Dotarlismy do Xian, mamy super hostel i zycie znowu jest piekne… wczorajsze Luoyang jest syfacznym miastem – poza grotami Longmen (120Y – najdrozszy bilet jak dotad) i klasztorem Shaolin (tez drogo i gola na kazdym kroku) nie ma tam nic ciekawego… pociag sie opoznil, posciel byla brudna (nie wsiadalismy na pierwszej stacji i ktos tam juz widocznie jechal przed nami) i po awanturze dostalismy czyste przescieradla – i tyle.
Dzisiaj w planach terakotowa armia, troche miasta, wymyslenie gdzie dalej i moze wrzucenie wreszcie jakichs fotek.
