Home PodróżeWłochy Sardynia – zaczynamy odkrywać wyspę – Arbatax, Pedra Longa, kanion So Gorropu

Sardynia – zaczynamy odkrywać wyspę – Arbatax, Pedra Longa, kanion So Gorropu

by Kasia

Wreszcie dotarliśmy na Sardynię. Wyspa kojarzyła nam się głównie z pięknymi plażami i widokami. Jednak okazało się, że ma dużo więcej do zaoferowania.

Nasz pierwotny plan zakładał to co zwykle – zobaczyć możliwie dużo. Jednak powoli wgryzając się w temat okazało się, że wbrew pozorom nie będziemy się tu tylko kręcić od plaży do plaży i od jednego uroczego miasteczka do kolejnego.
Szlaki górskie, trekkingi do uroczych plaż z turkusową wodą, górskie kaniony, zachwycające groty i odkrycia archeologiczne…

Nasze plany szybko musieliśmy też zawęzić tylko do południa wyspy z prostego powodu – nasz nocleg był tuż obok Cagliari, czyli właśnie na południu.  Dodatkowo nie doceniliśmy wielkości wyspy. Do tej pory byliśmy przyzwyczajeni do wysp w typie Teneryfy, Korfu, Azorów, Madery czy Gran Canari. A tu nagle Sardynia tak duża, że w ciągu jednego dnia nie ma szans zobaczyć nawet połowy wyspy…

Pierwszą wycieczkę zrobiliśmy i tak dość ambitną – z naszego domu pod Cagliari ruszyliśmy na północ, robiąc pętelkę mając na trasie Kolorowe skałki w Arbatax, Pedra Longa, kanion So Gorropu i na koniec dnia usiedliśmy w końcu na pizze w miasteczku Dorgali. Niestety w zwiedzaniu ograniczał nas czas – ciemno robiło się już ok 17 w listopadzie, oraz odległości- do pokonania w jedną stronę mieliśmy ponad 200 km. W sumie zrobiliśmy ok 500 km tylko tego jednego  dnia…
Jeśli będziecie planować odwiedziny w tej okolicy – podrzucimy Wam na koniec kilka dodatkowych miejsc wartych zobaczenia.

Nasza trasa prowadziła niezwykle uroczymi drogami. Widoki aż zapierały dech w piersiach. To słynna widokowa trasa na drodze SS 125. Wyjechaliśmy ok 7 rano, wróciliśmy po 21.

Skałki w Arbatax

Czerwone skałki tuż nad morzem. To nasz pierwszy cel. W sumie pokręciliśmy się tutaj nieco dłużej, czekając aż słońce oświetli całą skałę. Skałki wbrew pozorom nie są jakoś przesadnie duże, ale robią wrażenie. Tak naprawdę są dwie grupy skał wpadających do morza w intensywnie czerwonym kolorze.
Parking tuż obok – bezpłatny (przynajmniej poza sezonem).

Pedra Longa

Odbijamy od pięknej widokowej drogi SS 125 prowadzącej w kierunku Baunei i kierujemy się za znakiem Petra Longa restauracja. Zjeżdżamy coraz niżej mając po drodze trzy parkingi – pierwszy gdzie zaczyna się szlak trekkingowy. Tu możemy zostawić samochód i ruszyć szlakiem wzdłuż morza z pięknymi widokami na turkusową wodę i majestatyczne góry.
Drugi parking jest przy restauracji ( poza sezonem zamknięta). Są tu schodki prowadzące na sam dół, na kamienistą plaże.
Ostatni parking jest jeszcze niżej, ale nie przy samej plaży.

Miasteczko Baunei

Wydaje się, że jest dosłownie przyklejone do zbocza góry. Widoki z uliczek, a szczególnie z tarasu widokowego przy głównej drodze zachwycające. Pokręciliśmy się tu chwilkę. Uroczy kościółek, dwa bary i pizzeria.

Kanion So Gorropu

To tak naprawdę nasz główny cel na dzisiaj. Ściany kanionu sięgają nawet 500 m. Wędrówkę możecie zacząć z kilku miejsc. My mieliśmy już mało czasu, więc wystartowaliśmy na szlak krótszy, ale też nieco trudniejszy.
Startujemy z przełęczy Ghenna Silana na drodze SS 125 Dorgali – Baunei. Jest tam bezpłatny parking i szlak zaczyna się zaraz przy drodze, przy kapliczce. W dół schodziliśmy ok 1,40 h wracaliśmy ok 2,5 h.

