Home PodróżePolska Kocinka – czyli sposób na kajakową rutynę

Kocinka – czyli sposób na kajakową rutynę

by Kasia

Pewnie już wszyscy wiecie, że niezłomnie namawiamy wszystkich na spędzanie wolnego czasu na spływach kajakowych. Tym razem mamy dla Was coś specjalnego.
Rzeka Kocinka – zdecydowanie nasze największe  kajakowe wyzwanie początku tego sezonu!

Kajaki w czerwcu mieliśmy zaplanowane od dawna. Tym razem, po raz kolejny dzięki niezawodnemu PTTK Rodzina. Fantastyczny wyjazd do Ośrodka Nadwarciański Gród w samym sercu Załęczańskiego Parku Krajobrazowego. W planach był już spływ Wartą, ale zaczęła nas kusić Liswarta.
Mieliśmy w sumie prawie pół dnia wolnego w czwartek, zapowiadali piękną pogodę, aż żal było nie wykorzystać tego na dodatkowy spływ.
Niestety zanim się zabrałam za rezerwacje kajaka, okazało się, że wyboru już praktycznie nie ma. Magia długiego weekendu zadziałała i rodacy tłumnie ruszyli tez na kajaki. Co więcej, na Liswarte nie ma zupełnie szans. Na szczęście Pan Szymon z firmy Spływ-Kajakiem.pl namówił nas na mała rzeczkę Kocinkę.

Trochę na początku kręciliśmy nosem, że taka krótka trasa, bo tylko 10 km. Jednak Pan od kajaków zagadkowo zaznaczył, że spływ może trwać od 3 do nawet 6 godzin, w zależności od stanu wody.
Razem z nami spływała ekipa z Warszawy, dzięki temu mogliśmy podzielić niemała opłatę za transport kajaków na wszystkich uczestników.

Wystartowaliśmy w Kuźnicy (niedaleko miejscowości Ważne Młyny), przy moście.
Już wsiadając do kajaka byliśmy zachwyceni. Krystalicznie czysta woda, piękna zieleń dookoła, malownicze drzewa!


Płynęliśmy naprawdę dzikiem korytem rzeki, nie często odwiedzanym przez tłumy kajakarzy. Na trasie widzieliśmy aż trzy sarny. Jedna z nich wskoczyła nawet do wody i chwile biegła przed nami!
Dodatkową, niewątpliwą atrakcją, były zwalone drzewa – od wielkich i grubych pni, do całkiem niedawno przewróconych, jeszcze zielonych z cienkimi i zielonymi gałązkami.


Pierwsza naprawdę duża przeszkoda to przenoska przy młynie. Niestety nie bardzo wiedzieliśmy jak to obejść. Na szczęście wspólnie z ekipą z Warszawy udało się przeprawić. Było widać, że przed nami jeszcze tędy nikt nie płynął, a jeśli nawet, to wczesną wiosną.


Jak było dalej?
Cały czas ciekawie. Przepływaliśmy nad konarami z rozpędu, pod konarami leżąc na płasko w kajaku. Przeciągaliśmy kajak ponad gałęziami. Zdarzyła się też jeszcze jedna przenoska szczerym polem, bo rzeka była całkowicie zatarasowania wielkimi drzewami…

Tak dobrze widzicie, zawiśliśmy na konarze i dziób kajaka jest w powietrzu :)

To nie jest zdjęcie pozowane, naprawdę przepłynęliśmy w tym gąszczu!


To co na początku było atrakcyjne, pod koniec szczerze mówiąc zaczynało już nieco nużyć. Kilka razy bardzo żałowałam, że nie mam z przodu małej piły, albo siekierki, gdy musiałam łamać małe gałązki nad głową.

