Home Opinie Niemowlak w podróży i w domu – 25 rzeczy które ułatwiają nam życie

Niemowlak w podróży i w domu – 25 rzeczy które ułatwiają nam życie

by Kasia

Szczerze mówiąc, nie nastawiałam się nigdy na tworzenie listy niezbędnych rzeczy do podróżowania z dzieckiem. Chyba mamy jeszcze za małe doświadczenie w obsłudze Małego Człowieka… Jednak wiele osób pytało nas o wózek i nosidełko jakie używamy. Pojawiają się też pytania o drobiazgi jak kubeczek, butelka czy… śliniaczek. Zamiast odpowiadać wielokrotnie na te same pytania postanowiłam zebrać wszystko w jednym miejscu. Oczywiście są to nasze subiektywne odczucia. Przy wyborze konkretnych produktów opieraliśmy się też często na opiniach znajomych.

1. Pieluszki

W czasach przed Malwinkowych bardzo podobała mi się idea pieluszek wielorazowych. Jak tu się nie zachwycić gdy otulacze do nich są tak bajecznie kolorowe. Jednak gdy pojawił się mały człowiek zupełnie nie wyobrażałam sobie funkcjonowania z wielorazówkami. Zostaliśmy więc przy jednorazówkach, a ja ze szczerym podziwem patrzę na mamy używające wielorazówek (Becia – pozdrawiam ;). Zaczynaliśmy oczywiście od Huggies i Pampersów, a teraz niezmiennie Dada z „Biedry”. Zalety: tanie, maja elastyczne zapięcia i dużą pojemność (jak na możliwości Malwy).

2. Mokre chusteczki

Szczerze mówiąc, używamy ich teraz tylko poza domem. Najlepszym rozwiązaniem dla pupki małego dziecka jest po prostu woda – czyli przy przewijaku jest miseczka z wodą i waciki. Niestety od początku tacy mądrzy nie byliśmy… Na wyjścia zabieramy jednak ze sobą chusteczki nawilżane Pampers.

3. Puder czy krem?

Zdania są podzielone. Na pewno nie Sudocrem codziennie, bo i takie metody widzieliśmy. Sudocrem to lek, który należy stosować gdy już się coś dzieje, a nie zapobiegawczo. My używaliśmy od początku Linomagu. Gdy Malwinka miała 9 miesięcy przestawiliśmy się na puder.
IMG_2084
4. Maty do przewijania

Polecam szczególnie na wyjazdach – bezpiecznie i higienicznie przewiniemy malucha na fotelu samochodu, czy też w toalecie na lotnisku lub dworcu. Bez problemu dostaniecie je, pakowane najczęściej po 10 sztuk, w Rossmannie czy innym sklepie z artykułami dla niemowląt.
IMG_9517
5. Butelka

Cóż, jeśli chodzi o ranking butelek, to Medela Calma i długo, długo nic. Nie jest tania, ale tak naprawdę to jedna jedyna butelka, którą mamy od początku. Malwinka od pierwszych miesięcy musiała być dodatkowo dokarmiana, a dzięki konstrukcji smoczka w tej butelce nie oduczyła się ssać mleka od mamy. Dzięki specjalnemu zaworkowi nic z tej butelki samo nie leci. Trzeba się napracować, tak jak przy naturalnym karmieniu. Dodajmy do tego praktycznie niezniszczalny smoczek (po prawie 2ch latach brak śladów jakiegokolwiek zużycia) i mamy przepis na produkt idealny.
IMG_0100
IMG_7339
6. Kubek niekapek

Od początku zachwyciła nas idea kubków „360 stopni”. Zasada jest prosta: kubek ma membranę, a dziecko może pić z dowolnej strony. Zalety – nie uczymy małego człowieka picia z „dziubka” i nie trzeba się potem przestawiać na picie z normalnego kubeczka. Na rynku są dostępne tylko dwa modele (przynajmniej gdy kupowaliśmy, były tylko dwa) – od Lovi i Avent. Wybraliśmy Avent, bo w sklepie dowiedziałam się, że w tych pierwszych zdarzały się problemy z uszczelką. Ceny były bardzo podobne, więc można założyć że Pani była obiektywna ;). Nasz używamy od ponad roku i jest ok.
IMG_1485
7. Śliniaczek