Dłuższa, ale łatwiejsza trasa ( bardziej po płaskim) startuje z północy, od strony Dorgali, doliną rzeki Oddoene. To ok 3 h w jedną stronę.

Jeśli macie problemy z kolanami, tak jak ja, polecam poszukać kijka, który będzie pomocny na szlaku. Tym razem bez problemu znaleźliśmy kilka tuż przy kapliczce, na początku szlaku.

Nasz szlak schodził ostro w dół zakosami aż do wejścia do kanionu – to ok 4 km w jedną stronę. Wstęp jest tu płatny 5€ jednak w listopadzie jest tu tak mało turystów, że nie było nikogo w namiocie, gdzie pobierają opłaty. Weszliśmy tylko kawałek w głąb kanionu. Szlak jest oznaczony strzałkami i kropkami – początek łatwiejszy – zielony. Potem nieco trudniej. My dodatkowo mieliśmy chyba więcej wody pomiędzy skałami niż to jest w czasie pełni sezonu.

Z opisów szlaku wiemy, że im dalej tym trudniej. Trzeba tym bardziej mierzyć siły na zamiary tym bardziej, że potem czeka Was powrót tą samą drogą. Pewnie się zastanawiacie czy warto iść do samego końca. Okazuje się że tak. Jest tam niesamowite miejsce – Giuntura. Widziałam zdjęcia w internecie i powiem szczerze, gdybyśmy mieli nieco więcej czasu i dłuższy dzień na pewno postaralibyśmy się żeby tam dotrzeć.

Tak naprawdę nie bardzo mieliśmy szansę zbyt długo kręcić się w kanionie. W listopadzie szarówka robiła się już ok godziny 17. A nas w drodze powrotnej czekała mozolna wspinaczka.

Prawie udało się nam zdążyć przed całkowita ciemnością. Choć końcówkę szlaku i tak pokonywaliśmy już oświetlając sobie drogę latarką w telefonie. A kto pokonywał sardyńskie szlaki wie, że zdarzają się na ścieżce niespodzianki pozostawione przez muflony czy dzikie świnki.

Dzień zakończyliśmy w uroczej pizzerii Vicki w Dorgali. Wiadomo jak Włochy, to musi być pizza. Na Sardynii warto też skosztować smaków miejscowych – z charakterystycznymi serami czy wędlinami.

Co jeszcze warto zobaczyć w okolicy i na trasie? Niestety całkiem sporo…
– Zatoka Orosei
Tutaj aż gęsto od ciekawostek. Są tu plaże do których można dotrzeć stateczkami wycieczkowymi albo zrobić kilkugodzinny treking. Nas szczególnie nęciły:
– treking na plażę Cala Luna
– trekking na plażę Cala Gonone
– grota Bue Marino
– grota di Ispinigoli
Ważna uwaga – jeśli będziecie się wybierać sprawdzajcie godziny otwarcia. Pozo sezonem groty mogą być zamknięte a stateczki nie kursować.
– grobowiec gigantów – na trasie łączące Dorgali z droga SS125 – jest strzałka Sa Ena`s Thomes
– murale w Orgosolo

To nasz pierwszy wpis z Sardynii. Wkrótce więcej ciekawostek z południa wyspy. Wszystkie wpisy znajdziecie Tutaj.

Informacje praktyczne i wyliczenie kosztów - zapraszamy tutaj. 

Sardynia jest całkiem dobrze opisana w relacjach dostępnych w internecie. Tutaj znajdziecie linki do opisów które bardzo polecamy.

Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, jeśli nasza twórczość jest dla Ciebie inspirująca i korzystasz z niej przy planowaniu wycieczek bliższych i dalszych, to będzie nam niezmiernie miło jeśli od czasu do czasu odwdzięczysz się fundując nam kawę. :)

Doda nam to sił i energii do tworzenia kolejnych ciekawych i inspirujących treści.

To też może Cię zainteresować

Pozostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Prawo UE zobowiązuje nas do poinformowania Cię, że ta strona wykorzystuje ciasteczka, głównie w celach analitycznych. Jakkolwiek apetycznie by to nie brzmiało, zostałeś poinformowany. Dalsze korzystanie z tej strony oznacza akceptację tego faktu. :) Rozumiem i akceptuję Więcej informacji

Kasai - podróże w sieci