Home PodróżePolska Miniwyprawy – skarby i ciekawostki blisko Krakowa

Miniwyprawy – skarby i ciekawostki blisko Krakowa

by Kasia

Tym razem znowu chcemy zabrać Was na magiczną wyprawę w poszukiwaniu ciekawostek blisko domu. Okolice Krakowa, Małopolska i sąsiednie województwa mają prawdziwe skarby, które tylko czekają na odkrycie. Szlak Winny, Drezyny, Źródliska, Wiślana Trasa Rowerowa, Dolinki, Parki Krajobrazowe, tajemnicze jaskinie, skały i zamki.  A wszystko to dostępne w zaledwie kilkadziesiąt minut jazdy samochodem, bez kupowania biletu na samolot, wielkiego pakowania i jeszcze większych kosztów. Czasem wystarczy pół dnia żeby zrobić prawdziwą wyprawę. Dzisiaj zabieramy Was na nasze ścieżki. Jutro mamy nadzieję wytyczycie własne szlaki po najbliższej okolicy.

Zazwyczaj wyjazd czy wycieczka kojarzy się nam nieodłącznie z tym, że musimy mieć odpowiednio dużo wolnego czasu. My jednak znaleźliśmy na to sposób. Przy odrobinie samozaparcia, silnej woli i determinacji da się odkrywać uroki okolicy mając do dyspozycji weekend, jeden dzień czy nawet kilka godzin po pracy. 

Jak wyjazd, to muszą być wakacje, ferie albo przynajmniej weekend, najlepiej długi? Na pewno? Zawsze jest dobry moment na zmianę myślenia. Wakacje, ferie mijają, jednak nie oznacza to, że musimy zapomnieć o wycieczkach i ciekawych wyjazdach. Wszystkie pomysły na wycieczki które Wam przedstawimy zrealizowaliśmy najczęściej po pracy, w środku tygodnia albo też mając co najwyżej wolny jeden dzień.

Z ogromną przyjemnością zabierzemy Was na wycieczkę po okolicach bliższych i dalszych. Mamy nadzieję, że to będzie dopiero początek i sami też będziecie robić odkrycia w swojej okolicy.

DOLINKI KRAKOWSKIE

Ile nazw dolinek potraficie wymienić z pamięci? Każdy zna Będkowską, Bolechowicką i Kobylańską. A co powiecie na ukrytą w lesie bukowym Dolinę Racławki? Albo malowniczą Dolinę Kluczwody?

To jednak nie koniec. Jakiś czas temu mieliśmy ambitny plan spenetrować wszystkie Dolinki zamknięte pod wspólną nazwą Dolinki Krakowskie. Udało się. Nie był to specjalnie wielki wyczyn bo jest ich tylko 7.

Zrealizowaliśmy już cały nasz plan zobaczenia wszystkich Dolinek Krakowskich – odwiedziliśmy Dolinę Bolechowicką, Kluczwody, Kobylańską, Będkowską, Eliaszówki, Racławki i Szklarki.

Do listy dorzuciliśmy jeszcze jeszcze:
Dolinę Mnikowską
Skałę Kmity
Zimny Dół
Dolinę Brzoskwinki
Dolinę Aleksandrowicką, zwaną też Strumykiem, tam Skała Krzywosąd
Dolinę Nielepicką i Pierunkowy Dół
Dolinę Rudną – zalesiona, objęta ochrona rezerwatową jest mało dostępna

I jeszcze dodatkowo dolinki:
Borowca
Czernki
Czubrówki
Dzwonek
Filipówki
Grzybowska
Kamienic
Krzeszówki
Miękini
Sąspowska
Wodąca

Wąwozy
Balickie Doły • Buce • Ciasne Skałki • Jamki • Kleszczowski • Krzyk • Kochanowski • Kulenda • Lisi Dół • Mazurowe Doły • Niegoszowicki • Pajoki • Pierunkowy Dół • Półrzeczki • Stradlina • Wądole • Zakopane • Zbrza • Zapustny Dół

DOLINA RACŁAWKI

Zaczynamy z parkingu na skraju wsi Dubie. Oznaczenia na szlaku bardzo dokładne. Mamy do wyboru trzy trasy – zróżnicowane jeśli chodzi o trudność i długość. Można się tu wybrać na krótki spacer, na wycieczkę rowerową ale też można zrobić sporą pętelkę przechodząc obok malowniczego starego kamieniołomu ( łom karmelicki – kamień do budowy katedry Wawelskiej), przez uroczy las i wąwóz i kończąc przy kamieniołomie we wsi Dubie. 

Więcej o Dolinie Racławki znajdziecie w naszych wcześniejszych wpisach na blogu.

DOLINA MNIKOWSKA

Mała dolinka a jednocześnie dużo atrakcji. 

Płynie tu maleńka rzeka Sanka. Pośrodku szlaku znajduje się szeroka polanka z obrazem na skale. Pierwotnie został on namalowany przez Walerego Eliasza Radzikowskiego. Jak informuje tablica w sezonie letnim odbywają się tutaj msze i są stacje drogi krzyżowej. Są tu też ławeczki i miejsca piknikowe.

Wiosna to chyba najlepsza pora nad odwiedziny w Dolinie Mnikowskiej – pięknie kwitną tu zawilce i przylaszczki. Widzieliśmy też zawilca żółtego, zdrojówkę rutewkowatą, miodunke ćme, kokorycz pełną, złoć żółtą i fiołki.
Więcej o Dolinie Mnikowskiej znajdziecie u nas na blogu.

DOLINA NIELEPICKA I PIERUNKOWY DÓŁ

Kolejne zaskoczenie, bo myśleliśmy że już nas nic nie zaskoczy i zachwyci w Dolinkach. 

