Koniec listopada – pora taka, że to już niby zima, ale nie można jeszcze w pełni korzystać z jej uroków. Mam na myśli oczywiście nie białe paskudztwo ;) które dzisiaj paraliżuje Kraków, tylko wyjazdy na narty.
W ostatni weekend pojechaliśmy znowu w Taterki, a dokładnie do Witowa.
Tym razem dzięki Patrycji i Tadeuszowi – naszym fantastycznym instruktorom tańca. Dokładnie tanga argentyńskiego.

Komfortowe domki na skraju roztoczańskiego lasu, w cichej i spokojnej okolicy pośrodku Roztocza. Idealne do aktywnego wypoczynku lub błogiego lenistwa... :)
Zobacz, zachwyć się, zarezerwuj!
To miał być wyjazd typowo taneczny. Była to też okazja do wyruszenia w góry – chcieliśmy zdobyć Grzesia. Wszystko zapowiadało się dobrze – ale sypiący od rana w sobotę śnieg nie wróżył dobrych widoków. Tak wiec skończyło się tylko na zdobyciu schroniska w Dolinie Chochołowskiej… Widoki w dolinie nie były zachwycające – a wysoko w górach dodatkowo mgła.
Za to w niedzielę pogoda zaskoczyła pewnie nawet najstarszych górali. Mimo zapowiadanych nieprzerwanych opadów śniegu od rana świeciło słonce i było błękitne niebo! Niestety mieliśmy czas tylko na krótki spacerek do drewnianego kościoła w Witowie i trzeba było wracać do Krakowa.
Na koniec – dla zainteresowanych fajnym noclegiem w Witowie – zaraz na przeciwko wyciągu narciarskiego – polecamy dom u Pani Hani! Piszcie to podamy! :)


1 komentarz
Piękna zima (nie taka jeszcze zimowa) – więc wycieczka fantastyczna – a widoki? PIĘKNE !!!!!!!