Znowu do Japonii zabiera Was Gosia. My w tym czasie błąkamy się po Tokio, a właściwie po dworcu i czekamy na przejazd do Kioto, a Gosia pracowicie spędza czas w Osace.

2013-04-29-10.43.22


Jadąc do Osaki miałam prosty plan. Dojechać z Tokio jak najszybciej, złapać metro w okolice teatru Bunraku i raczyć się Japońskim teatrem lalkowym przez 3 godziny, potem coś zjeść, może coś zobaczyć i dołączyć w Kioto do KMM.

Do Osaki dojechałam bez komplikacji, testując Japońskie szybkie pociągi. Dworzec w Osace okazał się być wieżowcem, w którym tego dnia otwierano nową galerię handlową.

widok na Osake z dachu dworca
Close
widok na Osake z dachu dworca
Nieustepliwy Pan
 porzadkowy
Close
Nieustepliwy Pan  porzadkowy
ogrod na dachu dworca
Close
ogrod na dachu dworca
Dworzec w Osace - most nad peronami
Close
Dworzec w Osace - most nad peronami
Dworzec w Osace - czesc handlowa
Close
Dworzec w Osace - czesc handlowa
 

Zanim wyszłam na część handlową znalazłam skrytki na bagaż. No i w tym momencie zaczęły się komplikacje, bo obok skrytek miało być przejście do metra, a tego dnia było zamknięte. Następne przejście okazało się być jednokierunkowe i pan ochroniarz za nic w świecie nie chciał ustąpić i puścić mnie bym szybko dotarła do metra. Na pytanie jak mam dotrzeć do metra pokazał mi bym poszła przez galerię handlową, bo innej dziś drogi nie ma, ze względu na tłum. Nie zastanawiając się ruszyłam za tłumem, ale coś mi nie dawało spokoju więc podeszłam do kolejnego porządkowego i zaczęłam rozpytywać o drogę do metra. On stwierdził, że nie jest z Osaki i zawołał swojego szefa. Szef nie mówił najlepiej po angielsku, więc kazał mi poczekać i gdzieś poszedł. Chwile później przyszedł z jeszcze jednym panem porządkowym mówiącym perfekcyjne po angielsku, w dodatku będącym z Osaki. Pan porządkowy dokładnie rozrysował mi plan dotarcia na odpowiednia platformę metra, wyjaśnił, na którym przystanku mam wysiąść i którym wyjściem wyjść aby być pod teatrem jak najszybciej.

I kto tu mówił, że znajomość angielskiego w Japonii kończy się na lotnisku?

Do teatru trafiłam szybko. Zresztą nie mogłam marudzić, bo miałam mało czasu do rozpoczęcia spektaklu. Bilet zakupiłam kilka tygodni przed wyjazdem przez internet więc wystarczyło go tylko odebrać w specjalnym automacie w teatrze. Automat niestety gadał tylko po japońsku ale znowu zjawił się dobry człowiek i pogadał za mnie z automatem do biletów.

Mając bilet i niecałe 30 minut do rozpoczęcia spektaklu ruszyłam obejrzeć wnętrza i zlokalizować jakąś restaurację albo bar z przekąskami. Zanim dotarłam do części gastronomicznej natknęłam się na małe muzeum teatralne. Można było tam podglądać stare zdjęcia, scenariusze, stroje i oczywiście lalki. Lalek też można było dotknąć i na chwile zamienić się w aktora poruszającego lalką. Było to niesamowite doświadczenie, naprawdę poczułam, że lalka w moich rekach ożywa i zaczyna myśleć. Niesamowite doświadczenie, pewnie bym dłużej się pobawiła lalką, ale za mną już była chrząkająca i zniecierpliwiona kolejka. Tak wiec z niesamowitym wręcz mistycznym odczuciem opuściłam muzeum i ruszyłam szukać czegoś do picia. Znalazłam restaurację, ale zamkniętą, z barów były tylko dwie herbaciarnie i jak zwykle automat do zimnych napojów. Postanowiłam zaryzykować i napić się zielonej herbaty.

przerwa czyli czas na bento
Close
przerwa czyli czas na bento
Osaka - muzeum teatru Bunraku
Close
Osaka - muzeum teatru Bunraku
zielona herbata serwowana w teatrze
Close
zielona herbata serwowana w teatrze
podest dla choru
Close
podest dla choru
zachwile zacznie sie 5 godzinny spektakl
Close
zachwile zacznie sie 5 godzinny spektakl
 

Pani posadziła mnie na ławie pokrytej czerwonym suknem i klękając przede mną wręczyła mi mokry ręczniczek do przetarcia rak. Z procedura obsługi ręczniczka w lokalach gastronomicznych już jakiś czas temu zaznajomiłam się, ale w lekką konsternację wprawiło mnie, to iż Pani przede mną uklękła. Nie wiedziałam za bardzo co zrobić, najchętniej też bym się rzuciła na kolana i oddała ukłon, ale nie byłam pewna co jest nietaktowne w tej sytuacji. Potem okazało się, że pani klęka przed każdym i za każdym razem jak podaje gościowi kolejne napoje czy dania. Ja zamówiłam tradycyjna zieloną herbatę podaną jak podczas ceremonii picia herbaty. Zamawiając nie wiedziałam o tym, bo nie było menu a pani po angielsku znała tylko słowa green tee. Tak wiec najpierw dostałam czarkę z ostrą zieloną herbatą i bliżej niezidentyfikowanym suszonym owocem. Potem zobaczyłam jak pan za barem przygotowuje tradycyjna matche, którą mi podano. Smakowała niesamowicie dobrze i orzeźwiająco zwłaszcza po tym ostrym zielonym napitku. Na koniec podano mi bardzo łagodną zieloną herbatę i cukierek. Herbatę dopiłam w biegu bo zaczęto obwieszczać rozpoczęcie spektaklu..