Startujemy w Nielepicach. Samochód najlepiej zostawić przy ujęciu wody na ulicy Klonowej. Następnie kierujemy się drogą w kierunku lasu a potem wydeptaną ścieżką tuż przy skałkach pojawiających się pomiędzy drzewami. W końcu zobaczycie oznaczenie szlaku. Tu niestety jest pomieszanie z poplątaniem, bo szlak jest raz niebieski, raz zielony.

Koniecznie odbijcie w lewo za strzałką Jurajski Raj – Kraina Pańskie Kąty. Jest tam zakątek z tablicami edukacyjnymi, a dalej punkt widokowy na Dębowej Górze. Warto tu dotrzeć, bo roztacza tam się przepiękny widok na Dolinę Nielepicką.

Dalej docieramy na Bukową Górę. Tam niestety już całkowite rumowisko drzew. Tak, dobrze się domyślacie – drzewa na których były namalowane szlaki też poległy, więc chwilę błądziliśmy zanim znaleźliśmy właściwą ścieżkę.

W końcu schodzimy w dół malowniczym wąwozem mając po lewej stronie kamieniołom Nielepice. Do Nielepic docieramy ulicą Pogodną.
Całą relację z wycieczki znajdziecie tutaj: Dolina Nielepicka i Pierunkowy Dół

DOLINA ALEKSANDROWICKA

Dolina Aleksandrowicka zaczyna się w miejscowości Aleksandrowice. Łatwo ją zlokalizujecie – tuż przy wejściu na szlak jest duży parking z miejscami piknikowymi. Trzeba przyznać miejscowa społeczność bardzo się postarała, i chyba to najlepiej przygotowane miejsce na przyjęcie turystów jakie widzieliśmy pod Krakowem.

Czerwony szlak też bez trudu wypatrzycie – ma 2,3 km i robi zgrabną pętelkę wracając do miejsca startu na parkingu. Musicie iść tak jak wskazują znaki, w lewo od wejścia. Gdy pójdziecie w prawo dotrzecie do pola uroczo kwitnącego rzepaku.

Najbardziej charakterystyczna skała tutaj to Krzywy Sąd. Jak się pewnie domyślacie jest z nią związana legenda – opowiada o niesprawiedliwym osądzeniu i straceniu giermka przez władce na zamku w Morawicy.

Na koniec szlak schodzi do stawu gdzie można zrobić piknik. Ostatnia część wycieczki prowadzi zboczami po drugiej stronie i kończy się na parkingu.
O Dolinie Aleksandrowickiej pisaliśmy więcej na blogu – zapraszamy.

DOLINA BRZOSKWINKI 

Naszą wycieczkę zaczynamy na parkingu we wsi Chrosna (ok 15 km od Krakowa). Dolina Brzoskwinki ma ok 4 km. Idąc żwirową ścieżką możemy podziwiać skałki, niestety schowane częściowo przez drzewa. Jak na ironię, na tablicach ze szlakami możemy zobaczyć zdjęcia dolinki i skałek z lat 50-tych. Po raz kolejny okazuje się, że nadmierna ochrona – w tym przypadku zakaz wypasania bydła na terenie dolinek – miała fatalny skutek i zrobiła więcej szkody niż pożytku…

Szybko dochodzimy do tablicy z mapką i strzałką na Ścieżkę Dydaktyczną „Chrośnianeczka”.

Ścieżka „Chrośnianeczka” ma 4,4 km. My jednak zrobiliśmy krótszą trasę, schodząc do sklepu w Chrosnej (3,5 km) i drogą przez wioskę wróciliśmy na parking.
Idąc ścieżką „Chrośnianeczka” wspinamy się na dość stromą ścieżkę, mijamy skałki i dochodzimy na szczyt skały zwanej Wielkim Brzegiem. Tutaj, przy krzyżu znajduje się punkt widokowy ok. 60 m nad dnem doliny.

Dalej wędrujemy już polną drogą na grzbiet Garbu Tenczyńskiego. Mamy tutaj fantastyczne widoki na okolice (w tym lotnisko), a przy dobrej widoczności można podobno zobaczyć Tatry. Opis całej trasy znajdziecie tutaj – Dolina Brzoskwinki

Przyznamy się szczerze, że nie tylko widoki i bajecznie falujące łany zbóż skupiały naszą uwagę. Na trasie pojawiły się spowalniacze, obok których nie można było przejść obojętnie… Sami rozumiecie, dlaczego bardzo gorąco polecamy wybrać się na tą trasę w czerwcu…

SKAŁA KMITY

Skała owszem fajna – ale jest widoczna tylko z dość ruchliwej drogi.

Nazwa skały pochodzi od rycerza Kmity, który według legendy pochodzącej z początku XVI w. nieszczęśliwie zakochał się w pięknej Olimpii Bonerównie, córce ówczesnego właściciela Balic. Nie mogąc ożenić się z nią, rzucił się z rozpaczy wraz z koniem z tej skały, ponosząc śmierć na miejscu. Bonerówna ponoć oddana została do zakonu. W miejscu, z którego skakał znajduje się krzyż. Wyryty na skale napis jest kilka metrów ponad drogą, bardzo stary i znacznie już zatarty.

Są tu też ścieżki spacerowe w lesie. Jest tam wytyczona trasa na Nordic Walking. Jest też kilka niewielkich wąwozów.
O Skale Kmity pisaliśmy więcej na blogu – zapraszamy.

ZIMNY DÓŁ

Wycieczkę zaczynamy w miejscowości Czułów (ok. 25 km od Krakowa), na parkingu pod wielką skałą. Na początku wygodny asfalt. Dalej już ostra wspinaczka i krzaki. Po deszczu może być ślisko. Nie polecamy z wózkiem, z nosidełkiem też może być trudno. Za to potem nagroda w postaci magicznych skałek i labiryntów. Z mapki na początku trasy wynika, że powinniśmy zrobić pętelkę. Niestety na trasie praktycznie brak jakichkolwiek oznaczeń i idzie się trochę na wyczucie. Poza ciekawymi skałkami dodatkową atrakcją są okazu Bluszczu Pospolitego – niektóre podobno nawet 600 letnie! Zimny Dół opisaliśmy szerzej na blogu. Jednak na pewno jeszcze się tu wybierzemy – może już niedługo?

