Zrobiliśmy to. Pojechaliśmy oglądać krokusy tam, gdzie w ostatni weekend ruszyła cała Polska… Oczywiście do Doliny Chochołowskiej. Jak było? Po pierwsze pięknie, po drugie tłocznie. Ale czy jest sens narzekać?
Komfortowe domki na skraju roztoczańskiego lasu, w cichej i spokojnej okolicy pośrodku Roztocza. Idealne do aktywnego wypoczynku lub błogiego lenistwa... :)
Zobacz, zachwyć się, zarezerwuj!
Przyznam się szczerze, że od jakiegoś czasu zdecydowanie odżegnuję się od narzekania w stylu „co to za tłumy w Tatrach” i że „baby w klapkach idą w góry”.
Po latach obserwacji musimy oboje z Markiem przyznać, że szpilki i parasolka to dla wielu niedzielnych turystów letnia wersja raków i czekana, a buty na koturnach to moim zdaniem +10 do sportu wyczynowego. Kto z Was chodził w butach na platformach wie, że to nie bułka z masłem, szczególnie na górskiej, kamienistej ścieżce.
Dlaczego więc nie narzekam?

Bo takie są prawa natury – jest wysyp krokusów w Chochołowskiej, jest tłum…
Kiedy kwitną krokusy?
To zależy… Zależy od ilości śniegu i od tego, jak szybko zrobi się ciepło. Właściwie możną przyjąć, że w okresie od marca do kwietnia można zacząć polowania. Wyżej w górach – też w Chochołowskiej, tam gdzie śnieg dłużnej się utrzymuje krokusy spokojnie mogą utrzymać się nawet do maja.
Jedno jest pewne – jest ładna pogoda w górach, jest tłum. A nie pasują nam tłumy, jest kilka sposobów jak zminimalizować odczucia negatywne.
1. Jechać wcześnie rano
Z tym że rano, to już mocno subiektywne określenie. Jak zapowiedziałam Markowi, że ruszamy o 5 rano z Krakowa, z lekka się obruszył. Jednak, gdy w dolinie, ok 7 rano parking był już prawie pełny, sam stwierdził, że można było wcześniej. Okazuje się, że wiele osób ostrzeżenia przed tłumami wzięło sobie do serca i podobnie jak my zameldowało się w dolinie już przed 7 rano.




Czy to masochizm?
Pewnie dla niektórych tak. Jak dla mnie to zdecydowanie czysta przyjemność, biorąc pod uwagę to co zastaniemy wychodząc na szlak ok 6-7 rano. Nie chodzi tu o brak tłumów, bardziej chodzi o niesamowicie magiczne światło i budzący się do życia słoneczny dzień…









2. Nie jechać TAM gdzie wszyscy czyli gdzie na krokusy poza Chochołowską?
Czyli nie jedziemy w Dolinę Chochołowską, albo w ogóle rezygnujemy z Tatr. Bo krokusy są nie tylko w Chochołowskiej!
Można przecież pojechać w Gorce – tam też są krokusy – na naszym profilu na FB polecaliście nam Turbacz, sami testowaliśmy tydzień wcześniej Stare Wierchy.
Polecana jest też Hala Rysianka (najlepiej zrobić pętelkę przez hale Lipowską i hale Boraczą) i Krawców Wierch w Beskidzie Żywieckim.
Gdzie jeszcze na krokusy? Szukajcie ich też:
na Polanie Kopieniec,
Polanie Olczyskiej,
na Kalatówkach
Wyżniej Kirze Miętusiej,
w Dolinie Kościeliskiej na Polanie Pisanej i Polanie Smytniej
przy Drodze pod Reglami
w Witowie
Pod Ostryszem
TPN na swojej stronie opublikował nawet spis miejsc gdzie jest wiosenny wysyp krokusów:
Dolina Kościeliska
Kalatówki
Polana Kopieniec
Droga pod Reglami
Zakopane – Toporowa Cyrhla
Kościelisko
Witów
Dzianisz
Jednak od czasu do czasu warto też do Chochołowskiej zajrzeć na krokusy. Dla mnie widok krokusów na tle ośnieżonych szczytów na Polanie Chochołowskiej jest wart zarwanej nocy i przepychania się potem w tłumie wracając…










