Home PodróżeOman Oman 2013 – Góry i forty (cz. 1)

Oman 2013 – Góry i forty (cz. 1)

by Kasia

W Muskacie wylądowaliśmy ok. 5 rano. Gdy tylko wyszliśmy z hali lotniska uderzyło nas przyjemne, ciepłe powietrze i niesamowity zapach… tak, Oman pięknie pachnie! Z pobliskiego meczetu dobiegł głos muezzina wyśpiewującego adhan – tak rozpoczęła się nasza orientalna przygoda w egzotycznym Omanie, a zarazem pierwsza poważna podróż Malwiny!


Wszystko zaczęło się jeszcze w styczniu – wtedy kupiliśmy bilety w promocji Qatar Airwais. Kolejne tygodnie to przygotowania – wertowanie relacji innych na sieci, wyszukiwanie ciekawostek i ustalanie planu wyjazdu. Już na początku zrezygnowaliśmy z zobaczenia południa Omanu – okolic Sallalachu – tak poradziła nam Ada. Teraz po powrocie wiemy, że była to dobra decyzja. Na północy było naprawdę dużo do zobaczenia. W Omanie spędziliśmy dwa tygodnie, od 7 do 20 marca, i szczerze mówiąc ledwo starczyło czasu na zobaczenie wszystkiego, co chcieliśmy.

Do Omanu lecieliśmy z Warszawy z przesiadką w Doha. Na początku rozważaliśmy dojazd do stolicy z Krakowa pociągiem, jednak ostatecznie zdecydowaliśmy się jechać samochodem – 55kg bagażu nie ogarnęlibyśmy w pociągu, a za parking na 2 tygodnie zapłaciliśmy jedyne 120zł. Przy okazji polecamy Car Tom Parking (korzystaliśmy już 2 razy). :)

Lotnisko - Warszawa
Close
Lotnisko - Warszawa
Lotnisko - Warszawa
Close
Lotnisko - Warszawa
Lotnisko - Warszawa
Close
Lotnisko - Warszawa
Przelot - Warszawa - Doha
Close
Przelot - Warszawa - Doha
Przelot - Warszawa - Doha
Close
Przelot - Warszawa - Doha
Przelot - Doha - Muskat
Close
Przelot - Doha - Muskat
 

Już pierwszy kontakt z liniami Qatar Airwais przy odprawie bagażu był bardzo pozytywny – zapakowali nawet w dodatkową folię wózek Malwinki. W samolocie mieliśmy zarezerwowane miejsca przystosowane do montażu kołyski, zaraz po starcie obsługa nam ją zainstalowała. Linie Qatar Airwais są bardzo wysoko oceniane za poziom obsługi i faktycznie da się to odczuć na każdym kroku. Bardzo miła obsługa i dobre jedzenie (ale nam jedzenie w samolocie zawsze smakuje ;), a Malwinka zebrała stertę zabawek.

Przesiadka w Doha to naprawdę ciekawe doświadczenie. Lotnisko jest duże i wygodne… trochę brakuje rękawów, a autobus rozwozi pasażerów po aż 3ch różnych terminalach (osobno przyloty, transfery i pierwsza klasa). Na początku wydaje się to skomplikowane, ale da się ogarnąć. Na lotnisku do dyspozycji najmłodszych pasażerów są nawet wózki spacerowe – niestety czasem trzeba je wyszukać samemu, najlepiej przy bramkach. Z tego wszystkiego jednak najbardziej uderzyła nas totalna egzotyka tego lotniska – tego nie zobaczycie w żadnym Frankfurcie czy innej Moskwie (tam przesiadaliśmy się do tej pory lecąc na nasze dalekie wyjazdy). Mieliśmy wrażenie, ze spotyka tam się cala Azja i Bliski Wschód – tłumy Japończyków, Hindusi, Afgańczycy i Pakistańczycy w charakterystycznych czapkach. Było też słychać polską mowę – nasi rodacy czekali głównie na przesiadki do Tajlandii i na Sri Lankę.

Nasza Malwinka w czasie lotu i czekania na przesiadkę czuła się doskonale – wszędzie było tylu ciekawych ludzi do oglądania. ;)

Na lotnisku w Muskacie, pomimo wczesnej pory, nasza wypożyczalnia samochodów (Arabia Cars) była czynna (podobnie jak wszystkie pozostałe). Szybko załatwiliśmy formalności i dopchaliśmy wózki z bagażami do naszego samochodu. Ale samochód to za mało powiedziane… „Pradziucha” była gigantyczna – jak mała ciężarówka. ;)

Lotnisko w Muskacie
Close
Lotnisko w Muskacie
Lotnisko w Muskacie
Close
Lotnisko w Muskacie
Lotnisko w Muskacie - wypożyczalnia samochodów
Close
Lotnisko w Muskacie - wypożyczalnia samochodów
 

Dzień 1 (07.03) – Muscat i przejazd do Nizwy

Główne zadanie na pierwszy dzień to… zakupy! Jednak do 10, kiedy otwierają Carrefoura, było jeszcze sporo czasu. Ruszyliśmy więc do centrum. Już po drodze uderza niesamowita czystość, wypielęgnowane trawniki i kwiaty przy drodze. Zatrzymaliśmy się niedaleko portu, nad zatoką. W pierwszych promieniach słońca przepakowaliśmy bagaże, Malwinka zjadła butelkę i mogliśmy ruszać na mały spacerek w poszukiwaniu bankomatu.

Muskat - okolice portu
Close
Muskat - okolice portu
Muskat - okolice portu
Close
Muskat - okolice portu
Muskat - okolice portu
Close
Muskat - okolice portu
 
Muskat - souq
Close
Muskat - souq
Muskat - souq
Close
Muskat - souq
Muskat - souq
Close
Muskat - souq
 
 
 

Miasto i niedaleki souq dopiero budziło się do życia. Sprzedawcy byli zdziwieni, że jacyś turyści się już pojawili.  Znaleźliśmy wreszcie bankomat który chciał wypłacić – Bank of Muscat (dopiero 4ty, czy 5ty z kolei… MasterCard poza Europą niestety nie na wiele się przydaje, a wręcz bywa źródłem dodatkowych kłopotów, jak choćby nagła blokada karty „ze względów bezpieczeństwa”). W międzyczasie małe Coffe Shopy przy wejściu na souq zdążyły się otworzyć, a w nich to co lubimy najbardziej – świeże soki!

Z nowymi siłami ruszyliśmy do samochodu. Niestety nie na wiele się to zdało, bo tradycyjnie nasz pierwszy dzień w nowym miejscu przypomina błąkanie się niczym pijane króliki. Wprawdzie w końcu Carrefoura znaleźliśmy, ale nie kupiliśmy tam wszystkiego, tak więc potem było jeszcze Sultan Center i tak upłynął nam prawie cały dzień. O zwiedzaniu mogliśmy zapomnieć. W końcu ruszyliśmy do Nizwy.

