Home PodróżeUkraina Majówka w Kijowie, czyli weekend to za mało!

Majówka w Kijowie, czyli weekend to za mało!

by Kasia

Chyba jeszcze nigdy nie przeżyliśmy tak spontanicznego wyjazdu. To tak jakby ktoś nagle zabrał Cię z domu i porzucił w miejscu o którym niewiele wiesz, bez mapy, przewodnika, noclegu. Takiego psikusa splataliśmy sobie sami, spóźniając się na samolot do Teheranu, na lotnisku w Kijowie. Udało się nam jednak uratować z tej opresji i spędziliśmy fantastyczne cztery dni w Kijowie.


Przyznam się Wam szczerze, że od dawna chciałam wybrać się do Kijowa. Właściwie to chciałam tam głównie zobaczyć gigantyczny kompleks cerkwi – Ławre Peczerską. Miast zbytnio nie lubimy zwiedzać, więc wydawało się, że weekend w Kijowie byłby wystarczający. Zaplanowaliśmy już nawet wycieczkę do Kijowa na koniec maja, ale musieliśmy zrezygnować, bo Malwina dostała w tym czasie sanatorium… a tu niespodzianka…

Na długi weekend majowy kupiliśmy bilety do długo wyczekiwanego Iranu. Radość niesamowita – w końcu lecimy! Startowaliśmy z Pragi, a przesiadkę mieliśmy właśnie w Kijowie i zaraz po wylądowaniu nawet mi się wyrwało, że w końcu musimy się do tego Kijowa ruszyć i jaka to szkoda, że nie przyjedziemy tu pod koniec maja. Cóż, uważaj o co prosisz – może spełnić się szybciej niż myślisz… Na samolot do Teheranu mieliśmy jeszcze trochę czasu – spędziliśmy go na lotnisku tak produktywnie, że samolot odleciał bez nas. Nie zorientowaliśmy się, że w Kijowie jest czas przesunięty o godzinę, nie zapowiadano boardingu, nikt nas nie wywoływał, nie było „last call”…

Ostatnie tygodnie to cała seria zdarzeń nietypowych. Bo nie codziennie ucieka nam samolot, niecodziennie znajdujemy się przypadkiem w jakim mieście i w przeciągu kilku godzin musimy zorganizować sobie pobyt i zwiedzanie. To też cała seria przemyśleń na temat blogowania, relacji na blogu, przygotowań do podróży i w końcu naszych doświadczeń podróżniczych. Jak się okazuje, nie zawsze doświadczenie w podróżowaniu może nas ustrzec przed takimi wpadkami. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że zadziałała rutyna i straciliśmy czujność.

To w sumie dobry przykład, jak się w takiej pozornie patowej sytuacji odnaleźć i przekuć tą porażkę na całkiem miły czas. Ale to też przemyślenia na temat blogosfery podróżniczej.
Zawsze byłam zwolenniczką tekstów, które przede wszystkim pokazują innym jak zorganizować i zaplanować podróż. Kiedyś zażarcie o to się spierałam z innymi blogerami, ostatnio jednak nieco poluzowałam :), uznając że w sieci są też osoby które oczekują od twórców internetowych pięknych opisów, zachwytu chwilą i zdjęć. Tylko tyle i aż tyle, bo sami niekoniecznie kiedykolwiek się w dane miejsce wybiorą.

Jednak po ostatnich doświadczeniach, znowu się zradykalizowałam. Bo jak byście się czuli, przerzucając kolejną relacje w sieci ok. 2-3 w nocy, gdzie nasz drogi podróżnik chwali się, że znalazł klimatyczny hotelik z jeszcze bardziej klimatyczną knajpką nie podając nawet nazwy, że o adresie nie wspomnę. Naprawdę drodzy blogujący jesteście pewni, że Wasi czytelnicy trafiają do Was tylko po ulotne chwile i Wasze przemyślenia? Ja nie. Doceniam piękne zdjęcia i dobry tekst, ale choćby na końcu oczekuje konkretów. Daj swoim czytelnikom jakąś realną wartość. Wtedy wrócą po więcej. :)

