Home PodróżePolska Czerwone Wierchy w Tatrach – z Doliny Małej Łąki

Czerwone Wierchy w Tatrach – z Doliny Małej Łąki

by Kasia

Początek listopada był wyjątkowo łaskawy jeśli chodzi o pogodę w Tatrach. Słonecznie, stosunkowo ciepło i co najważniejsze brak śniegu. Dzięki temu udało się nam wreszcie dotrzeć na Czerwone Wierchy.

Czerwone Wierchy to szczyty w rejonie Tatr Zachodnich. Są to: Ciemniak (2096 m n.p.m.), Krzesanica (2122 m n.p.m.), Małołączniak (2096 m n.p.m.) i Kopa Kondracka (2005 m n.p.m.).

Możemy tam dotrzeć na kilka sposobów:
– z Kuźnic przez Dolinę Kondratową na Przełęcz Kondracką, albo na Przełęcz Pod Kopą Kondracką
– z Doliny Małej Łąki (żółty) na Przełęcz Kondracką, lub przez Przysłop Miętusi na Małołączniak (niebieski)
– z Doliny Strążyskiej przez Przełęcz Na Grzybowcu i Wyżnią Kondracką Przełęcz
– z Doliny Kościeliskiej na Ciemniak (czerwony, zielony) – świetny opis szlaku, jak zawsze zresztą, znajdziecie u Hasające Zające.

Na Czerwonych Wierchach już byłam dwa razy, raz idąc od Kuźnic, drugi raz od strony Kościeliskiej.

Tym razem wybraliśmy możliwie małą pętelkę. Zaczynaliśmy w Dolinie Małej Łąki wchodząc żółtym szlakiem na Przełęcz Kondracką, dalej przez Kopę Kondracką (żółty) i kończąc na Małołączniaku. Schodziliśmy niebieskim szlakiem na Przysłop Miętusi i do Doliny Małej Łąki.

Total distance: 17380 m
Max elevation: 2004 m
Min elevation: 827 m
Total climbing: 1308 m
Total descent: -1312 m
Total time: 08:23:35
Download file: pl-mlp-tatry-mala-laka-kasai.eu.gpx

Dolina Małej Łąki

To dolina tuż za granicami miasta Zakopane. Nie ma problemu, żeby dojechać tutaj komunikacją zbiorową z centrum miasta. Zaraz przy parkingu jest budka z biletami i zaczyna się żółty szlak. Idziemy tutaj szeroką i płaską drogą, mając tuż obok malowniczy potok.

Dolina Małej Łąki jest doskonała na zimowe wycieczki z saneczkami. Sprawdziliśmy sami i polecamy.

Zanim dotrzemy do Wielkiej Polany Małołąckiej trafimy na rozejście szlaków. W lewo idzie nasz żółty szlak na polanę ( i dalej na Kondracką Przełęcz), w prawo odchodzi niebieski szlak docierający na Przysłop Miętusi i dalej na Małołączniaka.

Tu możemy zdecydować, którą trasę chcemy wybrać na wejście i zejście z Czerwonych Wierchów.
My wybraliśmy tak jak na naszej mapce – żółtym szlakiem do góry. Schodziliśmy niebieskim. Oba są stosunkowo łatwe, choć na niebieskim, w Kobylarzowym Żlebie, przy zejściu z Małołączniaka jest łańcuch. Moim zdaniem łatwy, ale lubią się tu tworzyć kolejki. Ale o tym za chwilę.

Wielka Polana Małołącka imponuje rozmiarem. Staramy się jednak ten płaski odcinek przejść możliwie szybko.

Dalszy etap to szlak przez las, aż w końcu dotrzemy w rejon kosodrzewiny.
Jak do tej pory szlak jest bez większych trudności. Błoto tak bardzo nie przeszkadza i nie ma oblodzonych kamieni (choć znajoma, która szła tym samym szlakiem dzień wcześniej, mówiła że było sporo lodu na szlaku). Jedynie czasem pojawia się szron na trawie i krzakach.

Na szlaku jesteśmy prawie sami. Dopiero gdy docieramy w rejon Kondrackiej Przełęczy (1725 m n.p.m.), to pojawiają się też ludzie. Trudno się dziwić – dociera tu też szlak z Doliny Kondratowej. Tutaj też trafiają osoby mające za cel zdobycie Giewontu.

Dalsza trasa jest niesamowicie widokowa. Docieramy najpierw na Kopę Kondracką. A zaraz potem na Małołączniaka. Niestety pogoda postanowiła trochę nam utrudnić…

Na Kopie Kondrackiej Mamy nawet przez moment słońce.

