe Doliną Sanu
📌 Więcej przeczytacie w TYM WPISIE

👉 Aneta, autorka bloga W notesie pieczątka

Więcej ciekawych miejsc znajdziecie na blogu Anety – W Notesie Pieczątka i na FB https://www.facebook.com/WnotesiePieczatka/

GÓRY SANOCKO TURCZAŃSKIE z W Notesie pieczątka

Warte zobaczenia są mało znane Góry Sanocko – Turczańskie, graniczące z Pogórzem Bukowskim, Pogórzem Przemyskim i Bieszczadami. Jego malownicze i strome zbocza opadają do doliny rzeki San. Wiele miejsc, zarówno kulturalnych jak i tych naturalnych odkryjemy właśnie tu.

Gdy wiosną zaczyna rozkwitać leśne runo, warto udać się do rezerwatu przyrody Góra Sobień, gdzie przy ścieżce podziwiać możemy wielobarwne dywany z kwiatów. Wśród buczyny karpackiej, na szlaku pomiędzy wsią Bykowce a Sanokiem, możemy podziwiać wyjątkowej urody formacje skalne zbudowane z piaskowca.

Gdy zapragniemy być poszukiwaczami, możemy wśród bukowego lasu odnaleźć kopankę ropy naftowej (we wsi Bykowce) lub też solne źródła, gdzie kiedyś wydobywano solankę (w Tyrawie Solnej). Ropa naftowa w dalszym ciągu jest wydobywana w górach i na pogórzu, a na działające kiwony natrafimy we wsi Ropienka.
Chcąc spędzić czas aktywnie polecam drezyny rowerowe, których bazą jest dawna stacja kolejowa w Uhercach Mineralnych. Niezapomniane widoki i możliwość oglądania startujących szybowców, to dlatego warto odwiedzić lądowisko w Bezmiechowej Górnej.

📌 Dla dzieci: drezyny rowerowe
📌 Skansen w Sanoku
📌 Gdzie zjeść: Chata Starych Znajomych, Zahutyń 281
📌 Więcej przeczytacie w TYM WPISIE

👉 Aneta, autorka bloga W notesie pieczątka

Więcej ciekawych miejsc znajdziecie na blogu Anety – W Notesie Pieczątka i na FB https://www.facebook.com/WnotesiePieczatka/

Lubicie bagna? Ja uwielbiam! Dlatego radośnie biegaliśmy kiedyś od parku do parku w Estonii. A gdy odkryłam, że w Polsce mamy cudowną krainę bagien i drewnianych kładek w Poleskim Parku Narodowym, to aż podskoczyłam z zachwytu. Kiedyś przeszliśmy tam wszystkie trasy, niestety brakło nam wtedy czasu na rowery i kajaki… O spotkaniu z naturą i o tym, że warto tam nocować pod namiotem opowie Wam Hania z HiHa.pl

POLESKI PARK NARODOWY z HiHa

Dzięcioł wariuje na perkusji, bąki na trąbkach, chór wodniczek podąża za batutą błotniaka, poważnego dyrygenta. A gdy na solo wchodzi żuraw, cała sala zamiera. Wizyta w Poleskim Parku Narodowym to symfonia. A nawet lepiej, bo kto to widział siedzieć w filharmonii kilka dni?

To świetne miejsce na przedłużony weekend – dwa dni akurat wystarczą, żeby przejść wszystkimi, świetnie przygotowanymi ścieżkami parku, wypatrywać łosia, bobra i rosiczek i odkryć w sobie małego ornitologa. No a dłuższy pobyt można zawsze wzbogacić o zwiedzenie okolicznych pomników historii, czy poleniuchowanie na plaży nad jednym z wielu jezior.

Moją ulubioną ścieżką jest Perehod – czegóż tam nie ma! Kładki prowadzą przez jeziora, lasy, torfowiska, łąki…
Koniecznie należy się uzbroić w lornetkę (i w antykomara) i wypatrywać, nasłuchiwać tych setek gatunków, które nazywają domem poleskie bagna. A jeżeli szukasz ciszy i pustek na szlaku – wybierz Obóz Powstańczy i Czahary, na tych trasach nawet w majowy weekend pojawiają się pojedynczy piechurzy i rowerzyści. Jak już wszystkie ścieżki przejdziesz na piechotę, to zawsze można wynająć rower w Urszulinie i resztę okolicy podziwiać z perspektywy siodełka.
Z kolei nad niektórymi jeziorami (np. Piasecznem) można się uzbroić w kajak.

📌 W okolicy parku jest kilka miłych miejsc agroturystycznych, które w sezonie szybko się zapełniają, ale czemu by na tym ptasim koncercie nie zająć miejsca w pierwszym rzędzie i nie ulokować się w namiocie? Przy ścieżkach Perehod i Dąb Dominik funkcjonują świetnie zorganizowane pola namiotowe z łazienką, zadaszeniem, paleniskiem, na których można się rozbić za kilka złotych (serio!), no, chyba że jest pandemia, to wtedy nie.
Ale nic straconego, w okolicy parku z łatwością można znaleźć spokojną miejscówkę w lesie, czy na łące – sprawdziłam.
A na zachód słońca zajrzą do nas sarenki.

👉 Hania Zieleźnik-Rybak, autorka bloga HiHa.pl

lingwistka, backpackerka, śpioch. Pewnego dnia wyszła z domu i złapała stopa – od tego czasu przez ponad 1000 dni jechała na wschód, tak długo aż stał się zachodem, dogadywała się w językach, których nie zna, próbowała jedzenia, którego nie potrafi nazwać i tańczyła do muzyki artystów ulicznych. Na jej blogu znajdziesz przygodę, autostop, opowieści i jednorożce – pod jednym dachem, najczęściej namiotu.
FB: https://www.facebook.com/hiha.travel/

O Podlasiu już wspomniałam we wstępie. To będzie zawsze dla mnie miejsce z niesamowitym spokojem i najcudowniejszym kontaktem z naturą. No i ta kuchnia tatarska u Pani Żanety! Mam nadzieję, że kiedyś tam wrócimy – minęło już ponad 8 lat od naszej ostatniej wizyty w tym regionie. A teraz o swoim Podlasiu opowie Anita z Banita Travel.

PODLASIE z Banita Travel

Moim ulubionym kierunkiem w Polsce niezależnie od pory roku czy tygodnia jest Podlasie.
Kojarzy mi się przede wszystkim z rozległymi zielonymi przestrzeniami. Liczne pagórki, łąki, pola i lasy stanowią idealne tło do krótszych i dłuższych wyjazdów rowerowych.

Podlasie pozwala zwolnić, uczy uważności, wycisza i ładuje nową energią. I jak się już raz pojedzie w te regiony, to już się będzie wracać, bo Podlasie uzależnia.

Nie brakuje tu niezwykłych miejsc i to na niewielkim terenie.
Na Szlaku Otwartych Okiennic w miejscowościach Puchły, Soce i Trześcianka znajdziesz pięknie malowane drewniane domy, a na Szlaku Tatarskim poczujesz się jak na egzotycznych wakacjach. Odwiedzisz bowiem meczety w Bohonikach i Kruszynianach, a także Jurtę Tatarską, w której możesz spędzić noc, a nawet nacieszysz kubki smakowe tatarskimi przysmakami.