Warto dodać, że relacje znalezione w Internecie były naszą ostatnią deską ratunku. W Kijowie i na Morawach byliśmy bez przewodnika, zupełnie bez przygotowania. Na dodatek w samym Kijowe nie trafiliśmy na informacje turystyczną, na szczęście dzięki kilku blogerom udało się cały pobyt zgrabnie ogarnąć. :)

Mapa w nowym miejscu to podstawa, a my nie mieliśmy nawet przewodnika…

Niestety, w okienku informacji na lotnisku nie było żadnych ulotek. Co ciekawe, potem chodząc po mieście przez kilka dni nie widzieliśmy nigdzie informacji turystycznej. Na szczęście, przy stanowisku taksówek na lotnisku dostaliśmy mapkę. Była dla nas prawdziwym skarbem – była mapa, plan metra i graficzna mapka centrum z narysowanymi ciekawymi budynkami. Na lotnisku zarezerwowaliśmy też szybko dwa pierwsze noclegi i mogliśmy ruszać do centrum.

Cały plan zwiedzania powstał tylko dzięki relacjom w sieci. Na początek trafiliśmy na rewelacyjne opisy na blogu:
http://petrykivka.pl/2016/03/01/kijowskie-must-see-przewodnik/

Potem przypomniałam sobie, że znajomi też kiedyś w Kijowie byli i ich relacje pomogły nam ułożyć listę miejsc do zobaczenia (wszystkie niezwykle pomocne i praktyczne linki znajdziecie na końcu tekstu).
Teraz z niemałą satysfakcją musimy stwierdzić, że plan zwiedzania Kijowa udało się nam ogarnąć całkiem dobrze i jak się okazuje nie zawsze drukowany przewodnik jest niezbędny. Widzieliśmy wszystko co sobie zaplanowaliśmy. Znaleźliśmy też kilka ciekawostek o których inni nie wspominali.

Waluta

Mieliśmy ze sobą spory zapas dolarów i bez problemu wymienić je można w każdym kantorze. Jeśli macie tylko złotówki, też wymiana jest możliwa. W sklepach można płacić bez problemu kartą.
Kurs hrywny do złotówki to: 1 UAH = 0.14 PLN (stan na maj 2018)

Czas miejscowy

Na Ukrainie mamy różnice 1 h w stosunku do czasu Polskiego – czyli jak u nas jest 19:00 to na Ukrainie już 20:00. Jak się okazuje to bardzo istotna informacja, jeśli przesiadacie się z samolotu na samolot, a kapitan samolotu którym przylecieliście na Ukrainę jakoś dziwnym trafem zapomniał poinformować jaki jest czas na lotnisku na którym właśnie lądujecie…

Jak dojechać

Najprościej i najszybciej samolotem. Szczególnie jeśli otwiera się jakieś nowe połączenie tanich linii z Kijowem, warto się zainteresować.

Inna opcja to autobus. Choć trasa wydaje się przeraźliwie długa, to całkiem sporo firm jeździ na trasie Kijów – Kraków, Warszawa, Wrocław, Katowice. Ceny są też mocno zróżnicowane. My kupowaliśmy przejazd w jedną stronę, będąc już w Kijowie i okazało się bardziej korzystnie kupić bilety na miejscu, w biurze przewoźnika Ecolines. Było taniej niż przez Internet – 1300 hrywien za osobę. Co istotne, kupowane 2 dni przed wyjazdem (z większym wyprzedzeniem może być taniej). Biuro Ecolines jest przy dworcu głównym (stacja metra Wogzalna) w małym pawilonie handlowym przy parkingu maszrutek i dworcu autobusowym.


Jechaliśmy autobusem na trasie Kijów – Praga. Dlaczego? Bo w Pradze, przy lotnisku, został nasz samochód. ;)
Autobus wygodny, piętrowy, z toaletą. Można kupić kawę i herbatę za 15 hrywien. Wyjechaliśmy o 7 rano, o 15 był we Lwowie.
Dworce autobusowe, na których się zatrzymuje autobus są w sporej odległości od centrum miasta. W Kijowie odjeżdżał z dworca autobusowego przy stacji metra Wydubiychi.