Sala teatralna wyglądała jak każda sala teatralna w Europie, z tą różnicą, że po prawej stronie widowni było miejsce dla chóru.

Najpierw pojawił się chór składający się z 6 mężczyzn – narratorów ubranych w tradycyjne stroje i jednego akompaniatora grającego na tradycyjnym Shamisen. Chór recytował lub śpiewał opowiadając historię dziejącą się na scenie. Dialogi również były wykonywane przez chór.

Samo przedstawienie wyglądało dość ciekawie, gdyż do poruszania lalką potrzeba trzech aktorów. Jeden, ten najważniejszy porusza prawą ręką i głową lalki i ten aktor ma odsłoniętą twarz. Dwaj pozostali aktorzy poruszają lewą ręką, nogami oraz manipulują ubiorem lalki. Oni są ubrani na czarno i maja zasłonięte twarze kapturami. Początkowo trudno mi było się skupić na samym przedstawieniu, bo nie jestem przyzwyczajona, że oprócz lalki widzę również osoby nią poruszające. Główny aktor oprócz poruszania głową i prawą ręką dodatkowo naśladuje odgłosy tupania. Całość sprawia niesamowite wrażenie gdyż w całym przedstawieniu bardziej od obrazu i ruchu gra dźwięk. Nawet jeżeli nie rozumie się języka to odpowiednia modulacja głosu chóru, dźwięki instrumentu czy odgłosy tupania grają, wydaje mi się pierwszoplanową rolę. Do tej pory słyszę w głowie dźwięki z tego spektaklu.

Ja byłam na dość prostym jeżeli chodzi o fabułę przedstawieniu. Historia opierała się o scenki rodzajowe z okresu Edo rozgrywające się w pałacu, na wsi, w miasteczku i w zamku samurajów. Pomimo tego, że nie znam japońskiego całość przedstawienia była dla mnie bardzo zrozumiała. Samo przedstawienie trwało 5 godzin. Ja niestety byłam przygotowana na 3, gdyż pomyliłam nazwy przedstawień sprawdzając czas trwania spektaklu. Przerwy były cztery  i w nieregularnych odstępach. Pierwsza była po 2 godzinach następne mniej więcej co 40 minut. Ku mojemu zdziwieniu i zarazem rozpaczy, okazało się, że do japońskiego teatru przychodzi się z własnym jedzeniem. Byłam ogromnie zdziwiona, gdy na pierwszej przerwie wszyscy powyciągali benta i siedząc nadal w fotelach zaczęli konsumpcje tego co przynieśli. Ja miałam ze sobą tylko wodę, banana i batonik, więc wyglądałam trochę dziwnie. Ale czym się tu przejmować kiedy na kilkuset osobowej sali jest się jednym z trzech białych. Zawsze będzie się  wyglądać dziwnie.

Po pięciu godzinach spektaklu poczułam, że moja wiedza o okresie Edo rozwinęła się bardzo za to pewne części ciała domagały się dużej dawki ruchu, wiec zamiast jechać metrem postanowiłam się przespacerować przez Osakę.

Osaka rozczarowała mnie swoja brzydotą. O ile w Tokio reklamy nie były tak nachalne, tak w tym mieście wpychały się dosłownie do oczu, a wszystko okraszone plątaniną kabli ponad głowami. W tym wszystkim groteskowo wyglądał kanał, który miał robić za atrakcję turystyczną i chyba trochę upiększyć okolice. Niestety im nie wyszło.

Osaka - sklep Appla
Close
Osaka - sklep Appla
Jedno z centrow handlowych
Close
Jedno z centrow handlowych
Osaka to idealne miejsce na imprezowanie i jedzenie oraz romatyczne? spacery statkiem
Close
Osaka to idealne miejsce na imprezowanie i jedzenie oraz romatyczne? spacery statkiem
Obowiazkowa karuzela przyklejona do kamienicy.
Close
Obowiazkowa karuzela przyklejona do kamienicy.
reklamy, reklamy ..
Close
reklamy, reklamy ..
 

Okolice dworca w Osace wyglądają trochę lepiej, jednak mnie najbardziej do gustu przypadł sam dworzec a zwłaszcza ogród na jego dachu. Zdecydowanie dworzec w Osace należy do moich ulubionych zaraz po dworcu w Kioto.

Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, jeśli nasza twórczość jest dla Ciebie inspirująca i korzystasz z niej przy planowaniu wycieczek bliższych i dalszych, to będzie nam niezmiernie miło jeśli od czasu do czasu odwdzięczysz się fundując nam kawę. :)

Doda nam to sił i energii do tworzenia kolejnych ciekawych i inspirujących treści.

To też może Cię zainteresować

Pozostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Prawo UE zobowiązuje nas do poinformowania Cię, że ta strona wykorzystuje ciasteczka, głównie w celach analitycznych. Jakkolwiek apetycznie by to nie brzmiało, zostałeś poinformowany. Dalsze korzystanie z tej strony oznacza akceptację tego faktu. :) Rozumiem i akceptuję Więcej informacji

Kasai - podróże w sieci