Home Rusz się!Góry Tatry Bielskie

Tatry Bielskie

by Kasia

Letnia pogoda pod koniec października znowu wyrwała nas z domu!  Tym razem odważyliśmy się na nieco większe wyzwanie niż niedawny Kopieniec Wielki. To nasza pierwsza wizyta tutaj… tym razem zabieramy Was w Tatry Bielskie.

Jeśli kiedykolwiek jechaliście na Słowację od strony Jurgowa albo Łysej Polany, na pewno wpatrywaliście się z zachwytem w mijane tuż zaraz za granicą niesamowite pasma górskie. To właśnie Tatry Bielskie.

Na szlak możecie wyruszyć z parkingu tuż przy głównej drodze, przy charakterystycznym, niewielkim ośrodku narciarskim Ždiar – Strednica.
Znają to miejsce pewnie też Ci, co tłumnie ruszyli po otwarciu ścieżki w koronach drzew w . To z właśnie z parkingu Strednica busy zabierały tłumy turystów chcących dostać się na ścieżkę.

Poza sezonem parking jest senny i pusty. No chyba, że akurat przypada święto myśliwych, Hubertus. Na taki zlot tutaj właśnie trafiliśmy w październikową niedzielę. Zdecydowanie nie pochwalamy myślistwa, ale sami przyznacie, że niesamowicie wyglądały postacie wyłaniające się z porannej mgły.

Szlak startuje tuż za budynkami stacji kolejki, przy parkingu. Zielone oznaczenia są na tyczkach. Na pewno musicie się kierować ścieżką prowadząca w dół, pod wyciągiem a potem wzdłuż strumienia.

Do skrzyżowania szlaków doszliśmy po ok. 30 minutach. Tutaj wchodzimy na zielony szlak prowadzący na Szeroką Przełęcz (Široké Sedlo) (2,5 h) i pokrywający się z nim szlak czerwony na Kopskie Sedlo (3 h) . Są tu też tablice edukacyjne. Do tego miejsca dotrzecie też startując miejscowości Ždiar (ok. 45 minut).

Droga jest całkiem przyjemna, choć cały czas do góry. Po drodze trafiamy na malownicze drewniane kładki. Niestety tablice edukacyjne, które tak lubimy na szlakach, na całej trasie są mocno wyblakłe. Kolejna ciekawostka to istne zagęszczenie ławeczek. Aż żałuję że ich nie liczyliśmy – jest ich naprawdę spektakularna liczba. Ale to nie czas na rozsiadanie się. W październikowe poranki słońce długo chowa się za górami zanim oświetli nam szlak. Więc naszym głównym celem było dotrzeć na tyle wysoko, żeby w końcu były widoki i promienie słońca!

Przyznam się szczerze, że to podejście dało nam trochę popalić. Im wyżej, tym więcej błota i śliskie skały. Były też dwa miejsca z łańcuchami. Choć średnio przydatne teraz, na pewno mogły być pomocne gdy skala jest jeszcze bardziej śliska. Gdy już byliśmy na tyle wysoko, że zaczęły się spektakularne widoki, po lewej mieliśmy Szalony Wierch a  po prawej imponująca Płaczliwą Skałę. Łąki porastające zbocza obu szczytów to idealne miejsce dla kozic. My wypatrzyliśmy około czterdziestu sztuk.

Gdy wreszcie weszliśmy na Szeroką Przełęcz (1826 m n.p.m.) i zobaczyliśmy jaki widok mamy przed oczami, musiałam stwierdzić, że warto było się trochę pomęczyć. To niestety jedyny widok na jaki możemy tutaj liczyć. Szlak prowadzący na szczyt Płaczliwej Skały od kilku lat jest zamknięty. Choć ciekawe jest to, że ścieżka tam prowadząca dziwnym trafem nie zarasta… Pewnie to kozice tak pracowicie ją  wydeptują. Nawet dwa takie osobniki zbliżające się do szczytu widzieliśmy z dołu. ;)
Na przełęczy spędziliśmy sporo czasu. Widok na Wysokie Tatry był spektakularny.

Dalej szlak prowadzi nas ku najwyższemu punktowi na naszej trasie – to Szalony Przechód. I znowu trzeba zrobić trochę zdjęć i uwiecznić piękne panoramy. Trasa tutaj to moim zdaniem najbardziej malowniczy odcinek. Trawersujemy zboczem Szalonego Wierchu i widoki aż zapierają dech.