Po drodze, jadąc autobusem jest okazja zobaczyć jak piękna i zielona jest Ukraina i jak zmienia się na lepsze.

Oczywiście nie obyło się bez przygód. Tak, pewnie się domyślacie – na koszmarnej granicy… Rozrywkowe stanie na granicy Szegini / Medyka zajęło nam prawie cztery godziny… Najbardziej przykro było, że to po polskiej stronie było najmniej miło. Co ciekawe, głównie panie celniczki były po prostu wulgarne i chamskie w stosunku do ludzi z Ukrainy. Było nam po prostu wstyd jak się do nich odzywały. Jak podsumował Marek: jeśli chcesz zobaczyć jak traktują na granicy naszych sąsiadów, to schowaj się w ukraińskim autobusie… Niestety było to żenujące przedstawienie. Znajomi donoszą, że na granicy ze Słowacją i Rumunią nie ma takich scen… a to przecież też wschodnia granica UE.

Jest jeszcze pociąg

Ta opcja chyba najbardziej mi się spodobała. Nawet mieliśmy zaplanowane na drugi majowy weekend pojechać najpierw PKP InterCity do Przemyśla, a potem pociągiem z Przemyśla do Kijowa. Pociąg jedzie ok. 7 godzin i sądząc po relacjach w Internecie jest bardzo komfortowy. Co ważne, pociąg nie stoi na granicy – celnicy przeprowadzają kontrolę w jadącym pociągu.

Transport na miejscu

Z lotniska Boryspol
Do centrum dojedziecie wygodnie autobusem Skybus nr 322 który jedzie co 15 minut (co 20 w nocy). Stoi i czeka po prawej stronie po wyjściu z hali lotniska. Cena 100 hrywien. Jedzie do dworca – stacja metra Wogzalna. Lotnisko jest kilka kilometrów od miasta – niestety w dzień dojazd może trwać dość długo, bo w Kijowie są koszmarne korki. Jeśli jednak jesteście większą grupą, to bardziej korzystny może okazać się przejazd Uberem.
Metro
Kursuje od ok. 5:30 do 24. Na przejazd kupujemy żetony w okienku – jeden rodzaj za 5 hrywien (dzieci do 7 lat bezpłatnie). Cena nie zależy od odległości, można się na tym jednym żetonie przesiadać. Poruszanie się po mieście metrem jest najszybsze. W centrum jest kilka przystanków więc bez problemu dojedziecie do wszystkich ciekawych miejsc. Ciekawostka: panie w okienkach dosyć dziwnie reagują na kupowanie większej liczby żetonów „na zapas”. Tak jakby miało im przez to braknąć (żeton wrzuca się w bramkę wejściową i zostaje na stacji, na której zaczynacie podróż). ;)

Trolejbusy
W Kijowie jeździ sporo trolejbusów. Pewnie wszędzie nimi dojedziecie, jednak musicie też brać pod uwagę korki. W godzinach szczytu miasto bywa szczelnie zakorkowane. Korzystaliśmy tylko dwa razy – dojeżdżając po wyjściu z metra do Ławry Peczerskiej i skansenu Pirogovo. Bilety kupuje się u sprzedawcy wewnątrz pojazdu, cena 4 hrywny (dzieci do 7 lat bezpłatnie). Bilet kasuje albo Pani od biletów albo sami. Kasowniki są z poprzedniej epoki, wiec kasowanie biletów to tez atrakcja!

Żółte busiki – maszrutki
Jest ich zatrzęsienie. Pozwolą dostać się do miejsc oddalonych od miasta – nie mieliśmy takich potrzeb, tak więc nie korzystaliśmy.

Funikulor to w sumie atrakcja turystyczna, ale przejedziecie nim na taki sam żeton jak w metrze. Warto choć raz się przejechać, choćby dla widoku na Dniepr. My połączyliśmy przejazd ze zwiedzaniem cerkwi. Z metra Kontraktova Ploscha wjechaliśmy na górę – jesteśmy wtedy tuż przy cerkwi Michała Archanioła (Mykhailivskoj Ploshchy) i niedaleko mamy do cerkwi św. Andrzeja.

