Klasztor Geghard (Gerhard) pochodzi z czasów przed przyjęciem przez Armenię chrześcijaństwa. To tu według legendy apostoł Tadeusz przywiózł włócznię, która przebiła bok Chrystusa – stąd pochodzi nazwa klasztoru, która po ormiańsku oznacza właśnie „włócznia” (Włócznia Przeznaczenia jest obecnie przechowywana w Eczmiadzynie).
IMG_9025


Klasztor Gerhard pochodzi prawdopodobnie z IV wieku, a pierwsze kościoły były wykute w skale. Nasz przewodnik powiedział: „Armenia szczyci się dziesiątkami klasztorów, ale jeśli ktoś chce zobaczyć tylko jeden to musi być Geghard”. Cóż, ma rację!

Wiele sobie obiecywałam po takiej zapowiedzi, a równocześnie miałam obawy. Na zdjęciach wyglądał tak tajemniczo i niesamowicie pięknie. I faktycznie taki był. Ale zrobić tam dobre zdjęcia to wyzwanie…
IMG_8909

IMG_8914

IMG_8915

IMG_8923

IMG_8926

IMG_8934

IMG_8948

IMG_8968

IMG_8984

IMG_8986

IMG_9051
Charakterystyczną cechą ormiańskich kościołów jest gawit – przedsionek. W klasztorze Geghard przedsionek przerasta wielkością samą cerkiew.
Najbardziej niesamowita jest boczna kaplica – są tu niepowtarzalne rzeźby zwierząt i „wesołe pszczółki”, a może aniołki?
IMG_8994

IMG_9012

IMG_9023

IMG_9027

IMG_9033

IMG_9041

IMG_9094

IMG_9103
Otoczenie kościoła jest też ciekawe – jest most i miejsce składania ofiar ze zwierząt (po wyglądzie sądząc wciąż używane).
IMG_9064

P1500176

P1500181

P1500183

P1500186

P1500195
Oczywiście jak wszędzie w Armenii spotkamy piękne, ozdobne płyty z krzyżami – chaczkary.
IMG_9054

IMG_9057

IMG_9079

IMG_9084

P1500159

P1500202

P1500206

P1500217

P1500219

P1500224

P1500230

P1500232
Kompleks składa się z wspomianego juz przedsionka – gawitu, z niego przechodzi się do koscioła głównego – Katogike. Po lewej stronie mamy jeszcze kościółek Awazan (1250 r.) ze źródełkiem o cudownych właściwościach, kaplicę grobową Proszianów z ciekawymi płaskorzeźbami i kościół Matki Bożej.
Koniecznie też trzeba wejść na drugi poziom kościoła, do kaplicy grobowej księcia Papaka (1288 r.)- schody są na zewnątrz, po prawej stronie od głównego wejścia.
IMG_9109

IMG_9115

IMG_9125

IMG_9130

P1500157
W drodze do kolejnej atrakcji rzucamy okiem na antyczną świątynię w Garni, którą król Armenii, Trdat I, poświęcił pogańskiemu bogu Słońca Mitrze.
Wstęp 1 tyś + parking 200. Robimy tylko zdjęcie z tarasu restauracji i szukamy następnej atrakcji – Symfonii z kamienia.
P1500242

Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, jeśli nasza twórczość jest dla Ciebie inspirująca i korzystasz z niej przy planowaniu wycieczek bliższych i dalszych, to będzie nam niezmiernie miło jeśli od czasu do czasu odwdzięczysz się fundując nam kawę. :)

Doda nam to sił i energii do tworzenia kolejnych ciekawych i inspirujących treści.

To też może Cię zainteresować

8 komentarzy

Karol Werner 19 czerwca 2014 - 23:39

Kurde, a ja zapłaciłem tyle kasy za Garni i mam gorsze zdjęcie.