Możesz też dodać swojej wycieczce magicznej aury. Zajrzeć do jednej ze słynnych w tym regionie Szeptuch, odwiedzić Pustelnika w Odrynkach, albo zapuścić się w zieleń i odnaleźć fundamenty „Nowego Jeruzalem” budowanego przez Proroka z Wierszalina.

Podlasie z roku na rok staje się coraz bardziej popularne, ale wciąż jest to region, w którym przestrzeni i ciekawych miejsc jest na tyle dużo, że nigdy nie spotkasz tu tłumów. Ciągną one jedynie w ciągu dnia do Tatarskiej wioski, ale jeśli zostaniesz tam na noc, to pod wieczór gdy wszyscy turyści wyjadą, masz szansę pobyć w totalnej ciszy na końcu świata.

📌 Gdzie spać?
Jurta Tatarska w Kruszynianach.
Siedlisko Swojskie Klimaty w Trześciance
📌 Gdzie zjeść?
Bar Jarzębinka w Supraślu, serwujący regionalne podlaskie dania, m.in . pyszną babkę ziemniaczaną.
Jurta Tatarska w Kruszynianach z rewelacyjnymi daniami kuchni tatarskiej.

📌 Jak przygotować weekend rowerowy na Podlasiu
📌 Co warto zobaczyć na Podlasiu

👉 Anita Demianowicz

podróżniczka, blogerka, fotografka. Najchętniej poznaje świat z poziomu siodełka rowerowego. Rowerem pokonała trasę przez Iran do Turkmenistanu, Panamericanę z Panamy do Gwatemali oraz objechała Polskę rowerem dookoła. Autorka bloga Banita Travel. FB: https://www.facebook.com/BanitaTravelPl

Moim zdaniem Świętokrzyskie to może być hit tego roku. Przynajmniej dla nas. Przyznam się, że atrakcji tam tylko liznęłam – był Sandomierz, Góry Pieprzowe i cudowny spływ kajakowy Czarną i Białą Nidą. A tam jeszcze tyle ciekawostek czeka na odkrycie! O swoim zachwycie Świętokrzyskim opowie Wam Agata z Byle na chwilę.

ŚWIĘTOKRZYSKIE Z Byle na chwilę

Województwo świętokrzyskie skradło nam nasze serca. Od paru lat wracamy do tego regionu odkrywając kolejne ciekawe miejsca i na szczęście jeszcze trochę nam pozostało.

Świętokrzyskie jest dla nas sielską i spokojną krainą, w której w wielu miejscach odpoczniemy z dala od tłumów. Proponujemy Wam wyjazdy weekendowe lub kilkudniowe. Atrakcji i zabytków jest sporo, a my polecamy:

Sandomierszczyzna – region znany z naszego ukochanego i bardzo turystycznego miasta Sandomierza, ale warto wybrać się na okoliczne Pieprzówki czyli góry Pieprzowe, które mają ponad 500 mln lat i są najstarsze w Polsce. Na wzgórzach powstał rezerwat a w nim kilka tras pieszych i rowerowych. Wzgórza nazywane są również górami Różanymi, gdyż znajdziemy na miejscu największe skupisko róż dziko rosnących.
Dodatkowo kilka godzin możemy przeznaczyć na podziwianie okolic Sandomierza, które są pełne sadów owocowych a zwłaszcza jabłoni. Jest ich tak dużo i w tak w wielu miejscowościach, iż powstał dedykowany i specjalnie wytyczony Sandomierski Szlak Jabłkowy. Wiosną drzewa pięknie kwitną, a zapach unosi się w powietrzu.

Góry Świętokrzyskie – jedne z najstarszych gór w Europie wzięły swoją nazwę od relikwii Świętego Krzyża, które znajdziemy w klasztorze na Łysej Górze. Na szczyt prowadzą trzy leśne szlaki piesze i jeden drogą asfaltową wiec również z wózkiem możemy się wybrać. Tuż przed szczytem z platformy widokowej podziwiamy najbardziej znane w Polsce gołoborza. Najwyższym szczytem gór jest Łysica, którą zdobędziemy wychodząc z miejscowości Święta Katarzyna.
Mając więcej czasu warto podjechać w miejsca bardziej turystyczne ale jakże urocze. Muzeum Wsi Kieleckiej, naszym zdaniem najładniejszy skansen w Polsce oraz ruiny zamku w Chęcinach, z których widok na okolicę jest niesamowity.

Ponidzie – region, który przywołuje nam wspomnienia z Toskanii. Pięknie falujące i kolorowe pola uprawne oraz wąwozy lessowe zachwycają nas o każdej porze roku. Dodatkowo zwiedzamy pradawne grodzisko w Stradowie, które jest pozostałością dawnego grodu Wiślan. Okolice miasteczka Pinczów z pięknie meandrująca rzeką Nidą jest idealnym miejscem na spacery wzdłuż brzegu czy spływ kajakowy. Do tego przejażdżka kolejką wąskotorową na trasie Pinczów –
Umianowice – Pińczów ciuchcią Ekspres Ponidzie wśród pól, wąwozów i rozlewiska Nidy jest atrakcją samą w sobie.

📌 Więcej o Świętokrzyskim znajdziecie na blogu TUTAJ

👉 Byle-na-chwile

Rodzina 2+2, którą znajdziesz podróżującą w Azji, ale również na polskim Podlasiu. Na blogu znajdziecie opisy wielu podróży do ciekawych miejsc na świecie i w Polsce.
Więcej znajdziecie na stronie – www.byle-na-chwile.pl i na FB https://www.facebook.com/bylenachwile/

Bory Tucholskie to idealne miejsce na ucieczkę od szału dnia codziennego. Bo gdzie jak nie w lesie najlepiej odpoczywamy? Dla nas będą zawsze kojarzyły się z cudownymi pobytami z Rodzinką PTTK we Wdzydzach. Tu były pierwsze nasze kajaki i tutaj też jest jeden z najstarszych Skansenów w Polsce. A u nas o Borach Tucholskich opowiedzą Kasia i Maciej z Ruszaj w drogę. Moim zdaniem to najwięksi eksperci od wędrówek po Polsce. Nie wierzycie? Zaglądnijcie na ich stronę – mogę się założyć, że znajdziecie tam wszystkie regiony Polski. U nich też znajdziecie przewodniki – nie muszę dodawać, że cieszą się teraz ogromną popularnością – klikajcie więc szybko i kupujcie, bo znikają błyskawicznie!

BORY TUCHOLSKIE z Ruszaj w Drogę!

Całodzienna wycieczka z plecakiem i kijkami kojarzyła nam się dotąd tylko z górami. Do czasu, gdy odkryliśmy fantastyczną trasę wokół Jeziora Żurskiego w Borach Tucholskich, we Wdeckim Parku Krajobrazowym (woj. kujawsko-pomorskie).

Zaopatrzeni w kanapki na drogę, wodę oraz termos z kawą, wyruszyliśmy z Tlenia na 7-godzinną wędrówkę, po drodze zatrzymując się na punktach widokowych na jezioro Mukrza i Zalew Żurski oraz na drugie śniadanie na plaży na półwyspie
Grzybek. Szliśmy szpalerem pachnących sosen i cieszyliśmy się fantastyczną, wrześniową pogodą.

