Home PodróżeSłowacja Tatry Wysokie i Koprowy Wierch na Słowacji

Tatry Wysokie i Koprowy Wierch na Słowacji

by Kasia

W tym roku znowu zapragnęliśmy naszą rocznicę ślubu uczcić wyjściem w góry. Już raz taka sztuka się nam udała, i w 2018 roku zdobyliśmy rocznicowo Wielki Chocz na Słowacji. W tym roku, na okrągłą, dziesiąta rocznicę ślubu wdrapaliśmy się na Koprowy Wierch, też na Słowacji.

Jeśli mam być szczera, to pierwotnie planowaliśmy wycieczkę na Krywań. Jednak i tym razem w podjęciu decyzji gdzie jechać pomogli nam Justyna i Krystian z Hasające Zające. Ostatnio coraz częściej zasięgamy u nich rady w sprawie tatrzańskich szlaków. Bo jak się już kogoś radzić, to takich, co w wielu miejscach byli i na pewno podsuną fajny pomysł.

Zające podrzucili nam pomysł na wycieczkę na Koprowy Wierch z prostego powodu – tam na całej trasie zachwycają widoki.

Tatry w czasie wakacji i pandemii

Wakacje w Tatrach w tym roku przebiegały pod hasłem „dzikie tłumy”.**
Dla mnie tłum na górskim szlaku oznacza jedno – nie chcę tam być. Oczywiście najprostsze wybrnięcie z tego impasu to wyjścia na mniej popularne szlaki albo wcześnie rano.

**Ostatni weekend, już we wrześniu, pokazał, że w Tatrach wcale się tłumy nie zmniejszyły…

Tatry bez tłumów – polecamy Stawy Rohackie w Tatrach Zachodnich

Jeśli jednak spojrzycie na szlak prowadzący na Koprowy Wierch, to perspektywa samotnej wycieczki nie wyglądała kolorowo. Początek szlaku idealnie pokrywa się z tym prowadzący na Rysy od Słowackiej strony. A Rysy były oblężone ostatnio wręcz koncertowo…

Tak więc, chcąc nie chcąc trzeba było zastosować wariant z wczesnym wyjściem.

Na szlak w Tatrach Słowackich – wcześnie rano, czyli o której?

Z doświadczenia wiemy, że parkingi, nawet po słowackiej stronie, a więc mniej obleganej przez turystów części Tatr, zapełniają się w czasie wakacji już około 6 rano. Teraz mieliśmy ochotę na wejście bez tłumów przynajmniej rano, więc szybka decyzja – na parkingu spróbujemy być o 5.

Szaleństwo?
Nie tutaj.
Na parkingu o tej godzinie było już sporo samochodów. Ale oczywiście sporo miejsc było jeszcze wolnych. Tak wcześnie nie było też parkingowego – zapłaciliśmy wracając do samochodu, po południu.

Co ciekawe, parking przy szlaku do Chaty przy Zielonym Jeziorze też był już prawie zapełniony, a było przed godziną piątą, gdy tuż obok przejeżdżaliśmy…

Naszym zwyczajem startowaliśmy na wycieczkę w góry z domu, z Krakowa. Aby być na parkingu o 5 rano, z miasta wyjechaliśmy 2:40. Granicę mijaliśmy o 4:14.

Koprowy Wierch (Kôprovský štít) przebieg szlaku

My tradycyjnie wybieramy wariant z parkingiem przy drodze asfaltowej, tuż przy przystanku pociągu – „elektriczki”. Tu zaczyna się szlak niebieski.

Total distance: 22243 m
Max elevation: 2298 m
Min elevation: 1237 m
Total climbing: 1264 m
Total descent: -1242 m
Total time: 11:55:54
Download file: sk-tatry-koprowy-wierch-kasai.eu.gpx

Ma to swoje plusy i minusy. Całą drogę do schroniska przy Popradzkim Stawie (Popradské pleso) idziemy po asfalcie szlakiem niebieskim (nie lubię asfaltu – to jest ten minus), a potem wracając mamy drogę asfaltową z górki i wtedy przebieramy buty na lekkie sandały – to jest ten plus.

Jeśli jednak wolicie wędrówkę normalnym, górskim szlakiem przez las, możecie zaparkować w innym miejscu – przy Szczyrbskim Jeziorze (Štrbské Pleso), i czerwonym szlakiem dotrzeć w pobliże schroniska przy Popradzkim Stawie.

W pobliżu stawu ruszamy już normalnym szlakiem, cały czas wspólnym z tym prowadzącym na Rysy. Jest tu charakterystyczne miejsce z tablicą informacyjną czy jest czynna Chata pod Rysami i wiata, gdzie można zapakować na plecy ładunek do schroniska.

Bardzo lubię ten początek szlaku – fantastyczne korzenie i malowniczy las. Ludzi nadal mało i cały czas zastanawiam się, ilu z nich była odbije wkrótce w kierunku Rysów.

Kolejne charakterystyczne miejsce to rozejście się szlaków  pomiędzy kosodrzewiną. My odbijamy w lewo na szlak (cały czas jest niebieski) w kierunku jezior i Koprowego Szczytu. Prosto idą ci, co chcą zdobywać Rysy (czerwony szlak).