Kijów – gdzie spać?

My byliśmy w dość specyficznej sytuacji. Nocleg musieliśmy znaleźć natychmiast, szukając go przez Internet ok. 21ej. Na szczęście się udało. Tym razem znowu niezawodny okazał się Booking.com
Jaka lokalizacja? Zdecydowanie polecamy centrum – wszędzie wtedy macie blisko na nogach. Nasz hostel Kreszcziatik był na ulicy Chmielnickiego. Lokalizacja doskonała, choć sam hostel taki sobie. Tylko w przypadku, gdy zupełnie nic nie znajdziecie w normalnej cenie w centrum. Blisko do opery i na główną ulice miasta – Kreszcziatik. Na Majdan chodziliśmy na nogach. Tuż przy bramie wejście do metra. W kamienicach obok fajne restauracje i kawiarnie (Rukola – pizza, Lwowskie placki – strudle).
Kolejne noclegi zarezerwowaliśmy na Airbnb. Oczywiście wyboru wielkiego nie było, ale udało się trafić całe mieszkanie, niedaleko metra Politechnika. Standard mocno późny Gierek, ale mieliśmy kuchnię i całe mieszkanie tylko dla siebie.
Nocleg Hostel – 970 hrywien noce
Nocleg Airbnb – 400 zł za 4 noce

Rejestrując się z naszego linka na booking.com otrzymacie 50 zł na pierwszą rezerwacje! 
Warto też poszukać noclegów na portalu AirBnb – zniżkę na pierwszą rezerwację (aktualnie to 110 zł) dostaniecie rejestrując się z tego linka Tutaj.

Inne polecane noclegi:
– Dream Hostel – nocowała tam znajoma Ada. Ciekawy wystrój i blisko do Placu Kontraktowego. Jednak do metra trzeba kawałek przejść.
Na pewno, jeśli będziecie szukać odpowiednio wcześniej, uda się coś ciekawego znaleźć.

Kijów – co zobaczyć?

1. Ławra Peczerska (ukr. Києво-Печерська лавра)

Dla mnie to była zawsze wizytówka Kijowa i właściwie tylko dla niej chciałam tu przyjechać (oczywiście teraz okazało się, że Kijów ma znacznie więcej do zaoferowania). Teren Ławry jest ogromny. Poza główną cerkwią i charakterystyczną dzwonnicą (polecamy wejść na górę) jest tu kilka mniejszych cerkwi i kilka wejść do krypt gdzie pochowani są w szklanych trumnach mnisi. Wchodzimy tam z zapalonymi świeczkami wyrabianymi na miejscu z wosku pszczelego. Odwiedziny tutaj polecamy zdecydowanie na tygodniu i raczej nie w święta. Wystarczy że będzie dzień świąteczny to duża liczba pielgrzymów tutaj może być mocno uciążliwa.
Wstęp
Kilka opcji wstępów – ze zwiedzaniem całości albo tylko wejścia na teren (60 hrywien). Dzwonnica osobno płatna – 70 hrywien. Chore ceny za robienie zdjęć – 200 hrywien. Polecamy schować aparat przy wejściu i zbytnio się z robieniem zdjęć nie afiszować. Smartfonem można pstrykać bez ograniczeń, oczywiście bezpłatnie.
Dojazd
Najprościej ze stacji metra Arsenalna, a potem trolejbus 38 – przystanek znajduje się po drugiej stronie ulicy, naprzeciwko wyjścia z metra.

2. Sobór Sofijski (ukr. Софійський Собор)

Na liście UNESCO, aktualnie tylko muzeum z pięknymi freskami. Bardzo klimatyczne, bez ociekających złotem ścian. Polecamy wejście na wieżę i podziwianie panoramy miasta.
Wstęp muzeum St. Sophia – 100 + dzwonnica 60 – jeszcze jest opcja z muzeami za 200, fotografowanie płatne, w środku zabronione (czynne 9-19).