Choć było niedzielne, letnie popołudnie, na trasie nie spotkaliśmy prawie nikogo. Słyszeliśmy za to świergot ptaków i szum chwiejących się kilkanaście metrów nad nami czubków drzew. To znaczy, że ten zakątek Borów Tucholskich wciąż czeka na turystyczne odkrycie.

Trasa prowadząca wyznaczonymi szlakami – głównie czerwonym i żółtym, musi zachwycać przez cały rok, zwłaszcza przy pięknej pogodzie. Nam najbardziej spodobał się fragment ścieżki biegnącej nad samym brzegiem jeziora, do którego przytulała się ściana lasu.
Niezapomnianych wrażeń dostarczył też odpoczynek z widokiem na wyspę Maderę i chylące się pomału ku zachodowi słońce. Na szczęście było już blisko do Tlenia, gdzie zostawiliśmy auto.

📌 W Tleniu można też zanocować i zjeść pyszny obiad albo napić się warzonego tu piwa w prowadzonym przez pasjonatów – Anię i Michała Semrau – „Przystanku Tleń”.

📌 Więcej o tej trasie przeczytacie na blogu – Bory Tucholskie w 1 dzień? Genialna piesza wycieczka z Tlenia wokół Zalewu Żurskiego

📌 Trasa wokół Jeziora Żurskiego to nasza ulubiona propozycja spośród 10 planów wycieczek, które opisaliśmy w papierowym przewodniku „Ruszaj w Powiat Świecki”. Ten przewodnik to gotowe plany na wędrówki, wycieczki i spotkania z sympatycznymi mieszkańcami Borów Tucholskich i południowego Kociewia.

👉 Kasia i Maciej Marczewscy z Ruszaj w Drogę!

małżeństwo pasjonatów pozytywnie zakręcone na punkcie zwiedzania Polski i dzielenia się swoimi odkryciami w internetowych i drukowanych przewodnikach. Opisali już m.in. Bieszczady, Kociewie, Żuławy, Powiśle, Kaszuby, Dolny Śląsk, Podlasie i Lubelszczyznę. Od 4 lat prowadzą Fundację Ruszaj w Drogę! promującą polską turystykę i świadome podróżowanie po Polsce. Piszą bloga, występują w radio i prowadzą spotkania turystyczne w Trójmieście. Ich blog co roku pomaga zaplanować podróże ponad 1 milionowi turystów, a ich wycieczki w mediach społecznościowych śledzi ponad 50 tys. obserwatorów.
Znajdziecie ich też na FB: https://www.facebook.com/Ruszajwdroge/

ROZTOCZE z Kasai – podróże w sieci

Przygotowując ten zbiorczy materiał, od razu zarezerwowałam dla siebie Roztocze. Od jakiegoś czasu zastanawiałam się, które z tych trzech miejsc jest najbliższe mojemu sercu – Poleski Park Narodowy, Roztocze czy Dolina Baryczy. Teraz już wiem, to Roztocze. Byliśmy tam kilka razy i na pewno jeszcze nie raz wrócimy (noclegi już mamy zarezerwowane).

Roztocze to po pierwsze cudowna rowerowa kraina. Mamy tam wiele kilometrów wygodnych dróg rowerowych w Puszczy Solskiej i w pobliskich Lasach Janowskich (tak wiem, to już nie Roztocze, ale po sąsiedzku). Do tego dochodzą słynne szumy – czyli mini wodospady na rzekach – najsłynniejsze na Tanwi, ale też są na rzece Sopot. A jak rzeka Sopot, to tajemnicze Czartowe Pole – rezerwat z ruinami papierni i drewnianymi kładkami (obecnie przechodzą modernizację).

Roztocze to też odludne jeziora ukryte w lasach (jezioro Koman) i największy wodospad tutaj, na rzece Jeleń. Roztocze idealne miejsce na spływy kajakowe – na Tanwi i na Wieprzu. Do tego dochodzą tak oczywiste miejsca jak Zwierzyniec, Szczebrzeszyn, hodowla Konika Polskiego Florianka oraz liczne zalewy i kąpieliska w okolicy. Dla miłośników zwiedzania też się coś znajdzie – cudowne cerkwie.

📌 Więcej o Roztoczu przeczytacie u nas na blogu TUTAJ – mamy tam trasy wycieczek, spływy kajakowe i pomysły na wycieczki rowerowe. Na pewno miejsc będzie przybywać po naszej najbliższej wizycie w czerwcu.

📌 Noclegów polecamy szukać w coraz liczniej pojawiających się gospodarstwach agroturystycznych albo domkach. My zazwyczaj zatrzymujemy się w domku Marty – Las Hamernias w Hamerni. A w najbliższym czasie będziemy testować inny domek, w Bondyrzu.

👉 Kasia, Marek, i Malwinka – Kasai.eu podróże w sieci

Nie zdobywamy niedosięgłych szczytów i nie odkrywamy źródeł Amazonki, ale kochamy podróżować! Mamy nadzieję, że zainspirujemy do tego i Ciebie. Od kilku lat prowadzimy bloga z myślą o tym, by ułatwić innym zorganizowanie wyjazdów dalekich i bliskich. Bo Polskę i naszą najbliższą okolicę kochamy równie mocno jak Azję. Ostatnio z jeszcze większa pasją organizujemy slajdowiska podróżnicze online.
Na FB znajdziesz nas tutaj: https://www.facebook.com/kasai.eu/

Łuk Mużakowa odkryliśmy już jakiś czas temu. Na początku zaciekawił mnie zamek i park rozciągający się na ogromnym obszarze – położony po Polskiej i po Niemieckiej stronie. Dopiero później, już przygotowując się do wyjazdu znalazłam informację o Geoparku. Teraz już sama nie wiem co bardziej nas zachwyciło. Jedno jest jednak pewne – to doskonałe miejsce na wycieczkę z rowerami! Na przedłużany weekend, albo nawet na cały tydzień. Skarbów w okolicy jest sporo. Bo czy słyszeliście kiedyś o Pałacu w Brodach i o słynnym miśnieńskim komplecie porcelany? U nas, na wycieczkę po Łuku Mużakowa zabiera Was Magda z bloga Zbieraj się.

KOLOROWE POJEZIERZE W ŚWIATOWYM GEOPARKU UNESCO „ŁUK MUŻAKOWA” ze Zbieraj się

W małej, bo liczącej zaledwie 2 tysiące mieszkańców, przygranicznej miejscowości Łęknica w województwie lubuskim kryją się aż dwa obiekty wpisane na listy UNESCO.

Jeden z nich – Park Mużakowski, znany także jako Muscauer Park, został wpisany na listę obiektów o charakterze kulturowym światowego dziedzictwa UNESCO (World Heritage List). Jego większa część leży po polskiej stronie, ale bardziej popularna jest wciąż strona niemiecka z uwagi na Pałac i przypałacowy ogród.

Drugi obiekt to, pierwszy i jak na razie jedyny w Polsce, Światowy Geopark UNESCO „Łuk Mużakowa” (na liście od 2015 roku, obok 126 innych, podobnych miejsc na świecie).