Po kilku chwilach wędrówki możemy się przekonać, że faktycznie to jeden z piękniejszych szlaków w Tatrach. Widoki aż zapierają dech.

Przy pierwszej okazji z ciekawymi skałami robimy postój na zdjęcia. Mnie zachwyciła też niesamowita przestrzeń na trasie do Hińczowych Stawów (1948 m n.p.m.).
Jeśli zaplanujcie wycieczkę tylko do tego miejsca, też będziecie usatysfakcjonowani.

My jednak tylko rzucamy okiem na Wielki Hińczowy Staw i ciśniemy dalej. Szczyt czeka.

Czek nas też teraz chyba najbardziej męcząca wspinaczka zakosami do góry. Pod koniec malownicze drewniane drabiny – schody. Tu też fajnie zdjęcia wychodzą.

Gdy docieramy na Wyżną Koprową Przełęcz (Vyšné Kôprovské Sedlo) 2180 m n.p.m., aż kuszą puste skałki aby zrobić piknik i odpoczynek. Słońce już jednak coraz wyżej i bardzo chcemy być możliwie szybko na szczycie.

Po drodze będziecie mieć jeszcze kilka fajnych miejsc na zdjęcia. Na szczyt prowadzi teraz szlak w kolorze czerwonym.

Samo podejście na szczyt nie jest bardzo trudne, ale osunięte skałki i drobny żwirek pod koniec, jest co najmniej denerwujący, sama końcówka to lita skała i na koniec wskakujemy raźno na widokowe platformy. Jest u całkiem sporo miejsca, przy założeniu, że nie ma zbyt wielu ludzi.
Na szczycie Koprowego Wierchu (Kôprovský štít) 2363 m n.p.m. jesteśmy o 10.40.

Szczerze mówiąc, to spodziewałam się że będziemy wcześniej. Niestety u nas to już tradycja, że początek górskiego szlaku to marudzenie i szalony wysiłek…
Na szczycie spędzamy chwilę ciesząc się z ładnej pogody. Gdy ludzi zaczyna przybywać schodzimy.
Teraz tradycyjnie Malwinka dostaje zastrzyk energii i schodzi w podskokach podbiegając od czasu do czasu. Zmęczone totalnie dziecko gdzieś znikło.

Mamy też fantastyczna okazję spotkać się ze znajomymi z Warszawy, z Bożeną i Andrzejem. Ostatnio takie spotkania są coraz częstsze. Kiedyś każdy był rozjechany po całym świecie, teraz łatwiej trafić na znajomych w popularnych miejscach w Polsce.

Wracając już nie rezygnujemy z pikniku przy Hińczowym Stawie. Otoczenie się drastycznie zmieniło. Jest więcej ludzi, a lustrzaną taflę stawu zmącił lekki wiaterek. Jednak i tak jest bardzo przyjemnie i siedzimy tu chyba godzinę.
Na szczęście pogoda dopisuje, nie straszy burzą czy deszczem. Dzięki temu mamy rekord czasu spędzonego na szlaku.

Ostatni przystanek robimy w schronisku na obowiązkowe buchty i Kofole.


Tym razem wreszcie decydujemy się obejść Popradzki Staw dookoła.
Gdy poprzednimi razami wracaliśmy z Rysów zazwyczaj brakowało nam czasu i straszyło deszczem. Poza pięknymi widokami na trasie mamy też Symboliczny Cmentarz ludzi, którzy na zawsze zostali w górach. Jest tu sporo polskich nazwisk. Góry są piękne ale tez niestety niebezpieczne i takie miejsce tym bardziej skłania do refleksji i pokory webec gór.

Przy Stawie jest też tabliczka z informacją, o okresowym zamykaniu szlaku w celu ochrony przyrody – od 1.11 do 14.06.

Koprowy Wierch – informacje praktyczne

Jasno robiło się się już ok 4 rano – Koprowy Wierch zdobywaliśmy 8 sierpnia
Wyjazd z Krakowa 2:40
Granica 4:14
Parking 5:00
Okolice schroniska 6:12
Rozejście szlaków Rysy / Koprowy 6:58
Hińczowe Stawy 8:45
Wyżna Koprowa Przełęcz 9:30
Szczyt Koprowy Wierch 10:40

Parking 6 € cały dzień

Nasze ulubione szlaki w Tatrach Słowackich znajdziesz TUTAJ

Tydzień z dzieckiem w Tatrach – zobacz jak zaplanować pobyt TUTAJ

To też może Cię zainteresować

1 komentarz

Joanna/places2visit.pl 9 lutego 2021 - 23:42

Rewelacyjne zdjęcia, super pogoda Wam się udała ;) A część szlaku do rozwidlenia na Rysy już znamy ;)

Odpowiedx

Pozostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Prawo UE zobowiązuje nas do poinformowania Cię, że ta strona wykorzystuje ciasteczka, głównie w celach analitycznych. Jakkolwiek apetycznie by to nie brzmiało, zostałeś poinformowany. Dalsze korzystanie z tej strony oznacza akceptację tego faktu. :) Rozumiem i akceptuję Więcej informacji

Kasai - podróże w sieci