Po 9ciu dniach wracamy do Tokio, które przy pierwszym kontakcie niezbyt nam się spodobało. Jednak Kioto ostatecznie sprawiło, że pokochaliśmy Japonię i Japończyków. Ciekawe czy teraz zmienimy zdanie na temat stolicy…
IMG_7798

W naszym hotelu w dzielnicy koreańskiej pojawiliśmy się wieczorem – krótki spacer ze stacji przekonał nas, że dobrze wybraliśmy lokalizację… przynajmniej pod kątem kulinarnym. ;)

Dzień 13 (8.05) – Tokio – Nikko – święty most Shinkyo (Mihashi), Światynia Rinnoji (pawilon główny Sanbutudo), Chram Toshogu, Chram Futarasan, Taiyuin – mauzoleum Iemitsu, Kanmangafutchi

Pierwszy dzień po powrocie do Tokio zaplanowaliśmy wyjazdowy. Okazało się, że dojazd do Nikko, nie jest może skomplikowany, ale na pewno długi. Najpierw wsiadamy do Shinkansena do Utsunomiya, a tam lokalnym pociągiem JR Nikko Line do Nikko. Może być szybciej jeśli pojedziemy prywatną kolejką, ale już nie na JR.

Prosto z dworca idziemy w stronę świętego mostu i świątyń. Można autobusem, ale nie chciało się nam czekać… poza tym to tylko 10-15 minut. :)


Święty Most Shinkyo (lub Mihashi) jest niestety rekonstrukcją z 1902 – oryginalny z 1636 został zniszczony przez powóź. Wstęp na most 500Y… naszym zdaniem nie warto.

Obok mostu mamy dwie możliwości – ruszyć w górę do świątyń, albo iść w lewo, wzdłuż rzeki i dotrzeć do Kanmangafutchi (posążki Jizo i wodospad).

My wybieramy na początek świątynie. Przechodzimy przez most, ulice i wchodząc do cedrowego lasu skręcamy w lewo – tam gdzie nie ma schodów i łatwo nam wjechać wózkiem.


Pierwsza świątynia na naszej trasie to Rinnoji – jej główny pawilon Sanbutudo niestety jest przykryty kontenerem na czas renowacji. Szkoda. Kupujemy bilet łączony za 1000Y (pojedynczy do jednej świątyni 1300Y – dziwna kalkulacja, ale jak kupisz ten bardziej korzystny bilet łączony, jest gwarancja, że pójdziesz do wszystkich świątyń z biletu i tam zapewne też zostawisz jakieś pieniądze kupując pamiątki, czy kolejne, dodatkowe bilety do miejsc nieobjętych biletem ogólnym).
IMG_7227Okazało się, że w położonym w górach Nikko znacznie jest opóźniona wegetacja roślin – niektóre wiśnie jeszcze kwitły!


P1400903Szczerze mówiąc wcześniej narzekaliśmy, że ładniejsze świątynie widzieliśmy w Chinach. Jednak świątynie w Nikko zadowoliły nawet nas!
IMG_7325Kolejny na naszej liście był Chram Toshogu – ma on w sumie aż 22 budynki sakralne. Mijając Bramę Główną Nio-mon wchodzimy na dziedziniec, gdzie znajdują się trzy Święte Spichlerze i Stajnie Świętych Koni. Nie są to zwykłe spichlerze i stajnia – wszystkie są bogato zdobione – na jednym ze spichlerzy są płaskorzeźby słoni (powstały tylko na podstawie opisów, bo w tym czasie w Japonii nie znano słoni!). Jednak najbardziej znana płaskorzeźba jest na stajni – są tam słynne trzy małpki „nie słyszę zła, nie widzę zła, nie mówię zła”.
P1400926

P1400930Ale to nie koniec zachwytów – przy wejściu na dziedziniec wewnętrzny warto zwrócić uwagę na imponującą Bramę Słonecznego Światła (Yomei-mon). Skrupulatnie odnowiona brama stanowi wejście do właściwego chramu z cudownymi białymi rzeźbami.
IMG_7339