Co w tym miejscu takiego niezwykłego?
Nas zachwyciły kolorowe jeziorka położone w gęstym pachnącym, lubuskim lesie, a także olbrzymie zwałowiska pokopalniane – położone nieco dalej od ścieżki turystycznej.
Po polskiej stronie jest nieco ponad 100 zbiorników wodnych, w których woda mieni się niesamowitymi barwami. Począwszy od krystalicznie przejrzystego turkusu, przez zieleń, róż, czerwień, pomarańcz na żółci kończąc. Te nietypowe kolory to zasługa obecności pierwiastków mineralnych w glebie. Najpierw na powierzchnię wyciągnął je lodowiec, a później ludzie utworzyli tu kopalnie. Po ich zamknięciu woda opadowa utworzyła magiczne Kolorowe Pojezierze – to jedyne takie miejsce w Polsce.
W 2010 roku stworzono tu 5-cio kilometrową ścieżkę geoturystyczną „Dawna Kopalnia Babina” – prócz komfortowej drogi rowerowej, postawiono tablice edukacyjne związane z geologią tego terenu oraz historią kopalni, a także utworzono miejsca rekreacji.

📌 Gdzie zjeść: Zajazd Park w Łęknicy (bardzo smaczna polska kuchnia), Pizzerii Miro w Łęknicy (pizza, makarony, ale też pyszne lody), czy restauracji w Hotelu Mużakowskim (tu prócz pysznego jedzenia, polecamy bezę :)

📌 Ciekawostki dla dzieci: Dawna Kopalnia Babina to ogromna dawka świeżego powietrza oraz wiedzy zawartej na tablicach edukacyjnych. Dla naszych córek atrakcją były pola jagód. Pod koniec 2020 roku w centrum Łęknicy zostanie utworzone centrum edukacyjne, w których będą odbywały się zajęcia edukacyjne dla dzieci.

📌 Jak zwiedzać Łuk Mużakowa: najlepiej rowerem, bo ścieżka w jedną stronę ma 5 km (jest wypożyczalnia rowerów w OSIR, są także rowery elektryczne, kaski i foteliki dla dzieci). Można też pieszo, czy samochodem – są trzy parkingi, skąd można dojść do najbardziej popularnych punktów widokowych. Polecamy też, by zejść z trasy i poszukać swoich ulubionych jeziorek i miejsc.
Ścieżkę Geoturystyczną można odwiedzać zarówno w szczycie sezonu, jak i poza. To miejsce wciąż mało znane i pozostające w cieniu Parku Mużakowskiego, szczególnie tego po niemieckiej stronie. Oczywiście w weekendy jest więcej osób i na parkingach może być tłoczno, ale ścieżka jest duża, las przestronny i z pewnością znajdzie się miejsce dla każdego.

📌 Co robić w okolicy: warto także spłynąć Nysą Łużycką (można to zrobić pontonem lub kajakiem) i oczywiście odwiedzić Park Mużakowski po obu stronach granicy – oczywiście jak je już otworzą.

📌 Więcej przeczytacie na blogu KOLOROWE POJEZIERZE NA ŁUKU MUŻAKOWA – JEDYNE TAKIE MIEJSCE W POLSCE

👉 Zbieraj się – blog o turystyce rodzinnej

Na co dzień mieszkamy we Wrocławiu i poznajemy Dolny Śląsk, ale w 2019 roku za sprawą Turystycznych Mistrzostw Blogerów pokochaliśmy także województwo lubuskie. Zachęcamy naszych czytelników do poznania atrakcji najbardziej zielonego województwa w Polsce w myśl hasła, że tuż za rogiem czają się prawdziwe perełki.
FB: https://www.facebook.com/ZbierajsiePL

Ciężkowice znamy, ale byliśmy tak dawno, że w planach na ten rok mamy na jednym z pierwszych miejsc wycieczkę do Skalnego Miasta. Tym bardziej, że w okolicy nie widzieliśmy kamieniołomu i Wodospadu Czarownic. Miejsce jest naprawdę magiczne- opowiadają o nim Justi i Krystek z Hasające Zające.

SKAMIENIAŁE MIASTO – CIĘŻKOWICE I OKOLICE z Hasające Zające

W Małopolsce, w połowie drogi pomiędzy Tarnowem a Nowym Sączem, można trafić do pięknej bajki.
Jak po przekroczeniu drzwi do tajemnej szafy, traficie do miejsca, gdzie to wyobraźnia gra pierwszoplanową rolę. Jest tutaj zaskakująco, a magię skalnych zakamarków czuć na każdym kroku.

Okryte licznymi legendami Skamieniałe Miasto w Cieżkowicach zachwyci szczególnie osoby o bujnej wyobraźni, ale przede wszystkim dzieci. To ich śmiechy słychać tutaj najgłośniej. Czy chcecie poznać to fantastyczne miejsce? 

Jeśli tak, to zachęcamy Was do wybrania się w okolice Ciężkowic. To właśnie tutaj, w swoje skromne piaskowcowe progi, zaprasza fantazyjne Skamieniałe Miasto.

O tym, jak powstało, krążą niezliczone opowieści oraz legendy. Ta najpopularniejsza opowiada o strasznej karze zesłanej na włodarzy, którzy zamiast troszczyć się o losy grodu, wybrali rozpustę i swawole. Takie postępowanie ściągnęło na nich okrutny los – całe ich miasto skamieniało! Odnajdziecie tu liczne piaskowcowe ostańce – Czarownicę, Ratusz, dwie Warownie, Orła, Piekiełko, Borsuka, Piramidę, Pustelnię – każda z tych formacji ma swoją historię. Ta pierwsza złorzeczyła księdzu idącemu do obłożnie chorego. Piekiełko pochłania pazernych na skarb, a w Pustelni zamieszkiwał niegdyś eremita – jedyny ocalały z kamiennej zagłady. Niewątpliwą atrakcją tego miejsca jest również Wąwóz Czarownic oraz niewielki wodospad na potoku Ostruszanka. W nieodległym kamieniołomie znajdują się też jaskinie zamieszkałe przez nietoperze.

Szlak wśród skał jest bardzo przyjemny, technicznie prosty i bardzo dobrze opisany.  Ma długość ok. 2 km, a na jego przejście warto zarezerwować sobie nawet 1,5 godziny. Został on oznaczony niebieskimi znacznikami. Wiedzie ścieżką pośród drzew, czy też specjalnie przygotowanymi schodami.

📌Po więcej informacji zapraszamy do naszego wpisu o tym ciekawym miejscu: Skamieniałe Miasto – informacje praktyczne

📌Wizyta w skalnym labiryncie to wyśmienity pomysł na spędzenie kilku godzin. Dlatego będąc w okolicy choćby na dzień lub weekend, możecie śmiało pokusić się o uzupełnienie grafiku o odwiedzenie uroczego Bobrowiska, ulokowanego w widłach Popradu i Dunajca. Z Ciężkowic otrzecie tutaj po 50 minutach. Możecie również zdecydować się na odpoczynek nad malowniczym jeziorem Klimkówka, oddalonym od Skamieniałego Miasta o 40 minut drogi. Jest tutaj sporo pięknie położonych pensjonatów. A gdy już poczujecie głód, to szalenie zasmakujecie w lokalnej pstrągarni.

