Home PozostałeTurystyczna Rodzinka PTTK Osada Młynarska Boroniówka

Osada Młynarska Boroniówka

by Kasia

Jak tam z Waszym lokalnym patriotyzmem? U nas całkiem dobrze, a nawet powiem więcej – w pełnym rozkwicie. Ktoś powie, że mamy łatwo, bo jak tu się nie zachwycać Krakowem i okolicami. Wiadomo, Kraków piękny jest i basta. A jednak nasz coraz mocniejszy zachwyt okolicą w której mieszkamy bierze się z odkrywania tego, co niekoniecznie bardzo znane i odwiedzane przez setki turystów każdego dnia.


Cudowna pogoda, wreszcie długo wyczekiwany ciepłu majowy weekend w czasie tej wyjątkowo zimnej wiosny. Wyruszamy na północ od Krakowa, naszym celem jest Dolina Prądnika.
Pewnie większość z Was słysząc tą nazwę pomyśli o miłych trasach spacerowych, uroczym kościółku nad rzeką, zamkach w Ojcowie i w Pieskowej Skale. Fakt, lubimy te atrakcje, ale zdecydowanie wczesną wiosną i jesienią, bo wtedy jest tam po prostu znacznie spokojniej, niż w pełni sezonu. Gdy zaczyna się tam robić tłoczno, omijamy szerokim łukiem te okolice. Narzekamy? Nie, ale zdecydowanie parkowanie wzdłuż drogi, a potem spacery w sporym tłumie to nie nasze klimaty.

Okazuje się, że niekoniecznie jesteśmy skazani na takie szaleństwo! Tym razem omijamy tłumy w Ojcowie i jedziemy dalej. I w końcu wita nas tablica Osada Młynaraska Boroniówka.

Powiem szczerze, że od dłuższego czasu mieliśmy ochotę się tutaj wybrać. Działający stary młyn i tartak wodny w dolinie… to brzmi interesująco. Teraz zacznie łatwiej tu trafić – są dobrze widoczne tablice. A najważniejsze, że są dwa parkingi, na których bez problemu znajdziecie miejsce.

Byliśmy więc przygotowani, że będzie to ciekawa wycieczka, ale muszę się przyznać że to, co zobaczyliśmy na miejscu przerosło nasze oczekiwania.

Ale zacznijmy od początku.
Młyn istniał już tutaj podobno w XV wieku. To, co obecnie możemy oglądać, pochodzi z 1850 roku. Co ciekawe, jest to jeden z niewielu zachowanych tego typu obiektów na Jurze. Niestety przez lata młyn i tartak popadał w ruinę i dopiero od 2015 roku znów działa.

Odwiedzając Osadę poznacie zasady działania młyna i tartaku. Grupy oprowadzane są co godzinę, a młynarz zwołuje gości dzwonkiem.


Oprócz szczegółów technicznych, poznać możemy też ciekawą historię rodziny Boroniów, która od około 1816 roku zarządzała młynem.


Obecnie osada przeżywa swój prawdziwy rozkwit. Budynki są pięknie odnowione, wszystkie urządzenia sprawne. A co najważniejsze, czuć tam naprawdę miłą atmosferę.
Bez ludzi tworzących to miejsce, byłby to jednak tylko kolejny skansen. Dzięki właścicielce, Pani Katarzynie, czuć w tym miejscu prawdziwe uczucie. Właściwie cała rodzina pani Katarzyny jest zaangażowana w tworzenie tego miejsca.


Jeśli będziecie mieć szczęście i uda się Wam porozmawiać z właścicielką, to koniecznie zapytajcie ją o Afrykę. Wielką pasą pani Kasi i jej rodziny są podróże. Chyba jeszcze nikt tak pięknie nie opowiadał nam o Afryce! Może w końcu i my się tam wybierzemy, po takim poleceniu po prostu musimy!

Na pewno będziemy wracać nie raz do Boroniówki. Dla dzieciaków jest tam jeszcze jedna atrakcja – w zagrodzie mieszkają wesołe świnki, baranki i kozy. Jak magnes przyciągają przepyszna kawa i wypiekane na miejscu ciasta. Marzy mi się spędzić tam cały dzień siedząc na trawie i słuchając szemrania strumyka…


Informacje praktyczne
Wstęp – 10 zł, bilet ulgowy – 8 zł (dzieci do lat 6 bezpłatnie)
Na miejscu możecie kupić mąkę. Jest też bardzo klimatyczna kawiarnia. Kawa smakuje wyśmienicie, a ciasta i ciasteczka są wypiekane na miejscu.
Organizowane są też tutaj warsztaty z pieczenia chleba i lepienia pierogów. 


Osada jest czynna sezonowo, w soboty i niedziele od kwietnia do października, od godziny 10.00 do
17.00. W pozostałe dni tygodnia tylko po wcześniejszym umówieniu się.
W Osadzie Młynarskiej organizowane są też rożne pokazy, warsztaty i zajęcia edukacyjne dla szkół.
https://pl-pl.facebook.com/Boroniowka/
http://www.boroniowka.pl
https://www.instagram.com/osadaboroniowka/

To też może Cię zainteresować

2 komentarze

An Ja #wnotesiepieczatka 13 czerwca 2017 - 15:02

również jestem oczarowana tym miejscem. szczególnie tym jak udało się właścicielom połączyć nowoczesność z zabytkowymi elementami osady, no i działający młyn jest strzałem w dziesiątkę. te świnki w zagrodzie to mangalice :)

Odpowiedx
Kasia Pustelny-Szewczyk 14 czerwca 2017 - 8:45

Hej! Czyli nie tylko my się zachwyciliśmy! A świnki niesamowite – nigdy wcześniej nie widziałam takich kudłatych :) Pozdrawiam serdecznie!

Odpowiedx

Pozostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Prawo UE zobowiązuje nas do poinformowania Cię, że ta strona wykorzystuje ciasteczka, głównie w celach analitycznych. Jakkolwiek apetycznie by to nie brzmiało, zostałeś poinformowany. Dalsze korzystanie z tej strony oznacza akceptację tego faktu. :) Rozumiem i akceptuję Więcej informacji

Kasai - podróże w sieci