Pierwszą noc w Omanie zdecydowanie chcieliśmy przespać w hotelu. Słyszeliśmy, że baza hotelowa nie jest zbyt rozbudowana, co skutkuje stosunkowo wysokimi cenammi. W Nizwie jest całkiem źle – od hotelu, gdzie zamiast prysznica ze ściany sterczy rurka (210zł za dwójkę), po hotele za 400-500zł (za dwójkę). Wygrał ostatecznie Majan Guest House. Całkiem ładne pokoje, czysto i śniadanie w cenie.

Spać poszliśmy wyjątkowo wcześnie – rano czeka na nas targ kóz w Nizwie!

Wydatki:
– hotel – 32R (utargowane z 35R) za pokój 2 osobowy ze śniadaniem
– paliwo do pełna – 5R

Dzień 2 (08.03) – Nizwa souq, opuszczona wioska Tanuf i przejazd do końca Wadi Tanuf. Nocleg w namiocie w okolicy.

Pobudka rano byłaby trudna gdyby nie Malwinka. Nasz szkrab budzi się ok. 5 rano. Dzięki temu całkiem zgrabnie zebraliśmy nasze tobołki do samochodu i poszliśmy na śniadanie. Po śniadaniu ruszyliśmy na targ.

Niestety okazało się, że przyjechaliśmy trochę za późno (pewnie przez to, że śniadanie było takie dobre) – miejsc parkingowych w wyschniętym korycie rzeki już praktycznie nie było. Zaparkowaliśmy daleko, bo aż za meczetem w bocznej uliczce… i to tylko dzięki temu, że Pradziucha wjeżdża na każdy krawężnik. ;)

Malwinka w wózku, a my uzbrojeni w trzy aparaty (sic!) ruszamy ku kozom. Nie było to jednak łatwe – po drodze kusiły souq’i ułożone tematycznie – warzywa, ceramika i broń. Najbardziej podobało się nam stanowisko pod drzewkiem gdzie jedni sprzedawali, drudzy oglądali tradycyjne sztylety omańskie, pistolety i strzelby.

Nizwa - beduinka
Close
Nizwa - beduinka
Nizwa - targ z bronią
Close
Nizwa - targ z bronią
Nizwa - targ z bronią
Close
Nizwa - targ z bronią
 
Nizwa - targ z bronią
Close
Nizwa - targ z bronią
Nizwa - targ z bronią
Close
Nizwa - targ z bronią
Nizwa - targ z bronią
Close
Nizwa - targ z bronią
Nizwa - targ z bronią
Close
Nizwa - targ z bronią
Nizwa - targ z bronią
Close
Nizwa - targ z bronią
Nizwa - targ z bronią
Close
Nizwa - targ z bronią
 

Gdy w końcu dotarliśmy na targ kóz impreza była w pełnym rozkwicie. Kozy, krowy, byczki i owieczki – jedne stały w oczekiwaniu na prezentacje, inne były zabierane przez nowych właścicieli i pakowane do samochodów. Niesamowite wrażenie robiło to że WSZYSCY ludzie byli ubrani w tradycyjne stroje. Wyróżniali się tylko turyści – ale nie było ich zbyt wielu. Niesamowicie wyglądały kobiety, beduinki w tradycyjnych, ostro zakończonych maskach na twarzy.

Nizwa - kozi targ
Close
Nizwa - kozi targ
Nizwa - kozi targ
Close
Nizwa - kozi targ
Nizwa - kozi targ
Close
Nizwa - kozi targ
Nizwa - kozi targ
Close
Nizwa - kozi targ
 
Nizwa - kozi targ
Close
Nizwa - kozi targ
Nizwa - kozi targ
Close
Nizwa - kozi targ
Nizwa - kozi targ
Close
Nizwa - kozi targ
Nizwa - kozi targ
Close
Nizwa - kozi targ
Nizwa - kozi targ
Close
Nizwa - kozi targ
Nizwa - kozi targ
Close
Nizwa - kozi targ
 

Ja z Malwinką zajęłam strategiczne miejsce – daleko od tłumu, rogów i kopytek ale z dobrym widokiem – na schodku. Obok mnie zatrzymywali się też często miejscowi żeby popatrzeć na wesołe towarzystwo zgromadzone poniżej. Marek za to szalał z aparatem wśród wesołych kopytek i powiewających uszu kóz.

Nizwa - kozi targ
Close
Nizwa - kozi targ
Nizwa - kozi targ
Close
Nizwa - kozi targ
Nizwa - kozi targ
Close
Nizwa - kozi targ
Nizwa - kozi targ
Close
Nizwa - kozi targ
Nizwa - kozi targ
Close
Nizwa - kozi targ
Nizwa - kozi targ
Close
Nizwa - kozi targ
 
Nizwa - kozi targ
Close
Nizwa - kozi targ
Nizwa - kozi targ
Close
Nizwa - kozi targ
Nizwa - kozi targ
Close
Nizwa - kozi targ
Nizwa - kozi targ
Close
Nizwa - kozi targ
Nizwa - kozi targ
Close
Nizwa - kozi targ
Nizwa - kozi targ
Close
Nizwa - kozi targ
 

Na targu spędziliśmy masę czasu – odebraliśmy ostatnią defiladę zakupionych zwierzaków i pomaszerowaliśmy do fortu zatrzymując się po drodze na zdjęcia.

Fort w Nizwie jest dość przyjazny dla wózków – można wjechać do części pomieszczeń na dole. Na wyższe pietra wspinaliśmy się z Malwinką w nosidełku. Było warto bo sale są ciekawie urządzone i podświetlone. Z najwyższych pieter jest klasyczny widok na pobliski meczet i góry.