Niby banalna rzecz, ale od początku mamy śliniaczek BeDo i jestem nim zachwycona. Jest dwustronny, z jednej strony materiał jest zaimpregnowany – trwałość nie budzi zastrzeżeń. Praliśmy go wielokrotnie (ręcznie) i nadal wygląda praktycznie jak nowy. Ma też kieszeń na to, co nie trafi do małej buzi. Czyli jest bezpieczny i dodatkowo ładny!
wybrane
8. Gdzie spać

W domu mamy łóżeczko turystyczne. Jednak nigdy nie zdarzyło się nam zabrać go w podróż. Malwinka poza domem po prostu śpi razem z nami – czy to na dużym łóżku w hotelu, na podłodze (futon na tatami) w Japonii, czy w namiocie.
IMG_6521
9. Leżaczek bujaczek

Niby gadżet, ale polecam – gdy Malwinka skończyła 3 miesiące był to wygodny sposób, żeby była razem ze mną np. w kuchni. W leżaczku też jadła i piła z butelki. Polecam te z metalowymi nóżkami, zabezpieczonymi gumowymi nakładkami – dziecko się w nim delikatnie buja i stabilnie stoi na podłodze.
IMG_6223
Przez chwilę mieliśmy też taki na plastikowych nóżkach i powiem szczerze, że na panelach to massakra. Rysował podłogę, nie stał stabilnie i się przesuwał.
IMG_0792
10. Wózek

Uwielbiam nasz wózek. Kupiliśmy go po przeglądzie tego co jest na rynku – wygrał bo był lekki. Potem przekonaliśmy się o jego innych zaletach. Jest niesamowicie zwrotny – bez problemu można nim manewrować jedną ręką. No i ta możliwość dowolnego komponowania kolorów! Co to za cudo? Bugaboo Cameleon! Cena odstrasza, ale od czego są aukcje z używanymi! Wózek może być jeszcze bardziej oryginalny – zaglądnijcie na stronę Butiku Wesołe Szydełko!
IMG_6480
11. Fotelik samochodowy

Zaczynaliśmy, chyba jak większość rodziców (sądząc po tym jak dużo ich widać na ulicy), od fotelika Maxi Cosi. Jest ich naprawdę dużo, a dzięki temu w doskonałym stanie dostaniemy taki fotelik używany. Polecam rozglądać się za takimi blisko miejsca zamieszkania – na żywo można sprawdzić jak wygląda i czy nie jest uszkodzony. Taki fotelik jest dla niemowlaków do ok. 13 kg i 12 miesięcy. Parametry te należy traktować orientacyjnie – powinno się go zmienić gdy maluchowi zaczyna wystawać główka ponad fotelik (my zmieniliśmy gdy Malwinka miała 10 miesięcy).
IMG_5623
Z kolejnym fotelikiem było już więcej zabawy. Są wersje 9-18km i potem 15-36kg – czyli musimy kupić dwa foteliki. W końcu zdecydowaliśmy się na taki długodystansowy – czyli 9-36 kg! Jest droższy, ale mamy spokój do końca przygody z fotelikiem. Najbardziej podobał się nam model Young Sport firmy Recaro. Używane były niewiele tańsze od nowych i było ich mało – kupiliśmy więc nowy. Polecamy – jest świetnie wykonany i ma bardzo dobry, trwały materiał.
IMG_9552
Ostatnio wygraliśmy konkurs organizowany przez sklep Baby and Travel i jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami fotelika 2 w 1 (fotelik/podkładka i plecaczek w jednym)) :) Malwinka jeszcze trochę na niego poczeka – jest dla dzieci w wieku 4-12 lat, ale to doskonałe rozwiązanie dla rodziców którzy przemieszczają się po świecie i wynajmują samochody – zobaczcie sami TUTAJ.