👉 Hasające Zające, czyli Justi i Krystek

para ludzi zakochana po tysiąckroć w górach. Śmigamy po nich namiętnie i intensywnie. Zeszliśmy już niejedną parę butów, więc na naszym blogu czekają na Was ciekawe pomysły na trekkingi nie tylko po Polsce, na wypady z dziećmi i wiele, wiele innych. 
FB: https://www.facebook.com/hasajacezajace/

WEEKEND W KAJAKU I POD NAMIOTEM z Kasai – podróże w sieci

Czy tylko my tak mamy, że większość naszych znajomych wybiera się na wakacyjne wyjazdy pod namiot? Miejsc, gdzie można pojechać z namiotem jest wiele. Ja chcę Was zabrać na wyjazd z nocowaniem pod namiotem i dodatkowo ze spływem kajakowym.
Nigdy nie nocowaliście pod namiotem? To najwyższy czas się przekonać. Mamy wtedy całkowitą niezależność – nie musimy wcześniej rezerwować noclegów, miejsca na polach namiotowych zazwyczaj znajdą się nawet w ostatniej chwili.
Sami nie jesteśmy wybitnymi specjalistami od nocowania pod namiotem. Ale pierwsze kroki stawialiśmy w… Omanie! Tak więc w Polsce też sobie jakoś radzimy.

Naszą ulubioną rzeką jest Liswarta. Rzeka niezbyt trudna, nawet na pierwszy kontakt z kajakiem. A co więcej, możemy tu zorganizować spływ dwudniowy. Nasza bazą jest miejscowość Zawady. Tu mamy pole namiotowe „Krecik”, tu możemy skończyć spływ, płynąc na trasie Danków – Zawady (14 km) i przenocować. W Zawadach możemy też zacząć nasz spływ, płynąc na trasie Zawady – Wąsocz Górny (18 km).

A jak się pływa po Nidzie? Całkiem przyjemnie! Tutaj naszą bazą były Stare Kotlice, a dokładnie Dwór pod Lipą. To miał być lekki spływ – startowaliśmy na Białą Nidę w miejscowości Bizorędy. Cel – płyniemy ile się da. A że się płynęło dobrze, to zrobiliśmy tego dnia rekord – 28 km w ciągu jednego dnia. Po drodze szczególnie warto zatrzymać się przy zamku w Sobkowie. Drugi dzień był już nieco lżejszy – przepłynęliśmy tylko 17 km. Oczywiście nie musicie być takimi wariatami jak my i zorganizować krótszy spływ. Jedno jest pewne Nida Was zachwyci

📌 Jak zorganizować spływ Liswartą przeczytacie TUTAJ
📌 Czym zachwyci Was Czarna i Biała Nida przeczytacie TUTAJ

👉 Kasia, Marek, i Malwinka – Kasai.eu podróże w sieci

Nie zdobywamy niedosięgłych szczytów i nie odkrywamy źródeł Amazonki, ale kochamy podróżować! Mamy nadzieję, że zainspirujemy do tego i Ciebie. Od kilku lat prowadzimy bloga z myślą o tym, by ułatwić innym zorganizowanie wyjazdów dalekich i bliskich. Bo Polskę i naszą najbliższą okolicę kochamy równie mocno jak Azję. Ostatnio z jeszcze większa pasją organizujemy slajdowiska podróżnicze online.
Na FB znajdziesz nas tutaj: https://www.facebook.com/kasai.eu/

Cały czas mam wrażenie, że zbyt mało znamy Kaszuby. Odwiedziliśmy wprawdzie Wdzydze Kiszewskie, ale tam głównie pływaliśmy na kajakach. Tym razem z Celiną z bloga Cel w podróży poznamy tajemnicze kamienne kręgi.

KASZUBY z Cel w podróży

Nieoczywiste miejsce w Polsce na weekend bądź dłuższy wypad?
Polecam Kaszuby. Tam czekają na Was tajemnicze kamienne kręgi, które uchodzą także za miejsca mocy.

Dwa najsłynniejsze tego typu kompleksy znajdziecie w Odrach oraz w Węsiorach. W okolicy możecie także zajrzeć do Leśna oraz Trątkownicy. Proponuję jednak zacząć od tych dwóch pierwszych.

Kręgi kamienne w Odrach to największy oraz najstarszy, zaraz po angielskich megalitycznych kręgach w Stonehenge, obiekt tego typu w Europie! Jest to także najlepiej zachowany kompleks kamienny w Polsce. Zobaczycie tu 10 kręgów oraz liczne kurhany, bowiem to miejsce to także stare cmentarzysko. To jednak nie wszystko. Jest to także obszar rezerwatu przyrody ze szczególnie rzadkimi gatunkami porostów.

Obiekt w Węsiorach jest mniejszy, jednak bardzo malowniczo położony nad jeziorem Długim. Zobaczycie tu 6 kamiennych kręgów, a także wspomniane już kurhany. Podobnie, jak w Odrach, także i tu grzebano zmarłych.

Kiedy powstały kamienne kręgi, kto je stworzył i do czego służyły?
Tego tak naprawdę do końca nie wiadomo. Ich powstanie przypisuje się Gotom, ludom skandynawskim, które na początku naszej ery prawdopodobnie przywędrowały na te tereny. W grobach znaleziono mnóstwo artefaktów z tamtych czasów, szczególnie damską biżuterię oraz ozdoby, pochodzące także z Imperium Rzymskiego oraz Egiptu. Być może kamienne kręgi były miejscami spotkań i narad ówczesnej społeczności, mogły odbywać się tu wiece oraz sądy.

Inna teoria głosi, iż były to obserwatoria astronomiczne lub mapa naszego nieba, odwzorowująca pewne gwiazdozbiory. Istnieje i taka opinia, iż owe kręgi powstały dużo wcześniej przed przybyciem Gotów, którzy zastali je na miejscu i wykorzystali do swoich celów. Dodatkowo kręgi kamienne w Odrach oraz w Węsiorach uznawane są za miejsce mocy. Oznacza to, że jest tu emitowane swego rodzaju promieniowanie, które korzystnie wpływa na ludzki organizm.

📌 Czy tak jest? O tym musicie przekonać się sami, a jeśli temat Was zainteresował i chcecie dowiedzieć się więcej, zajrzyjcie do artykułów o kamiennych kręgach w Polsce.

👉 Celina, autorka bloga Cel w podróży

Celina zachęca do podróżowania na własną rękę i podpowiada, jak to zrobić. Do tej pory odwiedziła ponad 50 krajów, do niektórych wracała kilkukrotnie.
Link do FB: https://www.facebook.com/celwpodrozy/

Dla mnie Dolny Śląsk to oczywiście mój ulubiony Wrocław. Pamiętam też cudowny weekend, który spędziliśmy w Pałacu Lenno w miejscowości Wleń. Zdobyć Śnieżkę w 8 miesiącu ciąży? Tak, takie rzeczy są możliwe. Ze Śnieżką jest jeszcze związany inny nasz rodzinny rekord – zdobyła ją nasza Malwinka, wtedy chyba 4 letnia, idąc z Przełęczy Okraj. W jeszcze bardziej zamierzchłych czasach pamiętam, jak z kolegami ze studiów wybraliśmy się na narty. Dojechaliśmy do Karpacza, a potem przez góry na nartach przeszliśmy do Czech. To były czasy! A teraz swoimi ścieżkami z Jeleniej Góry poprowadzi nas Magdalena z bloga Okiem Maleny.

DOLNY ŚLĄSK I JELENIA GÓRA z Okiem Maleny

Dwa lata temu odkryłam tereny Dolnego Śląska. To cudowny region, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. Ja za każdym razem jako bazę wypadową wybierałam miejsca położone koło Jeleniej Góry.

