Home PodróżePolska Sanatorium dla dziecka, czyli uciekamy od smogu

Sanatorium dla dziecka, czyli uciekamy od smogu

by Kasia

Zapewne większość z Was zauważyła, że prawie cały październik spędziliśmy nad Bałtykiem, w uroczej miejscowości Dąbki. Nie przez przypadek byliśmy tam aż 21 dni. Tak długi wyjazd gwarantuje pobyt w sanatorium, a dokładnie w sanatorium dla dzieci. Jeszcze zanim tu przyjechaliśmy, miałam od Was całą masę pytań o sanatorium – dla kogo, jak to załatwiać i w końcu czy warto. Po powrocie do domu, w końcu mogę zebrać wszystkie odpowiedzi w jednym miejscu.

Sanatorium – dla kogo?

Zapewne tak jak większość z Was, ja też kiedyś myślałam, że jeśli sanatorium, to głównie dla dzieci z poważnymi schorzeniami i po ciężkich chorobach. Niestety na przestrzeni ostatnich kilku lat południe Polski, w tym nasza rodzinna małopolska serwuje nam taki smog, że

prawie każde dziecko nadaje się na leczenie górnych dróg oddechowych.

U nas zaczęło się od tego, że wraz z sezonem grzewczym Malwinka dostawała przewlekłego kaszlu. Pamiętam jak dwa lata temu co tydzień lądowałam u lekarzy na wizycie z kontrolą, co z tym kaszlem i czy nie poszło już dalej na oskrzela. Dziwnym zbiegiem okoliczności, jeśli tylko wyjeżdżaliśmy na 3-4 dni poza Kraków kaszel ustawał… Niestety na wizytach żaden lekarz nawet nie pisnął o możliwości wyjazdu do sanatorium…

Tak więc jeśli Twoje dziecko często choruje na górne drogi oddechowe, albo jak w przypadku kilku naszych znajomych ma początki astmy – to sygnał aby starać się o sanatorium. Oczywiście przy poważniejszych schorzeniach i problemach tym bardziej warto zainteresować się tym tematem. Jak zapewne potwierdzicie sami –

od lekarza o możliwości wyjazdu do sanatorium się niestety nie dowiecie…

Słyszałam nawet o sytuacjach, kiedy pediatra wręcz zniechęcał do starania się o sanatorium i o kilku patologiach gdzie wręcz utrudniał wypisanie wniosku…

Sanatorium dla dziecka – w jakim wieku?

Ważnym kryterium jest też wiek dziecka – można starać się dla dzieci od 3 do 7 roku życia. Z tym, że przed złożeniem wniosku dziecko nie może skończyć 7 lat, ale może obchodzić 7 urodziny już w czasie pobytu w sanatorium. Oczywiście starsze dzieci (od 7 lat w górę) też mogą pojechać do sanatorium – ale to już pobyty bez opieki rodzica.

Sanatorium dla dziecka – jak się starać?

Pierwsze kroki należy skierować do lekarza – może być pediatra albo specjalista. To właśnie lekarz wypełnia wniosek. Potem należy go zanieść do oddziału NFZ (w Krakowie na ulicy Batorego) i czekać. My składaliśmy papiery w lutym a skierowanie przyszło pod koniec sierpnia na październik.
Wiosek można składać tylko raz w roku. Do skierowania nie dołączaliśmy żadnych badań – ale z tym jest rożnie, bo zdarza się, że w innych oddziałach NFZ badania są wymagane.
Ważna informacja – jeśli będzie taka sytuacja jak u nas, w tym samym czasie składaliśmy wniosek ja i mama kolegi Malwinki – warto złożyć go razem w NFZ i zgłosić urzędniczce, że dzieci się znają. Dzięki temu dostaliśmy skierowania w tym samym czasie. I powiem szczerze, to że była w sanatorium znajoma osoba dało nam naprawdę dużo w ciągu tych 21 dni…

Sanatorium – gdzie i kiedy?