Każda z Dolinek jest inna, każda na swój sposób ciekawa. Na wycieczki w dolinki każda pora jest dobra, jednak nie da się ukryć, że idealne momenty żeby się tam pojawić są dwa. WIOSNA pięknie kwitną kwiaty i przez drzewa które nie są jeszcze szczelnie okryte liśćmi świetnie widać skałki. Drugi moment to JESIEŃ i cudowne kolory szczególnie w miejscach gdzie występują lasy bukowe.

REZERWATY I PARKI KRAJOBRAZOWE

Gdy już spenetrowaliśmy większość ciekawych dolinek, przyszedł czas na Parki Krajobrazowe. Tu też od przybytku może aż głowa zaboleć…

PAZUREK

Miejsce piękne, jednak najlepiej pojawić się tutaj gdy wokół są złote liście, czyli jesienią, albo gdy wiosną rozwija się leśny dywan z kwiatami! Tym razem trafiliśmy na wysyp przebiśniegów i przylaszczek

Na wycieczkę potrzebujecie cały dzień, albo tylko kilka godzin – wszystko zależy od zaangażowania w odkrywaniu zakamarków lasu i ilości robionych zdjęć. My tym razem zrealizowaliśmy program maksimum. W Rezerwacie spędziliśmy prawie całą niedzielę. Więcej zdjęć i opis na blogu tutaj.

DOLINA DŁUBNI I ŹRÓDLISKA 

Pomysł wycieczki zrodził się z inspiracji wyprawą, którą organizował Zespół Parków Krajobrazowych Województwa Małopolskiego. Niestety nie mogliśmy pojechać z nimi na wycieczkę, za to zorganizowaliśmy sobie podobną, w inny dzień.

Co powiecie na turkusowe, bijące źródła, drewniany młyn i romański kościół z XIII wieku? 

Dłubniański Park Krajobrazowy leży na granicy Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej i Wyżyny Miechowskiej. Jego osią jest malownicza rzeka Dłubnia. Rzeka tym bardziej nam bliska, że na odcinku przepływającym przez Kraków zorganizowaliśmy kiedyś spływ kajakowy.

ŹRÓDŁO JORDAN

Nie ukrywam, że to co nas skłoniło do wyjazdu w te okolice, to niesamowite źródło Jordan. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę to hasło i zobaczycie cudownie turkusową wodę źródełka. No jak tu nie przyjechać i nie zobaczyć na własne oczy? Okazuje się jednak, że takich źródeł w okolicy jest kilka!

Źródło leży we wsi Ściborzyce, w pobliżu Ibramowic i Wysocic. Nasza nawigacja bez problemu poprowadziła nas w to miejsce, ale… Z głównej drogi w Ściborzycach uważne oko dostrzeże po lewej stronie, nieco poniżej drogi, drewniane płotki i wiatę piknikową wśród drzew. Jednak o to, jak tam dotrzeć dopytaliśmy już miejscowych. Trzeba wąską ścieżką pomiędzy polami przejść na dół, aż do wspomnianej wiaty piknikowej. 

Źródło Ma głębokość ok 3 metrów i według miejscowej legendy utopił się w nim kiedyś cały wóz z koniem. Bez trudu stojąc na drewnianej platformie nad źródłem zobaczycie charakterystyczne pulsowanie małych gejzerków. Co ciekawe, wydajność źródła jest bardzo duża, choć zmienna – od 20 do 100 l/s.

Woda tutaj ma stałą temperaturę – ok 10 stopni. Drewniane konstrukcje które zobaczycie pod wodą służyły kiedyś okolicznym mieszkańcom do ustawiania produktów spożywczych niczym w … lodówce. Tuż obok jest jeszcze jedno, mniejsze źródło – Jordanek. Niestety nie ma już tak spektakularnego koloru wody. Ciekawostki w okolicy? Bardzo proszę – Dwór Popielów zaprojektowany przez Teodora Talowskiego (tak, tego od najciekawszych kamienic w Krakowie!).

ŹRÓDŁO HYDROGRAFÓW

To teren prywatny, jednocześnie mamy tu swobodny dostęp ze względu na fakt, że źródło jest Pomnikiem Przyrody. Tu znowu bez trudu dostrzeżecie pulsujące miejsca na dnie. Wydajność źródła jest spora – 55-135 l/s . Jest tu też nieczynny drewniany młyn wodny.

Kościół św. Mikołaja w Wysocicach

Pochodzi z XIII wieku i jest w stylu romańskim. Tuż przy kościele jest gablota gdzie szczególnie dokładnie są opisane ciekawe elementy. Na uwagę zasługują charakterystyczne dla sztuki romańskiej okna – biforia, piękna rzeźba nad wejściem z XIII wieku i stiukowy ołtarz. Niestety nie zobaczycie u nas wnętrza kościoła. Właśnie zaczynało się nabożeństwo i nie chcieliśmy robić zdjęć w środku. Jednak ołtarz i otaczające go freski są tak piękne, że może kiedyś wybierzemy się tutaj jeszcze raz.

Więcej w naszej relacji TUTAJ.

MAŁOPOLSKI SZLAK WINNY

Czy wiedzieliście że małopolska winnicami stoi? A może znacie jakieś polskie wina? Ostatnio uwielbiam zadawać znajomym takie pytania – czy wiedzą, że w niedaleko Krakowa są winnice i jak się im wydaje, ile winnic mamy na Małopolskim Szlaku Winnym. Oczywiście większość kojarzy co najwyżej jedną winnice w okolicy – najbardziej znana i widoczna nawet z autostrady jest Srebrna Góra. Tymczasem z liczbą winnic jest zabawnie. Najczęściej pada liczba 5-7? A Wy jak obstawiacie?

