Nie wiem jak Wy, ale ja mam ogromny sentyment do Lwowa. Uwielbiam odwiedzać to miasto. Byłam już tam wielokrotnie. Jednak zawsze aż bolało serce, patrząc jak to piękne miasto niszczeje. Tym razem było zupełnie inaczej!

Komfortowe domki na skraju roztoczańskiego lasu, w cichej i spokojnej okolicy pośrodku Roztocza. Idealne do aktywnego wypoczynku lub błogiego lenistwa... :)
Zobacz, zachwyć się, zarezerwuj!
Mój sentyment do Lwowa i Kresów bierze się zapewne z tego, że moja mama urodziła się właśnie tam. W miejscowości Tadanie.

Jeśli tylko nadarzała się okazja, od razu jechałam w tamte rejony, na Kresy. Wycieczka z biurem podróży na Podole, zorganizowane wypady do Lwowa, do Opery, krótka wycieczka po przygranicznych miejscowościach na motorze. Trochę się tych wizyt uzbierało.
Ostatni raz we Lwowie byłam w roku 2008 . Potem jakoś się nie udawało ruszyć w tamtym kierunku. Przyznam się też, że trochę mieliśmy obawy wybrać się tam sami, własnym samochodem… Wreszcie pojechaliśmy i nowy, odnowiony Lwów zachwycił nas ogromnie!
Byliśmy niestety tylko przejazdem, więc o wielkim zwiedzaniu nie było mowy. Odwiedziliśmy Katedrę Ormiańska, Polska Katedrę i zabytkowa aptekę.

Pospacerowaliśmy się też po rynku z pięknymi kamienicami (w tym ta najbardziej charakterystyczna, Czarna), wokół ratusza ozdobionego lwami.


Odwiedziliśmy też pomnik Mickiewicza.

Znalazło się też trochę czasu na sielankę w kawiarni przy ciastku i przy jednej z najlepszych kaw jakie piłam w życiu! Polecamy – Kawiarnia nr 2 na Placu Katedralnym.

Z tego co słyszałam, przedwojenny Lwów zawsze był znany z kawiarni i przepysznych ciastek. Teraz mogę to potwierdzić – ta tradycja wreszcie zaczyna żyć nowym, współczesnym życiem. Co więcej, już wyczekuję żeby znowu tam pojechać!


Jeśli nie byliście we Lwowie, chcecie, ale boicie się wybrać – polecamy, naprawdę nie ma się czego bać. Jak się przygotować? Bardzo proszę:
ZIELONA KARTA
Jest wymagana na granicy jeśli jedziecie swoim samochodem. Załatwienie jest banalnie proste i bezpłatne. Wystarczy zadzwonić do swojego ubezpieczyciela.
GRANICA
Tutaj niestety nie ma żadnych reguł. W zasadzie trzeba przyjąć zasadę – kolejki są zawsze… Nam się udało – byliśmy w niedziele, rano (ok. 7-8) i faktycznie cała przyjemność trwała tylko 40 minut. W czasie powrotu jeszcze krócej, bo tylko 20 minut.
Wszyscy którzy przekraczali granice na wschodzie chyba przyznają że jest specyficznie…
Po ukraińskiej stronie zaraz na wjeździe dostajemy krateczkę z wypisaną nazwą samochodu i ilością pasażerów.
Potem trzeba pamiętać, że musimy wysiąść z samochodu i pojawić się przy okienku – najpierw kontroli paszportowej, potem poszukać okienka kontroli celnej i też się tam przespacerować (tu już tylko kierowca z paszportami i papierami auta). Tutaj dostajemy pieczątkę na karteczce, którą dostaliśmy na wejściu. Oddajemy ją na ostatnim punkcie kontrolnym, opuszczając już granice.
W zasadzie wygląda to dość jasno i powinno być w miarę sprawnie, niestety czasem czekamy w nieskończoność, albo błąkamy się od okienka do okienka przez widzimisię urzędników.
Przypominam też, że jadąc na Ukrainę potrzebujemy paszport. Małe dzieci też.
DROGI
Drogi na Ukrainie zdecydowanie się poprawiły. Szczególnie jazda przez miejscowości zaraz za granicą to był slalom pomiędzy dziurami w asfalcie. Teraz tylko w samym Lwowie bruk i koleiny w nim przyprawiają o lekki zawał serca w obawie o urwanie podwozia.

PORUSZANIE SIĘ PO MIEŚCIE
Parkowaliśmy w bocznej ulicy niedaleko Opery. Bliżej centrum widzieliśmy parkometry, ale to chyba rzadkość. Mieliśmy też nawigacje, więc jazda po mieście to czysta przyjemność.

CENY
Kurs hrywny jest dla nas atrakcyjny. Jednak ceny w kawiarniach, w samym centrum są porównywalne do tych w Krakowie. W sklepach znacznie taniej niż u nas. I oczywiście warto też zatankować samochód na stacjach benzynowych. Tuż przy samej granicy jest ich spora ilość ;)
We Lwowie kantory są dosłownie na każdym kroku. My zabraliśmy dolary, jednak bez problemu wymienicie też złotówki.

Przydatne linki:
– www.biegunwschodni.pl/category/europa/ukraina/lwow


6 komentarzy
Byłam we Lwowie w lutym, też bardzo mi się podobało… A zwłaszcza niskie ceny :)
Mam duży choć irracjonalny (nie mam kresowych korzeni ani nic takiego) sentyment do tego miasta. Uwidaczniający się np. w delektowaniu się lwowskimi kryminałami Marka Krajewskiego. Śledzę bohatera korzystając z przedwojennej mapy miasta, którą wyszukałem w sieci. Oglądam współczesne obrazy w Street View… i tam takie :) Dzięki za artykuł i zdjęcia – szczególne wrażenie robi na mnie obramowanie wejścia do kawiarnio-herbaciarni, ze starymi szyldami po polsku i hebrajsku…
Muszę kiedyś przeczytać te kryminały – fajnie tak odkrywać miasto. A Wy koniecznie musicie się wybrać! My na wiosnę znowu tam powrócimy. Zastanawiam się, czy nie zrobić takiego spaceru szlakiem odkrywania polskich śladów w mieście. Jest tego całkiem sporo ciągle. Pozdrawiam serdecznie!
Kusicie i kusicie……… :-) Właśnie zarezerwowałem pokój 2 osobowy na tydzień i jadę z córką (ale autobusem).
Lwowie witaj!
FANTASTYCZNIE!!! A my dzisiaj też zaczęliśmy planować wyjazd do Lwowa. Może w maju się wybierzemy :) Kiedy jedziecie? A nocleg gdzie? :) Pozdrawiam serdecznie i powodzenia!!
Kawiarnia nr 2 na Placu Katedralnym mmmmm <3 kawa znakomita, zawsze tam uderzam jak tylko jest okazja.