To był nasz pierwszy rajd rowerowy w regionie, który tak pokochaliśmy. Wprawdzie nie na Roztoczu, ale na równie ciekawej Grzędzie Sokalskiej.
Komfortowe domki na skraju roztoczańskiego lasu, w cichej i spokojnej okolicy pośrodku Roztocza. Idealne do aktywnego wypoczynku lub błogiego lenistwa... :)
Zobacz, zachwyć się, zarezerwuj!
Jeśli wydaje się Wam, że znacie już każdy zakątek wschodniej Polski, to koniecznie musimy Was wyprowadzić z błędu. Grzęda Sokalska to taka mniej znana, nieco tajemnicza siostra Roztocza. Leży tuż obok popularnych roztoczańskich tras, a jednak wciąż zagląda tu mało turystów. Podobnie jak Roztocze, przecina ją granica – i to właśnie ta transgraniczność dodała naszej wyprawie niesamowitego smaku.
- Rajd po Grzędzie Sokalskiej
- Grzęda Sokalska rajd 2025 program
- Grzęda Sokalska – rajd po stronie ukraińskiej i nasza trasa
- Grzęda Fest – czyli warto zaglądać na wydarzenia na Grzędzie Sokalskiej
- Więcej ciekawostek z okolicy
- Weekend na Roztoczu – polecamy nocleg Sielanka na Roztoczu
Rajd po Grzędzie Sokalskiej
To był to dla nas absolutny debiut na takiej imprezie i od razu zostaliśmy rzuceni na głęboką wodę (a raczej na świetnie przygotowane szlaki!). Wszystko było zorganizowane wręcz perfekcyjnie. Na start dostaliśmy pakiety z planem dnia i mapą, a na trasie czekały na nas pokrzepiające przystanki z kawą, herbatą i czymś słodkim. Wisienką na torcie był obiad przygotowany przez cudowne Panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Żabczach – palce lizać!



Na rajd można było ruszyć pieszo i na rowerach.
Grzęda Sokalska rajd 2025 program
Były to dwa intensywne dni pełne zachwytów.
Dzień 1: Polskie perły i ślady Fryderyka Chopina
Pierwszy dzień rajdu dedykowany był polskiej stronie Grzędy. Liczba historycznych smaczków i architektonicznych perełek na metr kwadratowy pozytywnie nas oszołomiła! Co urzekło nas najbardziej?
Cerkiew i krakowski akcent w Dołhobyczowie
W Dołhobyczowie zatrzymaliśmy się na dłużej. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to tutejszy kościół z charakterystyczną, strzelistą wieżą. Zauważyliście podobieństwo? Nic dziwnego, jest ona wzorowana na słynnej Hejnalicy Kościoła Mariackiego w Krakowie! Tuż obok czekała na nas kolejna architektoniczna perełka – murowana, neobizantyjska cerkiew św. Symeona Słupnika z lat 1900–1904. Jej kopuły pięknie odcinają się od nieba.
Zajrzeliśmy też do dawnego majątku rodziny Rastawieckich, gdzie ogromne wrażenie zrobiły na nas malownicze, choć nadszarpnięte zębem czasu, ruiny stajni dworskich.












Muzyczne tajemnice Oszczowa
W Oszczowie historia wręcz do nas szeptała. Zobaczyliśmy tu barokowy dwór z 1790 roku oraz kościół. Choć obecna świątynia powstała w późniejszych latach, to według lokalnych podań i tradycji, w jej poprzedniczce na organach grał sam Fryderyk Chopin! Kompozytor odwiedzał tu swojego bliskiego przyjaciela, Tytusa Wojciechowskiego, który mieszkał właśnie w Oszczowie.
Z tym miejscem wiąże się jeszcze jedna wielka historia – na miejscowym cmentarzu odnaleźliśmy przepiękne, zabytkowe grobowce rodzin Wojciechowskich i Świeżawskich. To dziadkowie słynnego generała Tadeusza Rozwadowskiego! Co ciekawe, pod samym kościołem znajdują się niedostępne dla turystów krypty, w których pochowano prababcię i pradziadka generała.












Niestety tego dnia pogoda nie rozpieszczała… Lało i było pochmurno. Dlatego wybraliśmy swój własny wariant na zwiedzanie – nie rowerami tylko samochodem. Za to na koniec wyszło słonce i sami zobaczcie jak pięknie się zrobiło!





Dzień 2: Ukraińskie pogranicze, popalone pałace i obiad nad Bugiem
Drugi dzień to była prawdziwa wyprawa „za granicę”. Dzięki rajdowi mieliśmy niepowtarzalną okazję przekroczyć granicę polsko-ukraińską przez przejście Uśmierz – Waręż. Na co dzień jest ono całkowicie zamknięte, nic więc dziwnego, że chętnych na tę rowerową przygodę było naprawdę sporo!
Sami decydowaliśmy o kolejności zwiedzania, a licznik na koniec dnia wskazał aż 68 kilometrów. Trasa była wymagająca – od gładkiego asfaltu, przez dziurawe drogi i szuter, aż po polne ścieżki. Jednak trud wynagrodzili nam niezwykle serdeczni ludzie i… genialne jedzenie!
Waręż: Zachwycające ruiny
Naszym pierwszym przystankiem był Waręż, tuż przy granicy. To tutaj stoją monumentalne ruiny XVII-wiecznego kościoła św. Marka. Choć od katastrofalnego zawalenia się stropu w 1983 roku budowla niszczeje, to w środku, na odrapanych ścianach, wciąż można dostrzec przepiękne, oryginalne freski. Ten widok zapiera dech w piersiach i skłania do zadumy. W Warężu zobaczyliśmy też urokliwą kapliczkę z XVIII wieku oraz stary cmentarz żydowski.

