Nie ukrywam, że zależało mi tylko na pobycie nad morzem (taką notatkę można zrobić na wniosku). Co więcej, bardzo chciałam żeby pobyt w sanatorium był w czasie sezonu grzewczego. Niestety na to nie macie wpływu – czas oczekiwania na skierowanie jest różny. Oczywiście pobyt nad Bałtykiem w czasie wakacji może być fajny, dla mnie jednak bardziej istotne było to, żeby być tutaj w czasie kiedy jest najwięcej jodu (jesień i wiosna). Co więcej, na wniosku można też znaczyć konkretną miejscowość i nawet sanatorium do którego chcecie pojechać. Wybór wbrew pozorom jest spory. Nas zachwyciły Dąbki. Tutaj możecie składać do Sanatorium Cegielski, Dukat, Interferie Argentyt i Susmed.

Uwaga: może się zdarzyć, że dostaniecie inne sanatorium, niż wpisane we wniosku. Może się nawet zdarzyć, jak w przypadku kolegi Malwinki z przedszkola, że dostaniecie np. Rabkę, której w sezonie grzewczym niewiele brakuje do komory gazowo-pyłowej. W takiej sytuacji wystarczy złożyć odwołanie, najlepiej poparte kilkoma wycinkami z prasy na temat jakości powietrza w miejscowościach górskich w sezonie grzewczym. Sprawdzone, działa – wspomniany kolega Malwinki trafił po odwołaniu na kolejny turnus w tym samym sanatorium, co my. :)

Sanatorium – ile to kosztuje?

Dla dziecka sanatorium jest bezpłatne. Płaci tylko opiekun który jedzie razem z maluchem. Ile?
To zależy. Zależy po pierwsze od standardu sanatorium i od miesiąca pobytu (każde sanatorium na swojej stronie publikuje tabele z cennikiem). Standardowo najdroższe są miesiące letnie, najtańsze zimowe.
Ceny kształtują się od ok 1400 do 2900 zł za pobyt 21 dni z pełnym wyżywieniem – to cena dla opiekuna.
Zdarza się, że do sanatorium będziecie chcieli zabrać młodsze / starsze rodzeństwo, albo przyjedzie dwóch opiekunów. Taka opcja też jest możliwa. Dzieci od niemowlaka do 3 roku życia to koszt od 5-20 zł za dobę + oplata klimatyczna + wyżywienie.  Starsze płacą nieco więcej – 60-70 zł za dobę. Jednak te cenniki się zmieniają i najlepiej po prostu dopytać dzwoniąc do sanatorium.
Pamiętać też należy o obowiązkowej opłacie klimatycznej – dla rodzica z dzieckiem to kwota 126 zł (za 21 dni).

Dodatkowe, płatne atrakcje? Bardzo proszę. Przez trzy tygodnie pobytu było sporo płatnych przedstawień i innych atrakcji. Gdy jesteśmy w sanatorium latem, jest ich zdecydowanie więcej. W czasie naszego drugiego pobytu sanatorium organizowało:
Rejs statkiem 32 zł od osoby
Przejazd pociągiem na kołach do Darłowa – 17 zł od osoby
Koncert 10 zł
Pokazy magii 10 zł
Teatrzyk 10 zł
Pokazy cyrkowe 10 zł
Sztuczki muzyczne z filharmonii 10 zł

Pobyt w sanatorium – drogi czy tani?

Znowu zależy jak na to patrzymy. Gdy dla kogoś każdy urlop nad Bałtykiem oznaczał wynajęcie kwatery z pełnym wyżywieniem – koszty doby w sanatorium będą porównywalne albo niższe (jednak trzeba pamiętać że macie tu też zabiegi dla dziecka, wizyty lekarskie i całodobową opiekę pielęgniarki). Jednak gdy ktoś zazwyczaj wynajmował sam pokój z dostępem do kuchni i cena za osobę wynosiła 30-40 zł – doba w sanatorium już jest wtedy mniej atrakcyjna.