Nizwa - fort
Close
Nizwa - fort
Nizwa - fort
Close
Nizwa - fort
Nizwa - fort
Close
Nizwa - fort
Nizwa - fort
Close
Nizwa - fort
Nizwa - fort
Close
Nizwa - fort
Nizwa - fort
Close
Nizwa - fort
 

Po tak długim i emocjonującym poranku należał się nam piknik. Mata piknikowa i zestaw do niej to nieodłączne akcesoria w Omanie. A jak piknik to koniecznie w ładnym miejscu. Akurat przejeżdżaliśmy obok ruinek opuszczonej wioski Tanuf. Było południe – za gorąco żeby zwiedzać, ale to doskonała pora żeby rozbić bazę pod drzewkiem. Niedaleko nas piknikowały inne rodziny – zostaliśmy nawet zaproszeni przez miłego pana na sąsiednią matę, by poznać jego 4 żony z dziećmi. :))

Wioska Tanuf
Close
Wioska Tanuf
Piknik pod drzewkiem
Close
Piknik pod drzewkiem
Piknik pod drzewkiem
Close
Piknik pod drzewkiem
Piknik pod drzewkiem
Close
Piknik pod drzewkiem
 
Piknik pod drzewkiem
Close
Piknik pod drzewkiem
Piknik pod drzewkiem
Close
Piknik pod drzewkiem
Piknik pod drzewkiem
Close
Piknik pod drzewkiem
Piknik pod drzewkiem
Close
Piknik pod drzewkiem
Wioska Tanuf
Close
Wioska Tanuf
Nasze logo na samochodzie ;)
Close
Nasze logo na samochodzie ;)
 

Po pikniku postanowiliśmy sprawdzić co jest na końcu drogi przy której siedzieliśmy. I tak znaleźliśmy się pierwszy raz w Wadi. To było jeno z mniejszych, ale na początek był to wystarczający przedsmak cudów, jakie czekają nas w omańskich wyschniętych korytach rzek.

Wracając z wadi zatrzymaliśmy się jeszcze przy ruinach wioski Tanuf. W ciepłych promieniach zachodzącego słońca gliniane mury wyglądały fantastycznie na tle gór.

Wioska Tanuf
Close
Wioska Tanuf
Wioska Tanuf
Close
Wioska Tanuf
Wioska Tanuf
Close
Wioska Tanuf
Wioska Tanuf
Close
Wioska Tanuf
Wioska Tanuf
Close
Wioska Tanuf
Wioska Tanuf
Close
Wioska Tanuf
 

Zbliżała się już 17 – czas szukać miejsca na nocleg. Właściwie to już zawsze jadąc gdzieś po południu wypatrywaliśmy fajnego miejsca na rozbicie namiotu. Tak na wszelki wypadek gdyby na koniec dnia zupełnie nic ciekawego się nie trafiło. Tak było i tym razem. Ważne żeby było daleko od drogi i niezbyt blisko wioski czy miasteczka. Nasz namiot wyglądał całkiem fajnie (dziękujemy Ada za podpowiedź jaki kupić), a najważniejsze że Malwinka zasnęła bez problemów. Wieczorem jeszcze popatrzyliśmy na gwiazdy jedząc kolację: arabskie chlebki z tuńczykiem z puszki.

Nasz nocleg
Close
Nasz nocleg
Nasz nocleg
Close
Nasz nocleg
Nasz nocleg
Close
Nasz nocleg
Nasz nocleg
Close
Nasz nocleg
Nasz nocleg
Close
Nasz nocleg
 

Wydatki:
– fort w Nizwie – 0,5R

Dzień 3 (09.03) – Forty w Bahla (nieczynny) i Jabrin. Wadi Ghul, wioska Misfat, wielki kanion Wadi Ghul. Nocleg w namiocie w górach na trasie do Wadi Damm.

No i mamy pierwszą noc w namiocie za sobą. Było całkiem nieźle. A te widoki rano: wschód słońca i góry – bezcenne. To chyba przekonamy się do nocowania pod namiotem w Omanie. Szybkie śniadanko, buteleczka dla Malwinki i ruszamy dalej.

Dziś w planach mamy forty – w Bahli fort nadal jest w remoncie. Jednak wygląda bardzo okazale i fajne zdjęcia można zrobić z parkingu. Wiele osób odwiedza też malownicze opuszczone domy u podnóża fortu. My jednak ruszamy dalej – do fortu Jabrin. Jest jeszcze w miarę wcześnie rano – ale upał już mocno dokucza. Zbyt wielu odwiedzających nie ma. Spacerujemy więc nieśpiesznie po ładnie urządzonych salach i wspinamy się nawet na dach. Jabrin, to jeden z najlepiej zachowanych i najładniejszych fortów – zdecydowanie warto!

Fort Jabrin
Close
Fort Jabrin
Fort Jabrin
Close
Fort Jabrin
Fort Jabrin
Close
Fort Jabrin
Fort Jabrin
Close
Fort Jabrin
Fort Jabrin
Close
Fort Jabrin
Fort Jabrin
Close
Fort Jabrin
 
Fort Jabrin
Close
Fort Jabrin
Fort Jabrin
Close
Fort Jabrin
Fort Jabrin
Close
Fort Jabrin
Fort Jabrin
Close
Fort Jabrin
Fort Jabrin
Close
Fort Jabrin
Fort Jabrin
Close
Fort Jabrin
 
Fort Jabrin
Close
Fort Jabrin
Fort Jabrin
Close
Fort Jabrin
Fort Jabrin
Close
Fort Jabrin
Fort Jabrin
Close
Fort Jabrin
Fort Jabrin
Close
Fort Jabrin
Fort Jabrin
Close
Fort Jabrin
 
Fort Jabrin
Close
Fort Jabrin
Fort Jabrin
Close
Fort Jabrin
Fort Jabrin
Close
Fort Jabrin
Fort Jabrin
Close
Fort Jabrin
Fort Jabrin
Close
Fort Jabrin
 

Na obiad wróciliśmy do Bahli. Tym razem kryterium było proste: dobre jedzonko i koniecznie świeże soki. Oczywiście trafiło się u Hindusa. Mięso niestety znowu siekane razem z kośćmi – podobnie jak w Chinach. Ale soki były rewelacyjne.

Bahla u Hindusa
Close
Bahla u Hindusa
 

W okolicach południa chcemy rozbić piknik – ale jak na złość nie ma gdzie. W końcu zjeżdżamy z głównej drogi za strzałką do Wadi Ghul (pierwszy raz szutrowa droga!). Nie chcemy jechać zbyt daleko – rozstawiamy nasza matę w cieniu przy skałach. Mamy owoce, słoiczek dla Malwinki. Niestety zbyt długo nie siedzimy. Szybko dowiedziały się o nas miejscowe dzieciaki i dopadła nas wełniana mafia oferująca sznureczki. Nie mieliśmy niestety innego wyjścia jak uciekać.

Opuszczona wioska przy Wadi Ghul
Close
Opuszczona wioska przy Wadi Ghul
Wadi Ghul
Close
Wadi Ghul
Wadi Ghul - piknik z instrukcją do samochodu
Close
Wadi Ghul - piknik z instrukcją do samochodu
Wadi Ghul - wełniana mafia
Close
Wadi Ghul - wełniana mafia
Wadi Ghul - wełniana mafia
Close
Wadi Ghul - wełniana mafia
Wadi Ghul
Close
Wadi Ghul
 

W tym dniu zdecydowanie nie mieliśmy już szczęścia do zwiedzania. Na wioskę Misfat tylko rzucamy okiem i aparatem, po czym wyruszamy w końcu popatrzeć na wielki kanion Wadi Ghul (funkcjonujący również pod nazwą Wadi Nakhr), rozciągający się pod szczytem Jabal Shams.

Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Close
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
 

Wadi Ghul z góry
Close
Wadi Ghul z góry
Wadi Ghul z góry
Close
Wadi Ghul z góry
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Close
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Close
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Close
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Close
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
 
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Close
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Close
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Close
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Close
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Close
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Close
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
 
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Close
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Close
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Close
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Close
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Koniec asfaltu
Close
Koniec asfaltu
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Close
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
 

Widoki po drodze fantastyczne. Tutaj temperatura jest znacznie niższa niż na dole – ok. 20 stopni. Wieczorem spada jeszcze bardziej. Zaglądamy na cennik mijanego kempingu… ceny kosmiczne – za namiot 50R, a 70R i więcej za dwuosobowy domek. Za kempingiem fajne miejsce widokowe – robimy zdjęcie z kozą i zjeżdżamy na dół. Nie chcieliśmy zostawać na noc zbyt wysoko i przy okazji testować namiotu w temperaturze poniżej 10 stopni. ;) Zjazd z góry serpentynami zajmuje nam 15 minut.

Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Close
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Close
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Close
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Close
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Close
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Close
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
 
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Close
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Przy wielkim kanionie
Close
Przy wielkim kanionie
Przy wielkim kanionie
Close
Przy wielkim kanionie
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Close
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Close
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
Close
Wadi Ghul - czyli wielki kanion
 

Nocleg znajdujemy przy bocznej, szutrowej drodze wśród gór – pierwsza droga w prawo jak się skończą serpentyny z Jabal Shams. Wieczorem gapimy się w niebo jak urzeczeni – tyle gwiazd!!!

Nocleg w górach
Close
Nocleg w górach
Nocleg w górach
Close
Nocleg w górach
Nocleg w górach
Close
Nocleg w górach
 

Wydatki:
– jedzenie u hindusa dla dwóch osób + soki – 3,4R
– fort Jabrin – 0,5R

Dzień 4 (10.03) – Grobowce Al Ayn, Wadi Damm. Nocleg w Majan GH.

I znowu niesamowita noc w namiocie za nami. Tym razem słońce powoli do nas zagląda przez góry – ale gdy już zaczyna świecić, to robi się naprawdę gorąco i pojawiają się okropne muchy. Czy się nam podoba czy nie, do 8 musimy zwijać obóz, bo potem robi się coraz mniej fajnie.

Nocleg w górach
Close
Nocleg w górach
Nocleg w górach
Close
Nocleg w górach
Nocleg w górach
Close
Nocleg w górach
 

Okazało się, ze nasza boczna droga to skrót, który poprowadzi nas wprost do Wadi Damm. Wreszcie nasz samochód może pokazać co potrafi… a potrafi sporo.

Przygotowania do jazdy
Close
Przygotowania do jazdy
Skrótem do Wadi Damm
Close
Skrótem do Wadi Damm
Skrótem do Wadi Damm
Close
Skrótem do Wadi Damm
Skrótem do Wadi Damm
Close
Skrótem do Wadi Damm
Skrótem do Wadi Damm
Close
Skrótem do Wadi Damm
Skrótem do Wadi Damm
Close
Skrótem do Wadi Damm
Omańskie domy
Close
Omańskie domy
 

Pierwszy cel to grobowce Al Ayn. Widać je już z głównej drogi – ale żeby do nich dotrzeć trzeba wjechać na dróżkę szutrową między domami. Jak zobaczycie strzałkę sprzedaż kur – to tu ;) Samochód musimy zostawić przy kurniku, obok malowniczej ruinki glinianej cysterny (?). Drogę pokażą Wam miejscowi – trzeba iść prosto , między palmami i poletkami ze zbożem, przejść przez wyschniętą rzekę i wyschniętym korytem kierować się w lewo. W końcu zobaczycie tablice i ścieżkę prowadzącą prosto do grobowców. Grobowce mają już 4 -5 tys. lat i są wpisane na listę UNESCO.

Nasz parking przy grobowcach Al Ayn
Close
Nasz parking przy grobowcach Al Ayn
Idziemy zobaczyć grobowce Al Ayn
Close
Idziemy zobaczyć grobowce Al Ayn
grobowce Al Ayn
Close
grobowce Al Ayn
grobowce Al Ayn
Close
grobowce Al Ayn
grobowce Al Ayn
Close
grobowce Al Ayn
grobowce Al Ayn
Close
grobowce Al Ayn
 
Malwinka zwiedza grobowce Al Ayn
Close
Malwinka zwiedza grobowce Al Ayn
grobowce Al Ayn
Close
grobowce Al Ayn
grobowce Al Ayn
Close
grobowce Al Ayn
Malwinka zwiedza grobowce Al Ayn
Close
Malwinka zwiedza grobowce Al Ayn
grobowce Al Ayn
Close
grobowce Al Ayn
grobowce Al Ayn
Close
grobowce Al Ayn
 
grobowce Al Ayn
Close
grobowce Al Ayn
Widok na drogę z grobowców Al Ayn
Close
Widok na drogę z grobowców Al Ayn
grobowce Al Ayn
Close
grobowce Al Ayn
grobowce Al Ayn
Close
grobowce Al Ayn
grobowce Al Ayn
Close
grobowce Al Ayn
 
pola wśród palm
Close
pola wśród palm
kamienna cysterna
Close
kamienna cysterna
Kamienna cysterna
Close
Kamienna cysterna
grobowce Al Ayn
Close
grobowce Al Ayn
Strzałka na kury i ... grobowce Al Ayn
Close
Strzałka na kury i ... grobowce Al Ayn
Droga przez rzekę
Close
Droga przez rzekę
 

Następnie kierujemy się do Wadi Damm (za Coffee Shopem – koniec asfaltu, prosto i w lewo na szuter i kamienie). Niestety zbyt daleko nie doszliśmy – przy skale z liną do wspinania odpuściliśmy (alternatywą było przepłynięcie kilkunastu metrów). Robimy za to piknik w cieniu skały i moczymy nogi w falaju. Podobno na końcu tego Wadi jest ciekawa jaskinia z nietoperzami. Może kiedyś to sprawdzimy. ;))

Wadi Damm
Close
Wadi Damm
Wadi Damm - turyści z Chorwacji!
Close
Wadi Damm - turyści z Chorwacji!
Wadi Damm - nasz kierowca
Close
Wadi Damm - nasz kierowca
Wadi Damm
Close
Wadi Damm
Wadi Damm
Close
Wadi Damm
Wadi Damm
Close
Wadi Damm
 
Wadi Damm
Close
Wadi Damm
Wadi Damm
Close
Wadi Damm
Wadi Damm
Close
Wadi Damm
Wadi Damm
Close
Wadi Damm
Wadi Damm
Close
Wadi Damm
Wadi Damm
Close
Wadi Damm
 