Tartaków: Pałac z bolesną historią
W Tartakowie nasze serca zabiły szybciej na widok Pałacu Lanckorońskich z 1898 roku. Aż trudno uwierzyć, że obiekt był użytkowany jeszcze w latach 90. XX wieku! Niestety, w 1994 roku padł ofiarą podpalenia i dziś jest malowniczą, ale smutną ruiną. W miasteczku odwiedziliśmy też kościół Michała Archanioła (wzniesiony w latach 1739-1751), który w czasach radzieckich służył jako spichlerz, a od 2003 roku powoli wraca do dawnej świetności, oraz piękną, drewnianą cerkiew Narodzenia Jana Chrzciciela.
Sokal z przewodnikiem i wyjątkowy obiad
Sokal postanowiliśmy zwiedzić z lokalnym przewodnikiem, co było strzałem w dziesiątkę! Miasto ma niesamowitą, wielokulturową duszę. Zobaczyliśmy tam wspaniałe świątynie oraz poruszające ruiny XVII-wiecznej synagogi.
Miejsca, które odwiedziliśmy w Sokalu:
- Cerkiew grekokatolicka św. Michała Archanioła
- Kościół rzymskokatolicki św. Michała Archanioła
- Katedra Św. Apostołów Piotra i Pawła
- Muzeum Krajoznawcze
- Zabytkowa Apteka pod „Czarnym Orłem”
- Park i przejmujące ruiny synagogi z XVII wieku
Głód po intensywnym pedałowaniu zaspokoiliśmy w absolutnie magicznym miejscu – obiad zaserwowano nam na przystani kajakowej nad samym Bugiem. Jedliśmy lokalne pyszności, mając przed oczami widok na wznoszące się po drugiej stronie rzeki ruiny klasztoru Bernardynów. Coś pięknego!
Na koniec kaplica grobowa rodzin Polanowskich i Plater-Zyberk
W drodze powrotnej w stronę granicy zatrzymaliśmy się jeszcze w miejscowości Huta (Moszków), by zobaczyć klimatyczną cerkiew oraz stojącą tuż obok XIX-wieczną kaplicę grobową rodzin Polanowskich i Plater-Zyberk.
Grzęda Sokalska – rajd po stronie ukraińskiej i nasza trasa
Max elevation: 255 m
Min elevation: 186 m
Total climbing: 474 m
Total descent: -473 m
Total time: 09:50:03
To był weekend pełen magii, potu, odkrywania historii i niesamowitej gościnności. Grzęda Sokalska udowodniła nam, że najciekawsze miejsca często kryją się tuż za rogiem, na wyciągnięcie ręki (i roweru!).
A czy Wy słyszeliście wcześniej o Grzędzie Sokalskiej? Lubicie takie nieoczywiste, transgraniczne szlaki, gdzie historia Polski i Ukrainy tak mocno się przeplata?
Grzęda Fest – czyli warto zaglądać na wydarzenia na Grzędzie Sokalskiej
W 2026 roku oczywiście jest też rajd rowerowy na tych terenach. Niestety nie dotarliśmy tam tym razem, ale jeśli chcecie więcej informacji polecamy stronę Stowarzyszenia Czajnia – tam więcej szczegółów o rajdach i wydarzeniach w okolicy.
Więcej ciekawostek z okolicy
Czyli Roztocze Środkowe i Roztocze Wschodnie znajdziecie u nas na blogu TUTAJ
Weekend na Roztoczu – polecamy nocleg Sielanka na Roztoczu
Jeżdżąc już od tylu lat na Roztocze nocowaliśmy w wielu miejscach. Najczęściej wybieraliśmy miejsca możliwie blisko natury.
Z drugiej strony zawsze zależało nam też, aby był dobry zasięg telefonów i internet. Taka praca – zarówno moja jak i Marka, że nawet na urlopie sieć jest nam potrzebna… a z tym bywa różnie. Zdarzają się wciąż takie wioski, że na rozmowę telefoniczną trzeba wsiąść do samochodu i przejechać 1-3km.
Kiedyś marzyło nam się, żeby stworzyć swoje własne miejsce na Roztoczu. Blisko natury, z własnym lasem, wygodne i z dobrym zasięgiem… długo szukaliśmy i w końcu znaleźliśmy. Jest las, jest światłowód i telefon działa. Marzenie jest stało się rzeczywistością!
Od tego sezonu możemy już zapraszać gości na Roztocze. Sielanka na Roztoczu w Ciotuszy Nowej to domki, które stworzyliśmy, aby mieć swoje miejsce w tym fantastycznym regionie. Ale też chcieliśmy, by było tu wszystko dla wygodnego pobytu dla innych.
Ciotusza Nowa to niewielka wioska blisko Suśca. Wioska ma ponad 430 lat i kilka tablic upamiętniających ten jubileusz na terenie wsi. Jest tu też malownicze źródło i spory zbiornik wodny.
Mamy dwa domki – Sopot i Jeleń. Nazwy pochodzą oczywiście od roztoczańskich rzek.
Oba domki są w pełni wyposażone – jest klimatyzacja, ogrzewanie całoroczne, zmywarka, ekspres do kawy i pełne wyposażenie kuchni. Są też grille gazowe i miejsce na ognisko.
Każdy domek ma taras, leżaki i dostęp do naszego, prywatnego lasu.

Mam nadzieję, że pokochacie Roztocze i naszą Sielankę tak jak my.
Zapraszamy też na profile naszej Sielanki na Facebooku i Instagramie.


