Home PodróżeSłowacja Tatry Słowackie i pierwsze 2015 m n.p.m. – Stawy Spiskie

Tatry Słowackie i pierwsze 2015 m n.p.m. – Stawy Spiskie

by Kasia

Jakie to uczucie, kiedy Twoje dziecko pierwszy raz przejdzie prawdziwy górski szlak w Tatrach? Część z Was pewnie już tego doświadczyło, dla nas to pierwsza taka wysokość i pierwszy tak długi szlak. No więc jakie to uczucie? Ciekawe! Duma, radość i ta cudowna świadomość, że już prawie każdy szlak stoi dla nas otworem! Zapraszamy na relacje z naszego pierwszej dużej wycieczki w Tatry Słowackie i pierwszego wejścia powyżej 2000 m n.p.m. z Malwinką… dodajmy dla jasności, że mówimy tu o samodzielnym wejściu, bez nosidełka, ramion tatusia i innych „wspomagaczy”.

Od dawna chcieliśmy zabrać Malwinkę w Tatry. Wprawdzie gdy tylko nadarzała się okazja jechaliśmy w góry, ale głównie w dolinki, na łatwe trasy. Teraz chcieliśmy wejść w końcu nieco wyżej. Pewności, że nasza pięciolatka poradzi sobie z taką trasą nabraliśmy, gdy przeszła pętelkę szlaku przez doliny Prosiecką i Kwaczanską na Słowacji. Ponad 20 km na nogach – to robi wrażenie!

Jak tylko pojawiła się wolna sobota i pogoda dopisała, ruszyliśmy znowu na Słowację. W planach była Dolina Pięciu Stawów Spiskich (kotlina Piatich Spišských plies) To fantastyczna trasa dla rodzin z dziećmi. Na szlaku mamy w sumie trzy schroniska. Więc jeśli nawet nie dotrzecie do celu i ostatniego schroniska – Chaty Terycho, to i tak na brak atrakcji po drodze nie możecie narzekać.
Jakby na potwierdzenie tego, na szlaku spotykamy sporo rodzin z dziećmi. Też na końcowym, najtrudniejszym odcinku. Co ciekawe turyści tutaj są jakby bardziej świadomi tego gdzie są i jak powinni się ubrać. Sandały owszem były, ale u osób które sprawiały wrażenie, jakby była to dla nich trasa na poranną rozgrzewkę, a wysokie buty zakładają dopiero na prawdziwie górskie szlaki.

Pierwszy odcinek przeszliśmy wzdłuż kolejki na Hrebieniok. Tam na górze jest restauracja i rozejście szlaków. Możecie przejść dołem, obok małego schroniska Rafinerowej Chaty (najstarszy budynek po słowackiej stronie Tatr mieści się tu muzeum tatrzańskich tragarzy) i zajrzeć też na wodospady (więcej Tutaj o tym szlaku) albo tak jak my kierować się do chaty Zamkovskiego idąc przepiękną Doliną Małej Zimnej Wody (Malá Studená dolina).
Tam dla małych wędrowców czeka nagroda – przy schronisku jest plac zabaw. Nie zapomnijcie też w schronisku o pamiątkowych pieczątkach









Jeśli będziecie w Słowackich Tatrach pierwszy raz zapewne zdziwicie się widząc nietypowych tragarzy (po słowacku – nosiće). Tak właśnie dostarczane jest zaopatrzenie do większości schronisk tutaj (Chata Zamkovskiego, Zbójnicka Chata, Terycho Chata, Chata pod Rysami). Co więcej, podobno każdy może spróbować swoich sił i ponieść ładunek. Nagrodą na końcu jest poczęstunek w schronisku.
Na portalu Tatromaniak znalazłam taką informacje:
„Jak w każdej profesji, tak i w tej nie brakuje twardzieli i chęci sprawdzenia się na maxa. Stąd corocznie organizowane są zawody „Sherpa rally”, w których tragarze rywalizują o miano najlepszego. Trasa wiedzie od Popradzkiego Stawu do Chaty pod Rysami, panowie wnoszą ciężar 60 kg, kobiety 20 kg w jak najkrótszym czasie. Są jednak i tacy śmiałkowie, którzy jednorazowo potrafią wynieść ponad 200 kg towaru, np. Laco Kulanga – gospodarz Skalnatej Chaty (Łomnickie Schronisko) wyniósł do schroniska Zamkovskeho 207,5 kg, a do Schroniska Terycho Chata 151 kg.”
Na szlaku, niedaleko rzeki jest jeszcze jedno rozejście się szlaków. Jest tam niebieski szlak do schroniska Zbójnickiego (słow. Zbojnícka chata) . Mam ochotę przy najbliższej okazji tam też się wybrać.

Dalej szlak prowadzi lasem, kosodrzewiną aż dotrzecie do miejsca, gdzie zaczyna zakosami wspinać się ku górze. Po drodze macie oczywiście fantastyczne widoki.









Ostatni odcinek, wśród malowniczych głazów prowadzi już prosto do prześlicznej Doliny Stawów Spiskich.