Małopolski Szlak Winni ma na swojej liście ok 70 winnic!

Skosztowaliśmy w sumie ok dziecięciu butelek i naprawdę jest zachwyt! Choć polskie wina to zdecydowanie wina dla koneserów. Nie często znajdziecie wśród nich tak lubiane przez polaków wina słodkie i półsłodkie. A tak na marginesie, wino słodkie są mniej zdrowe niż te wytrawne i półwytrawne!

Bardzo polecam Wam odwiedziny w winnicach. To czysta przyjemność zobaczyć winnice i poznać jej właścicieli. Po kilku wizytach wiemy, że ludzie zajmujący się winiarstwem są niesamowici. Muszą po prostu tacy być, bo robienie wina to ciężka praca i podejmują się jej prawdziwi pasjonaci.

Sami odwiedziliśmy do tej pory 4 winnice. Więcej pisaliśmy TUTAJ na blogu.

Winnica Czak

Tak naprawdę trafiliśmy tu przypadkiem, będąc na wycieczce drezynami kolejowymi w Regulicach. Na trasie była winnica i aż żal było by nie zaglądnąć. Okazało się że mieliśmy szczęście – właściciel, choć zajęty pielęgnacją winnicy poświęcił nam sporo czasu opowiadając na czym polega praca tutaj i jakie wina robi. Oczywiście wyjechaliśmy z winnicy z dwiema butelkami. Na pewno wrócimy jeszcze jesienią po różowe – podobno jest najlepsze i znika błyskawicznie!

Winnica Rodziny Steców

Do tej winnicy trafiliśmy dzięki organizowanym całe wakacje Dniom Otwartych Winnic w Małopolsce. Już samo usytuowanie winnicy robi wrażenie! Do pracy w winnicy jest zaangażowana cała rodzina i widać ile serca wkładają w to co robią. W czasie wizyty dowiedzieliśmy się sporo o winiarstwie w Małopolsce od pana Wojciecha Bosaka. Mogliśmy też skosztować wina i oczywiście też kupić i zabrać ze sobą do domu.

OSADA MŁYNARSKA BORONIOWKA 

Dolina Prądnika

Pewnie większość z Was słysząc tą nazwę pomyśli o miłych trasach spacerowych, uroczym kościółku nad rzeką, zamkach w Ojcowie i w Pieskowej Skale. Fakt, lubimy te atrakcje, ale zdecydowanie wczesną wiosną i jesienią, bo wtedy jest tam po prostu znacznie spokojniej, niż w pełni sezonu. Gdy zaczyna się tam robić tłoczno, omijamy szerokim łukiem te okolice. Narzekamy? Nie, ale zdecydowanie parkowanie wzdłuż drogi, a potem spacery w sporym tłumie to nie nasze klimaty.

Okazuje się, że niekoniecznie jesteśmy skazani na takie szaleństwo! Tym razem omijamy tłumy w Ojcowie i jedziemy dalej. I w końcu wita nas tablica Osada Młynarska Boroniówka.

Działający stary młyn i tartak wodny w dolinie… to brzmi interesująco. Teraz zacznie łatwiej tu trafić – są dobrze widoczne tablice. A najważniejsze, że są dwa parkingi, na których bez problemu znajdziecie miejsce.

Byliśmy więc przygotowani, że będzie to ciekawa wycieczka, ale muszę się przyznać że to, co zobaczyliśmy na miejscu przerosło nasze oczekiwania.

Młyn istniał już tutaj podobno w XV wieku. To, co obecnie możemy oglądać, pochodzi z 1850 roku. Co ciekawe, jest to jeden z niewielu zachowanych tego typu obiektów na Jurze. Niestety przez lata młyn i tartak popadał w ruinę i dopiero od 2015 roku znów działa.

Odwiedzając Osadę poznacie zasady działania młyna i tartaku. Grupy oprowadzane są co godzinę, a młynarz zwołuje gości dzwonkiem. Oprócz szczegółów technicznych, poznać możemy też ciekawą historię rodziny Boroniów, która od około 1816 roku zarządzała młynem.

Obecnie osada przeżywa swój prawdziwy rozkwit. Budynki są pięknie odnowione, wszystkie urządzenia sprawne. A co najważniejsze, czuć tam naprawdę miłą atmosferę.
Bez ludzi tworzących to miejsce, byłby to jednak tylko kolejny skansen. Dzięki właścicielce, Pani Katarzynie, czuć w tym miejscu prawdziwe uczucie. Właściwie cała rodzina pani Katarzyny jest zaangażowana w tworzenie tego miejsca.

Na miejscu możecie kupić mąkę. Jest też bardzo klimatyczna kawiarnia. Kawa smakuje wyśmienicie, a ciasta i ciasteczka są wypiekane na miejscu. Organizowane są też tutaj warsztaty z pieczenia chleba i lepienia pierogów.

Osada jest czynna sezonowo, w soboty i niedziele od kwietnia do października, od godziny 10.00 do 17.00. W pozostałe dni tygodnia tylko po wcześniejszym umówieniu się.
Wstęp – 10 zł, bilet ulgowy – 8 zł (dzieci do lat 6 bezpłatnie)
Więcej o Boroniówce przeczytacie w naszej relacji TUTAJ.

DREZYNY W REGULICACH 

Jak mikrowyprawy to tylko po pracy! Tym razem ruszyliśmy w piątkowe popołudnie do Regulic. Kiedyś, w Radio Kraków usłyszałam, że w tym roku ruszyła tam nietypowa atrakcja – wycieczki drezynami rowerowymi! Po prostu musieliśmy to zobaczyć!