12. Wózek parasolka

Nasz Bugaboo jest cudowny – ale przemieszczać się na lotniskach chcieliśmy z czymś mniejszym. Dlatego dla nas jest to głównie wózek na wyjazdy. Kupowaliśmy go przed podróżą do Omanu i pytaliśmy znajomą co poleca. Padło na Delti LIV – niestety ten model nie jest już produkowany. Jego główna zaleta to gigantyczna budka, co w gorących krajach jest nieocenione! Jeśli uda się Wam trafić jakiś używany – polecamy – my też taki kupiliśmy.
IMG_1678
Drugim polecanym był wózek Maclaren Quest. A polecała go mama, która była ze swoimi dziećmi prawie wszędzie! Zobaczcie sami gdzie może dotrzeć rodzinka z trójką dzieci – Mrowisko.

13. Nosidełko i nosidełko górskie

Jak nosidełko to tylko ergonomiczne – czyli takie, w którym nogi dziecka odpowiednio są ułożone, a nie dyndają rozpaczliwie jak w innych nosidełkach. My mamy Tula i bardzo polecamy – jest doskonale wykonane i naprawdę nie bolą w nim plecy, nawet po dłuższym noszeniu szkraba. Nosidełko kupiliśmy gdy Malwinka miała 9 miesięcy, ale ze specjalną nakładką można wcześniej. Chustę też mieliśmy (Leny Lamb), ale przy wizji plątania się w chustę na lotnisku wygrało nosidełko. Może gdybyśmy eksplorować świat ruszyli nieco wcześniej, chusta była by bardziej doceniona – w chuście można nosić niemal od pierwszych tygodni.

IMG_9577

P1450692

IMG_5400
Jeśli chodzi o nosidełka górskie (takie na stelażu aluminiowym) zachwyciło nas nosidełko Deuter. Niestety cenowo to massakra – zaczyna się od 500 zł w górę. Udało się nam w końcu znaleźć używane Saleva i po pierwszych testach jest ok. Całkiem fajnie też wypadło McKinley (są dwa modele – zdecydowanie lepszy ten droższy) – ale przymierzaliśmy tylko w sklepie. Używane ciężko znaleźć, a nowe praktycznie tylko w Intersporcie (to ich własna marka).
IMG_1985
14. Fotelik rowerowy

Po doświadczeniach znajomych wiedzieliśmy, że jak fotelik to tylko z odchylanym, regulowanym oparciem. No chyba, że chcecie przywiązywać główkę śpiącego dziecka do fotelika sznurówką (spokojnie… za kask ;). Po przeglądzie cen i dostępności wygrał Hamax Siesta.
IMG_7241

15. Słoiczki

Słoiczki to błogosławieństwo dla rodziców w podróży. Bez problemu możemy nakarmić maluszka w egzotyce i w schronisku w Tatrach. Najczęściej kupujemy te klasyczne w szklanych opakowaniach i targamy na koniec świata. ;) Zaczęły się też pojawiać takie w plastikowych pojemnikach.
IMG_0641

16. Co do picia?

Woda – oczywiście niegazowana. Naprawdę warto nauczyć dziecko od początku pić wodę, a nie słodkie soki. Dodatkowo na wyjeździe odpadnie problem z tym, że soczki mogą w ciepłym klimacie się szybko skisić. Woda też nie plami – a wiadomo dzieci potrafią oblać siebie i wszystko dookoła (np. wynajęty samochód) pijąc nawet z kubka niekapka.

17. Fotelik do karmienia

Od początku wiedzieliśmy, że to niezbędny mebel. Podobały się nam foteliki z IKEA – był tylko jeden problem. Większość modeli miała nogi tak ustawione, że na 100% byliśmy pewni, że oboje z Markiem będziemy się o nie potykać. I wtedy pojawił się on – model na owalnej stopie. Nie dość że bezpieczny dla rodzica gapy, to jeszcze wyjątkowo ładny!
IMG_0744
18. Miseczka i łyżeczka, czyli nasza dama je już sama

