Mały cytacik dla tych, którzy są zaskoczeni nasza nadpobudliwością ruchową:
„Świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę”
Święty Augustyn


Pokaż Chiny 2010 (plany) na większej mapie


Przy wszystkich sposobach podróżowania i poznawania naszego pięknego świata, bardzo uogólniając oczywiście – można podróżników podzielić na dwa typy. Jedni to tacy którzy nigdy, przenigdy nie chcą już wracać do miejsca w którym już raz byli (jak nasza znajoma Ewunia – po co wracać do miejsca w którym już raz była, przecież nowe nieznane czeka).
Drudzy cenią sobie powrót do miejsca, w którym już byli, ale wracają bo często pozostało nieodkryte do końca. Do tych drugich chyba sama się zaliczam. Ekscytujący smaczek odkrywania nowego miejsca czasem przedkładam nad powrót do znajomego, gdzie wiem za którym rogiem dostanę dobrą kawkę lub smakowite jedzonko.

Jak już pisaliśmy w naszej relacji z Chin, ten wyjazd uruchomił lawinę – w sumie jechaliśmy po to, żeby wiedzieć po co pojechać tam jeszcze raz…

To, jak potoczyły się nasze plany w tym roku, to nie ukrywam zasługa Bartka i Izy. Bo to oni zapalili się tak do wyjazdu, że zaczęli szukać biletów. Najpierw był plan na czerwiec, potem lipiec. A potem okazało się, że nawet w lipcu praca nie chce Izy puścić na urlop. Przykra proza życia. A co z nami?
Jak już wynalazłam bilety za 1790 zł to nie odpuściłam! Lipiec zamieniliśmy na kwiecień (w lipcu pora deszczowa! – wiemy dzięki Ince!) i razem z Anią i Adasiem właśnie układamy plan wycieczki Szanghaj-Pekin 2010.

3 luty 2010 – już na początku nie obyło się bez małych problemów – jak to zwykle bywa, w najmniej spodziewanym miejscu. Bo taki zakup biletów lotniczych – niby nic trudnego i skomplikowanego prawda? Postanowiliśmy kupić je w sprawdzonym przy poprzednim wyjeździe biurze Aina Travel. Wybrany termin, zrobiona rezerwacja wstępna, zrobione przelewy, a potwierdzenia wysłane mailem do biura. Okej? Niestety nie okej – bo pan w biurze przeoczył maila, nie wpadł na to by zadzwonić przed wygaśnięciem rezerwacji i oczywiście rezerwacja przepadła… Najlepsze, że dopiero 24h później raczył o tym poinformować – bilety oczywiście nadal były, ale już droższe o ok. 100zł… Po kilku telefonach i mailach z tekstami w stylu „kolega już do Pana jedzie żeby rozwiązać ten problem” dostaliśmy zapewnienie, że dostaniemy bilety w pierwotnej cenie… a zamiast „przepraszam” usłyszeliśmy „mamy nadzieję, że zamówicie Państwo u nas wizy żebyśmy sobie mogli odrobić tą stratę” (cyt. dosłowny). Chyba nie macie wątpliwości, że już nie będziemy korzystać w przyszłości z usług tego biura… a wizy załatwiliśmy za pośrednictwem 2Ways, o czym poniżej.

14 luty 2010 – mamy ustalona trasę i zarezerwowane hostele. Tym razem zobaczymy: Szanghaj, Suzhou, Wuzhen, Huang Shan, Pekin, wioskę Chuandixia, Chengde, Datong i klasztor Xuankong Si. Taki jest plan i mamy nadzieję, że uda się go zrealizować co najmniej na 120% :)

24 luty 2010 – paszporty wróciły z wizami! Załatwialiśmy tym razem przez firmę z Warszawy – 2Ways – Serwis wizowy – polecamy: sprawnie, szybko i co najważniejsze ich prowizja to tylko 49 zł (przy 4. osobach zapłaciliśmy nawet mniej, bo po 44 zł – dla porównania, ww. firma z Krakowa ma prowizję 129 zł – nawet wliczając kuriera do Warszawy i z powrotem wychodzi znacznie taniej.

Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, jeśli nasza twórczość jest dla Ciebie inspirująca i korzystasz z niej przy planowaniu wycieczek bliższych i dalszych, to będzie nam niezmiernie miło jeśli od czasu do czasu odwdzięczysz się fundując nam kawę. :)

Doda nam to sił i energii do tworzenia kolejnych ciekawych i inspirujących treści.

To też może Cię zainteresować

1 komentarz

Kazik 5 kwietnia 2010 - 13:27

Udanego wyjazdu! Szkoda, że tym razem nie uda nam się spotkać na trasie.

Odpowiedx

Pozostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Prawo UE zobowiązuje nas do poinformowania Cię, że ta strona wykorzystuje ciasteczka, głównie w celach analitycznych. Jakkolwiek apetycznie by to nie brzmiało, zostałeś poinformowany. Dalsze korzystanie z tej strony oznacza akceptację tego faktu. :) Rozumiem i akceptuję Więcej informacji

Kasai - podróże w sieci