Niestety w tym roku wyjątkowo nie mamy okazji czerpać garściami ;) z frykasów jakie oferuje zima. W końcu jednak, po wykurowaniu wszelkich katarów, zapaleń płuc i innych plag egipskich udało się nam wybrać na sanki. I to nie byle jakie SANKI. To sanki historyczne – jeździła na nich Kasia, a teraz Malwinka. A piękny czerwony kolor sanek dzięki Markowi. :)
Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?


3 komentarze
Piękna wycieczka na sanki do lasu zimową porą, bo letnią w tym samym lesie zbieramy grzyby!!!
Malwince najwyraźniej sanki bardzo się spodobały :)
Najprawdopodobniej… chociaż połowę wycieczki (w tym wyciąganie z samochodu i pakowanie na sanki) jak zwykle przespała. ;)