I znowu IKEA. Fajne jest, że w tym sklepie dostaniemy akcesoria dla dzieci w jednolitych kolorach, bez krzykliwych i nachalnych obrazków misiów, kaczuszek czy innych stworów. Mamy miseczkę z gumową podstawką (nie ślizga się po stole) i fantastyczne łyżeczki do karmienia. Ta z dłuższą rączką doskonale nadaje się do wybierania jedzenia z wysokiego słoiczka.
IMG_3968
19. Woda morska do nosa

To super rozwiązanie – przy początkach kataru i w jego trakcie. W aptekach jest ich naprawdę spory wybór – my kupujemy teraz Disne Mar bo bardzo delikatnie „psika” i Malwinka nie protestuje, tak jak przy innych, mocniejszych.
IMG_2083
20. Odciągacz kataru

Mamy dwie wersje – używany z odkurzaczem „Katarek” i manualny – czyli taki, gdzie rodzić robi za odkurzacz… Ten drugi jest niezbędny w podroży, gdy zaskoczy nas katar – ma jednak spory minus – gdy katar trwa kilka dni, mam wrażenie, że bolą mnie płuca ;) od wciągania powietrza. A ten z odkurzaczem? Na początku bardzo sceptycznie do tego podchodziłam. Słyszałam, że znajomi to mają – ale że jak? dziecko do odkurzacza? niby pośrednio, ale podłączone… Gdy dopadł nas kiedyś wielki katar, przełamaliśmy się i teraz polecam. Wyciąga bardzo delikatnie i co ważne, wszystko co trzeba – dzięki temu maluch się nie dusi i łatwiej mu oddychać – szczególnie w nocy.

Przy okazji drobna podpowiedź: jeśli maluch protestuje, to rozszerzamy procedurę – Malwina pokazuje kto po kolei ma mieć czyszczony nosek: mama, tata, misiu, lala… no i koniec, końców pada też na dzidziusia. ;)
IMG_2101
21. Żel przy ząbkowaniu

Od początku używamy Bobodent. W aptekach jest ich zatrzęsienie – ten ma przyzwoitą cenę i skład (procentowo najwięcej składnika aktywnego). W zasadzie bezpieczny – jedyne ryzyko, to próby odgryzienia palca rodzica. ;)

22. Termos

Zupełnie przypadkiem wystartowaliśmy z karmieniem Malwinki mlekiem w temperaturze pokojowej. Po prostu położna, która odwiedziła nas w domu, zaraz po porodzie tak polecała. W szale i stresie opieki nad maleństwem bez większej refleksji tak robiliśmy. Zresztą lipcowe upały tak wtedy szalały, że słowa „temperatura pokojowa” nabierały nowego znaczenia.

Dzięki temu ominęły nas wszelkie podgrzewcze do butelek, itp. Ale jak zima i mróz to przecież trudno utrzymać temperaturę pokojową na spacerku czy wycieczce – wtedy ratuje nas termos. Wystarczy taki mały – po prostu mieszamy gorącą wodę z tą, która już wystygła w butelce. U nas dodatkową atrakcją jest to, że używamy termos, który babcia Malwinki kupiła kiedyś dla małej Kasi…

23. Szare mydło

Szare mydło pojawiło się w naszym życiu gdy… pierwsza kupka wyszła na bodziaka… Od tego czasu pokochaliśmy szare mydło za skuteczność, dostępność i cenę. Doskonale spiera wszystko! My nie mieliśmy nigdy problemów u Malwinki z alergiami, ale podobno doskonale się sprawdza w pielęgnowaniu skóry maluszka z problemami.

24. Pogromcy mrozu, słońca i komarów

Nie tylko gdy wyjeżdżamy w nietypowe miejsca przydaje się krem do buzi. Mamy dwa – jeden na wiatr i mróz, drugi na słońce. Używamy tych firmy Nivea, ale firma nie ma tu większego znaczenia. Jeśli chodzi o środek przeciw komarom mamy prawdziwego pogromce – Mugga. To znany specyfik dla większości osób wyjeżdżających w tropiki. Tam tylko Mugga (ew. inne środki z DEET) się sprawdza.

