Po zimnym Tokio – Kioto przywitało nas ciepłym i pogodnym popołudniem… wreszcie się zagrzejemy :).
Niestety następny ranek to deszcz jak z cebra i temperatura ok 15 stopni. Na szczęście w końcu wyszło słońce, choć temperatura nadal nie rozpieszczała… mimo to, po pierwszych 2 dniach w Kioto mogliśmy wreszcie powiedzieć, że Japonia zachwyca! Cudowne ogrody, piękne drzewa i rośliny… I ta niesamowita dbałość o wszystko dookoła – piękne opakowania, przedmioty.
I niesamowici ludzie – mili, pomocni… i jeszcze to fantastyczne jedzenie, zawsze podane na pięknych naczyniach i komponujące się z nimi w jedno doskonałe dzieło sztuki!
IMG_3807

Z Tokio wyjechaliśmy o 14 i po 3 godzinach byliśmy już w Kioto. Tutaj wreszcie było ciepło.
Metrem dotarliśmy do hostelu Haruya – dwie przesiadki. Jednak, tak jak większość osób w relacjach z Japonii, bardziej polecamy poruszenie się po Kioto autobusami – szczególnie 'turystyczne’ linie 100, 101, 102. Są szybkie, bo zatrzymują się głównie w miejscach turystycznie interesujących, omijając przy tym część przystanków na trasie – no i dojedzie się nimi we wszystkie istotne punkty Kioto.

Nasz hostel to coś w rodzaju riokanu – nie mamy wprawdzie śniadania, ale do dyspozycji gości jest gorąca woda, kubki, herbata i kawa. Ale najważniejsze, że śpimy na prawdziwych matach tatami, na prawdziwych futonach i w niesamowicie miękkiej pościeli! Sam budynek to prawie stuletni dom. Pokoi jest tylko kilka – trzy w normalnych rozmiarach, jeden mikroskopijny i jeszcze jeden malutki ale z łózkami piętrowymi. Mamy okazję pomieszkać w dwóch pokojach – taką rezerwacje musieliśmy zrobić, ponieważ na cały nasz pobyt nie było wolnego tego samego pokoju.

Kioto - hostel Haruya w dzielnicy Higashiyama
Close
Kioto - hostel Haruya w dzielnicy Higashiyama
Kioto - hostel Haruya w dzielnicy Higashiyama
Close
Kioto - hostel Haruya w dzielnicy Higashiyama
Kioto - hostel Haruya
Close
Kioto - hostel Haruya
Kioto - hostel Haruya
Close
Kioto - hostel Haruya
Kioto - hostel Haruya
Close
Kioto - hostel Haruya
Kioto - nasza kolacja
Close
Kioto - nasza kolacja
Kioto - nasza kolacja
Close
Kioto - nasza kolacja
 

Dodatkowy plus lokalizacji hostelu to to, że mamy bardzo blisko do dzielnicy gejsz i świątyń. A w pobliżu dwa duże sklepy spożywcze, w tym nasz ulubiony Fresco!

Dzień 5 (30.04) –  Kioto – sesja Maiko, zamek Nijo, bambusy

Pierwszy dzień w Kioto był już dawno wstępnie zaplanowany. Gosia miała umówią sesję przeobrażenia w Maiko – rezerwowała przez internet, kilka tygodni wcześniej, jeszcze z Dublina. Bez względu na pogodę wyszła z naszego riokanu. My mogliśmy trochę dłużej poleniuchować i doczekaliśmy się, że deszcz wreszcie przestał padać.

Profesjonalna sesja w studio.
Close
Profesjonalna sesja w studio.
 

Do miejsca gdzie Gosia była malowana i ubierana dotarliśmy spacerkiem. Tam
było już kilka cudnych Maiko i naprawdę trudno było rozpoznać która z nich to Gosia.
Mieliśmy też chwilkę na wspólne zdjęcia. Jeśli ktoś z Was będzie zainteresowany taką sesją, to wkrótce znajdziecie u nas szczegółową relację Gosi, wraz z cennikiem – zapraszamy TUTAJ.