3. Cerkwie

– św. Andrzeja (wnętrze w remoncie), wstęp 20 hrywien na taras przed świątynią


– św. Michała Archanioła – bezpłatnie


W Kijowie, jak w każdym dużym mieście, jest bardzo dużo kościołów i cerkwi. Nie mieliśmy zbyt wiele czasu żeby zobaczyć ich więcej, ale wydaje się że wiele z nich to prawdziwe perełki. Trafiliśmy tak przez przypadek do Sobóru św. Włodzimierza – mieliśmy chwilę czasu, a był niedaleko opery.

4. Opera

Bardzo polecamy wybrać się na spektakl albo koncert. Repertuar jest imponujący, a ceny zaczynają się od 30 hrywien. Wnętrze Opery oczywiście też robi wrażenie. Po prostu nie mogliśmy nie skorzystać – hostel mieliśmy na tej samej ulicy. Spektakle są tak ciekawe, że poważnie zastanawiamy się, żeby jeszcze tu wrócić głównie dla wizyty w Operze. W Krakowie balet Dziadek do Orzechów czy Jezioro Łabędzie grane są może raz w roku, tutaj w miesiącu są takie tytuły, że trudno się zdecydować który wybrać. Bilety można kupić nawet w dniu spektaklu – od godziny 11ej pojawiają się te z nieodebranych rezerwacji. Ceny od 30 do 400 hrywien. Co ważne, to nie jedyne miejsce gdzie zobaczymy balet czy operę – w końcu to stolica! I jeszcze jedna ciekawostka – w Kijowie jest zwyczaj, że na końcu spektaklu widzowie sami zanoszą kwiaty na scenę, dla wybranych artystów. To niewątpliwie okazja, żeby stanąć na deskach sceny i z bliska zobaczyć dekoracje i kostiumy artystów. Jeśli planujecie odwiedzić kilka teatrów warto poszukać budki gdzie kupicie bilety do wszystkich miejsc tego typu w mieście – widzieliśmy taką w przejściu podziemny przy Bazarze Besarabskim.

5. Plac Kontraktowy z przyległymi uliczkami, szczególnie z Andriivskyi Ułaz (Андреевский спуск)

My odkrywanie tego zakątka Kijowa zaczęliśmy od tarasu widokowego przy Cerkwi św. Andrzeja. Piękna panorama na Dniepr. Możecie też wypatrzeć kilka ciekawych murali. Potem schodzimy cały czas w dół ulicą Andriivskyi Ułaz. Klimat tu trochę jak na Montmartre w Paryżu. Sklepiki, galerie, stragany z rękodziełem. W weekend trafiliśmy nawet na gigantyczny targ rękodzieła – sklepiki były na bocznych ulicach i na placu. Stoi tu też ogromna karuzela z które możemy podziwiać panoramę okolicy. Na placu jest Młodzieżowy Teatr Opery i Baletu – tam byliśmy na Śpiącej Królewnie Czajkowskiego.

6. Ulica Kreszczatik (ukr. Хрещатик – Chreszczatyk)

Główna ulica Kijowa i zdecydowanie choć raz trzeba się nią przespacerować. Zaczynamy od Placu Niepodległości (Majdan Niezależności) i polecamy przejść aż w okolice Bazaru Besarabskiego (ukr: Бесарабський ринок). W nagrodę na końcu traficie do firmowego sklepu Roshen (z czekoladkami i tortami). Koniecznie zaglądnijcie tutaj w niedzielę, albo w inny świąteczny dzień. Ulica jest wtedy zamknięta dla samochodów i można spacerować po całej szerokości. Wzdłuż jest zatrzęsienie budek z kawą i lodami. My w końcu zdecydowaliśmy się na kawę w barze Sroka. Rewelacja – polecamy!