Wadi Damm
Close
Wadi Damm
Wadi Damm
Close
Wadi Damm
Wadi Damm
Close
Wadi Damm
Wadi Damm
Close
Wadi Damm
Wadi Damm
Close
Wadi Damm
Wadi Damm
Close
Wadi Damm
 
Krótki piknik pod skałą - Wadi Damm
Close
Krótki piknik pod skałą - Wadi Damm
Wadi Damm
Close
Wadi Damm
Wadi Damm - o tam są rybki!
Close
Wadi Damm - o tam są rybki!
Wadi Damm
Close
Wadi Damm
Wadi Damm
Close
Wadi Damm
Wadi Damm - piknik nad falajem
Close
Wadi Damm - piknik nad falajem
 

Na dzisiaj planowaliśmy nocleg w hotelu. Niestety w Jabrin było jeszcze drożej niż w Nizwie – wracamy więc do sprawdzonego Majan Guest House. Po drodze pierwszy raz widzimy wielbłąda!

Oman - pierwszy wielbłąd
Close
Oman - pierwszy wielbłąd
Oman - pierwszy wielbłąd
Close
Oman - pierwszy wielbłąd
 

Po zainstalowaniu się w hotelu jest jeszcze na tyle wcześnie, że wyruszamy na miasto. Wreszcie zjemy coś w restauracji. Oczywiście niezawodne LP dobrze podpowiedziało – restauracja z widokiem na mury Nizwy, za parkingiem. Zmieniła wprawdzie nazwę na Al-Zuhil – ale jest nadal godna polecenia! Jedzenie fantastyczne, woda gratis, a do rachunku gigantyczne, słodkie daktyle i kumin.

Nizwa wieczorem
Close
Nizwa wieczorem
Restauracja polecania w LP - super!
Close
Restauracja polecania w LP - super!
Sałatka
Close
Sałatka
Jest humus!
Close
Jest humus!
Rachunek :)
Close
Rachunek :)
 
 

W hotelu jeszcze kąpanie Malwinki w cudnej, różowej wanience i do spania.

Wydatki:
– hotel: 35R za pokój 2 osobowy ze śniadaniem
– soki: 0,5R
– restauracja: 3,5R za dwie osoby

Dzień 5 (11.03) – Punkt widokowy Diany w Jabal Akhdar, Wadi Bani Habib, przejazd z okolic Tanuf do Wadi Bani Auf. Nocleg w namiocie na łupkach.

Dzisiaj ambitnie postanowiliśmy wspiąć się na wysokości… i to 2 razy!

Najpierw jedziemy na Punkt Widokowy Diany – nazwa wzięła się stąd, że księżnę Dianę zabrano tam kiedyś helikopterem – widoki faktycznie miała piękne. Z Nizwy kierujemy się na Birkat Al Mouz i tam w lewo, w kierunku Jabal al Akhdar. Już przy wjeździe w góry zapowiada się, że będzie wysoko – jest punkt kontrolny i wpuszczane są tylko samochody z napędem 4×4. Droga jest dosyć stroma, szczególnie przy zjeździe trzeba uważać by nie zapiec hamulców (zjeżdżamy na niskim biegu, a z hamulca korzystamy jak najmniej).

Śniadanie w hotelu
Close
Śniadanie w hotelu
Wjazd na Jabal al Akhdar - tylko samochody z napędem na 4 koła :)
Close
Wjazd na Jabal al Akhdar - tylko samochody z napędem na 4 koła :)
Wjazd na Jabal al Akhdar
Close
Wjazd na Jabal al Akhdar
Wjazd na Jabal al Akhdar
Close
Wjazd na Jabal al Akhdar
Jabal Akhdar
Close
Jabal Akhdar
Jabal Akhdar
Close
Jabal Akhdar
 

Przejeżdżamy przez pierwszą miejscowość na płaskowyżu (Sayq) i docieramy do skalnego urwiska, z którego rozciąga się widok na góry, tarasy uprawne i wioski Al Aquar, Al Ain i Ash Shirayjah. To tutaj w 1990 przywiezioną księżnę Dianę. Stąd też można wyruszyć na kilkugodzinny treking.

Jadąc dalej całkiem przypadkiem trafiamy na opuszczona wioskę w Wadi Bani Habib (jedziemy na Al Ain, za lotniskiem wojskowym skręcamy w prawo i dalej ok. 5km). Ładny widok na dwie wioski przyklejone do skał. Zdecydowanie warto zejść na dół wadi.

Wadi Bani Habib
Close
Wadi Bani Habib
Malwinka w Wadi Bani Habib
Close
Malwinka w Wadi Bani Habib
Miejscowe kobiety - na wsi ubrane kolorowo, w Muskacie dominuje czerń
Close
Miejscowe kobiety - na wsi ubrane kolorowo, w Muskacie dominuje czerń
Wadi Bani Habib
Close
Wadi Bani Habib
Opuszczona wioska w Wadi Bani Habib
Close
Opuszczona wioska w Wadi Bani Habib
Opuszczona wioska w Wadi Bani Habib
Close
Opuszczona wioska w Wadi Bani Habib
 
Opuszczona wioska w Wadi Bani Habib
Close
Opuszczona wioska w Wadi Bani Habib
Opuszczona wioska w Wadi Bani Habib
Close
Opuszczona wioska w Wadi Bani Habib
Opuszczona wioska w Wadi Bani Habib
Close
Opuszczona wioska w Wadi Bani Habib
Opuszczona wioska w Wadi Bani Habib
Close
Opuszczona wioska w Wadi Bani Habib
Opuszczona wioska w Wadi Bani Habib
Close
Opuszczona wioska w Wadi Bani Habib
Opuszczona wioska w Wadi Bani Habib
Close
Opuszczona wioska w Wadi Bani Habib
 

Zjeżdżamy na dół i przez Nizwę docieramy w okolice wioski Tanuf.