Na szczyt Małołączniaka docieramy już w chmurach. Widoki możemy sobie jedynie wyobrazić ;)

Już jest najwyższy czas na zejście – jest coraz mniej ludzi na szlaku. To ostatni moment, żeby zdążyć zejść przed zmrokiem.
Niebieskim szlakiem na początku schodzi się nam bez problemu. Zeszlismy poniżej chmur i widoczność się zdecydowanie poprawia. Wiemy jednak, że czekają nas tutaj jeszcze łańcuchy.

Gdy szlak coraz bardziej stromo schodzi w dół, mija nas grupa schodząca prawie biegiem. I dobrze, wolę mieć ich przed nami, niż sapiących za naszymi plecami. Za nami została już tylko dwie osoby. Spokojnym krokiem i ostrożnie schodzimy coraz niżej, aż docieramy do łańcuchów. I tu szok. Jest spora kolejka. Czyli wszyscy którzy mijali nas w podskokach, teraz tu utknęli. W końcu przepuszcza nas grupa, która ma największy problem z opanowaniem łańcucha. Z naszą 8 letnia Malwinką schodzimy szybko i bez problemu. Ja i moje kolano po artroskopii też sobie radzimy bez problemu. Tym bardziej nie rozumiem, dlaczego to tyle trwało u innych.

Szlak nadal jest suchy, ale niestety do czasu. Gdy wchodzimy w kosodrzewinę zaczyna się błoto.
Skała wysmarowaną błotem jest niestety wyjątkowo śliska. Niczym saperzy idziemy ostrożnie. Na szczęście mamy kijki, choć podeszwy naszych butów pozostawiają wiele do życzenia. Chyba tylko Malwinka ma jako taką przyczepność.
Znacznie lepiej jest gdy wchodzimy do lasu. Wtedy nadrabiamy czas i szybkim tempem posuwamy się do przodu. Gdy docieramy na Przysłop Miętusi jest już szarówka. Korci, żeby zatrzymać się na krótki odpoczynek. Jednak słusznie przewidujemy, że przed nami może być jeszcze odcinek po śliskich kamieniach. Do miejsca, gdzie nasz niebieski szlak łączy się z żółtym, docieramy już prawie po ciemku. Teraz już czeka nas zejście po szerokiej trasie wysypanej kamyczkami w Dolinie Małej Łąki. Tutaj bijemy rekordy prędkości i wyprzedzamy wszystkich. Chyba udzieliło nam się podejście Malwinki – najwięcej sił i najszybsze tempo na na koniec wycieczki.
Do samochodu docieramy już w ciemnościach.
Czołówek tym razem nie mieliśmy, latarka w telefonie wystarczyła. Choć na przyszłość na pewno zabierzemy czołówki na takie listopadowe wycieczki.

Listopad w Tatrach

Jesień to idealny moment na wędrówki po Czerwonych Wierchach. Jednak im późniejsza jesień, tym większe ryzyko, że szlaki będą oblodzone, albo spadnie śnieg. Dochodzi do tego to, co dla mnie jest największą niedogodnością w czasie długiej wycieczki – szybko robi się ciemno…

Jesień w Tatrach – jak się przygotować do wędrówki

Zazwyczaj polecamy na górskie szlaki wychodzić możliwie wcześnie. Ale jesienią jest niestety ryzyko, że wcześnie rano będzie szron i oblodzenia na szlaku.
Dlatego warto mieć ze sobą kijki i małe raczki, które pomogą bezpiecznie utrzymać równowagę. Co jeszcze może się przydać?
– czołówka – w listopadzie ciemno robi się już  przed 16.00
– rękawiczki
– ciepła czapka i kurtka od wiatru
– buty z dobrą podeszwą – na szlaku jest sporo błota, a zabłocone kamienie robią się śliskie jak mydło
– termos z ciepłą herbatą

Czerwone Wierchy – informacje praktyczne

Parking w okolicach Doliny Małej Łąki
Tuż przy szlaku cena 25 zł. Przy drodze, na prywatnych posesjach – 10 zł.

Wstęp do TPN – bilet normalny 6,00 zł bilet ulgowy 3,00 zł

Dojazd z Krakowa – z Krakowa to ok 2 h

Trasa

Total distance: 17380 m
Max elevation: 2004 m
Min elevation: 827 m
Total climbing: 1308 m
Total descent: -1312 m
Total time: 08:23:35
Download file: pl-mlp-tatry-mala-laka-kasai.eu.gpx

Więcej propozycji wycieczek w Tatrach znajdziecie u nas TUTAJ

To też może Cię zainteresować

Pozostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Prawo UE zobowiązuje nas do poinformowania Cię, że ta strona wykorzystuje ciasteczka, głównie w celach analitycznych. Jakkolwiek apetycznie by to nie brzmiało, zostałeś poinformowany. Dalsze korzystanie z tej strony oznacza akceptację tego faktu. :) Rozumiem i akceptuję Więcej informacji

Kasai - podróże w sieci