Kasia i Marek - żyjemy sobie w Krakowie, czasami gdzieś podróżujemy i głównie o tym oraz o kilku innych naszych pasjach będziemy tutaj pisać. Blog powstał głównie z myślą o wszystkich naszych krewnych i znajomych, ale każdy jest tu mile widziany. ;))
Jak ocenia się Chiny po drugim tam pobycie? Trochę inaczej niż za pierwszym razem.
Niezmienne pozostaje jednak to, że jest to fascynujący kraj, pełen kontrastów i chyba nie do końca dający się ocenić patrząc tylko w kategoriach „europejskich”.
Pierwsze – najbardziej jaskrawe różnice wymieniliśmy już w pierwszej relacji z 2009r.
Już prawie straciłam nadzieje, że przed gorącym sezonem wakacyjnym uda się nam pojechać na upragniony odpoczynek na plaży. A jednak się udało! Nie ma to jak wakacje last minute – wycieczka kupiona w piątek – tuż przed 21 (cudownie, że istnieją biura podróży w centrach handlowych). Wylot w poniedziałek z Katowic, Turcja wybrzeże egejskie, miejscowość Fethiya Calis, HB – cena śmiesznie niska ;)
Już prawie straciłam nadzieje, że przed gorącym sezonem wakacyjnym uda się nam pojechać na upragniony odpoczynek na plaży. A jednak się udało! Nie ma to jak wakacje last minute – wycieczka kupiona w piątek – tuż przed godziną 21 (cudownie, że istnieją biura podróży w centrach handlowych). Wylot w poniedziałek z Katowic – cena śmiesznie niska ;) Tym razem w jednej wycieczce pomieściłyśmy dwa kraje – Turcję i Grecję!
Arboretum w Bolestraszycach odwiedziliśmy na początku maja. Niestety brzydki i deszczowy maj nie pozwolił żeby wszystkie piękne kwiaty i rośliny rozkwitły tutaj pełną parą.
Nawet w pochmurny dzień widać jednak, jak piękne jest to miejsce.
Praktycznie każdy zakątek tego ogromnego terenu (300 ha) jest zadbany. Pomiędzy roślinami spotkać możemy ceramiczne ozdoby i wiklinowe rzeźby.
Na pewno mogę polecić to miejsce na fantastyczną wycieczkę – podobno najlepiej w czerwcu. Zakwita wtedy min. zachwycający czosnek Szuberta! Żeby mieć pewność, że kwitnie polecam wcześniej zadzwonić: (16) 671-64-25.
Odwiedzając Chiny w 2009 roku poniosłam kulinarna klęskę! Po tygodniu spędzonym w Pekinie, nie mogłam już patrzeć na chińskie jedzenie, a wszędobylski zapach kolendry kojarzył mi się ze wszystkim, tylko nie z rozkoszami podniebienia.
Trochę lepiej było później na południu Chin – w Yangshuo znowu odkryliśmy fantastyczne smaki. Ale to była raczej kuchnia tajska. Podążając naszym szlakiem kulinarnym w 2009 wyglądało to jak wielka reklama KFC w Chinach…
W 2010r było inaczej!
Ten wpis to tak naprawdę próba rehabilitacji… Z dedykacją dla smyczka1974 i s.wawelskiego :) Czytaj dalej ‘Chiny 2010 – kulinarny raj’ ›
Udało się nam po raz kolejny zrealizować marzenia! Chiny w 2009 roku były tylko początkiem – już wiedzieliśmy że chcemy pojechać drugi raz i odkryć jeszcze trochę nowych miejsc. Tym razem nowością był Szanghaj i okolice oraz poznany już trochę Pekin – dwa miejsca i ponad dwa tygodnie (7 – 24 kwietnia).
Okolice Szanghaju to nie tylko słynące z ogrodów Suzhou, ale też urocze miasteczka poprzecinane kanałami z wodą. W przewodnikach wymieniane są najczęściej Tongli i Wuxi. Ja jeszcze w Polsce odkryłam piękne zdjęcia z Wuzhen i tam właśnie pojechaliśmy.
Jak to często bywa w życiu i w podróży – to co sobie zaplanujemy, nie zawsze uda się zrealizować. Tym razem nie dotarliśmy do zamglonych szczytów gór Huang Shan. Pokonała nas pogoda – prognozy zapowiadały mróz i śnieg… Pomimo mojej determinacji w dotarciu do tych gór, perspektywa spędzenia całego dnia na śliskich schodach i ze śniegiem wciskającym się do oczu nawet mnie pokonała.
W to miejsce musieliśmy znaleźć jakąś inną wycieczkę. Zastanawialiśmy się nad Nankinem ale ostatecznie wygrało Hangzhou.
Najnowsze komentarze