Sanatorium – informacje praktyczne

Oczywiście sanatoria różnią się między sobą standardem, wyposażeniem i ułatwieniami. Ja piszę na podstawie doświadczenia z Sanatorium Cegielski. Najlepsza rada – zaglądajcie na strony sanatorów i dzwońcie z pytaniami – naprawdę sporo można się dowiedzieć.
Jak dojechać?
Najłatwiej i najprościej samochodem. My mieliśmy to szczęście, że jadąc w tym czasie ze znajomymi, po prostu jeden tata zawiózł, a drugi przywiózł. Parking przy sanatorium jest bezpłatny. Sporo osób przyjeżdża pociągiem do Koszalina. Potem trzeba dostać się autobusem do Dąbek. Na szczęście jest ich sporo – jedziecie w kierunku Darłowa. Przystanek jest przy głównej drodze i blisko z niego do wszystkich sanatoriów.
Co w pokoju?
Nasz pokój był z toaletą i umywalką (prysznice były na korytarzu). Były ręczniki, lampka nocna (bardzo ważne, jeśli tak jak ja pracujecie w nocy, gdy obok śpi dziecko), talerzyki, kubki, sztućce, czajnik. Był też parawan na plażę, a leżak można było wypożyczyć za 1 zł w recepcji. Była też możliwość skorzystania z suszarki i żelazka. Przy tak długim pobycie ważne było też to, że jest pralnia (2 pralki) – koszt prania to 5 zł.
W pokoju były dwa tapczany standardowo. Gdy tak jak u nas, na kilka dni miał pojawić się tata – zgłosiłam to wcześniej i dostaliśmy pokój z tapczanikiem i wygodną wersalką. Są też pokoje większe, gdy do sanatorium przyjeżdża większa rodzina.
Jak się ubrać?
Oczywiście z miesiącami letnimi nie ma problemu – gorzej jest zimą, jesienią i wiosną. My na pobyt październikowy zabrałyśmy nawet śniegowce i spodnie narciarskie. Na szczęście nie okazały się być potrzebne. Jednak na pewno warto zabrać gumiaki (najlepiej z taką wyciąganą wkładką, która łatwo można wysuszyć), dobre buty do chodzenia po plaży i kurtki od wiatru i deszczu. Pomyślcie też o czapce i rękawiczkach – powietrze nad morzem jest ostre, a przy sztormowej pogodzie nawet rękawiczki się nam przydały.
Naszym zdaniem największym dobrem pobytu tutaj jest powietrze i po prostu warto wychodzić na spacery – przy każdej pogodzie. Dlatego dobrze być przygotowanym na każde warunki.

Zabiegi, jedzenie, zajęcia dla dzieci
Zabiegi zostają przypisane zaraz na pierwszej wizycie lekarskiej. Standardowo dostają wszyscy trzy zabiegi – u nas była gimnastyka (10), inhalacja solankowa (10) i zamiennie  – pole magnetyczne (5) i naświetlanie lampą solux czerwoną (5). Gdy dopada jakaś infekcja – zapalenie ucha, katar itp lekarz może zlecić zabiegi dodatkowe. My mieliśmy czyszczenie nosa i dodatkowe inhalacje wieczorne.
Każdy rodzić i dziecko dodatkowe może też skorzystać z zabiegów sanatoryjnych ale już odpłatnie. Dla dzieci przyjeżdżających dodatkowo, przy pobycie minimum 14 dni, 2 zabiegi są gratis.

Muszę przyznać że jedzeniem byłam zaskoczona. Było bardzo smaczne, a porcje duże. Był spory wybór rożnych gatunków chleba (choć to ciemne pieczywo znikało najszybciej). Przez całe trzy tygodnie prawie nie powtarzały się dania, co było sporym osiągnięciem. Dla dzieci były często desery, jogurty. Było też sporo owoców i warzyw. Niestety jeśli jesteś wegetarianinem – będzie krucho. Wszelkie diety należy zgłosić wcześniej. Dla dzieci kuchnia się dostosuje, dorośli będą musieli nieco dopłacić.

Nad tematem zajęć dla dzieci chyba spuszczę zasłonę milczenia. Teoretycznie były. Faktycznie była sala zabaw, gdzie Pani robiła zajęcia z dziećmi albo po prostu bawiły się dostępnymi tam zabawkami.
Ja jednak liczyłam bardzo na zajęcia edukacyjne. Malwinka zaczęła już program zerówki w przedszkolu i chciałam aby miała codziennie kilka godzin w spokoju z książką albo rysowanie. Niestety Pani była z góry nastawiona wręcz na zniechęcanie dzieci i rodziców. Po kilku próbach stwierdziłam, że szkoda dziecka – popracuje w pokoju sama i wyjdziemy na spacer który jest tu najważniejszy. Pamiętajcie o zabraniu dla dziecka książek i kolorowanek. Najlepiej odpowiedniej ich ilości – pamiętajcie, to aż 21 dni!