Kioto - Gosia jako Maiko
Close
Kioto - Gosia jako Maiko
Kioto - Gosia jako Maiko
Close
Kioto - Gosia jako Maiko
Kioto - Gosia jako Maiko
Close
Kioto - Gosia jako Maiko
Kioto - cennik
Close
Kioto - cennik
 

Pogoda nadal nie zachwycała i zastanawialiśmy się czy nie poszukać jakiejś atrakcji pod dachem, czyli w oceanarium (albo w Kioto albo w Osace). Jednak zostaliśmy w Kioto i pojechaliśmy zobaczyć zamek Nijo (autobus 101).
Główną atrakcją zamku (z 1603 roku) jest legendarna słowicza podłoga. Była ona swoistym zabezpieczeniem żeby ktoś niepowołany nie zakradł się do zamkowych pokoi. Gdy o tym czytałam w przewodniku, wydawało mi się to całkiem trywialne: drewniana podłoga skrzypi, ot cała atrakcja. Na żywo jednak robi to niesamowite wrażenie i dźwięk jest jedyny w swoim rodzaju – na prawdę przypomina ptasi śpiew!

Kioto - zamek Nijo - idziemy po słowiczej podłodze
Close
Kioto - zamek Nijo - idziemy po słowiczej podłodze
Kioto - zamek Nijo
Close
Kioto - zamek Nijo
Kioto - zamek Nijo
Close
Kioto - zamek Nijo
Kioto - zamek Nijo
Close
Kioto - zamek Nijo
Kioto - zamek Nijo
Close
Kioto - zamek Nijo
Kioto - zamek Nijo
Close
Kioto - zamek Nijo
 
Kioto - zamek Nijo
Close
Kioto - zamek Nijo
Kioto - zamek Nijo
Close
Kioto - zamek Nijo
Kioto - zamek Nijo
Close
Kioto - zamek Nijo
Kioto - zamek Nijo
Close
Kioto - zamek Nijo
Kioto - zamek Nijo
Close
Kioto - zamek Nijo
Kioto - zamek Nijo
Close
Kioto - zamek Nijo
 

W zamku są też pięknie malowidła i ciekawy ogród. Pogoda poprawiła się na tyle, że już nie padało. Postanowiliśmy pojechać zobaczyć czarodziejskie bambusy w Arashiyama. Dojazd kolejką na bilet JRPass, do stacji Sagaarashiyama.

Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
 
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
 

Wysiadamy na dworcu i trzeba kawałeczek podejść – z dworca prosto, a potem skręcając przy
sklepie papierniczym w prawo. Dochodzimy do murów parku i skręcamy w prawo. Potem trzeba
wypatrywać strzałki w lewo na bambusy. Faktycznie las bambusowy robi wrażenie. Potem
jeszcze kilka razy widzieliśmy laski bambusowe, ale ten zrobił na nas największe wrażenie!

Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
 
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
 

Niestety jesteśmy już tak późno, że dosłownie przed nosem zamykają nam świątynię Tenryu. Trudno.
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
 
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
 
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
 
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
 

Po przejściu alejek z bambusami robimy piknik przy małej świątyni nad stawem. Do dworca dochodzimy z innej strony, klucząc pomiędzy domami.

Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
 
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
 
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Arashiyama
Close
Arashiyama
Kioto - dworzec
Close
Kioto - dworzec
 

Arashiyama to nie tylko bambusy – jest tu też przyprawiająca o zawrót głowy ilość świątyń, a w parku Kameyama jest rzeka, gdzie możemy zobaczyć połowy ryb z kormoranami. Niestety dotarliśmy tam zbyt późno, by obejść całą okolicę.

Dzień 6 (1.05) –  Kioto – świątynie i jeszcze raz świątynie, Ścieżka Filozofów, spotkanie z Magdą

Każdy kto znajdzie się w Kioto prędzej czy później zostanie przytłoczony ilością świątyń. Nie sposób ich wszystkich zobaczyć – najlepiej wybrać te najciekawsze, z urokliwymi ogrodami czy innymi ciekawostkami. Jednak nie jest to takie proste.
IMG_3115
Jeszcze w hostelu, pani na recepcji poleciła nam kilka świątyń, które warto zobaczyć. Co ważne, większość z nich była w niedalekim sąsiedztwie naszego hostelu. Polecała też, by do świątyni Kiyomizu wybrać się możliwie najwcześniej – potem są tam tłumy.