Regulice to niewielka wioska zaledwie 30 km od Krakowa, tuż obok Alwerni. Dojazd tam to jedyne 30-40 minut samochodem. No chyba, że tak jak my, jedziecie w piątek po południu. Na szczęście udało się nam przebić przez wszystkie korki na wyjeździe z miasta i z niewielkim poślizgiem zameldowaliśmy się w Regulicach na ulicy Kościuszki. Na początku czeka nas krótkie szkolenie z obsługi, potem dostajemy bilety. Nie są to jednak zwykłe bilety. Kto z Was pamięta stare kartonikowe bilety, które kiedyś były w pociągach? W Regulicach zadbano nawet o taki drobiazg, żeby była miła pamiątka z jazdy!

Jak zawsze potrzebna jest pasja. Dwóch zapaleńców – Michał Ściana i Grzegorz Pater, postanowiło na zamkniętej linii kolejowej nr 103 stworzyć szlak na drezyny rowerowe. Od pomysłu do realizacji wcale nie było tak łatwo. Linia była zdewastowana i był to już ostatni dzwonek, bo planowano utworzyć w miejscu torów ścieżkę rowerową.
Jednak prawdziwa pasja zwyciężyła i po dwóch latach od pomysłu pierwsze drezyny wyruszyły na trasę.

Są to drezyny rowerowe, a wiec trzeba nieco wysiłku włożyć w jazdę, szczególnie na podjazdach pod górę na dłuższej trasie. Jednak frajda z wycieczki jest ogromna i zdecydowanie polecamy taką rozrywkę każdemu. Wrażenia są niesamowite. A dzieciaki? To już zachwyt totalny! Więcej o drezynach pisaliśmy TUTAJ.

Są dostępne dwie trasy:

  • dla zaawansowanych (11,2 km) – ok. 2 h – przez Nieporaz do Alwerni – 60 zł/drezyna
  • dla każdego (5 km lub 6,2 km) – ok 1 h – do Alwerni i z powrotem – 10 zł/os. powyżej 3 roku życia lub 40 zł/drezyna

Nas interesowała szczególnie ta dłuższa trasa, połączona z wizytą w Winnicy Czak i w Ekomuzeum Garncarstwa im. Jana Głuszka w Regulicach. Na trasie mamy też, tuż przy torach, urocze skałki.

WIŚLANA TRASA ROWEROWA

Od dłuższego już czasu kusiło mnie, żeby tak wsiąść na rower i ruszyć przed siebie…

Kusiło tym bardziej, że coraz częściej trafiały do mnie materiały albo o Wiślanej Trasie Rowerowej, albo też o rowerowych szlakach w Małopolsce.

Wiślana Trasa Rowerowa w Małopolsce:

Długość – 230 km (częściowo wspólnie z VeloMetropolis i VeloNatura)
Start – Jawiszowice (granica z województwem śląskim)
Meta – Szczucin (granica z województwem świętokrzyskim)

Powiaty: oświęcimski, chrzanowski, krakowski, wadowicki, Miasto Kraków, wielicki, bocheński, brzeski, tarnowski, dąbrowski.
Miejscowości: Jawiszowice, Brzeszcze, Harmęże, Miasto Oświęcim, Broszkowice, Gromiec, Mętków, Jankowice, Okleśna, Kamień, Łączany, Pozowice, Skawina, Tyniec, Miasto Kraków, Brzegi, Niepołomice, Chobot, Ispina, Niedary, Uście Solne, Kopacze Wielkie, Wietrzychowice, Ujście Jezuickie, Borusowa, Szczucin

Kraków jest prawie pośrodku Wiślanej Trasy Rowerowej, czyli ruszając z Krakowa w prawo czy też w lewo mamy do pokonania ponad 100 km.

Jak wyglądała pierwsza wycieczka? Nasz plan zakładał, że zrobimy pętelkę przeprawiając się na drugą stronę Wisły w miejscowości Czernichów. Niestety prom Czernichów – Brzeźnica nie działał!
Musieliśmy więc zmienić plany. Po pikniku w Rancho Fortuna ruszyliśmy w podróż powrotną.

Na szczęście działał wcześniejszy prom, Kopanka – Jeziorzany. Tak więc atrakcja w postaci promu została spełniona!
Chyba najfajniejszy postój był nad Wiśliskami w Ochodzy. Wiśliska to obecnie jeziorka, a powstałe w miejscu starorzecza Wisły.

Dalsza trasa to znowu drogi pomiędzy miejscowościami. Zjechaliśmy jeszcze na gruntowe ścieżki przy skałkach z widokiem na klasztor w Tyńcu. Jednak to znowu przejazdy mocno terenowe… a nawet terenowo-krzaczaste. ;)

Ile kilometrów zrobiliśmy na tej pierwszej wycieczce? Ponad 60! Faktem jest, że nie zerwaliśmy się na taką wycieczkę z przysłowiowej kanapy. Od kiedy jest jako taka pogoda i jesteśmy akurat w Krakowie, prawie codziennie jeździliśmy z Malwinką rowerami do przedszkola.
Nie są to jakieś wielkie odległości – to ok 4-5  km w jedną stronę, pokonywane średnio w 18-20 minut. Czyli codziennie przejeżdżamy ok 10 km. Jak dotychczas, rekord odległości pokonanej na rowerze przez Malwinkę to ok 20 km.
Więc teraz mieliśmy już prawdziwy wyczyn i rekord!
Wiecej o naszych wycieczkach po WTR znajdziecie TUTAJ.

Ścieżka Ornitologiczna na Zbiorniku Łączany

Tu nie dotarliśmy już rowerami, brakło nam zaledwie kilku kilometrów. Ale następnego dnia przyjechaliśmy tu na krótką wycieczkę samochodem. Jeśli więc będziecie w pobliżu na rowerach – zboczcie z trasy. Wjazd na ścieżkę jest tuż przy zaporze na kanale Łączany. Punkty widokowe są na jej końcu, tam jest też parking. Choć byliśmy tu w samo południe, a więc w porze dnia kiepskiej jeśli chodzi o obserwacje ptaków, i tak udało się nam zobaczyć czaplę i zimorodka!