Dla nas mamy wersję 50%, w sprayu. Dla dzieci jest wersja w sztyfcie, w szklanym opakowaniu i z mniejszym stężeniem DEET. Oczywiście trzeba zachować środki ostrożności – smarować malucha z dala od oczu i nie na rekach które może wziąć do buzi (najlepiej na ubraniu). Wolę jednak zachować taka ostrożność i jednocześnie pewność, że nie pogryzą nas i Malwinki komary gdzieś w Azji (z dengą i malarią nie ma żartów). Nie należy stosować tego środka u niemowląt poniżej 2go miesiąca życia.

Uwaga: DEET rozpuszcza tworzywa sztuczne – przekonaliśmy się o tym gdy plastikowe okulary trzymałam na włosach opsikanych wcześniej tym środkiem – na plastiku pojawiły się bąble. Dotyczy to także ubrań ze sztucznych materiałów.

Mugga to też środek odstraszający kleszcze, muchy, meszki i gzy. Zależnie od stężenia działa nawet 8-12 godzin.
IMG_2094

25. Uchwyt na torebkę do wózka

Niby nic wielkiego, a bardzo przydatne. Zanim zdążyłam znaleźć takie haczyki gdzieś w Polsce, trafiłam na nie zupełnym przypadkiem w Japonii. Mam i jestem zachwycona! Potrzeba w narodzie jest, bo już kilka razy zaczepiały mnie inne mamy na spacerku z pytaniem gdzie takie haczyki kupiłam.
IMG_4077
To chyba wszystko… Nie napisałam o smoczku, o kukurydzianych chrupkach, czy też innych słodyczach – okazuje się, że dziecko można wychowywać bez smoczka i niezbyt zdrowych zapychaczy.

Człowiek uczy się całe życie. Najczęściej na własnych błędach. Dobrze kiedy czasem ktoś coś podpowie. Mam nadzieje, że nasze typy będą dla Was pomocne lub też pomogą wybrać to co najlepsze. Ja z tą listą mordowałam się kilka tygodni, od lutego – a w tym czasie pojawił się wpis na blogu Slow Day Long i z ich propozycji zaintrygował mnie Olej kokosowy i Naturalne kaszki! Muszę spróbować!

Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, jeśli nasza twórczość jest dla Ciebie inspirująca i korzystasz z niej przy planowaniu wycieczek bliższych i dalszych, to będzie nam niezmiernie miło jeśli od czasu do czasu odwdzięczysz się fundując nam kawę. :)

Doda nam to sił i energii do tworzenia kolejnych ciekawych i inspirujących treści.

To też może Cię zainteresować

8 komentarzy

Gosia 8 kwietnia 2014 - 13:33

Ja bym dorzucila jeszcze wozek Mutsy 4rider idelany dla osob, ktore lubia biegac a niechca kupowac dodatkowego wozka do biegania. Zaleta tego wozka jest tez czesc bagazowa ktora nie przypomina klasycznego koszyka i smialo mozna tam wrzucic nawet walizke czy plecak o wymiarach bagazu podrecznego co dla samotnie podrozujace mamy jest blogoslawienstwem zwlaszcza na lotniskach.

Dla osob majacych malo miejsca w domu polecam krzeselko turystyczne do karmienia, montowane na zwyklym krzesle.

My nie stosujemy od roku dedykowanych naczyn dla malucha, kupilismy w Ikei metalowe sztuce dla dzeici i moj Krol obecnie wsowa jedzenie tym co mu damy nawet duzymi lyzkami ze zwyklych talezy. Jak narazie nie zbil niczego poza szklanka. Plus taki, ze nie musze wozic tych rzeczy ze soba.

My tez stosujemy rozwiazanie z mieszniem zimnej wody z ciepla by zrobic mleko. ja dodatkowo mam specjlany pojemnik z odmirzonymi porcjami mleka czy kaszki.

Jak ktos nie ma mozliwosci kupienia specjalnych hczykow do podtrzepiania torby do wozka polecam cos takiego http://www.toys.ie/Bright-Starts-Lots-Of-Links-!127097-prd.aspx ( moze do dostania w Polsce) spelnia wiele funkcji od zabawki po wlasnie role haczykow.