Świątynia Kiyomizu to chyba najbardziej znana, bo i najbardziej charakterystyczna świątynia w Kioto. Jeśli zobaczycie zdjęcie świątyni, której weranda stoi na gigantycznych palach – to właśnie ta. Faktycznie robi wrażenie. Cały teren wraz  z Pawilonem na palach jest naprawdę duży – tak więc sporo czasu tam spędziliśmy. Na szczęście zaczynając wcześnie rano mieliśmy czas na inne atrakcje.

Kiyomizu-dera to nie tylko ciekawe widoki – jest tu też kilka nietypowych atrakcji. Na lewo od głównego pawilonu są schodki prowadzące do „kamieni miłości”. Jeśli przejdzie się z zasłoniętymi oczami pomiędzy tymi kamieniami będziemy mieć zagwarantowane szczęście w miłości. Poniżej świątyni jest jeszcze wodospad Otowa – pielgrzymi piją z niego wodę sięgając długimi czerpakami. Ma to im zapewnić zdrowie.


Wychodząc już z kompleksu świątynnego, w uroczym mini parku, zaczepiły nas uczennice – okazało się, że miały za zadanie przeprowadzić wywiad z turystami. Na pierwszy ogień została wybrana Gosia, a my z Markiem robiliśmy zdjęcia.


Idziemy dalej, przez urocze uliczki pełne sklepików, restauracji, okienek z lodami i japońskimi słodyczami. To doskonałe miejsce żeby zrobić zakupy pamiątek.


Następnie spacerkiem mijamy świątynię z gigantycznym posągiem bogini Kannon, zaglądamy do Świątyni Kōdai-ji (wstęp płatny i do świątyni i do ogrodu, tym razem omijamy, ale wrócimy tu za kilka dni).  W końcu robimy piknik w parku Maruyama.


Kolejny na naszej drodze jest duży kompleks Chion-in – niestety główna świątynia jest w remoncie i jest zamknięta w kontenerze. Wstęp do ogrodów i wejście na bramę dodatkowo płatne.


W końcu wsiadamy w autobus i jedziemy na Ścieżkę Filozofów. Nie mieliśmy ambicji przejść jej całej. Może być to jednak bardzo atrakcyjne kiedy kwitną wiśnie. My niestety nie mamy takich atrakcji, ale sam spacerek jest bardzo przyjemny, są ławeczki w sporych ilościach, idealne na odpoczynek po kilku godzinach zwiedzania.


Planując tą wycieczkę wydawało mi się, że świątynie położone na trasie Ścieżki Filozofii są dosłownie w zasięgu ręki. Niestety trzeba się do nich trochę powspinać. My zaglądamy do Świątyni Honen-inn. Ciekawy park z gigantyczną glicynią, a w jednym z budynków trafiamy na koncert wesołego blond Japończyka z gitarą. ;)


W końcu docieramy do Świątyni Ginkakuji żeby zobaczyć Srebrny Pawilon. Tutaj pogoda nas trochę postraszyła – świeciło słońce i padał deszcz. Na szczęście zajęliśmy dobre miejsce pod dachem i w spokoju czekaliśmy aż się wypada, kontemplując kamienny ogród zen przed nami. Japończycy w tym czasie zachwycali się naszą Malwinką, a my już powoli zaczynaliśmy się przyzwyczajać, do nieustannego „kawaii” ciągnącego się za nami przez te kilkanaście dni. ;)


Srebrny Pawilon powstał w 1482 roku. Miał być pokryty srebrem – jednak tego planu nigdy nie zrealizowano.


Dzień kończymy spotkaniem Marka koleżanką z pracy – Magdą i jej chłopakiem Darkiem. Razem idziemy na okonomijaki. Tym razem inna wersja niż to, co jedliśmy w Tokio. Niezmiennie jednak smakuje fantastycznie! Restaurację, w której byliśmy odkryła dzień wcześniej Gosia. Uwielbiam to w japońskich restauracjach, że możemy obserwować jak powstają nasze dania!


