Rusinową Polanę bardzo lubimy odwiedzać. Ale zawsze gdy jest ciepło. Tym razem zachwyciły nas zimowe zdjęcia na blogu Nie Usiedzę w Miejscu i po prostu musieliśmy się tam wybrać na saneczki.
Komfortowe domki na skraju roztoczańskiego lasu, w cichej i spokojnej okolicy pośrodku Roztocza. Idealne do aktywnego wypoczynku lub błogiego lenistwa... :)
Zobacz, zachwyć się, zarezerwuj!
Wycieczka w Tatry była dobrym powodem na spotkanie z Agnieszką, Robertem i Łukaszem. Swoje wyprawy w daleki świat opisują na blogu Gdzie jest maluch. Ich pasja podróżowania jest ogromna i zaraźliwa. Robert, dziękujemy za fantastyczne zdjęcia!
Wspólną wycieczkę planowaliśmy od dawna. Niestety okazało się, że planowanie czegokolwiek z dwójką małych dzieci i w sezonie na katary i przeziębienia to nie lada sztuka. Tak więc po blisko miesiącu odkładania spotkań wreszcie się udało.
Trasa na Rusinową z saneczkami w zimie to doskonały pomysł. Dzieciaki maja wielką frajdę a jeśli maluch niekoniecznie lubi chodzić, łatwiej go wieźć na sankach niż dźwigać na plecach.
Mieliśmy szczęście i trafiliśmy na wymarzoną wprost pogodę. Nawet nie przeszkadzało to, że na polanie były ogromne tłumy!
Na Polanie oczywiście obowiązkowy piknik i wesołe tarzanie się w śniegu.

Na koniec trochę statystyki. Malwinka odwiedziła Rusinową Polane już trzy razy. Pierwszy raz w sierpniu 2013 ( miała rok i dwa miesiące – oczywiście na plecach tatusia), drugi raz w kwietniu 2014 roku i jako 22 miesięcy brzdąc weszła tam na własnych nóżkach! Teraz była tam jako wielka baba, mając już dwa lata i osiem miesięcy! Nie dość że szła, to sama ciągła saneczki. Kolejny etap to pewnie wciąganie tam rodziców na sankach ;)


9 komentarzy
Piękna zimowa wycieczka! Mimo sezonu na katary i tłumów. Dobra opcja z tymi sankami, chyba łatwiej ciagnąc dziecko niz nieść w tych wszystkich ubraniach :)
Extra zdjęcia. A pogoda w ostatni weekend była wyjątkowa :) My wybraliśmy się na kulig, co dla niektórych było dość kontrowersyjnym pomysłem, z uwagi na mój termin porodu przypadający za dwa tygodnie :) Ale i tak było super :)
Och kulig! Wracając z wycieczki zaczęłam się zastanawiać gdzie zorganizować kulig. Może coś polecisz? Jak do tej pory organizowaliśmy taką imprezę tylko raz, w Ojcowie. A kontrowersje… Najważniejsze że Ty się dobrze czułaś. :) Ja kiedyś miesiąc z hakiem przed, byłam na Śnieżce ;) Pozdrawiamy serdecznie i trzymamy kciuki :)
Na kuligu byliśmy w Żabnicy. To nie był pierwszy kulig organizowany tam, na którym mieliśmy okazję być (chyba trzeci albo czwarty) i to akurat nie my byliśmy organizatorem. Dwie pary koni, duże sanie i kilka małych sanek (do każdej pary koni), pieczenia kiełbasek na ognisku i piękna zimowa pogoda. A Śnieżka miesiąc przed :) – podoba mi się ten pomysł :). A my dalej czekamy (rozliczenia roczne i sprawozdania finansowe zrobione więc teraz drugi syn może się rodzić :), chociaż pierwszemu to się wcale nie spieszyło na świat)
Elegancko:)pogoda wymarzona! zdjęcia super:)
PS. wygląda na to że nasze brzdące są rówieśnikami!
pozdrawiamy gorąco!
Dziękujemy :) Pozdrawiamy rówieśniczkę! Może się kiedyś na szlaku spotkamy! :)
Pozazdrościć wypadu, chętnie bym zgapił pomysł ale trochę za daleko by dzieciaki ciągnąć. Nie macie może jakiegoś teleportu na zbyciu?
:) Nam by się tez przydał – marzy mi się Śnieżka w zimowej szacie a daleko na jeden dzień ;)
Świetne zdjęcia :) Sanki to zimowe wybawienie ;) My także byliśmy w Tatrach ze dwa tygodnie temu ale nas spotkała śnieżyca i musieliśmy odpuścić doliny zimą. Super wypad!