Z Szalonego Przechodu będzie już tylko na dół. Uważajcie tu, bo szlak prowadzący na przełęcz Kopskie Sedlo miejscami jest osunięty i w kiepskim stanie. Nie ma dramatu, ale kijki trekkingowe były tu wyjątkowo przydatne.

Na Przełęczy możemy decydować jak poprowadzimy dalej naszą wycieczkę. Nie ukrywam, że my wybraliśmy najkrótszy wariant. Choć było też sporo osób, które po dotarciu do Szalonego Przechodu, po prostu dochodziły tylko tam i zawracały do miejsca startu, czyli na parking w Strednicy. To też najmniej kłopotliwe wyjście, bo wracamy po prostu do miejsca, gdzie czeka na nas samochód.

Z opisu szlaku na blogu Hasające Zające dowiedzieliśmy się o innych możliwościach zejścia. To dzięki nim wybraliśmy wariant niebieskim szlakiem przez Dolinę Zadnich Koperszadów i końcem w miejscowości Tatranská Javorina.
Na tabliczkach na przełęczy macie opisane inne opcje:
–  zielony szlak przez schronisko Chata Plesnivec
–  czerwony szlak przez schronisko Chata pri Zelenom plese
–  niebieski szlak do Kezmarska Biela Voda

O dziwo nasz niebieski szlak, prowadzący z przełęczy, nie miał tabliczki. Jednak tylko ta ścieżka prowadziła w kierunku, gdzie będziemy mieć możliwie blisko do samochodu.

Powrót to niestety standardowy typ szlaku po słowackiej stronie – dłużył się niesamowicie i wydawało się że nigdy się nie skończy. Na szczęście na trasie mieliśmy też kilka ciekawostek. Chyba najbardziej zachwycała wspomniana już Dolina Zadnich Koperszadów, z powalonymi drzewami i strumieniem toczącym się po białych kamieniach. Będziecie też przechodzić przez malowniczą skalną Bramę Koperszadzką.
Momentami widoki były wręcz jak w jakimś parku narodowym w USA. Sami zobaczcie, takie szczyty nie wyglądają na pierwszy rzut oka jak nasze poczciwe Tatry. Turlając się mozolnie w dół byliśmy już tak zmęczeni że wyjątkowo mało zdjęć mamy z tego przejścia…

Gdy już dotrzecie do głównej drogi, czas pomyśleć jak tu dostać się do samochodu. Możecie spróbować autostopu. Jest też szansa na autobus. Choć bądźcie przygotowani, że po sezonie kursy są rzadkie. Nam się udało i na autobus czekaliśmy tylko ok 20 minut.

Tatry Bielskie informacje praktyczne

Z Krakowa jedziecie na Jurgów, a potem kierujecie się na Zdiar. Nie potrzebujecie winiety na Słowacji. Pamiętajcie o ubezpieczeniu i dokumencie tożsamości dla dziecka (paszport, dowód). Szlak jest zamknięty od 1 listopada do 14 czerwca.

Parking Ždiar – Strednica jest bezpłatny.
Na szlak możecie też wyruszyć z miejscowości Ždiar.

Zrobiliśmy trasę:  parking Strednica - rozejście pod Ptosovskymi Turniami -  Široké Sedlo -  Kopskie Sedlo -  Dolina Zadnich Koperszadów - Tatranská Javorina bus - Strednica

Na przełęczy Kopskie Sedlo możecie zdecydować gdzie skończycie wycieczkę. Na blogu Hasające Zające są podane inne opcje końca wycieczki.

Przejście szlaku zajęło nam ok 8 h (z postojami i robieniem zdjęć) Przeszliśmy ok 15 km.

To też może Cię zainteresować

Pozostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Prawo UE zobowiązuje nas do poinformowania Cię, że ta strona wykorzystuje ciasteczka, głównie w celach analitycznych. Jakkolwiek apetycznie by to nie brzmiało, zostałeś poinformowany. Dalsze korzystanie z tej strony oznacza akceptację tego faktu. :) Rozumiem i akceptuję Więcej informacji

Kasai - podróże w sieci