7. Plac Niepodległości (ukr.: Майдан Незалежності)

To miejsce związane z niedawną bolesną historią walki Ukraińców o wolność i niezależność. Chyba każdy z Was pamięta relacje z protestów, które miały miejsce na przełomie 2013 i 2014 roku. Zginęło wtedy ponad 100 osób. Na placu jest ekspozycja poświęcona tym wydarzeniom. Jest też wzdłuż chodnika aleja pamięci tych co zginęli ze zdjęciami. Na kolumnach są wywieszone zdjęcia. Wygląda to na działania przyjaciół i rodziny zabitych, tak żeby pamięć o nich nie uleciała. Smutne miejsce. Bo choć plac teraz tętni życiem, jest tu piękna fontanna i centrum handlowe, to chyba dla większości mieszkańców Kijowa to miejsce bolesne, ale jednocześnie pokazujące że naród się nie ugiął i postawił na swoim. Trzeba też pamiętać, że aktualnie na terenie Ukrainy toczy się regularna wojna w rejonie Donbasu, a Krym został już całkowicie przejęty przez Rosję. O tym, na jak dużą skale toczą się walki na wschodzie, przypominają zdjęcia zabitych eksponowane przy Cerkwi Michała Archanioła. Na ulicach widać często żołnierzy na przepustkach w charakterystycznych mundurach. Są też miejsca pamięci, jak to na które trafiliśmy przy ulicy Andriivskyi Ułaz. Pamięci śpiewaka operowego, który przerwał karierę we Francji i wrócił by walczyć w obronie swojej ojczyzny. Zginął z ręki snajpera.

8. Skansen Pirohovo

To doskonale miejsce żeby uciec z miasta na zieloną trawkę. Teren skansenu jest gigantyczny i warto wybrać się tutaj w weekend, kiedy większość chat jest otwarta i możecie trafić na jakąś imprezę. My byliśmy tam w trakcie festiwalu Hucułów.
Wstęp 50 hrywien, dzieci bezpłatnie.
Dojazd autobusem 496 (tylko w weekendy dojeżdża pod bramę) i trolejbusem 11 ze stacji metra Wystwiennyj Centr (trzeba przejść ok. 800m z przystanku).

9. Plaże i wyspy na Dnieprze

Wystarczy przejechać dwie stacje metra z centrum i już jesteśmy nad rzeką. Co ciekawe metro wyjeżdża z podziemi na most i możemy przez okna oglądać rzekę i panoramę miasta. Wysiadamy na stacji Hydropark. Gdy pójdziemy w lewo (patrząc w kierunku miasta), będziemy mieć rozlegle tereny parkowe z restauracjami, alejkami i wąskim paskiem plaży nad rzeką. Są tu też place zabaw dla dzieci i miejsce gdzie zapewne wieczorem organizowane są tańce. Tutaj też zobaczycie ładną panoramę miasta z widokiem na wieże Ławry Peczerskiej i pomnik Matki Ukrainy.
Gdy od metra pójdziemy w prawo, przez most przejdziemy na kolejną wyspę. Tu jest bardziej dziko. Jest park linowy i można wypożyczyć kajaki. Są też plaże, podobno kilka płatnych. Co ciekawe powstaje na szeroką skale cała infrastruktura z alejkami, pawilonami i toaletami. Dość estetycznie to wygląda więc wkrótce będzie tylko lepiej. Skusiliśmy się na pływanie kajakiem, jednak nurt był bardzo silny i dodatkowo dość mocno wiało. Dlatego nawet nie pokusiliśmy się płynąć w stronę miasta, tylko pokręciliśmy się pomiędzy wyspami. Pływaliśmy tylko 40 minut i zrobiliśmy 3 km. Gdybyście się też tu wybrali, to ostrzegamy, plaża którą widać z mostu, to plaża nudystów. Dostać się na wyspę można tylko łódką albo kajakiem. Jednak nie wysiadaliśmy.
Kajak – godzina ok 100 hrywien
Park linowy wersja dla dzieci – 50 hrywien dwa przejścia

10. Najgłębsza stacja metra – Arsenalna

Nawet jak macie wszędzie blisko, choć raz warto się metrem przejechać. Każda stacja jest inna. Warto zobaczyć Złote Wrota – ozdoby z mozaiki na ścianach i najgłębszą stację na świecie – Arsenalą. Jest na głębokości 105,5 metra. Pod ziemię zjeżdżamy aż dwoma ciągami gigantycznych ruchomych schodów. Przyznam się Wam, że po kilku przejazdach ruchomymi schodami w metrze, uwielbiałam gapić się na ludzi jadących na sąsiednich schodach – szczególnie w przeciwnym kierunku do naszego. Wrażenie jest niesamowite, bo wszyscy wydają się w nienaturalnie odchylonej od pionu pozycji. Momentami było to naprawdę zabawne – polecam, zobaczcie sami!