Nizwa - pakowanie przed hotelem
Close
Nizwa - pakowanie przed hotelem
Nasza droga szutrem na przełęcz na wysokości 2000 mnpm
Close
Nasza droga szutrem na przełęcz na wysokości 2000 mnpm
szutrem na przełęcz na wysokości 2000 mnpm
Close
szutrem na przełęcz na wysokości 2000 mnpm
 
Stamtąd rozpoczynamy mozolną wspinaczkę szutrem na przełęcz na wysokości 2000 mnpm i dalej do Wadi Bani Auf.
szutrem na przełęcz na wysokości 2000 mnpm
Close
szutrem na przełęcz na wysokości 2000 mnpm
szutrem na przełęcz na wysokości 2000 mnpm
Close
szutrem na przełęcz na wysokości 2000 mnpm
szutrem na przełęcz na wysokości 2000 mnpm
Close
szutrem na przełęcz na wysokości 2000 mnpm
szutrem na przełęcz na wysokości 2000 mnpm
Close
szutrem na przełęcz na wysokości 2000 mnpm
szutrem na przełęcz na wysokości 2000 mnpm
Close
szutrem na przełęcz na wysokości 2000 mnpm
szutrem na przełęcz na wysokości 2000 mnpm
Close
szutrem na przełęcz na wysokości 2000 mnpm
 

W końcu wjeżdżamy na asfalt i docieramy do punktu widokowego na przełęczy. Ta pierwsza wspinaczka dzisiaj po drodze szutrowej bardzo się przyda jako trening przed jeszcze trudniejszymi trasami w kolejnych dniach. Wiemy już, że samochód, kierowca i pasażerki dadzą radę.

przełęcz na wysokości 2000 mnpm
Close
przełęcz na wysokości 2000 mnpm
 

przełęcz na wysokości 2000 mnpm
Close
przełęcz na wysokości 2000 mnpm
przełęcz na wysokości 2000 mnpm
Close
przełęcz na wysokości 2000 mnpm
przełęcz na wysokości 2000 mnpm
Close
przełęcz na wysokości 2000 mnpm
przełęcz na wysokości 2000 mnpm
Close
przełęcz na wysokości 2000 mnpm
przełęcz na wysokości 2000 mnpm
Close
przełęcz na wysokości 2000 mnpm
przełęcz na wysokości 2000 mnpm
Close
przełęcz na wysokości 2000 mnpm
 
przełęcz na wysokości 2000 mnpm
Close
przełęcz na wysokości 2000 mnpm
przełęcz na wysokości 2000 mnpm
Close
przełęcz na wysokości 2000 mnpm
przełęcz na wysokości 2000 mnpm
Close
przełęcz na wysokości 2000 mnpm
przełęcz na wysokości 2000 mnpm
Close
przełęcz na wysokości 2000 mnpm
przełęcz na wysokości 2000 mnpm
Close
przełęcz na wysokości 2000 mnpm
przełęcz na wysokości 2000 mnpm
Close
przełęcz na wysokości 2000 mnpm
 

Zaraz za punktem widokowym kończy się asfalt i po drodze dosłownie przyklejonej do skały zjeżdżamy w dół, w 20 minut pokonując 1000m wysokości. Po kilku pierwszych zakrętach mijamy niesamowitą skałę z półką górująca nad przepaścią. Niestety nie mamy się gdzie zatrzymać, bo wszystkie możliwe nisze na postawienie samochodu zajmuje ekipa która właśnie tam coś nagrywa. Szkoda.

przełęcz na wysokości 2000 mnpm - koniec asfaltu
Close
przełęcz na wysokości 2000 mnpm - koniec asfaltu
Nasza droga - zjeżdżamy w dół, w 20 minut pokonując 1000m wysokości
Close
Nasza droga - zjeżdżamy w dół, w 20 minut pokonując 1000m wysokości
Niesamowita skała
Close
Niesamowita skała
Niesamowita skała
Close
Niesamowita skała
Nasza droga - zjeżdżamy w dół, w 20 minut pokonując 1000m wysokości
Close
Nasza droga - zjeżdżamy w dół, w 20 minut pokonując 1000m wysokości
Nasza droga - zjeżdżamy w dół, w 20 minut pokonując 1000m wysokości
Close
Nasza droga - zjeżdżamy w dół, w 20 minut pokonując 1000m wysokości
 
Nasza droga - zjeżdżamy w dół, w 20 minut pokonując 1000m wysokości
Close
Nasza droga - zjeżdżamy w dół, w 20 minut pokonując 1000m wysokości
Nasza droga - zjeżdżamy w dół, w 20 minut pokonując 1000m wysokości
Close
Nasza droga - zjeżdżamy w dół, w 20 minut pokonując 1000m wysokości
Nasza droga - zjeżdżamy w dół, w 20 minut pokonując 1000m wysokości
Close
Nasza droga - zjeżdżamy w dół, w 20 minut pokonując 1000m wysokości
Nasza droga - zjeżdżamy w dół, w 20 minut pokonując 1000m wysokości
Close
Nasza droga - zjeżdżamy w dół, w 20 minut pokonując 1000m wysokości
Nasza droga - zjeżdżamy w dół, w 20 minut pokonując 1000m wysokości
Close
Nasza droga - zjeżdżamy w dół, w 20 minut pokonując 1000m wysokości
Nasza droga - zjeżdżamy w dół, w 20 minut pokonując 1000m wysokości
Close
Nasza droga - zjeżdżamy w dół, w 20 minut pokonując 1000m wysokości
 

Już jest po południu kiedy mijamy wioskę Hatt i zaczynamy się rozglądać za miejscem na nocleg. Wybieramy boczną ścieżkę i wśród łupków rozstawiamy namiot. Mamy szczęście, bo przed nami już ktoś tu nocował i miejsce pod namiot jest oczyszczone z większych kamieni.

Nocleg w łupkach
Close
Nocleg w łupkach
Nocleg w łupkach
Close
Nocleg w łupkach
Nocleg w łupkach
Close
Nocleg w łupkach
 

Pierwszy rzut oka pod nogi pokazuje, że nie bez powodu Oman nazywany jest rajem dla geologów – znajdujemy ciekawe kamienie i niewielki kryształ górski.

Jesteśmy w górach więc wieczór jest bardziej chłodny niż wcześniejsze, ale za to tutaj niebo i gwiazdy są jeszcze bardziej niesamowite.

Dzień 6 (12.03) – Bilat Sayt, Snake Canyon, fort w Rustaq. Namiot na pustkowiu.

Rano niezmiennie przywitały nas fantastyczne widoki z namiotu. Pewnie dłużej niż zwykle spędzilibyśmy przy zbieraniu obozowiska, ale przestraszył nas trochę pies. Drań wlazł na jedną z okolicznych górek i szczekał. Trwało to dobrych kilka minut, woleliśmy się zebrać i nie czekać czy postanowi do nas zbiec.

Świt w górach
Close
Świt w górach
Malwinka w namiocie
Close
Malwinka w namiocie
Czekamy na śniadanko
Close
Czekamy na śniadanko
Nasz obóz w skałach
Close
Nasz obóz w skałach
Widoki o poranku
Close
Widoki o poranku
 

Wracamy na wczorajsza trasę żeby zobaczyć wioskę Bilad Sayt.