Nasz spływ skończyliśmy w końcu miejscowości Trzebca. Do celu, w Kulach, gdzie stał nasz samochód, zostało nam naprawdę niewiele, ale zdecydowanie mieliśmy już dość.
Choć teraz, po spływie Wartą, która niczym nas nie zaskoczyła, muszę Wam powiedzieć, że miło wspominać to ekstremalne kajakowanie Kocinką!
Byliśmy zmęczeni jak nigdy i chyba jeszcze nigdy nie cieszyłam się tak bardzo, że już koniec wysiadając z kajaka.

Dzięki Kocince, mam teraz wrażenie, że żadna rzeka nam już nie straszna. Co więcej nabraliśmy pewności, że płynąc nawet sami, jesteśmy w stanie sobie poradzić na nieznanej rzece.

Dla kogo Kocinka?

Zdecydowanie dla kogoś, kto już na kajaku pływał i co więcej, nie lubi zbytnio nudnych i prostych rzek. Dla początkujących zdecydowanie odradzamy – można się do kajakowania zrazić, widząc jak trudności piętrzą się za każdym zakrętem.
Oczywiście jeśli ktoś nie ma zbyt wielkiego doświadczenia z kajakami, ale czuje się pewnie i co najważniejsze jest świadomy jakie przeszkody mogą być na takiej rzece, na pewno sobie poradzi.

Kocinka z dzieckiem

Zabraliśmy oczywiście na ten spływ naszą Malwinkę. Głównie dlatego, że sami mamy już jakieś doświadczenie w pływaniu kajakiem. Jedyny minus, jaki był dla niej na tym spływie, to spora ilość pająków które notorycznie wpadały nam do kajaka, gdy przepływaliśmy pod niskimi gałęziami. Tym razem też nie miała szans na drzemkę w kajaku – cały czas się coś działo.
Jednak jeśli sami nie macie zbyt wielkiego doświadczenia w pływaniu kajakiem, raczej odradzamy zabieranie dziecka na taki spływ.

Co zabrać na kajaki?
Koniecznie krem na słońce i coś na głowę. Dobrze mieć też ubranie na przebranie, gdyby było jakieś niekontrolowane zmoczenie człowieka. Polecam też okulary – chronią nie tylko od słońca, ale też oczy przed gałęziami i muszkami które tysiącami obsiadają konary nad wodą.
Jak woda i kajaki, to prędzej czy później nogę gdzieś umoczycie. My zdecydowaliśmy się na kilka modeli butów Keen – głównie ze względu na to, że są szybkoschnące. Marek miał model Kuta, ja miałam Sage Sandal, a Malwinka Rock Iguana. Kolejnym plusem takich butów jest to, że trzymają się dobrze nogi – mamy gwarancję, że nie spadną do wody, czy też nie utkną w mule czy błocie. A wierzcie mi, na Kocince nie raz wsadzicie nogę do wody i utkniecie w mule. Na szczęście buty dały radę i żaden nie został na wieczność w mulistym dnie rzeki.

Informacje praktyczne
Trasa Kraków – Ważne Młyny samochodem – ok 2,5 h
Spływ Kocinką na trasie Kuźnice – Trzebca (pierwotnie Kule) – ok 10 km
Kajak z firmy Spływ-Kajakiem.pl – cena za kajak 50 zł + transport (razem, dzięki temu, że dołączyliśmy się do innej grupy wyszło za całość 80 zł)

Na radosne kajakowanie przygotowali nas:

   
Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, jeśli nasza twórczość jest dla Ciebie inspirująca i korzystasz z niej przy planowaniu wycieczek bliższych i dalszych, to będzie nam niezmiernie miło jeśli od czasu do czasu odwdzięczysz się fundując nam kawę. :)

Doda nam to sił i energii do tworzenia kolejnych ciekawych i inspirujących treści.

To też może Cię zainteresować

Pozostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Prawo UE zobowiązuje nas do poinformowania Cię, że ta strona wykorzystuje ciasteczka, głównie w celach analitycznych. Jakkolwiek apetycznie by to nie brzmiało, zostałeś poinformowany. Dalsze korzystanie z tej strony oznacza akceptację tego faktu. :) Rozumiem i akceptuję Więcej informacji

Kasai - podróże w sieci