Następnie zaglądamy jeszcze do Chramu Futarasan i do położonej nieco na uboczu świątyni Taiyuin z mauzoleum Iemitsu.
IMG_7462
Wszystkie świątynie w Nikko maja tuż obok chodników miejsca wysypane sporymi kamykami. Czytałam na blogu Na wsi w Japonii, że co jakiś czas okoliczni mieszkańcy przychodzą żeby w takich świątyniach posprzątać, czyli podnieść każdy kamyczek i wybrać z pod niego liście i inne śmieci. Taki zestaw sprzątacza mieliśmy okazję zobaczyć na własne oczy w Nikko.
IMG_7402W świątyni Taiyuin skończyliśmy zwiedzanie i ruszyliśmy na trasę do otchłani ;) czyli Kanmangafutchi. Na szczęście pojawiały się znaki i strzałki, Marek zapisał też nazwę po Japońsku. Trzeba się kierować w dół, ku rzece, i potem tak jak droga poprowadzi za mostem w prawo. Na trasie mijaliśmy małą manufakturę gdzie wytwarzano maty tatami – co więcej na małym straganie można było kupić miniaturowe maty. Wtedy nie miałam pomysłu na ich zastosowanie – teraz szkoda mi trochę, że jednej nie kupiliśmy – mają niesamowity zapach i taką cząstkę Japonii zabralibyśmy dzięki temu do Krakowa.
P1400991
Na trasie do Otchłani najpierw przywitały nas kwitnące wiśnie. Jeśli nie widzieliście nigdy na żywo prawdziwej wiśni sakura, trudno będzie wam wyobrazić sobie jak piękne i delikatne ma ona kwiaty. Już cieszę się na przyszły rok – nie będziemy raczej w Japonii, ale na hanami mamy zamiar wybrać się w Krakowie pod Muzeum Manggha.
P1410004Za alejką z wiśniami zaczyna się malowniczy wąwóz z rzeką w korycie z fantazyjnych skał po prawej, a figurkami Jizo po lewej. Niesamowity widok!
IMG_7618
Byliśmy tam po południu i światło nadawało całej tej scenerii jeszcze większej magii. Tutaj też zaczyna się trasa do wodospadu – sądząc po zdjęciach całkiem sporego, my jednak nie mieliśmy już tyle czasu. Malwinka zjadła słoiczek i pożegnaliśmy uśpione Nikko (w sezonie, w czasie weekendów jest tu pewnie znacznie więcej życia. ;)

To co widzieliśmy w Kanmangafutchi to tylko ułamek tego co oferuje Park Narodowy Nikko – ale żeby zobaczyć wszystkie tamtejsze wodospady trzeba być tutaj dwa dni, albo zrezygnować z dokładnego oglądania świątyń… Chyba najbardziej mi szkoda, że nie widzieliśmy Jeziora Chuzenji i 100 metrowego wodospadu Kegon. Jest tutaj też wygasły wulkan Nantai – trasa na 4 godziny…

Na koniec jeszcze ogromne podziękowania – do Kanmangafutchi pewnie byśmy nie trafili gdyby nie opis na blogu Japonia Bliżej. Pozdrawiamy!

Dzień 14 (9.05) – Tokio

Tego dnia postanowiliśmy zwiedzić niedaleką okolice naszego hotelu. Spacerkiem dotarliśmy do dzielnicy Shinjuku. Wieżowce nie są może tam tak imponujące jak w HK czy Singapurze, ale zachwycił nas Cocoon Tower. Odnaleźliśmy też z małą pomocą tubylca napis Lovecharakterystyczna rzeźba powstała wg projektu Roberta Indiany i znajduje się w kilkudziesięciu lokalizacjach na całym świecie.
P1410097

Kolejny punkt programu to widok z 45 pietra (202m) w Metropolitan Government (bezpłatnie).
IMG_7811

IMG_7818Upał zrobił się już jednak całkiem duży – akurat przechodziliśmy obok Starbucksa – i jak tu się nie skusić na frappucino tiramisu? Kolejną azjatycką kawiarnię tej sieciówki mamy zaliczoną. Nadal jednak nie byliśmy w żadnym Starbucksie w Europie. ;)

Z ulic pełnych wieżowców podreptaliśmy na uliczki zakupowe – setki neonów, sklepy z elektroniką. Widzieliśmy też prace przy sesji z modelką na przejściu. Najbardziej jednak ucieszył nas sklep z tanimi słodyczami – wreszcie znaleźliśmy zielone kit-katy. :))
IMG_7750


P1410082To by było na tyle zwiedzania dzisiaj. Teraz czekał na nas odpoczynek w Parku Shinjuku Gyoen.
Zrobiliśmy sobie piknik na trawce z sushi i bento jak prawdziwi Japończycy! Mate piknikową też oczywiście mieliśmy. A park jest jednym z ładniejszych. Akurat kwitły tam między innymi róże – kolory miały fantastyczne!
IMG_7913
Kolejny park dzisiaj to Yoyogi. Jest tam świątynia w której często odbywają się śluby. No i ślub prawie widzieliśmy, ale tylko w samochodach, gdy już wyjeżdżali… Wychodząc ze świątyni mija się ogromną ścianę z beczek sake. Dokładnie na przeciwko niej jest podobna ściana ale z bardziej swojsko wyglądającymi beczkami z europejskim winem.
IMG_8051