Super foty, był statyw? ;)

Odpowiedx
Kasia 21 czerwca 2014 - 23:37

Dziękujemy pięknie. Właśnie wiele osób twierdziło że można sobie darować Garni, więc się nie rzucaliśmy. A zdjęcia bez statywu :) Ze statywem aż strach pomyśleć co by wyszło ;)

Odpowiedx
Sylwia 24 czerwca 2014 - 22:12

Oglądam Wasze zdjęcia z Armenii i właśnie dopisuję ją na swoją listę „koniecznie zobaczyć” – nie sądziłam, że tyle tam pięknych miejsc! Uwielbiam takie wnętrza jak Klasztor Geghard , Ararat mnie wprost oczarował, nie mogę się też napatrzeć na zdjęcia klasztoru Noravank – jak tam dalej pójdzie, to moja lista 'to see' będzie tak długa, że nawet 3 żyć by mi na nią nie starczyło ;)
Pozdrawiam!

Odpowiedx
Kasia 25 czerwca 2014 - 15:18

Ciesze się że zachęciliśmy do odwiedzin w Armenii. Nas zachwyciła i też zaskoczyła :) Pozdrawiam i życzę realizacji wszystkich marzeń!

Odpowiedx
Sylwia 28 czerwca 2014 - 1:49

Podejrzewam, że nie ma szans na to, żeby starczyło – z tymi marzeniami już tak jest, że realizując jedne wkopujemy się w kolejne i końca listy nigdy nie widać ;)
Przyszłą wiosnę – cały miesiąc – przeznaczamy na kolejną pieszą pielgrzymkę wzdłuż Hiszpanii, ale może tegoroczny wrzesień (jak tylko wrócimy z Tatrzańskiego wolontariatu) da nam trochę czasu na jakąś tygodniową podróż – tylko nie wiem czy Gruzja (i koniecznie góry) i Armenia, czy Malta, a może Maroko?… A znając nas to równie dobrze stare, dobre Włochy mogą nas znów zbałamucić i przetrzymać tym razem gdzieś, gdzie góry łączą się z ciepłym morzem ;)
Wypada więc żyć długo i w dobrym zdrowiu coby choć kawałek tego świata móc zobaczyć ;)
Pozdrawiam!

Odpowiedx
Wo Step 26 marca 2015 - 22:41

My będąc w Garni w marcu 2015 trafilismy na jakąś uroczystosc chyba czcicieli Mithry, było niesamowicie, ogien, sztylet, gosciu jak z Star Wars, wino, goście ze swastykami i symbolami słońca, przenoszenie ognia gołymi rękoma, jednak warto było to zobaczyc plus helleńska mozaika w łaźni

Odpowiedx
Piotr 7 października 2016 - 20:09

Gratuluję zdjęć! robią niesamowite wrażenie i wspaniale nastrajają przed wizytą :) jutro tam jadę (po raz drugi). Po obejrzeniu tych zdjęć, spojrzę na wszystko na nowo, na pewno inaczej. I na dodatek tak strasznie teraz żałuję, że bez żony i dzieci…
informacja dla tych, którzy tam jeszcze nie byli – zdjęcia są lepsze niż rzeczywistość, niestety. Są ludzie, hałas, zwykłe oświetlenie no i widać wszystko, a nie tylko wybrane detale, a wszystko nie robi tak bajecznego wrażenia.
Nie zgodzę się natomiast z oceną Garni. To bardzo urocze miejsce, z jeszcze bardziej uroczym widokiem na dolinę rzeki Azat. Warto zobaczyć, jeśli jest się o parę kroków obok.
Pozdrawiam!

Odpowiedx
Piotr 8 października 2016 - 17:52

małe uaktualnienie odnośnie ceny wstępu do Garni – w październiku 2016 to już 1250 dram/os. bez zniżek. Za to widoki na Awan o tej porze roku bajeczne. Łaźnia zamknięta. No i chyba nic więcej się nie zmieniło :)

Odpowiedx

Pozostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Prawo UE zobowiązuje nas do poinformowania Cię, że ta strona wykorzystuje ciasteczka, głównie w celach analitycznych. Jakkolwiek apetycznie by to nie brzmiało, zostałeś poinformowany. Dalsze korzystanie z tej strony oznacza akceptację tego faktu. :) Rozumiem i akceptuję Więcej informacji

Kasai - podróże w sieci