Tak jak się spodziewaliśmy, Kanada to kraj przyjazny dla podróżujących z dzieckiem. Foteliki w restauracjach i barach, przewijaki w toaletach. I przemili ludzie! Zawsze się ktoś uśmiechał i zagadywał do Malwinki.
Fjord Saguenay

Wiza
Kanada od 2009 roku nie wymaga wiz od Polaków. Jest jednak wymagany paszport biometryczny. Nasza Malwinka miała paszport już w czwartym miesiącu życia. Oczywiście biometryczny. Jeśli takiego paszportu nie posiadamy i nie chcemy zmienić przed wizytą w Kanadzie – wymagana jest  wiza. Więcej informacji na stronie Ambasady.

Samolot
To był nasz debiut w przelotach z Malwiną z LOTem, naszym narodowym przewoźnikiem. Nie było źle, ale też nie tak rewelacyjne jak z Qatar Airways. O zabawkach w samolocie możecie zapomnieć.

Na szczęście na lotnisku w Krakowie poprosiliśmy o miejsca na początku, zaraz przy ściance, żeby Malwinka miała więcej miejsca i można było zamontować kołyskę. Udało się! Co więcej, w drodze powrotnej mieliśmy już od razu przypisane takie same miejsca. IMG_0113

Kilka dni przed wylotem pomyśleliśmy, że może warto dopytać w czy mamy zaznaczony posiłek dla dziecka. W biurze LOTu okazało się, że nie – bez problemu jednak pani nam dopisała. I tu pierwsza różnica w porównaniu do Qatar Airways. Tam wszystkie dzieci z automatu siedziały w samolocie na tych pierwszych miejscach, posiłek też miały zapewniony od razu przy rezerwacji. Do Toronto leciało ok. 4 maluchów i tylko Malwinka siedziała z przodu. Bo się upomnieliśmy. To jednak nie koniec różnic. Ale to już będzie tak jak z lotniskiem w Singapurze, po nim każde inne jest mało doskonale. Po Qatar każda linia będzie miała jakieś minusy. No chyba że uda się nam wreszcie polecieć Emirates.

W samolocie do Toronto stewardesa stwierdziła, że Malwinka już się nie zmieści do kołyski oferowanej przez LOT. Jednak poradziła, żeby maluszka położyć na podłodze przed nami – inni tak podobno robią. Na początku byłam sceptyczna. Dostaliśmy jednak specjalną pościel dla niemowlaków, pościeliliśmy dwa koce i było ok. Oczywiście ja też położyłam się z Malwinką. Było całkiem fajnie – polecam. ;)

Wracając do Warszawy z Toronto trafiliśmy na znacznie milszą obsługę – kołyskę dla Malwinki dostaliśmy bez pytania i, co najlepsze, przespała w niej znaczną część lotu. Kołyska jest do 10 kg, więc to był faktycznie ostatni lot Malwy w kołysce. Dostaliśmy też słoiczki z jedzeniem – tym razem w wersji Kanadyjskiej. Dodatkowy bonus od LOT to śliniaczek, kolorowanka i kredki. Niby fajnie, ale dzieciaczek obok nie dostał nic. Dziwne jest to traktowanie pasażerów zależne od humorów załogi, tak jakby nie istniały żadne procedury i odgórne zasady.

W maju 2014 lecimy do Gruzji – wtedy już nie ma co liczyć na kołyskę. Będziemy się wtedy zastanawiać jakie miejsca wybrać. Minusem miejsc w pierwszych rzędach jest to, że w podłokietnikach są stoliki i monitory – czyli się nie podnoszą żeby zrobić wygodną kanapę. W każdym inny fotelu z tyłu podłokietniki są podnoszone – możemy wtedy teoretycznie mieć więcej miejsca.IMG_9476

Ubezpieczenie
Wybierając się w podróż z małym dzieckiem nie możemy zapomnieć o ubezpieczeniu. Szczególnie w Kanadzie jest to istotne – wizyty u lekarzy są tam bardzo kosztowne (LP podaje, że często mamy już na rachunku $500 jeszcze zanim nas zobaczy nas lekarz… takie szpitalne „trzaśnięcie drzwiami”).

A z maluchem może być rożnie: katar, gorączka – niby prosta wizyta, a zrujnować kieszeń może. W naszym przypadku wybór jest prosty – wybieramy Compensę. Robimy to od lat i przywiązanie procentuje. Po pierwsze mamy przemiłą panią, która zawsze znajdzie dla nas dobrą cenę na każdy kraj. Druga sprawa, że jeszcze nigdy, odpukać, się nie przydało. Oby tak dalej… zaczynamy to traktować jak amulet. ;)

IMG_9514

W krajach z tak kosztowną opieką medyczną, jak Kanada i USA, ważne są dwie sprawy:

  • wysoka kwota ubezpieczenia,
  • bezpośrednie rozliczenie między ubezpieczalnią i lekarzem/szpitalem.