Co jeszcze zobaczyć w Kijowie i okolicach?

– wycieczka do Czernobyla. Wielu wybiera się do Kijowa właśnie po to żeby pojechać do Czernobyla. Dostać się tam możecie tylko ze zorganizowaną wycieczką. Nam się nie udało – a miał jechać tylko Marek, bo dzieci nie mają tam wstępu. Jednak dzień przed naszym przylotem zostały zamknięte listy uczestników wycieczek aż do 4 maja ( w związku ze Świętami Wielkanocnymi). Trudno. Relacje z wyjazdu Ady znajdziecie tutaj: http://www.podrozeady.com/Czernobyl/1/
Firmy zajmujące się organizacją wyjazdów: UkrainianWeb , TourKiev.

Najlepiej wycieczkę zarezerwujcie jeszcze z Polski. Na wycieczkę mogą pojechać tylko dorośli.

– wycieczka do willi Janukowycza. To aktualnie muzeum korupcji – czyli willa w której mieszkał prezydent Janukowych – bizantyjski przepych i kicz.

– skansen kozacki – Słoboda Mamaja (Мамаєва Слобода).
Skansen znajduje się w ok 7 km od Kijowa. Można tu dotrzeć trolejbusem (nr 27) lub marszrutką (nr: 201, 232, 427, 471, 433, 454). – Słoboda Mamaja (Мамаєва Слобода) ma też swoją oficjalną stronę internetową: http://mamajeva-sloboda.ua.

Jedzenie

Krótko mówiąc w Kijowie nie będziecie głodni. Jedzenie jest bardzo smaczne, tanie i jest tu pełno uroczych restauracji i kawiarni.
1. Puzata Chata – chyba najpopularniejsze miejsce z takim jedzeniem. Porcje są spore i tanie. Pierwsze wizyty jednak kończyły się niepohamowaną chęcią skosztowania wszelkiego i braliśmy góry jedzenia. Pamiętajcie, że jest tam zawsze osobno bardzo dobra kawiarnia z pysznymi ciastami. Restauracje znajdziecie :
– przy dworcu głównym – na przeciwko wejścia
– na Placu Niezależności, w podziemiach pod szklaną kopułą centrum handlowego
– na ulicy Kresztaczik, za Bazarem Besarabskim
– przy wyjściu z metra Plac Kotraktowy
– na placu Kontraktowym na rogu ulicy


2. Słodycze i torty z Roshen – koniecznie skosztujcie czekoladek i tortów z firmy która jest własnością prezydenta Piotra Porochenko. Firmowe salony znajdziecie na końcu ulicy Krescziatik, niedaleko Bazaru i przy wyjściu z metra na placu Kontraktowym.


3. Fantastyczna kawa na każdym rogu. Już po pierwszym wyjściu na miasto okazało się że Kijów kawiarniami stoi. Często w zasięgu wzroku było 5-7 miejsc gdzie można napić się kawy, dodam całkiem dobrej. My piliśmy najczęściej w kawiarniach Puzatej Chaty do fantastycznych tortów od nich (polecam eklerowy). Bardzo dobra była też z budki Sroka na Kresztacztiku.

4. Lwowskie Placki – strudle. To miejsce mieliśmy dosłownie tuż obok bramy pierwszego hostelu. Są tam robione na świeżo i na oczach gości strudle – pikantne i słodkie. Sami sobie potem wybieramy rodzaj sosu. Nasze miejsce było na ulicy Teatralnej, ale to sieciówka więc traficie na nie też w innych miejscach.