Na koniec w biegu robimy spacerek po dzielnicy Shibuya, zaglądamy na ulicę Takeshita Dori i biegniemy na spotkanie z Gosią.
P1410230

Wieczorem wreszcie chcemy zakosztować tego, z czego słynie dzielnica w której mieszkamy – idziemy na koreański grill. Jedzenie było fantastyczne i do tego bardzo miła obsługa.
IMG_8086

Zastanawiałam się dlaczego przy stoliku był przycisk do wzywania obsługi, już wiem – odpowiedź znalazłam TUTAJ.

Jeśli wybieracie się do Japonii warto wiedzieć że Dzielnica Koreańska to też gwarancja fajnych zakupów – kosmetyków i jedzenia – zobaczcie więcej na blogu Na Wsi w Japonii.

Dzień 15 (10.05) – Tokio – powrót

Na początek dnia wpadamy na dworzec po rezerwację miejsc na Narita Expres (JR)… wieczorem okaże się, że zupełnie niepotrzebnie, bo pociąg był niemal pusty.

Z dworca kierujemy się na Takeshita Dori, gdzie na dłuższy czas wsiąkamy w 3-piętrowy sklep Daiso.
IMG_8114


Dalej spacerkiem docieramy na pełne drogich sklepów Omotesando (po drodze znów grupka uczennic robi z nami wywiad w ramach pracy domowej), skąd bardzo ciekawą uliczką Cat Street (nie było tam ani jednego kota) docieramy na słynne skrzyżowanie w dzielnicy Shibuya.
IMG_8204I tak ganiających po okolicy z aparatami dorwała nas japońska telewizja – chcąc nie chcąc udzieliliśmy kolejnego krótkiego 'wywiadu’. Dziennikarka interesowała się przede wszystkim zdjęciami, jakie zrobiliśmy w Japoniii, no i tradycyjnie czy nam się podoba i co najbardziej.

Z Shibuya jedziemy na stację Komagome i do parku Rikugien. Bardzo ładny, spędziliśmy tam chyba ze 2 godziny.
P1410203


P1410267Ostatnie przepakowanie w hotelu i biegniemy na dworzec. Na lotnisko wiezie nas wspomniany już Narita Expres N’ex (1h, karta JR). Tutaj zobaczyliśmy wreszcie sezonowe specjały – np. Kit Katy o smaku sakury!

Wydatki:

  • bilet łączony w Nikko 1000Y
  • skarpetki do japonek 400Y
  • zielone Kit  Katy 240Y
  • park Shinjuku Gyoen 200Y
  • koreański grill ok. 2400Y za 3 osoby
  • skarpetki 105Y
  • frappucino ze Starbucksa – średnie ok. 450-500Y
  • park Rikugien – 300Y
Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, jeśli nasza twórczość jest dla Ciebie inspirująca i korzystasz z niej przy planowaniu wycieczek bliższych i dalszych, to będzie nam niezmiernie miło jeśli od czasu do czasu odwdzięczysz się fundując nam kawę. :)

Doda nam to sił i energii do tworzenia kolejnych ciekawych i inspirujących treści.

To też może Cię zainteresować

4 komentarze

JaponiaBlizej 28 sierpnia 2013 - 22:40

Cała przyjemność po mojej stronie – cieszę się, ze udało się tam dotrzeć i że się podobało. :)

Odpowiedx
Asia | Byłem tu. Tony Halik. 22 sierpnia 2014 - 11:52

O ile znajomych miejsc! Chociaż w dzielnicy koreańskiej nie byliśmy :P
I strasznie żałuję, że nie dotarłam do pomnika Love, bo bym miała komplecik z tym z nowego Jorku :)
Pozdrawiam serdecznie, Asia

Odpowiedx
Kasia 22 sierpnia 2014 - 22:02

A ja zazdroszczę że byliście na Fuji :)

Odpowiedx

Pozostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Prawo UE zobowiązuje nas do poinformowania Cię, że ta strona wykorzystuje ciasteczka, głównie w celach analitycznych. Jakkolwiek apetycznie by to nie brzmiało, zostałeś poinformowany. Dalsze korzystanie z tej strony oznacza akceptację tego faktu. :) Rozumiem i akceptuję Więcej informacji

Kasai - podróże w sieci