A co robić w okolicy Jeleniej Góry?
Jeśli lubisz aktywnie spędzać czas to polecam wypożyczyć rower (najlepiej elektryczny) i udać się na wycieczkę w Góry Izerskie. Zaplanuj tak trasę, aby obiad zjeść w bazie turystycznej Orle.

Jeśli wolisz podążać śladami historii, to na terenie Kotliny Jeleniogórskiej znajduje się Dolina pałaców i ogrodów – czyli około 30 obiektów pałacowych rozsianych na ponad 100 ha.

Jest jednak miejsce, które poleciłabym Ci na rozpoczęcie przygody z Dolnym Śląskiej – jest to Park Miniatur i Zabytków Dolnego Śląska w Kowarach.
Myślisz – eee nie jestem dzieckiem. Ja też nie i bardzo żałuję, że nie pojechałam tam pierwszego dnia. W Parku masz jak na dłoni wszystkie atrakcje – zarówno te przyrodnicze jak i architektoniczne.
Jeśli zaczniesz go zwiedzać z przewodnikiem (co rekomenduję) poznasz mnóstwo ciekawych historii i na pewno będziesz wiedział jak idealnie zaplanować resztę pobytu.
A przy okazji przejdź się starówką w Kowarach – to bardzo ładne miasteczko.

📌 Jeśli podróżujesz z psem albo preferujesz miejsca, gdzie wiesz, że Twojego wypoczynku nie zmącą biegające dzieciaki to polecam Ci Siedlisko Sztuki. Jest klimatycznie, a widoku Karkonoszy o zachodzie Słońca długo nie zapomnisz. A do tego wszystkiego wspaniałe wegańskie śniadania.
Jeśli lubisz toskańskie klimaty to na pewno spodoba Ci się w Villi Nowej. Ten butikowy hotel prowadzony jest przez bardzo interesujących gospodarzy. Pani Ewa wyczarowuje cudowne posiłki w duchu slow food.

📌 Na koniec chciałabym Ci polecić fantastyczne miejsce na obiad – jest to restauracja Cytrynowy Pieprz w Jeleniej Górze – obowiązkowy punkt dla miłośników włoskiej kuchni. Byłam kilkukrotnie i za każdym razem było pysznie. Zapytaj też w miejscu noclegu czy w restauracji na tajne hasło będzie czekał jakiś bonus – np. lampka prosecco gratis

📌 Więcej przeczytacie na blogu – Jelenia Góra i okolice w trzy dni

👉 Magdalena Krychowska z bloga OkiemMaleny.pl

Zawodowo menadżer, z zamiłowania zwiedzacz. Kocha aktywnie spędzać czas, uwielbia słuchać legend i próbować lokalnej kuchni.
FB: https://www.facebook.com/okiemmaleny/

Beskid Niski… no ok, tym razem mam niewiele do napisania. Chyba nawet nic nie znajdziecie u nas na blogu z tego rejonu. Nie żebym nie była… oczywiście, że na studiach radośnie wędrowałam z rozbrykanym Kołem Fizyków UJ. Jednak z tego okresu zachowały się jedynie papierowe zdjęcia (tak, takie kiedyś były), pewnie w liczbie 3, a u mnie mgliste wspomnienia zdobywania szczytów porośniętych lasami („To gdzie to dokładnie ten szczyt? Przy tym, czy przy sąsiednim drzewie?„). Tak wiec znacznie lepiej o tym miejscu opowie Wam Ola z bloga Kajtostany.

BESKID NISKI ROWEROM BLISKI z Kajtostany

Jeśli szukasz wyciszenia i ucieczki od tłumów, jeśli chcesz się zanurzyć w zieloności i chłonąć przestrzeń to koniecznie wybierz się w Beskid Niski. To pasmo górskie w Karpatach ciągnie się między przełęczą Tylicką na zachodzie, a przełęczą Łupkowską na wschodzie. Jak sama nazwa wskazuje góry te nie są wysokie i mają łagodny charakter, dzięki czemu bajecznie zwiedza się je z pozycji rowerowego siodełka, choć oczywiście wędrówki także są tu urokliwe.

Wielokrotnie wracamy w Beskid, czasem bardziej na wschód w okolice Magurskiego Parku Narodowego (najbardziej zalesionego Parku Narodowego w Polsce), a czasem na zachód, bliżej Krakowa.
Spokojnie można tu wyskoczyć na weekend, bo tłumów nie ma tu nawet w wakacje. Są oczywiście tereny bardziej oblegane i te, gdzie można wędrować godzinami nie spotykając nikogo po drodze.

My generalnie najbardziej lubimy przemieszczać się na rowerach i właśnie w taki sposób odkrywaliśmy zakątki Beskidu Niskiego.

Wybrać tu można się bezpośrednio z Krakowa od razu na rowerach (ale zajmuje to sporo czasu) lub podjechać autem lub pociągiem i tu eksplorować zakątki. W regionie jest szereg wytyczonych szlaków rowerowych, jednak są one najczęściej poprowadzone drogami gruntowymi i czy mało ruchliwymi drogami asfaltowymi.
Jednak jeśli spodziewamy się szlaków rowerowych typu Wiślana Trasa Rowerowa czy Via Dunajec to będziemy rozczarowani. Musimy się nastawić na nierówności, przekraczanie rzek i strumieni brodami czy po prostu przepychanie fragmentów. Pomimo to nasz dziewięciolatek świetnie daje sobie radę na podjazdach czy wyzwaniach niełatwej drogi. Trudy wynagrodzą nam niesamowite przestrzenie, niezmącone bytnością ludzi. To zachwyca, ale daje również refleksję, bo warto pamiętać skąd tak rzadka zabudowa i co zmusiło ludzi do opuszczenia tej krainy.

Akcja Wisła dotknęła te tereny bardzo dotkliwie, o czym warto pamiętać przechodząc przez stare sady czy odkrywając zarośnięte przez lata stare studnie czy fundamenty chat.
Jedną z najpiękniejszych tras jest prowadząca z Krempnej przez Żydowskie do Ożennej. Dalej przez Wyszowatkę (były PGR) możemy włączyć się do Transgranicznego Szlaku Rowerowego, który przez Czarne i Jasionkę prowadzi do Krzywego, a dalej do Gładyszowa, Smerekowca i Kwiatonia, gdzie znajduje się piękna cerkiew łemkowska z XVII w.

Alternatywą może być odbicie za przełęczą Długie w stronę Radocyny, gdzie znajduje się baza namiotowa, a następnie jazda do Zdyni, gdzie co roku odbywa się festiwal „Łemkowska Watra”.

Dziedzictwo kulturowe to prócz cerkwi, szlakiem których można ułożyć sobie całą marszrutę to również pozostałości po dawnych wsiach, o których już wcześniej wspomniałam. W rozległych dolinach mieściły się wsie z dziesiątkami domostw, o których przypominają postawione na pustkowiach drewniane drzwi – pomniki dawnej bytności i charakteru tych ziem.

📌 Beskid Niski to również uzdrowiska jak Wysowa Zdrój, gdzie można zasmakować łemkowskiej kuchni w Karczmie Gościnna Chata czy Wapienne.

Poczuć klimat łemkowski można podczas festiwalu Łemkowska Watra w Zdyni, a w Nowicy poczujemy istnie kreatywny i artystyczny klimat, dzięki wielu inicjatywom mieszkańców tej wsi.