Do wioski Bilad Sayt
Close
Do wioski Bilad Sayt
Do wioski Bilad Sayt
Close
Do wioski Bilad Sayt
Do wioski Bilad Sayt
Close
Do wioski Bilad Sayt
Do wioski Bilad Sayt
Close
Do wioski Bilad Sayt
Do wioski Bilad Sayt
Close
Do wioski Bilad Sayt
Do wioski Bilad Sayt
Close
Do wioski Bilad Sayt
 
Do wioski Bilad Sayt
Close
Do wioski Bilad Sayt
Do wioski Bilad Sayt
Close
Do wioski Bilad Sayt
Do wioski Bilad Sayt
Close
Do wioski Bilad Sayt
Do wioski Bilad Sayt
Close
Do wioski Bilad Sayt
Do wioski Bilad Sayt
Close
Do wioski Bilad Sayt
Do wioski Bilad Sayt
Close
Do wioski Bilad Sayt
 

Wioska z góry wygląda niesamowicie malowniczo! Równe kwadraciki poletek i górująca nad domami baszta.

Do wioski Bilad Sayt
Close
Do wioski Bilad Sayt
Do wioski Bilad Sayt
Close
Do wioski Bilad Sayt
Wioska Bilad Sayt
Close
Wioska Bilad Sayt
Wioska Bilad Sayt
Close
Wioska Bilad Sayt
Wioska Bilad Sayt
Close
Wioska Bilad Sayt
Wioska Bilad Sayt
Close
Wioska Bilad Sayt
 
Wioska Bilad Sayt
Close
Wioska Bilad Sayt
Wioska Bilad Sayt
Close
Wioska Bilad Sayt
Wioska Bilad Sayt
Close
Wioska Bilad Sayt
Wioska Bilad Sayt
Close
Wioska Bilad Sayt
Wioska Bilad Sayt
Close
Wioska Bilad Sayt
Wioska Bilad Sayt
Close
Wioska Bilad Sayt
 
Wioska Bilad Sayt
Close
Wioska Bilad Sayt
Wioska Bilad Sayt
Close
Wioska Bilad Sayt
Wioska Bilad Sayt
Close
Wioska Bilad Sayt
Wioska Bilad Sayt
Close
Wioska Bilad Sayt
Wioska Bilad Sayt
Close
Wioska Bilad Sayt
 

Jak tylko nadarzyła się okazja (a o taką w górach nie jest łatwo) na piknik w cieniu drzewka zaraz rozbiliśmy obozowisko. Za towarzystwo mieliśmy kozy, potem pojawili się wędrujący pomiędzy wioskami Pakistańczycy, aż w końcu zaczęły się pojawiać pojedyncze samochody z turystami.

Droga w górach
Close
Droga w górach
Droga w górach
Close
Droga w górach
Droga w górach
Close
Droga w górach
Piknik pod drzewkiem
Close
Piknik pod drzewkiem
Piknik niedaleko Snake Canyon
Close
Piknik niedaleko Snake Canyon
Piknik pod drzewkiem
Close
Piknik pod drzewkiem
 
Piknik pod drzewkiem
Close
Piknik pod drzewkiem
Piknik pod drzewkiem
Close
Piknik pod drzewkiem
Piknik pod drzewkiem
Close
Piknik pod drzewkiem
Malwinka z Panem z Pakistanu
Close
Malwinka z Panem z Pakistanu
Malwinka i koledzy
Close
Malwinka i koledzy
Malwinka i koledzy
Close
Malwinka i koledzy
 

Jeśli turystów przywozili kierowcy, Omańczycy – zawsze zagadywali do nas i zachwycali się Malwinką. Dopytaliśmy też co to za atrakcje mamy niedaleko naszego kocyka. Okazało się, że trafiliśmy na koniec Kanionu Węża. Oczywiście spakowaliśmy Malwinkę w nosidełko i przeszliśmy kawałek. Niestety i tym razem śliskie i strome skały nie dały nam zbyt daleko przejść.

Droga do Kanionu Węża
Close
Droga do Kanionu Węża
Kanion Węża
Close
Kanion Węża
Malwinka zwiedza
Close
Malwinka zwiedza
Kanion Węża
Close
Kanion Węża
Kanion Węża
Close
Kanion Węża
Kanion Węża
Close
Kanion Węża
 
Kanion Węża
Close
Kanion Węża
Kanion Węża
Close
Kanion Węża
Kanion Węża
Close
Kanion Węża
Kanion Węża
Close
Kanion Węża
Kanion Węża
Close
Kanion Węża
Kanion Węża
Close
Kanion Węża
 

Z gór wracamy już do cywilizacji – ale po drodze trafiliśmy na remont drogi, a właściwie powstawanie drogi w skale. Niesamowicie to wyglądało. Przejeżdżamy do końca Wadi Awf – tam m już utwardzoną drogę i jest dość szerokie, nie wygląda więc tak malowniczo jak wąwozy jakie widzieliśmy do tej pory.

Droga w górach
Close
Droga w górach
Droga w górach
Close
Droga w górach
Droga w górach
Close
Droga w górach
Droga w górach sie buduje
Close
Droga w górach sie buduje
 

W końcu docieramy do Rustaq – niestety fort jest w remoncie. Z zewnątrz wygląda całkiem okazale. Robimy rundkę dookoła i w Coffe Shop siadamy na sokach. Do jedzenia jest niewielki wybór – niestety bardziej obiadowe dania pojawiają się dopiero po południu. Jednak jest humus, shoarma i przepyszne soki (nowa kompozycja mango i awokado). To jeden z fajniejszych coffe shop jakie odwiedziliśmy – polecamy dla niego wizyte w Rustaq ;)

 
Rustaq i super jedzenie
Close
Rustaq i super jedzenie
Rustaq i super jedzenie
Close
Rustaq i super jedzenie
Rustaq i super jedzenie
Close
Rustaq i super jedzenie
 

Dzisiaj nie mamy zbyt wielkiego wyboru jeśli chodzi o nocleg. Po prostu zjeżdżamy z drogi i nocujemy po środku niczego. W oddali widać góry – wiec poranek może być całkiem ładny.

Wielbłądy przy drodze
Close
Wielbłądy przy drodze
Nocleg na pustkowiu
Close
Nocleg na pustkowiu
Nocleg na pustkowiu
Close
Nocleg na pustkowiu
Nocleg na pustkowiu
Close
Nocleg na pustkowiu
Nocleg na pustkowiu
Close
Nocleg na pustkowiu
 

Wydatki:
– jedzenie – 2,8R za dwie osoby
– paliwo do pełna – 5,3R

Dzień 7 (13.03) – Wadi Abyad, fort w Nakhl. Namiot na jeszcze większym pustkowiu.

Dość wcześnie rano wyruszamy w poszukiwaniu Białego Kanionu (mówił nam o nim wczoraj jeden z kierowców, Omańczyk). Nie jest trudno trafić – z drogi na Rustaq skręcamy w prawo, kierując się na wioskę Al Subakiha.