WTR – SZCZUCIN

Tym razem wyruszyliśmy na trasę z Krakowa samochodem. Rzem z Anią, Wiktorią, Erykiem i Tomkiem z bloga Rodzinnie dookoła świata. Oni mieli do przejechania ostatni etap małopolskiej Wiślanej Trasy Rowerowej od Ujścia Jezuickiego do Szczucina. Odcinek Kraków – Szczucin (ok 128 km) podzielili sobie na kilka etapów (Kraków – Niepołomice, Niepołomice – Ujście Solne, Ujście Solne – Wietrzychowice, Ujście Jezuickie – Szczucin) i konsekwentnie je realizowali. 

To idealny odcinek dla rodzin z dziećmi. Cała trasa prowadzi po ścieżce rowerowej na wale tuż nad Wisłą. Zaczynamy na punkcie MOR (miejsce obsługi rowerzystów) w miejscowości Ujście Jezuickie. Tutaj też można zostawić samochód na sporym parkingu.

Odległość Ujście Jezuickie – Szczucin – ok 32 km

Kajakiem po Krakowie – Wisłą, Rudawa, Wilga i Dłubnia

A gdyby tak popływać kajakiem po wszystkich rzekach w Krakowie?

Na pierwszy ogień poszła u nas rzeka Dłubnia. Dłubnia to niewielka rzeczka malowniczo wijąca się pod mostami i wśród zieleni zanim wpadnie do Wisły, tuż obok gigantycznych pylonów właśnie wybudowanego nowego mostu. Niewielka rzeczka, ale z ogromnym potencjałem. Sami zobaczcie, słowa tu niewiele dadzą. Na zdjęciach wydaje się, jakbyśmy nagle przenieśli się na Mazury, albo w Bory Tucholskie.

Czy rzeka jest trudna? Dużo zależy od stanu wody – gdy będzie niski – będą wystawać kamienie i wtedy trzeba być przygotowanym na przeciąganie kajaka na głębszą wodę. A gdy woda będzie wysoka, może być trudno przepłynąć pod gałęziami. My trafiliśmy na idealny stan – choć w jednym miejscu naprawdę trzeba było się dobrze składać, żeby zmieścić się pod konarami drzewa. Zdarzały się też wystające przeszkody – kamienie i kłody drzew.

Zapewne chcecie usłyszeć czy warto pokusić się na taką eskapadę. Niestety odpowiedz jest złożona. Na zdjęciach trasa spływu wygląda niesamowicie. Stare drzewa, gałęzie malowniczo zwisające do wody. Momentami było wrażenie, jakbyśmy byli w parku narodowym lub dzikim rezerwacie przyrody.

Ale mam też zdjęcia na których widać ogromne zwały śmieci. Niestety jest też coś, czego nie widać na zdjęciach… Woda ma kolor szaro brązowy i na szczęście zdjęcie też nie przekaże Wam zapachu, który czasem roztaczał się dookoła.

Trasa spływu ok 4 km, zajęło nam to ok. 2 godziny, naprawdę się nie spiesząc i zbytnio intensywnie nie wiosłując.
Start przy Zalewie Nowohuckim (zejście do Dłubni za placem zabaw)
Meta Klub Wodny na Wiśle, niedaleko mostu.
Więcej o spływie Dłubnią przeczytacie TUTAJ.
A jak się pływa kajakiem po innych krakowskich rzekach? Zapraszamy TUTAJ.

Canou w Tyńcu

A może by tak po pracy wyskoczyć na relaks na Wiśle w canou? Bardzo proszę – w sezonie jest taka możliwość. Szczegółów szukajcie na stronie organizatora – Raccoon Canoes.

Lawenda w Ostrowie

Jeszcze niedawno to miejsce było głównie odwiedzane przez zawodowych fotografów w czasie sesji. Informacja o nim rozchodziła się z trudem, bo każdy strzegł tak fantastycznego miejsca na plener tylko dla siebie. Na szczęście już od jakiegoś czasu właściciele lawendowego pola promują się w internecie i co roku na cudowne pola przyjeżdża setki pasjonatów lawendy. Poznajcie Ogród Pełen Lawendy!

Tylko 45 kilometrów dzieli Ogród Pełen Lawendy w Ostrowie od Krakowa. To naprawdę niewiele, zważywszy na to, że lawendowe pole klimatem przypomina Prowansję albo chorwacką wyspę Hvar. Nam dojazd zajął godzinę i nagle znaleźliśmy się w zaczarowanym świecie lawendy.

Teren który porasta lawenda jest spory, to ok 60 arów. Właściciele pola, Barbara i Andrzej Olendrowie pierwsze krzaczki zasadzili tutaj siedem lat temu. Jednak na pierwsze kwiaty i piękne fioletowe łany musieli czekać aż trzy lata. Wysiłek się opłacił, bo teraz lawenda przepięknie kwitnie. Docenić należy też inwencje właścicieli w sposobie sadzenia lawendowych krzaczków. Pole pięknie wije się na niewielkim wzniesieniu. Tutaj, jak nigdzie indziej wychodzą zdjęcia jedyne w swoim rodzaju.

Wprawne oko dostrzeże, że na lawendowych polach są dwie odmiany kwiatów – jedna nieco jaśniejsza, druga ciemniejsza. To odmiany Munstead i Hidcote Blue, które są dość wytrzymałe na mrozy. Właściciele sprowadzili sadzonki z Holandii. Ale Ostrów to nie tylko lawenda. Na każdym kroku widać dbałość właścicieli o inne elementy krajobrazu. Piękne łąki, formowane wierzby czy uroczy domek i ławeczki. Rosną tu też inne rośliny, tak aby malownicze pole cieszyło oko niemal przez cały rok. Na miejscu kupicie też oczywiście lawendę i produkty z nią związane. Urocze wianki można też zamówić wcześniej, przez telefon.