5. Rukola – pizzeria, też mieliśmy ją dosłownie pod nosem i sporo ich jest na mieście. Bardzo miły lokal, choć pizza specyficzna. Cienkie ciasto, jednak nie do końca zachwycające.

6. Gruzińskie piekarnie. Są na każdym kroku – a jak gruzińskie, to oczywiście chaczapuri.

7. Czeburieki w budkach – tym razem się nie skusiliśmy, ale polecamy choć raz skosztować. To rodzaj sporego pierożka z nadzieniem z mięsa smażony w głębokim tłuszczu

8. Dobre lody ze sklepu. Od czasów zachwytów nad lodami na Litwie i Łotwie z radością kosztujemy nowe smaki. Te dostępne na Ukrainie w sklepach są pyszne – dobra czekolada, ciekawe smaki. Polecamy

Kijów – ciekawostki

– Metro – najgłębsza na świecie stacja – Arsenalna. Co ciekawe metro na Dnieprze przejeżdża przez most na wyspę.
– Roshen czyli tort od Prezydenta. Obecny właściciel to prezydent Piotr Porochenko. Zanim przejął zakłady cukiernicze istniały już ok 50 lat. Firma tak dobrze prosperuje i ma taka renomę, że co noc wypiekanych jest 15 ton tortów. Co ciekawe, przy takiej masówce tort który kupiliśmy smakował doskonale. Co więcej, inne zapowiadały się że będą równie dobre i jak tylko będzie okazja to skosztujemy co najmniej dwa inne.

– Kijów miastem kasztanów – to drzewo jest symbolem miasta i pora kwitnienia kasztanowców jest niemal takim świętem jak kwitnące wiśnie w Japonii.
– poszukajcie kotów przy Złotej Bramie

Co kupić w Kijowie

– Tort Roshen – jeśli tylko będziecie mieli możliwość, to koniecznie zabierzcie do Polski. Są bezpiecznie pakowane w kartonowe pudełka i na pewno uda się dowieźć.
– Kwas chlebowy biały i ciemny
– ukraińskie mięsne przekąski ;)

Miejsca które warto odwiedzić

1. Posiedzieć na placu zabaw mozaikowym czyli ulica Pejzażowa – więcej tutaj
2. Wizyta w Operze – piękne wnętrza i spektakle i koncerty
3. Jeśli z dzieckiem – spektakl baletowy w Akademickim Teatrze Opery i Baletu dla Dzieci i Młodzieży
4. Zjeść tort od prezydenta
5. Spacer po Kreszczatiku, szczególnie w weekend
6. Zakupy na targu Besarabskim
7. Przejechać się metrem i ruchomymi schodami w najgłębsze stacji metra Arsenalna
8. Plażowanie i kajaki w Hydropark nad Dnieprem.

Linki

http://petrykivka.pl/2016/03/01/kijowskie-must-see-przewodnik/
http://www.podrozeady.com/Czernobyl/1/
https://zyciewpodrozy.pl/kijow/
http://www.pl.rowland98.com/dom/23138-plyazhi-kieva.html
https://www.biegunwschodni.pl/category/europa/ukraina/kijow
http://www.masaperlowa.pl/tag/kijow/#.WwJB0pcuA2w
http://globstory.pl/co-mozna-robic-w-kijowie/

Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, jeśli nasza twórczość jest dla Ciebie inspirująca i korzystasz z niej przy planowaniu wycieczek bliższych i dalszych, to będzie nam niezmiernie miło jeśli od czasu do czasu odwdzięczysz się fundując nam kawę. :)

Doda nam to sił i energii do tworzenia kolejnych ciekawych i inspirujących treści.

To też może Cię zainteresować

Pozostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Prawo UE zobowiązuje nas do poinformowania Cię, że ta strona wykorzystuje ciasteczka, głównie w celach analitycznych. Jakkolwiek apetycznie by to nie brzmiało, zostałeś poinformowany. Dalsze korzystanie z tej strony oznacza akceptację tego faktu. :) Rozumiem i akceptuję Więcej informacji

Kasai - podróże w sieci