Wydatki:

  • Świątynia Kiyomizu i pagaoda Yasaka – 600 Y
  • Wpis w świątyni – 300 Y
  • Srebrny Pawilon – 500 Y

Dzień 7 (2.05) – Kioto – tysiące tori w chramie Fushimi-Inari, Złoty Pawilon, pierożki gyoza

Rano obudziło nas cudowne słońce. Aż się chciało wstawać i zwiedzać :) Na śniadanie znowu pyszne bento – tym razem sałatka z tofu i coś w rodzaju pasztecików. Mniam.
Ruszamy dziś do chramu z nieskończonymi tunelami z bram tori (a dokładnie 4 km). Najpierw autobusem na dworzec, potem 2 przystanki w kierunku Nary pociągiem – na kartę JR Pass – do Inari. Chram Fushimi-Inari jest zaraz przy wyjściu z dworca.
IMG_3951
Pewnie wszyscy kojarzą zdjęcia z tego miejsca. W rzeczywistości jest jeszcze bardziej
niesamowicie! Z Malwinką doszliśmy do miejsca gdzie jest jezioro, Gosia poszła jeszcze wyżej.


Tutaj można spędzić cały dzień spokojnie błąkając się w tych niesamowitych tunelach. W wielu miejscach zobaczycie wizerunki i pomniki lisów – są one uważane z boskich posłańców.

Wracamy do miasta kolejką, i przesiadamy się na pociąg (3 stacje, do Enmachi), a potem autobusem do
Złotego Pawilonu – świątyni Kinkaku-ji. Pawilon jest fantastyczny. Park również. Pawilon powstał w 1394 roku i był niestety wielokrotnie niszczony. Obecny budynek to rekonstrukcja z 1955 roku, po pożarze.


Ale Złoty Pawilon niestety zapadnie mi w pamięć jako miejsce, gdzie chyba najbardziej dały nam w kość rosnące ząbki Malwinki – płacz był okropny i dopiero łagodzący żel uspokoił nasze maleństwo.
W parku przy Złotym Pawilonie byliśmy prawie do końca – chyba byliśmy ostatnimi wychodzącymi. :)

Zapewne wielu z Was, jeśli wybieracie się do Japonii, słyszało o pierożkach gyoza. A Ci co nie słyszeli pewnie zdziwią się, że daleko w Azji też maja podobne do naszych pierożki. Ale tylko podobne – rodzajów nadzienia jest niezliczona ilość – więcej możecie poczytać na blogu Na Wsi w Japonii. W okolicy naszego hostelu wypatrzyłam malutką restauracyjkę z takimi prożkami. :)


W hostelu instalujemy się w nowym pokoju na ostatnią noc – jest jakiś taki jeszcze bardziej dostojny niż poprzedni. ;)

To ostatnia noc w Kioto, rano ruszamy do Hiroszimy, z przystankiem w Himeji.

Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, jeśli nasza twórczość jest dla Ciebie inspirująca i korzystasz z niej przy planowaniu wycieczek bliższych i dalszych, to będzie nam niezmiernie miło jeśli od czasu do czasu odwdzięczysz się fundując nam kawę. :)

Doda nam to sił i energii do tworzenia kolejnych ciekawych i inspirujących treści.

To też może Cię zainteresować

5 komentarzy

Sebastian 17 stycznia 2015 - 2:42

Piękne zdjęcia!

Odpowiedx
Kasia 17 stycznia 2015 - 9:24

Dziękujemy :)

Odpowiedx
Mag 4 marca 2016 - 22:58

Zdjęcia są niesamowite- wspaniała pamiątka! My też niedługo wybieramy się z naszym małym skarbem do Kyoto (trochę przeraża mnie tak daleka podróż z niemowlakiem), więc czerpię od Was inspiracje. Pozdrawiam.

Odpowiedx
Kasia 9 marca 2016 - 10:13

Powodzenia! Mam nadzieję że będziecie zachwyceni Japonią tak jak my byliśmy :) Pozdrawiamy serdecznie!

Odpowiedx

Pozostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Prawo UE zobowiązuje nas do poinformowania Cię, że ta strona wykorzystuje ciasteczka, głównie w celach analitycznych. Jakkolwiek apetycznie by to nie brzmiało, zostałeś poinformowany. Dalsze korzystanie z tej strony oznacza akceptację tego faktu. :) Rozumiem i akceptuję Więcej informacji

Kasai - podróże w sieci