Oczywiście były też organizowane atrakcje cykliczne – zumba dla mam i dzieci, 2 ogniska, teatrzyki i koncerty (płatne), dyskoteka i prawie codziennie dłuższy film dla dzieci o 18.30.


Odczyn sanatoryjny
Powiem prawdę – większość dzieci w czasie pobytu w sanatorium choruje. Zazwyczaj jest to specyficzny kaszel – kwitowany krótko na wizycie jako odczyn sanatoryjny. Zdarzały się też poważniejsze sprawy jak gorączki, zapalenia ucha itp.
Chodząc na wizyty z kaszlącą Malwinką dowiedziałam się, że dzieci tak reagują na ostry klimat nad morzem – często w pierwszym tygodniu, a już na pewno w drugim. Dlatego są tutaj aż trzy tygodnie – ten trzeci jest na pełną rekonwalescencję.

Więcej o atrakcjach Dąbek i okolicy znajdziecie TUTAJ.

Sanatorium Cegielski od kuchni

Nie spodziewałam się tutaj jakiś specjalnych luksusów. Faktycznie na miejscu jest wystrój i wyposażenie z nieco z innej epoki. Jednak jest bardzo czysto. Pokoje są codziennie sprzątane, wszystkie wspólne prysznice były bardzo czyste. Potem okazało się, że standardy pozostałych sanatoriów w Dąbkach znacznie przewyższają ten w Cegielskim. Jak widać cena to dobrze pokazuje – nasz turnus miał koszt 1780 zł – w podobnym terminie w Sanatorium Dukat cena była w okolicach 2 tys.
Jednak najważniejsi są ludzie i wszystkie Panie z obsługi były przemiłe – zaczynając od recepcjonistek, poprzez pielęgniarki, Panie w kuchni i pokojowe.
Przyznam się tylko, że z zazdrością patrzyłam na zorganizowane przez sąsiednie sanatorium zajęcia na plaży dla dzieci. Niestety u nas na takie coś nie mogliśmy liczyć…
Druga sprawa to dostęp do Internet. Zakładałam że w dzisiejszych czasach to nie będzie problemem. A jednak. W pokoju miałam nikłą sieć. Lepsza była przy recepcji. Jakże miło wspominam te poranki z pobudką o 5. rano i maszerowanie z laptopem na korytarz przy recepcji… Jeśli więc w sanatorium zamierzacie popracować, wcześniej zadbajcie o własny Internet.

Alternatywy?

Jak zawsze, warto też rozważyć inne opcję. Czasem po prostu nie każdy może poświęcić aż 21 dni na taki wyjazd. Albo też nie bardzo odpowiada nam forma życia sanatoryjnego – ustalony plan dnia, pory posiłków i co tu kryć przebywanie w sporej grupie osób i często kaszlących jak z armaty dzieciaków…
Znajoma Małgosia całkiem poważnie rozważa przyjazd na tydzień do jednego z hoteli w okolicy, aby korzystać przede wszystkim z cudownego powietrza tutaj. Dlatego dobrze się zastanówcie, przeliczcie i… przyjeżdżajcie.

Sanatorium dla dziecka – plusy i minusy

Dla nas niewątpliwym plusem było to, że w końcu pojechaliśmy jesienią nad Bałtyk, i to na tak długo. Wcześniej byłam nad morzem we wrześniu 4 lata temu i niestety nic nie wyszło z obietnic, że będziemy jeździć co roku. Jak widać, taki narzucony termin przez NFZ był mi potrzebny.

PLUSY
– długi pobyt nad morzem – aż 21 dni
– blisko do plaży (sanatoria z reguły są położone bardzo blisko)
– zabiegi na miejscu, opieka lekarska i pielęgniarki całą dobę
– dzieci w dużej grupie, a wiec mające towarzyszy do zabawy (pozdrawiamy Lilkę i Sebusia)

MINUSY
– długi czas pobytu – często może być problem z urlopem
– kiepski internet
– dziwny stosunek do zajęć edukacyjnych – brak konkretnego grafiku czy podziału dzieci na grupy (podobno nam rodzicom myli się pobyt w sanatorium i opieka nad własnym dzieckiem z urlopem)
– przebywanie w dużej grupie dzieci czego konsekwencją jest duży hałas na jadalni
– ustalony plan dnia
– odczyn sanatoryjny
– bez owijania w bawełnę – 21 dni w siedlisku zarazków…

Tak więc warto wybrać się do sanatorium z dzieckiem, czy nie warto?