Odpowiedx
Kasia 8 kwietnia 2014 - 14:50

Gosiu! Dziękuje za wszystkie Twoje typy! A kółeczka zamiast haczyków rewelacja! Pozdrawiam!

Odpowiedx
Ewelka 8 kwietnia 2014 - 21:32

Lista świetna:) Już wiem, gdzie będę zaglądać przed każdym dłuższym wyjazdem z dzieckiem:) Plastikowe naczynia też super:) Nosidełka dobra rzecz, a takie górskie widziałam ostatnio jak byłam w Zakopcu, można było wypożyczyć i powiem ci, że robiły furorę, bo co rusz, to widziałam rodziców z takimi sprzętami na plecach, no i wiadomo, że w środku z dzieciaczkami;) Kubeczek też mamy 360 Avent i się sprawdza rewelacyjnie, no i plus, że się z niego nie leje, a picie leci, tylko tam gdzie dziecko dotyka ustami, no i się od razu uczy pić jak ze zwykłego kubka:) Od siebie bym dodała takie tekstylne krzesełko do karmienia, które w każdej chwili można złożyć i nie zajmuje wcale miejsca. A latem przydaje się też moskitiera, zwłaszcza jak wiadomo, że będzie wilgotno i parno i pełno komarów i innych owadów.

Odpowiedx
Kasia 8 kwietnia 2014 - 21:41

Faktycznie moskitiera może być przydatna. Nam do tej pory udawało się być w miejscach bez komarów, ale może w tym roku faktycznie moskitiera będzie i nam potrzebna. A jakie tekstylne krzesełko polecasz? Pozdrawiam!

Odpowiedx
Justa 15 kwietnia 2014 - 22:24

Bardzo fajna lista, szczególnie jeśli ktoś planuje tzw wyprawkę dla malucha. W sumie „wyprawka” brzmi bardzo podróżniczo :) Chyba skusze się na taki śliniak, bo my mamy te Ikeowe „fartuszki” ale na wycieczki za duże i estetycznie te są cudne! I kubeczek ekstra.

U nas dodatkowo w podróży sprawdziły się pompowane tuby do spania Dream Tubes- nasza Hania jest wierciochem, a dzięki nim mamy komfortowe spanie. Natomiast na wycieczkę rowerową do kąpania Hani wzięliśmy dmuchamy mini basenik kupiony w Auchan.

Do kapieli bardzo polecamy mydło marsylskie i wspomniany olej kokosowy- rozpuszczony w wodzie świetnie natłuszcza. A zamiast wacików do przemywania dziecka w domu stosowalismy myjke bambusową- świetna no i wielorazowa :)

Odpowiedx
Kasia 15 kwietnia 2014 - 23:10

Jestem ciekawa jaki kolor śliniaczka wybierzesz :) Jak my kupowaliśmy były tylko te czarno-białe :) O baseniku do kapania też słyszeliśmy jako patent przed Omanem – jak Malwinka była malutka kapaliśmy ja poza domem w … pontoniku dla dzieci. Potem kupiliśmy jednak tą najtańszą wanienkę dmuchaną na allegro. Olej kokosowy mamy – będziemy testować do kąpieli :) Pozdrawiam!

Odpowiedx
Fasola 9 października 2014 - 9:06

Szkoda tylko, że tego wszystkiego nie da się zabrać na rower;) Ale lista zacna i już przeglądam śliniaki:)

Odpowiedx
Kasia 9 października 2014 - 10:07

;) Śliniaczek bardzo polecam! Dwa znajome dzieciaczki tez już korzystają i są zadowolone :) A nam się znowu nie udało dotrzeć na Wasze slajdy.. :( Następna okazja pewnie po Waszym powrocie, na wiosnę :) Pozdrawiam serdecznie!

Odpowiedx

Pozostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Prawo UE zobowiązuje nas do poinformowania Cię, że ta strona wykorzystuje ciasteczka, głównie w celach analitycznych. Jakkolwiek apetycznie by to nie brzmiało, zostałeś poinformowany. Dalsze korzystanie z tej strony oznacza akceptację tego faktu. :) Rozumiem i akceptuję Więcej informacji

Kasai - podróże w sieci