Jeśli macie dobrą kondycję i czas, możecie ruszyć dalej, aż na Przełęcz Czerwona Ławka – jeden z trudniejszych szlaków w tym rejonie (więcej tutaj o tym szlaku).

W Dolinie warto zatrzymać się na dłużej. Stawy są niesamowicie malownicze i otoczone pięknymi górami – Zadni Staw Spiski (2022 m n.p.m.), Wielki Staw Spiski, Pośredni, Niżni i Mały Staw Spiski. W schronisku znajdziecie też najlepsze na świecie buchty na parze. Nas niestety goniła ciemna chmura i prognoza która przewidywała deszcz…









Zabierz dziecko w góry!

Jeśli też kochacie góry i Waszym marzeniem jest zdobywanie szczytów z dzieckiem, musicie pamiętać o jednym. To samo nie przyjdzie. Czasem słyszę, że ktoś czeka, aż minie trochę lat i dziecko będzie starsze. Wtedy takiego dziesięciolatka zabierze w góry i będzie liczył na to, że młody człowiek pokocha górskie wędrówki. Pokocha albo i nie… Moim zdaniem nasza metoda jest obarczona mniejszym ryzykiem. Malwinkę zabieraliśmy w góry od zawsze. Pierwszy raz gdy miała 3 miesiące, w wózku. Potem z nosidełkiem przemierzaliśmy dolinki. Jednak na własnych nogach też szybko zaczęła zdobywać ciekawe miejsca – sama weszła na Rusinową Polanę mając niewiel ponad 2,5 roku (tutaj relacja). Rusinowa Polana doskonale nadaje się na takie pierwsze wycieczki.
Wychodząc w wyższe partie gór warto też zapewnić maluchowi odpowiednie obuwie. W końcu mamy dla Malwinki prawdziwe buty trekingowe trzymające się doskonale podeszwą skały. Usztywniają też prawidłowo kostkę.
Koniecznie zabierzcie też coś ciepłego i od deszczu – pogoda w górach może zmienić się gwałtowanie a wysoko jest też po prostu nieco zimniej.

Informacje praktyczne

Z Krakowa wyruszyliśmy ok. 5 rano. Niewątpliwy plus tak nieludzkiej pory, to brak ruchu na Zakopiance. Przejechaliśmy trasę do Smokowca w niewiele ponad dwie godziny. Inny powód to pogoda. W czasie wakacji to prawie zawsze reguła – ok. 12 lubią się zbierać chmury i czasem pogoda potrafi się całkiem załamać… My mieliśmy prognozę, że ok. 15 ma już padać, więc ok. 13 po prostu powinniśmy się już ewakuować z wyższych partii szlaku.
I co, sprawdziło się? Jak w zegarku. Deszcz na szczęście nas złapał już na koniec szlaku gdy kończyliśmy schodzić po śliskich kamieniach.

Trasa: Starý Smokovec – Starý Smokovec | mapa-turystyczna.pl

Parking
Parkujemy zawsze w Starym Smokowcu, obok drewnianego kościółka – 6 € za cały dzień.
Na szlak wchodzimy też niedaleko, przy uroczym pistacjowym domku.
Możecie nieco przyspieszyć wchodzenie – kursuje tutaj kolejka Hrebienok.
Pojedynczy wjazd – 8 €, zjazd 7 €
Bilet w obie strony – 9 € (dzieci 6 €)

To też może Cię zainteresować

3 komentarze

Emiliya Yakubovich 26 października 2017 - 22:20

No brawa dla Malwinki!!! No i dla Was – Rodziców że dolozyliscie starań żeby Malwinka polubiła gory. No i teraz macie świetnego Kompana a raczej Kompanke na wyprawy w gory!!! To jest cudowne uczucie jak Twoje Dziecko się cieszy z tych samych rzeczy co Ty. My też doświadczamy tego i dlatego bardzo się cieszę że tak wychowujecie Córkę. Pozdrawiam serdecznie. Emilia.
Bardzo lubię Wasz blog. Zawsze czuje się jeszcze bardziej natchniona na podróże. 😄

Odpowiedx
Kasia 27 października 2017 - 19:45

Hej, pięknie dziękujemy za przemiły komentarz :) Cieszę się że do nas zaglądasz i nasze pomysły są natchnieniem dla Ciebie! :)))) Uściski serdeczne i radosnego rodzinnego wędrowania :)

Odpowiedx
Kasia Pustelny-Szewczyk 13 stycznia 2018 - 8:40

Hej, pięknie dziękujemy za przemiły komentarz :) Cieszę się że do nas
zaglądasz i nasze pomysły są natchnieniem dla Ciebie! :)))) Uściski
serdeczne i radosnego rodzinnego wędrowania :)

Odpowiedx

Pozostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Prawo UE zobowiązuje nas do poinformowania Cię, że ta strona wykorzystuje ciasteczka, głównie w celach analitycznych. Jakkolwiek apetycznie by to nie brzmiało, zostałeś poinformowany. Dalsze korzystanie z tej strony oznacza akceptację tego faktu. :) Rozumiem i akceptuję Więcej informacji

Kasai - podróże w sieci