Kiedy kwitnie lawenda? Na pewno jest to przełom czerwca i lipca. Polecam zaglądać na stronę Ogrodu Pełnego Lawendy – właściciele informują w jakim stopniu pole się wybarwia.

Dojazd z Krakowa – kierujemy się na Proszowice – najlepiej w nawigacji nastawić Ostrów 167.
Więcej zdjęć znajdziecie w naszych relacjach TUTAJ. Zapraszam.

Powroźnikowa skała

Kolejne miejsce, które odkryliśmy zupełnym przypadkiem. Nie piszą o niej przewodniki, a w internecie znajdziecie informacje o tym miejscu tylko na stronach zapalonych wspinaczy. Przy drodze brak nawet strzałki kierującej do Skały. Wszystko sugeruje, że to mało atrakcyjne miejsce…

O Powroźnikowej Skale usłyszałam kiedyś oglądając lokalną Telewizję Kraków. Wyglądała interesująco – spora skała wyrastająca pośrodku pól. Roztaczał się z niej malowniczy widok na okoliczne pola i domy.
Jak to miejsce odszukać? Na szczęście na stronach wspinaczkowych są szczegółowe instrukcje dojazdu, dlatego długo nie błądziliśmy.

Wjeżdżając do Racławic możecie próbować wypatrzeć skałę miedzy domami. Jednak najlepiej kierować się na drewniany kościół, a potem drogą między kościołem a boiskiem, ku cmentarzowi, na skaj wioski. Samochód zostawiacie po prostu na parkingu przy cmentarzu (trzeba zjechać z drogi w lewo) i wyruszacie polną drogą ku skale.

Oczywiście była to nasza typowa mikrowyprawa, po pracy i po przedszkolu, po godzinie 17.

To doskonałe miejsce aby uciec od upalnego miasta. W Krakowie w tym czasie temperatury szybowały dobrze powyżej 30 stopni. Tutaj było znaczne poniżej.

Na koniec zaglądnijcie koniecznie do zachwycającego jest drewnianego kościoła Najświętszej Maryi Panny z XVII wieku w Racławicach.
Więcej znajdziecie TUTAJ.

Tajemnicze jaskinie – Zegarowe Skały i Dolina Wodąca

Tym razem w końcu odwiedziliśmy Dolinę Wodącą (podobno prawidłowa nazwa to właśnie Dolina Wodąca a nie jak podają mapy Dolina Wodącej) leżącą na pograniczu województw małopolskiego i śląskiego. W tym rejonie już kiedyś byliśmy, przy okazji wizyty w zamku Smoleń. Jednak na eksplorowanie terenu brakło czasu. 

Ciekawostka, wbrew nazwie, ta dolinka nie ma rzeki płynącej jej środkiem. Może to być zaskoczenie, bo choćby nazwa z wodą się kojarzy. Dolina rozciąga się pomiędzy zamkiem Smoleń a wsią Domaniewice. Wycieczkę możecie zacząć z kilku miejsc – zostawiając samochód pod zamkiem Smoleń, niedaleko Zegarowych Skał, albo, tak jak my, na północnym skraju wsi Domaniewice. 

Warto tak zaplanować spacer, aby zobaczyć możliwie dużo ciekawych skałek rozrzuconych na sporym terenie. My zaczęliśmy od Grodziska Pańskiego na które mozolnie trzeba się wspiąć po dość mocno nachylonej ścieżce. 

Następnie ruszyliśmy w kierunku Zegarowych Skał. Tam, poza ciekawymi widokami, czekają na Was też malownicze jaskinie. Niesamowicie wygląda jaskinia, do której prowadzą dwa wejścia. To Jaskinia Jasna. Niedaleko jest też punkt widokowy na który warto się wdrapać.

Koniecznie wejdźcie też do Jaskini Zegarowej. Tutaj bardzo przyda się czołówka. Ma ona swoich lokatorów – nietoperze. Chyba nie muszę mówić jak zachwycona po takich odkryciach była nasza Malwinka. 

Tym razem brakło nam czasu na wzgórze Biśnik i dwie jaskinie – Psia (inaczej Źródlana) i Biśnik, w której odkryto najstarsze na ziemiach polskich ślady bytności człowieka, datowane podobno na 500 tys. lat p.n.e. 

Pustynia Błędowska 

O Pustyni Błędowskiej chyba słyszeli wszyscy. W roku 2014 zakończył się projekt mający na celu m.in. usunięcie z pustyni drzew i krzewów oraz niewybuchów. Teraz wygląda więc znacznie bardziej jak pustynia.

Koniecznie zaglądnijcie na trzy miejsca widokowe:

Góra Czubatka (382 m n.p.m.) w Kluczach. Są tutaj ławeczki, wieża widokowa (niedostępna dla turystów) i piękny widok na pustynie i okoliczne lasy. Aby stanąć stopą na piasku musicie jednak zejść spory kawałek w dół szlakiem żółtym. Dojazd jest prosty – w Kluczach poprowadzą Was znaki na „Czubatkę” – ulicą Rudnicką, Podgórną i Górną.

Wzgórze Dąbrówka (355 m n.p.m.) w Chechle. Tutaj mamy całkiem nową platformę widokową. Poza platformą widokową macie tu też okazję dotknąć piasku, a wydmy naszym zdaniem są właśnie tutaj najpiękniejsze. Na Dąbrówkę dojeżdżamy od ulicy Kluczewskiej.

Róża Wiatrów. To najnowszy kompleks drewnianych platform i pawilonów powstały na samym skraju pustyni. Traficie tu jadąc nie w kierunku miejscowości Klucze, ale w przeciwną stronę – na Bolesław. Utwardzona droga w lesie zaprowadzi Was na niewielki parking niemal na samej pustyni. Warto się przespacerować po wydmach – kierując się za drewnianymi palikami dotrzecie do następnej platformy usytuowanej na środku pustyni. 