Na miejscu w Dąbkach i zaraz po powrocie miałam mieszane uczucia. Bo dużo ludzi, hałas, narzucony rytm dnia. Od znajomej usłyszałam nawet, że dzieci zachwycone, a ona ma dość. Ja też już trochę miałam dość. Jednak z perspektywy czasu, tak miło wspominam te cudowne spacery nad Bałtykiem i jakby nie patrząc czas spędzony tylko z Malwinką (oczywiście dzielony też z moją ukochaną pracą, która nie opuszcza mnie nigdy, no chyba że lecę gdzieś samolotem i do bagażu podręcznego szydełka nie mogę zabrać). Dodatkowo, po tym 21 dniowym detoksie, jak wyszłam na niezwykle aromatyczne powietrze w dużym mieście, pełne dymu i spalin to autentycznie zatęskniłam za Dąbkami!
Jak na razie obie z Malwinką odpukać nie chorujemy. Odczyn sanatoryjny (kaszel) z którym powróciliśmy zniknął. Mała nie ma nawet kataru.
To jak myślicie, złożymy znowu wniosek?

Linki
Nie było by naszego pobytu w sanatorium gdyby nie Basia z bloga Podróże Hani, która zdecydowała podzielić się swoimi doświadczeniami. Jej wpisy znajdziecie tutaj.

Jeśli macie pytanie, własne przemyślenia i uwagi – podzielcie się z nami w komentarzach.

Więcej naszych wpisów z pobytu nad Bałtykiem znajdziecie TUTAJ.

Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, jeśli nasza twórczość jest dla Ciebie inspirująca i korzystasz z niej przy planowaniu wycieczek bliższych i dalszych, to będzie nam niezmiernie miło jeśli od czasu do czasu odwdzięczysz się fundując nam kawę. :)

Doda nam to sił i energii do tworzenia kolejnych ciekawych i inspirujących treści.

To też może Cię zainteresować

3 komentarze

Agnieszka/zależna w podróży 10 listopada 2017 - 2:50

wielkie love za ten wpis!

Odpowiedx
Kasia 11 listopada 2017 - 7:41

:) Bardzo proszę! Uściski!

Odpowiedx
Magdalena Turkawska 11 listopada 2017 - 9:23

Kasiu wszystko się zgadza 😀 dodam jeszcze po naszym pobycie w Sanatorium Uzdrowiskowe Dukat Medical SPA że liczbę zabiegów mieliśmy zdecydowanie większą, bo 16 lamp i sesji na łóżkach magnetycznych, inhalacje codziennie za wyjątkiem niedzieli podobnie gimnastyka. W czasie pobytu wizyty u lekarza i obchody ok 20.00 przemiłych pań pielęgniarek 😀 w dukat są dostępne apartamenty dla całych rodzin każdy pokój posiada łazienkę i tv. Jednak nie to a obecność: biblioteki! 📚 2 świetlic z bardzo różnymi zajęciami tematycznymi, kólkolandii i sali tv to jest to! Dla mojej 2 /prawnie 5 i podczas pobytu 7😄/ to książki podczas lamp i łóżka magnetycznego pozwalały jakoś wytrzymać 😃 niby nic ale spokojne leżenie, dzień w dzień, po 8 minut nudzi dzieci, dlatego czytaliśmy 📚📚📚 w Dukat tylko dodatkowe wycieczki mini zoo, aquapark itd. były płatne – bale, dyskoteki, malowanie buziaków w cenie 😊 Przywieźliśmy wspaniałe wspomnienia, nowe znajomości /uwaga Warszawiacy też są mili 😍/ i liczymy na efekty zdrowotne! Czego i Malwince życzymy!

Odpowiedx

Pozostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Prawo UE zobowiązuje nas do poinformowania Cię, że ta strona wykorzystuje ciasteczka, głównie w celach analitycznych. Jakkolwiek apetycznie by to nie brzmiało, zostałeś poinformowany. Dalsze korzystanie z tej strony oznacza akceptację tego faktu. :) Rozumiem i akceptuję Więcej informacji

Kasai - podróże w sieci