📌 W Nowicy warto zatrzymać się w Szpilkowie (http://szpilkowo.pl/), gdzie poczujesz się jak w domu, po prostu dobrze.
Miejsc, tras, znaków, natury, atrakcji, ludzi jest wiele, wiele więcej. Warto zanurzyć się w tej zieloności, przyrodzie i spokoju, który daje nam Beskid Niski. Obecnie siedzimy tu już trzeci miesiąc pracując i ucząc się zdalnie, a wciąż nam mało i nawet wyjeżdżać nie bardzo się stąd chce.

📌 Więcej przeczytacie na blogu TUTAJ

👉 Kajtostany

Tata Zbych, mama Fasola, Kajtek, Ruta i Wanda. Razem uwielbiamy niespiesznie turlać się po świecie, najlepiej na rowerze, najpiękniej w naturę. Uczymy się dzięki temu uważności na świat i siebie nawzajem. Jedźcie z nami przed siebie
FB: https://www.facebook.com/KajtoStany/

Treaz mamy prawdziwą perełkę. Miejsce, o którym pewnie niewielu z Was słyszało. I o to właśnie chodziło – wyszukać takie miejsca, o których wie niewiele osób i spędzić tam weekend albo kilka dni. Węgrów i okolice przybliżą nam Iza i Mariusz z bloga Wekendowi.

WĘGRÓW I OKOLICE: KRAINA MISTRZA TWARDOWSKIEGO z Weekendowi

Na pierwszy rzut oka Węgrów czy Liw nie kojarzą się absolutnie z niczym, ale wystarczy tam pojechać na weekend, by zdać sobie sprawę z ogromu atrakcji i… przedłużyć swój pobyt tutaj.

Do odwiedzin Węgrowa i okolic skłoniła nas postać jednej z najciekawszych i najbardziej tajemniczych postaci w polskiej historii, czyli mistrza Jana Twardowskiego – najbardziej znanego polskiego czarnoksiężnika, który paktował z diabłem, rozmawiał z duchami i podróżował na kogucie lub skrzydłach nietoperzy – jeśli wierzyć legendzie, to nawet na księżyc. To biografia, której nie powstydziłby się Harry Potter, a postać Twardowskiego jest związana z uroczym Węgrowem, oddalonym nieco ponad godzinę drogi od Warszawy.

W tamtejszej bazylice na rynku znajduje się bowiem Lustro Twardowskiego, w którym według legend można zobaczyć własną przyszłość lub duchy zmarłych. Przy tej okazji udało nam się poznać to fantastyczne miasteczko, od wieków słynące z wielokulturowej historii, której ślady są widoczne do dzisiaj.

W Węgrowie pozostały więc ślady m.in. po protestanckich osadnikach ze Szkocji i Holandii, piękne kamienice, a nawet… kościół zbudowany w ciągu jednego dnia.

To jednak tylko wstęp do atrakcji na tym terenie – na pewno będąc tam, koniecznie musicie się wybrać na spływ kajakowy po Liwcu. Zaczyna się on z okolic malowniczej Sowiej Góry – najwyższego wzniesienia w okolicy, z którego są fenomenalne widoki. Sama rzeka jest dość “łatwa w obsłudze”, więc na spływ można śmiało zabrać małe dzieci. A po około 2 godzinach wiosłowania trafić do malowniczego zamku w Liwie, który w przeszłości był graniczną fortecą między Rzeczpospolitą a Litwą. Też ma swojego ducha – to… żółta dama (sprawdźcie dlaczego).

Jeśli chodzi o noclegi, to polecamy agroturystykę, której pełno jest w okolicach – my korzystaliśmy z “Bani na Mazowszu” i absolutnie polecamy to miejsce każdemu, zwłaszcza rodzinom z dziećmi. Pyszne jedzenie, mnóstwo atrakcji (kursy garncartstwa!), swoiste “mini-zoo”, a przy tym cisza i spokój to gwarancja spędzenia spokojnego weekendu. A tuż obok na wyciągnięcie ręki inne atrakcje, jak na przykład stadnina koni i możliwość przejażdżek (także przede wszystkim dla dzieciaków, ale nie tylko). Okolica jest też pełna fenomenalnie położonych pałacy i pałacyków – jeśli wybieracie się w te strony, zapamiętajcie takie nazwy miejscowości jak Łochów, Stara Wieś czy Paplin – jest na czym zawiesić oko!

Okolice te polecamy niezależnie od tego czy planujecie wybrać się tam w szczycie sezonu czy po jego zakończeniu – to jedno z tych miejsc, gdzie tłumów turystów nie ma i… w sumie chyba dobrze, bo można w ten sposób lepiej zwiedzić te okolice.

Link do wpisu u nas –   Kraina Mistrza Twardowskiego – atrakcji tyle, że nie wyrobisz się w weekend oraz Ukryty cud polski – z wizytą u polskiego Harryego Pottera

👉Weekendowi.pl

Podróżująca rodzina: Iza i Mariusz oraz nasze 2 córki Helena i Idalia, które razem z nami przemierzają świat i Polskę w poszukiwaniu fajnych i ciekawych miejscówek. Nasze przygody możecie śledzić na blogu weekendowi.pl
FB: https://www.facebook.com/weekendowi/

Na koniec miejsce, które też skradło nasze serce. Niezwykła Dolina Baryczy to miejsce, do którego się wraca. Rowery, ptaki i cudowna natura. My będziemy tam znowu w lipcu, jednak to Magdalena z bloga FrAntki Wędrowniczki jest prawdziwą ekspertką od tych terenów!

DOLINA BARYCZY – KRAINA NIEZWYKŁOŚCI z FrAntki Wędrowniczki

Dolinę Baryczy planowaliśmy odwiedzić… raz.
Za pierwszym razem spędziliśmy tu tydzień i chociaż wydawało mi się, że siedem dni to naprawdę sporo żeby już coś zobaczyć, to okazało się, że jeszcze za mało żeby zobaczyć tyle ile byśmy chcieli. Wróciliśmy na majówkę w kolejnym roku, potem niespodziewanie wróciliśmy jeszcze jesienią tego samego roku i wciąż wracamy, już od trzech lat. I mamy nadzieję, że nasze powroty w to miejsce nigdy się nie skończą.

Park Krajobrazowy Dolina Baryczy to obszar położony na terenie województw dolnośląskiego i wielkopolskiego, pomiędzy Żmigrodem a Przygodzicami. Na terenie parku znajduje się jeden z największych w Europie kompleksów stawów hodowlanych – jest ich tu prawie 300.

Wchodzący w skład Parku Krajobrazowego Dolina Baryczy Rezerwat przyrody Stawy Milickie obejmuje pięć niezależnych kompleksów stawów i jest zaliczany do unikatowych obszarów wodnych na świecie. Jako jedno z trzynastu miejsc w Polsce został wpisany na listę Living Lakes, która obejmuje sieć jezior i innych zbiorników wodnych na świecie charakteryzujących się wyjątkowymi walorami przyrodniczymi. Poza Stawami Milickimi na tej liście znajdują się m.in. Bajkał, Morze Martwe, Balaton, czy Jezioro Wiktorii.

