Zaczęło się od zdjęcia. Nasi znajomi z bloga Addicted2travel przysłali nam zdjęcie niesamowitego, wiszącego mostu w Armenii, niedaleko, bo tylko 8km od Goris. Skoro tam będziemy – musimy zobaczyć. Potem okazało się, że most prowadzi do urokliwego skalnego miasta…


Komfortowe domki na skraju roztoczańskiego lasu, w cichej i spokojnej okolicy pośrodku Roztocza. Idealne do aktywnego wypoczynku lub błogiego lenistwa... :)
Zobacz, zachwyć się, zarezerwuj!
Z takimi miejscami zawsze jest problem – nie wszystkie przewodniki o nich wspominają, choć zazwyczaj to naprawdę miejsca warte odwiedzin. Dla lepszej orientacji w terenie poniżej mapka dojazdu z centrum Goris:

Wiszący most zaprowadził nas do miasta które podobno jeszcze 50 lat temu było zamieszkałe.
Stary Khndzoresk (Chndzoresk) w 1913 r. liczył 1800 domów i siedem szkół! Były tutaj cztery kościoły: św. Rypsymy, św. Tadeusza, kościół Anapat („Pustelnia”) oraz tzw. Stary Kościół. Poniżej części mieszkalnej, po prawej stronie od mostu jest cmentarz, na którym spoczywa Mechitar Sparapet (Mechitar Dowódca), żyjący na początku XVIII w. bohater narodowy Ormian, który walczył z perskimi i tureckimi najeźdźcami. Więcej Tutaj.













Gdy dotrzecie w to miejsce, warto zapytać miejscowych o drogę. My najpierw pojechaliśmy na punkt widokowy. Potem zobaczyliśmy że w dół prowadzi droga, która dotrzeć można do samego mostu. Powstawało tam coś w rodzaju restauracji więc pewnie wkrótce droga będzie lepiej oznaczona.




W Armenii są naprawdę fantastyczne zabytki i ciekawe miejsca. Ale to też kraj gdzie już sama droga jest atrakcją. Zawsze gdy gdzieś jechaliśmy towarzyszyły nam za oknem pocztówkowe krajobrazy…










3 komentarze
Witajcie,
Moglibyście sprecyzować, jak dostać się z Goris do skalnego miasta w Khndzoresk? Osiem kilometrów ale w którą stronę?
W kierunku Khndzoresk oczywiście. ;)
Dodałem mapkę z trasą na początku wpisu. Na wszelki wypadek warto sobie jednak wydrukować zdjęcie z charakterystycznym wiszącym mostem – każdy w okolicy wskaże drogę. W naszym przypadku nawet nie zdążyliśmy zapytać – staruszek stojący przy drodze ochoczo pomachał ręką w kierunku bocznej drogi, w którą należało zjechać… po prostu w okolicy nie ma nic innego, czym mogliby być zainteresowani turyści. :)
Dzięki. Tak się domyślaliśmy, że to o tamte okolice chodzi. Jak wszystko dobrze pójdzie, w piątek wybywamy do Gruzji i Armenii.