Tym razem doszliśmy do maksimum dostępnego w ubezpieczeniu turystycznym, czyli po 500tys. na osobę (co i tak wymagało zgody centrali). Dodatkowo przy płatnościach powyżej €100 ubezpieczyciel rozlicza się bezpośrednio (poniżej tej kwoty płacimy sami, a po powrocie dostajemy zwrot na podstawie rachunku). Za takie ubezpieczenie dla 3ch osób na 11 dni zapłaciliśmy nieco ponad 300zł (w tym ubezpieczenie bagażu i OC).

Oferowane u nas ubezpieczenia mają jednak kilka wad, które przy wyjątkowo dużym pechu mogą okazać się poważne:

  • kwota ubezpieczenia, choć wydaje się wysoka, to przy poważniejszym wypadku mogła by się okazać niewystarczająca,
  • umowę ubezpieczenia trzeba zawrzeć w formie pisemnej (choć może da się to zrobić online – nie analizowaliśmy aż tak szczegółowo ofert),
  • i trzeba to zrobić przed rozpoczęciem podróży.

Okazuje się, że za niewiele większą kwotę można wykupić ubezpieczenie za granicą pozbawione powyższych wad. Np. w polecanej przez Lonely Planet firmie World Nomads. Poniżej prosty kalkulator składki ubezpieczenia:


W naszym przypadku wychodzi €117 za ubezpieczenie na 3,5 mln € i €127 w wersji bez limitu. :)

Jedzenie
Tym razem nastawiliśmy się, że nie powinno być problemów z zakupem słoiczków z jedzeniem dla maluchów. Faktycznie, w każdym większym sklepie były działy dla dzieci. Dowidzieliśmy się przy okazji, że Heinz robi jedzenie dla maluchów :). Znaleźliśmy też, polecane nam jeszcze w Polsce, chrupki Gerbera. Niestety były tylko owocowe, a szukaliśmy warzywnych.
IMG_7897

Wstępy
W Kanadzie byliśmy z 15 miesięczną Malwinką – wszędzie miała wstępy wolne. W zasadzie w większości miejsc dzieci w wieku do 2 lat, lub nawet do 6 wchodzą bezpłatnie.GOPR7983

Zakupy
Niestety w Kanadzie jest drożej niż w USA. Mimo tego towary dla dzieci są nadal tańsze niż w Polsce. Kubeczek Avent, który kosztuje u nas ok. 50 zł był za $7.

Polecam przy okazji rewelacyjne buty Kamik. :)IMG_9176

Wózek / nosidełko
Malwinka już chodzi, jednak tak jak na poprzednich wyjazdach i tym razem mieliśmy nasz sprawdzony zestaw – wózek Delti Liv i nosidełko Tula. Nosidełko było niezastąpione w spacerach po lasach i skałkach. Wózek przydawał się głównie w miastach. Przed wylotem zastanawialiśmy się wprawdzie czy w ogóle brać wózek. Jednak argument, że Malwinka wygodnie będzie mogła pospać w czasie zwiedzania miast czy innych atrakcji dostępnych dla wózków przesądził sprawę :)IMG_9261IMG_8138

Higiena
Przewijaki w Kanadzie spotkamy w większości toalet – zarówno w męskiej jak i damskiej. Był
nawet na promie do Tadoussac. Przy autostradach są bary, w których są foteliki dla dzieci.IMG_9621

Jet Lag
To, czy się go ma czy nie to bardzo indywidualna sprawa… My nie mieliśmy problemów po przylocie do Azji – jednak po powrocie do Polski było kiepsko. Tym razem też lecąc TAM nie było żadnej reakcji. Niestety znowu jest cyrk po powrocie. Szczególnie Malwina nie mogła się przestawić. Rano spała w nieskończoność, za to do 2giej w nocy miała ochotę na zabawę i jedzenie. Jedyna pociecha, że po kilku dniach sytuacja wraca do normy. Przyjmuje się, że potrzeba 1 dzień na każdą godzinę różnicy czasu.

P1450810

Kanada to dobre i bezpieczne miejsce na podróż z maluchem. Jeśli zatem nie pociąga Was egzotyka, a chcecie pojechać z dzieckiem gdzieś dalej niż Europa – to polecamy… szczególnie jesienią!

To też może Cię zainteresować

Pozostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Prawo UE zobowiązuje nas do poinformowania Cię, że ta strona wykorzystuje ciasteczka, głównie w celach analitycznych. Jakkolwiek apetycznie by to nie brzmiało, zostałeś poinformowany. Dalsze korzystanie z tej strony oznacza akceptację tego faktu. :) Rozumiem i akceptuję Więcej informacji

Kasai - podróże w sieci