3. Unikać weekendu
To w sumie oczywiste, ale dla ludu pracującego mało realne. Choć po szale w tym roku, kilku znajomych zarzeka się, że za rok bierze urlop i jedzie przed weekendem. Trzymam za słowo!
4. Nie jechać wcale
To rozwiązanie idealne wprost dla wszystkich narzekających. Po co jechać, skoro to taki spęd ludzi, którzy najczęściej raz w roku, pod wpływem zbiorowej histerii ruszają na tatrzańskie szlaki. Szczerze kibicuje za takim rozwiązaniem – jak macie narzekać – lepiej nie jechać ;)

A tak na marginesie, jak widzę te tłumy wlewające się do Doliny przez dwa dni weekendu, to serce mi rośnie! Zwariowałam? A nie! Dla mnie te tłumy oznaczają, że rodacy potrafią się jednak oderwać od telewizora i supermarketów!





I jeszcze jedna refleksja.
Po naszym mega aktywnym weekendzie (Krokusy w Chochołowskiej, najlepsze lody w Krakowie na Wolnicy, rower i zawilce w Dolinie Mnikowskiej, magnolie na Wawelu, najładniejsze i najnowsze place zabaw na Krakowskich Plantach i w końcu kawa na dachu Sukiennic), spacerując w niedzielne popołudnie po Grodzkiej w Krakowie… O nie, właściwie to przepychając się w tłumie, stwierdziłam, że mieszkanie w tak turystycznym mieście jakim jest Kraków mocno hartuje. Jest kwiecień, a miasto w weekend aż kipi od ilości turystów na metr kwadratowy. Jestem więc przyzwyczajona, choć w Krakowie zawsze można uciec – tłum wali Traktem Królewskim, a ja luźno przemykam się bocznymi ulicami…
UWAGA
W trakcie naszej wycieczki, spacerów po łąkach i robieniu zdjęć nie ucierpiał ŻADEN krokus. Jeśli siadaliśmy na trawie, to w miejscach gdzie nie było kwiatów i co ważne, nie było też wyrastających młodych roślinek.








Co ciekawe, wokół schroniska pojawili się oznaczeni wolontariusze zwracający uwagę wszystkim wątpliwym miłośnikom przyrody rozkładających się na biednych kwiatkach.
Chyba niektórzy zupełnie zapominają, że krokusy są pod ochroną.
„Kodeks miłośnika krokusów” przygotowany przez Tatrzański Park Narodowy
- Krokusy podziwiaj i fotografuj ze szlaku turystycznego,
- Nie wchodź na polanę, aby nie zadeptać krokusów,
- Nie siadaj (!) i nie kładź się (!) w krokusach, robiąc zdjęcia krokusów lub pozując do zdjęć,
- Nie zrywaj krokusów, pamiątką niech będą Twoje zdjęcia,
- Nie parkuj na krokusach,
- Swoje śmieci zabieraj ze sobą,
- Korzystaj z toalet w schronisku lub toi-toiów przy szlaku,
- Bądź stróżem krokusów. Jeśli widzisz niewłaściwe zachowania, reaguj!

To co – z kim spotkamy się za rok? Pozdrawiamy wszystkich których widzieliśmy i z którymi nie udało się spotkać!





2 komentarze
Piekne zdjecia! No i te dywany niesamowite. My od lat sie wybieramy i trafic nie mozemy. Widzielismy krokusy w 2innych tatrzanskich dolinach, pierwszy raz 20 lat temu,ale do Chocholowskiej musimy pojechac kiedys w tygodniu. Moze za rok zatem, jak must see to must see😉
Lubie takie podejście i nie narzekanie! Zdecydowamie warto bylo wstac wczesniej dla takich widokow! Zdjęcia piękne. Pozdrowienia :)