Zaczęło się koszmarnie… A miało być tak pięknie! Pogoda od rana była fantastyczna. Ochoczo ruszyliśmy z Tbilisi ku granicy z Armenią i nagle okazało się, że do granicy możemy poruszać się co najwyżej 15-20 km/h. Droga była koszmarna – dziura za dziurą! Jednak gdy wjechaliśmy wreszcie na nieco lepsza drogę widoki zrekompensowały wszystko. Armenia to piękne krajobrazy – góry, zielone doliny, skały, klasztory i pyszne jedzenie. I drogi jednak nie zawsze takie koszmarne…
IMG_8176


Zmaltretowani fatalną drogą i świadomością marnowania czasu na dojazd, w końcu wylądowaliśmy na granicy. Formalności po stronie Armeńskiej długo trwały i na okładkę Marek usłyszał wykład o zbawiennej roli armii radzieckiej w czasie II Wojny. (pamiętajcie, w Armenii raczej nie warto afiszować się brakiem sympatii do Związku Radzieckiego)
2014-05-03-09.40.48
Dopiero o 11 jesteśmy w pierwszym miasteczku z granica. Wygłodniali rzuciliśmy się najpierw na bankomat a zaraz potem na spory sklep spożywczy. Z głodu tu nie zginiemy – chleb, podobnie jak w Gruzji jest przepyszny i dostępny na każdym rogu.
P1490197

P1490209

P1490212
Okazuje się, że znowu podążamy Jedwabnym Szlakiem!
IMG_8089
Nasza trasa prowadzi tuż obok jeziora Sewan – po cudownych łąkach i łagodnych pagórkach mamy teraz przed sobą gigantyczne jezioro. Jezioro Sevan to słodkowodny zbiornik o powierzchni ok. 1250 km kw. i jedno z największych jezior wysokogórskich świata.
IMG_8096

IMG_8097
Miejscem które chcieliśmy zobaczyć na trasie, był cmentarz we wiosce Noratus. Słynie on z pięknie rzeźbionych kamiennych płyt – chaczkarów.
2014-05-03-14.46.12

IMG_8172

IMG_8190

IMG_8193

P1490262

IMG_8202
Najstarsze chaczkary (kamienne krzyże wotywne) są tutaj nawet z X wieku. Są one charakterystyczne dla kultury Ormian, i jak czytaliśmy, tam gdzie mieszkają Ormianie są i chaczkary. Pierwsze zaczęły pojawiać się już w IV wieku i z biegiem wieków sztuka ich zdobienia coraz bardziej się doskonaliła.
Co ciekawe, nawet teraz sztuka tworzenia ozdobnych krzyży kwitnie – na cmentarzu w Noratus widzieliśmy współczesne i były to naprawdę dzieła wysokiej klasy!
IMG_8113
W naszej wędrówce po Armenii będziemy je spotykać na każdym kroku – w monastyrach, na ścianie kościołów i oczywiście na cmentarzach.
Nawet w Krakowie spotkamy chaczkar przy kościele św Mikołaja na ul. Kopernika. Obiecuję, że jego zdjęcie się tutaj pojawi. Więcej o nich możecie przeczytać TUTAJ.

Zaraz po przyjeździe na parking przy cmentarzu okazało się, że cmentarz jest pełen ludzi, na ulicy tworzyły się korki, a w oddali było słychać muzykę. Dobrze się domyślacie – był pogrzeb. A właściwie jego zakończenie. Ruszyliśmy w kierunku muzyki i w nowszej części cmentarza zobaczyliśmy przygotowania do ostatniej części ceremonii. Właśnie zostały rozstawione stoły i błyskawicznie zaczęły się na nich pojawiać półmiski z jedzeniem, kieliszki i przeróżne napoje…
IMG_8102

IMG_8116

P1490249

P1490250
A co z zabytkowymi chaczkarami? W końcu ruszyliśmy w ich kierunku. Tym bardziej, że pogoda zmieniała się dosłownie z minuty na minutę. Gdy przyjechaliśmy było piękne słonce i błękitne niebo. Gdy odjeżdżaliśmy chmury wisiały nisko i zanosiło się na porządną ulewą. Niestety zdjęcia najpiękniejszych chaczkarów robiliśmy już bez słońca. Szkoda…
IMG_8161

IMG_8166

IMG_8168

IMG_8187

IMG_8189
Wydawało się, że po wątpliwych przyjemnościach na początku spotkania z Armenią (kiepska droga), już będzie tylko tak sielankowo, jak krajobrazy za oknem. Niestety.. Przed nami jeszcze ok 200 km do Goris. Całą trasę towarzyszył nam deszcz. Mało wątpliwych atrakcji? Proszę bardzo – na przełęczy Vorotan, na wysokości 2344 m n.p.m padał też śnieg a temperatura spadła do 2 stopni…
2014-05-03-17.24.38

2014-05-03-17.27.39
Tylko z okna samochodu mogliśmy podziwiać piękny kamienny karawanseraj poniżej przełęczy Selim (2410 m n.p.m.). Czyli znowu podążaliśmy dawną trasą Jedwabnego Szlaku!

Nocleg zaplanowaliśmy w Goris. Na szczęście udało się nam tam dotrzeć – choć na początku mieliśmy wątpliwości mając takie opóźnienie przez złą drogę. Szkoda tylko, że tak późno tu docieramy – miasteczko jest niesamowicie malowniczo położone – na tle wzniesienia upstrzonego charakterystycznymi skałkami. Po południu jest najładniejszy widok!
2014-05-03 18.55.31
Nocleg znajdujemy w Hotelu Goris – wielkie gmaszysko częściowo tylko wyremontowane. Jednak pokoje w części po remoncie są czyste i całkiem ładne. Porzucamy bagaże i biegniemy szukać miejsca na kolację, żeby wreszcie skosztować słynnej armeńskiej kuchni. Niestety kiepsko trafiamy – na szczęście następnym razem będzie już tylko lepiej.

Wydatki:
Hotel Goris – 12 000 za pokój utargowane z 17.

Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, jeśli nasza twórczość jest dla Ciebie inspirująca i korzystasz z niej przy planowaniu wycieczek bliższych i dalszych, to będzie nam niezmiernie miło jeśli od czasu do czasu odwdzięczysz się fundując nam kawę. :)

Doda nam to sił i energii do tworzenia kolejnych ciekawych i inspirujących treści.

To też może Cię zainteresować

Pozostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Prawo UE zobowiązuje nas do poinformowania Cię, że ta strona wykorzystuje ciasteczka, głównie w celach analitycznych. Jakkolwiek apetycznie by to nie brzmiało, zostałeś poinformowany. Dalsze korzystanie z tej strony oznacza akceptację tego faktu. :) Rozumiem i akceptuję Więcej informacji

Kasai - podróże w sieci