Dlaczego tak chętnie tu wracamy?
Dolinę Baryczy pokochaliśmy, bo znaleźliśmy tu ciszę, spokój, zieleń i wodę, w której odbija się niebo… Jeśli także szukacie właśnie tego i pragniecie kontaktu przede wszystkim z przyrodą to tutaj będziecie mieć wiele do tego okazji.

Lubimy regiony jeszcze nieodkryte, a ten wciąż się do nich zalicza.
Drugi ważny dla nas powód do miłości – kilometry wygodnych i bezpiecznych ścieżek rowerowych biegnących lasami, wśród stawów i przez miasteczka. Do tego płaski, nie wymagający specjalnej kondycji teren idealny na wycieczki z dziećmi i spokojną rekreacyjną jazdę.
Jazda rowerem to zdecydowanie najlepsza opcja poznawania tej okolicy i przemieszczania się po niej, tym bardziej że sieć ścieżek rowerowych w tej okolicy wciąż się rozbudowuje.

Niezwykłymi mieszkańcami Doliny Baryczy są ptaki i jest to kolejny powód aby tu przyjechać. Jest to dobre miejsce do obserwacji przyrody, a w szczególności do birdwatchingu. W tym ptasim raju stwierdzono obecność niemal 300 gatunków ptaków, w tym także z grupy rzadkich i ginących.
Obserwacje ptasich mieszkańców tej okolicy ułatwiają miejsca specjalnie do tego przygotowane – czatownie i wieże. Można i warto umówić się na spacer z ornitologiem – poranki i wieczory na stawach bywają niezapomniane.

Jeśli Dolina Baryczy to i rzeka Barycz – spokojna, wręcz leniwa – podobno jest to jedna z najwolniejszych rzek w Polsce. Z roweru warto przesiąść się na kajak – pływać można po prawie całej Baryczy, a także jej dopływach.

Kolejny powód przyjazdu szczególnie spodoba się dzieciom – jest to (bardzo) Kolorowy Szlak Karpia. Kolorowych figur karpia jest na razie 30 i można je spotkać w różnych miejscach, a najprościej znaleźć je korzystając ze specjalnej mapy.

Co jeszcze?
Dolina Baryczy to raj dla miłośników ryb, zarówno wędkujących, jak i po prostu smakoszy. Na tym terenie znajdziecie wiele łowisk i miejsc gdzie można wybrać się na smaczną rybkę. Jesienią, od września do listopada, organizowane są trwające kilka tygodni Dni Karpia. Dniom tym towarzyszy wiele ciekawych wydarzeń zarówno w terenie (wycieczki, rajdy rowerowe, spacery z ornitologiem) jak i w miejscowych restauracjach – są to tzw. Kolacje rybne – Ryba do syta!

Dolina Baryczy to także ciekawe, klimatyczne miasta i miasteczka: Żmigród, Ruda Sułowska i Ruda Milicka, Milicz, Krośnice czy Antonin i wiele, wiele innych.

W Dolinie Baryczy bogaty świat przyrody sąsiaduje z ciekawymi, ale mało znanymi zabytkami kultury – to tu możemy zobaczyć unikatowe domy z rudy darniowej, szachulcowe kościoły, młyny i zabytki hydrotechniki takie jak tamy, kanały, jazy czy groble.

Pamiątki z tego miejsca, poza pięknymi wspomnieniami, same wpadną w Wasze ręce, ponieważ bardzo ciekawie przedstawia się oferta produktów regionalnych Doliny Baryczy – to nie tylko ryby, to także oleje, pieczywo, warzywa i owoce, miody, przetwory, rękodzieło, a także usługi turystyczne, a nawet potrawy.

I ostatnia ważna sprawa – do Doliny Baryczy jest dogodny i dość szybki dojazd – z Wrocławia do Żmigrodu jedzie się ok. pół godziny, a do Milicza ok. 50 minut. Z Katowic to nieco ponad 2,5 godzinna podróż. Z Poznania – 2 godziny.

Nie przejechaliśmy jeszcze całej Doliny Baryczy wzdłuż i wszerz, są jeszcze miejsca wciąż przez nas nieodkryte. Jeśli Wy także pokochacie Dolinę Baryczy to ona pięknie się Wam odwdzięczy pokazując swoje najpiękniejsze zakątki – dajcie jej tylko czas.
Trasy rowerowe, które już opisaliśmy: https://www.frantkiwedrowniczki.pl/p/dolina-baryczy.html
I nasze 10 powodów by odwiedzić Dolinę Baryczy: http://www.frantkiwedrowniczki.pl/2018/10/10-powodow-by-odwiedzic-doline-baryczy.html

👉 Franek, Antek, Magda & Jacek

Na blogu FrAntki Wędrowniczki dzielimy się wiedzą o miejscach dobrych i bardzo dobrych do spędzenia radosnego, odkrywczego i twórczego czasu z dziećmi – rowerem, spacerem, kajakiem… Przede wszystkim są to ciekawe zakątki województwa śląskiego i okolic, bo tu szczęśliwie mieszkamy, a region ten z racji swojej rozpiętości i różnorodności daje nam niekończące się pomysły na aktywne spędzanie wolnego czasu. Jeśli siedzimy w domu to tylko z mapą na kolanach patrząc gdzie by tu pojechać dalej?
FB: https://www.facebook.com/FrAntkiWedrowniczki/

Na koniec jeszcze rada od nas. Ruszajcie też w tym roku odkrywać swoją najbliższa okolicę! Paradoksalnie zawsze mi się wydawało, że dość dobrze znamy okolice Krakowa. Już wiele lat temu penetrowaliśmy wszystkie Dolinki, Wąwozy czy Parki Krajobrazowe. Tymczasem okazało się, że mamy tu jeszcze całkiem dużo do odkrycia. Dolina Karpia w Zatorze, Meandry Sztoły, mniej znane szlaki w Puszczy Niepołomickiej czy Puszcza Dulowska. Czasem nie trzeba daleko szukać, żeby odkryć coś ciekawego (Lasy Tynieckie, Las Bronaczowa, czy widoczna z naszego okna Górka Pychowicka). Nie wiem jak Wasze plany, ale ja boje się, czy wystarczy mi czasu w tym roku żeby zobaczyć wszystkie te bliskie miejsca które sobie zaplanowałam…

Dodatkowo zauważyłam też ciekawą zmianę – po tygodniach przymusowej izolacji mamy większą ochotę wsiąść na rower czy pojechać na wycieczkę nawet po pracy, ok 16:00. Kiedyś promowaliśmy ideę mini-wypraw, bez czekania na weekend czy dzień wolny. Teraz jeszcze bardziej takie działania są nam bliskie.

Życzymy więc Wam wielu pomysłów na odkrywanie najbliższej okolicy i cudownych wakacji w naszym pięknym kraju!

Chcesz poznać ciekawe miejsca w okolicach Krakowa? Zapraszamy na unikalne zestawienie – Okolice Krakowa – 10 ciekawych miejsc na spacer, rower i górską wędrówkę

0 komentarz
4

To też może Cię zainteresować

Prawo UE zobowiązuje nas do poinformowania Cię, że ta strona wykorzystuje ciasteczka, głównie w celach analitycznych. Jakkolwiek apetycznie by to nie brzmiało, zostałeś poinformowany. Dalsze korzystanie z tej strony oznacza akceptację tego faktu. :) Rozumiem i akceptuję Więcej informacji

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!