Bagna Błędowskie

Chyba już wszyscy wiecie, że bagna lubimy. Mamy na blogu bagna z Estonii i z Poleskiego Parku Narodowego. Jak tylko jest okazją na bagna zawsze wyruszamy. Nie spodziewaliśmy się jednak, że całkiem niedaleko Krakowa mamy cudowną enklawę zieleni, bagien, szumiących strumyczków i drewnianych kładek.

O Bagnach Błędowskich pierwszy raz usłyszałam na grupie Podróże po Jurze. Aż sama nie uwierzyłam – drewniane kładki tak blisko Krakowa? 

Wszyscy co odwiedzili Poleski Park Narodowy wiedzą, że to prawdziwe królestwo drewnianych kładek. Szlaków które warto odwiedzić jest kilka. Odległość od Krakowa też spora, więc nawet weekend na Polesiu to za mało.

Tymczasem niedaleko Dąbrowy Górniczej mamy namiastkę Polesia.
Do tej pory Biała Przemsza i okolice kojarzyły się nam tylko że spływami kajakowymi. Tymczasem są tu też fantastyczne ścieżki spacerowe.

Niestety szlaki w Dolinie Białej Przemszy nie są zbyt dobrze oznaczone. Szlak z kładami częściowo pokrywają się ze szlakiem wytyczonym pomiędzy Kluczami a Kuźniczką (całość to 15 km). Tym razem niezawodna okazała się znowu aplikacja z trasami maps.me

Spacer możecie zacząć z dwóch miejsc:
– z Błędowa, zaczynając przy domkach Eurocamping
– z okolic remizy strażackiej w Błędowie

Bobrowisko

Są takie miejsca, które idealnie wpisują się w z jednej strony w potrzeby ludzi, mieszkańców, turystów. Z drugiej zaś idealnie komponują się z otoczeniem i nie szpecą, a wręcz podkreślają piękno okolicy. Jeśli jeszcze dodatkowo jest to też fajny projekt architektoniczny stworzony za publiczne pieniądze, to już w ogóle cudownie.

Takim właśnie miejscem jest Bobrowisko – Enklawa Przyrodnicza. Projekt nie taki nowy, choć w tym roku nastąpiło dopiero jego oficjalne otwarcie. Aż musiałam sprawdzić kiedy pierwszy raz coś w świecie mi zaćwierkało o tym miejscu. Dokładnie w maju 2018 roku.

Miejsce jest w stanie zachwycić wszystkich. Są tu ścieżki rowerowe i drewniane kładki. Są miejsca gdzie można się wykąpać, kamienista plaża nad rzeką Dunajec, park linowy i kąpielisko Stawy. Bobrowisko jest ciekawie położone pomiędzy Dunajcem i Popradem.

Jednak to drewniane kładki prowadzące wgłąb jezior i bagien zachwycają tu najbardziej. Jest ich w sumie około 400 metrów. Dodatkowo są też dwie, ciekawie zaprojektowane czatownie z lunetami do obserwacji zwierzaków. Czatownie wyglądają trochę jak zwierzęta wynurzające się z wody, a zaprojektował je Wojciech Świątek z pracowni 55 Architekci.
Więcej o Bobrowisku i naszej wycieczce najdziecie TUTAJ.

Tyle naszych propozycji. Więcej na pewno znajdziecie na naszym blogu i na pewno będą pojawiać się następne. Pomysłów na krótkie wycieczki nam nie brakuje.

A co jeśli pada deszcz i jest zimno?

Też nie siedź w domu. Nawet nie wydając dużych pieniędzy można spędzić ciekawy dzień w Krakowie. Polecamy rzucić okiem na nasza listę bezpłatnych dni w muzeach Krakowskich. Na liście takie perełki jak MOCAK, najnowsze Muzeum Czartoryskich i Wawel z pozwoleniem (wreszcie) na fotografowanie w komnatach! W Krakowie nie można się nudzić!

Gdzie nocować w Krakowie?

Wybierasz się do Krakowa i szukasz noclegu?
Polecamy AirBnb i mieszkanie w sercu magicznego Kazimierza oraz na Grzegorzkach! Przy rejestracji z tego linka dostaniesz ok 100 zł na pierwszy nocleg. Mieszkania znajdziecie TUTAJ i TUTAJ

Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, jeśli nasza twórczość jest dla Ciebie inspirująca i korzystasz z niej przy planowaniu wycieczek bliższych i dalszych, to będzie nam niezmiernie miło jeśli od czasu do czasu odwdzięczysz się fundując nam kawę. :)

Doda nam to sił i energii do tworzenia kolejnych ciekawych i inspirujących treści.

To też może Cię zainteresować

4 komentarze

Mariola Lesiak-Bzdak 9 lutego 2021 - 23:42

Świetne zdjęcia i pomysłu, co robić w wekeend! :) Dzięki za inspirację <3

Odpowiedx
Magda 18 września 2021 - 21:53

Te bliskie miejsca są czasem tak nieoczywiste :)

Odpowiedx
Dorota 11 listopada 2021 - 11:21

Cudowna inspiracja z poradami. Idę Waszym szlakiem :) Dziękuję i serdecznie pozdrawiam!

Odpowiedx
Kasia 15 listopada 2021 - 9:13

Dziękujemy i powodzenia! Myślę że wkrótce dodamy nowe miejsca ;)

Odpowiedx

Pozostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Prawo UE zobowiązuje nas do poinformowania Cię, że ta strona wykorzystuje ciasteczka, głównie w celach analitycznych. Jakkolwiek apetycznie by to nie brzmiało, zostałeś poinformowany. Dalsze korzystanie z tej strony oznacza akceptację tego faktu. :) Rozumiem i akceptuję Więcej informacji

Kasai - podróże w sieci