Jedziemy do Białego Kanionu
Close
Jedziemy do Białego Kanionu
Jedziemy do Białego Kanionu
Close
Jedziemy do Białego Kanionu
Jedziemy do Białego Kanionu
Close
Jedziemy do Białego Kanionu
Jedziemy do Białego Kanionu
Close
Jedziemy do Białego Kanionu
Jedziemy do Białego Kanionu
Close
Jedziemy do Białego Kanionu
Biały Kanion
Close
Biały Kanion
 

Kanion ładny, ale szeroki i słońce, chociaż jest wcześnie rano mocno dokucza. Jest też w nim dość dużo wody. W końcu rozbijamy nasz namiocik plażowy i schowane w cieniu oglądamy przechodzące stada kóz. Marek kąpie się w pobliskim oczku wodnym. Fajne takie lenistwo.

Biały Kanion
Close
Biały Kanion
Biały Kanion
Close
Biały Kanion
Biały Kanion
Close
Biały Kanion
Biały Kanion
Close
Biały Kanion
Biały Kanion
Close
Biały Kanion
Biały Kanion
Close
Biały Kanion
 
Biały Kanion
Close
Biały Kanion
Biały Kanion
Close
Biały Kanion
Biały Kanion
Close
Biały Kanion
Biały Kanion - piknik
Close
Biały Kanion - piknik
Biały Kanion
Close
Biały Kanion
Biały Kanion
Close
Biały Kanion
 

Po takim lenistwie trzeba coś zwiedzić – na trasie mamy fort w Nakhl. Niestety tutaj są same schody. Parkujemy więc wózek i Malwinkę w dużej sali z poduszkami i zwiedzamy na zmianę. Upał już jest taki, że dwa razy zastanawiam się czy chcę wychodzić na odkryty dach fortu…

Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
 
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
 
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
 
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
Fort w Nakhl
Close
Fort w Nakhl
 

Pod fortem odwiedzamy jeden z niewielu czynnych o tej porze Coffe Shopów – wybór jak zawsze w dzień niewielki, ale odkrywamy fantastyczne – oczywiście bezalkoholowe, szwajcarskie piwo mięta z cytryną. Do jedzenia dostajemy tylko bułe z wkładką – ale tak jak podają w Omanie bułki, to prawdziwa sztuka!

Przy tym upale dzisiaj już zupełnie nie mamy ochoty na zwiedzanie – turlamy się wprawdzie do Wadi Al Abyad – ale z naszym nastawieniem nie widzimy tam nic ciekawego.

Nieco większy power dostajemy gdy za oknem samochodu widzimy pierwsze wydmy i coraz liczniejsze wielbłądy. To jeszcze nie cynamonowo-pomarańczowa pustynia, ale i tak jest ciekawie.

Pierwsze wydmy!
Close
Pierwsze wydmy!
Wielbłądy przy drodze
Close
Wielbłądy przy drodze
Wielbłądy przy drodze
Close
Wielbłądy przy drodze
Wielbłądy przy drodze
Close
Wielbłądy przy drodze
 

Niestety szukanie miejsca pod namiot jest jeszcze gorsze niż wczoraj – najpierw chcieliśmy być nieco bliżej wybrzeża, ale w okolicach Baraka są same fabryki i zakłady. Wiec kicha. Kręcimy się w kółko i w końcu odbijamy z powrotem na drogę do Nakhl. Ale zawsze coś – a to droga do wioski za blisko, albo mrówki. Wreszcie się rozbijamy. To jednak nie koniec atrakcji – pod sam namiot zabłąkał się wielbłąd. Pewnie spóźnił się biedak na wieczorne pojenie i myślał że nasz biały samochód to pickup jego właściciela. W nocy gdzieś obok ryczał już tylko osiołek. Oczywiście smutno, jak to osiołki maja w zwyczaju.

Nocleg na pustkowiu
Close
Nocleg na pustkowiu
Nocleg na pustkowiu
Close
Nocleg na pustkowiu
Nocleg na pustkowiu - odwiedziny wielbłąda
Close
Nocleg na pustkowiu - odwiedziny wielbłąda
Nocleg na pustkowiu
Close
Nocleg na pustkowiu
 

Rano startujemy do Muscatu, a potem na południe – wreszcie zobaczymy morze i pustynie! Ale o tym w następnej części. A Ci co szukają informacji praktycznych też będą usatysfakcjonowani – „co, gdzie i za ile” znajdziecie tutaj –  Oman praktycznie :)

Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, jeśli nasza twórczość jest dla Ciebie inspirująca i korzystasz z niej przy planowaniu wycieczek bliższych i dalszych, to będzie nam niezmiernie miło jeśli od czasu do czasu odwdzięczysz się fundując nam kawę. :)

Doda nam to sił i energii do tworzenia kolejnych ciekawych i inspirujących treści.

To też może Cię zainteresować

8 komentarzy

Ania 2 czerwca 2013 - 20:04

Świetna relacja :)

Odpowiedx
Ewa 3 czerwca 2013 - 11:21

Piękne zdjęcia i świetna relacja. Oman marzy mi się od jakiegoś czasu i siedzi w głowie, a po przeczytaniu tego tekstu chcę tak baaardzo lecieć :)

Odpowiedx
Kasia 4 czerwca 2013 - 23:21

Bardzo Polecamy!!! Oman jest fantastyczny!

Odpowiedx
AgaTa 10 lipca 2013 - 19:43

Super relacja, jakaś taka inna :) A w jakim miesiącu byliscie?

Odpowiedx
Kasia 11 lipca 2013 - 11:39

Dziękujemy :) Byliśmy w marcu (przy opisie każdego dnia jest data ;)) Jeśli pojedziemy jeszcze raz to będziemy starać się wyjechać jeszcze wcześniej – koniec stycznia – luty :) A toaleta i mycie pod namiotem – w ten sam sposób jak inni, śpiąc pod namiotem w górach czy nad jeziorami :) Na stoiskach kempingowych w supermarketach w Omanie można kupić np. kempingowy prysznic, a na niektórych stacjach benzynowych sprzedają drewno na ognisko. Pozdrawiam!

Odpowiedx
AgaTa 15 września 2013 - 20:13

Jeszcze jedno pytanie.. braliście ubezpieczenie kosztów własnych przy wypożyczeniu auta?

Odpowiedx
Kasia 15 września 2013 - 22:53

Hej! Nie braliśmy :) Pozdrawiam!

Odpowiedx

Pozostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Prawo UE zobowiązuje nas do poinformowania Cię, że ta strona wykorzystuje ciasteczka, głównie w celach analitycznych. Jakkolwiek apetycznie by to nie brzmiało, zostałeś poinformowany. Dalsze korzystanie z tej strony oznacza akceptację tego faktu. :) Rozumiem i akceptuję Więcej informacji

Kasai - podróże w sieci