Z Hiroszimy wyjechaliśmy dość wcześnie rano. W lekkim stresie pędziliśmy na dworzec, żeby zdążyć na pociąg – na szczęście się udało. Szybka przesiadka w Osace i przywitaliśmy się z naszym ulubionym, cudnym Kioto. :)

IMG_6014


Komfortowe domki na skraju roztoczańskiego lasu, w cichej i spokojnej okolicy pośrodku Roztocza. Idealne do aktywnego wypoczynku lub błogiego lenistwa... :)

Zobacz, zachwyć się, zarezerwuj!

Dzień 10 (5.05) – Hiroszima – Kioto, świątynie i ogrody

Z dworca do hostelu Ikoi-no-ie jest spacerkiem ok. 10 min. Hostel mieści się w 3 budynkach, jesteśmy chyba w nowszej części. Znów będziemy spać na tradycyjnych tatami, a łazienka przypomina mały onsen. Do tego przyjemna część wspólna i takie sobie toalety (z prehistorycznymi washletami).


Szkoda dnia, na siedzenie w hostelu – ruszamy w świat, na początek do parku cesarskiego. Park otaczający pałac cesarski jest dosyć pokaźny. Zatrzymujemy się na obiadowy piknik z bento w urokliwym zakątku nad stawem – karpi jest w nim tyle, że w reakcji na klaskanie niemal wyłażą na brzeg. Chyba nie pisaliśmy jeszcze o tym – przy dowolnym stawie, w dowolnym parku w Japonii wystarczy zaklaskać by po chwili pojawiły się karpie wyciągając pyszczki w oczekiwaniu na poczęstunek. ;)


Niestety biuro cesarskie było tego dnia nieczynne (święto). Ale spisaliśmy sobie godziny otwarcia postanowiliśmy podjechać tu ostatniego dnia w Kioto.

Ruszamy dalej, na świątynie i ogrody. Wracamy autobusem w znajomą okolicę i spacerkiem docieramy do świątyni z przepięknym ogrodem w stylu Zen – Kodaiji Temple. Niesamowicie ułożone kamienie i zadaszony taras do kontemplowania widoków – można się tam fajnie wyciszyć i zrelaksować po turystycznych trudach. We wschodniej części ogrodu znajduje się bardzo przyjemny zagajnik bambusowy – rosną tam jedne z najgrubszych bambusów jakie kiedykolwiek widzieliśmy.
IMG_5893

Spacerkiem idziemy dalej miedzy świątyniami. Spotykamy Maiko (albo Gejszę – pewnie znajdzie się tu ktoś kto rozpozna ;)) – ma cudowne kimono i jest bardzo miła.
IMG_5703


IMG_5720
Kolejny punkt, to Chram Yasaka z lampionami i beczkami sake stojącymi przy wejściu. Świątynia znajduje się tuż obok przystanku autobusowego Gion. Przed wejściem do świątyni jest postój tradycyjnych riksz.


IMG_5983

W drodze powrotnej zabieramy z pierwszego hostelu zostawiony tam 2 dni wcześniej wózek Malwiny, a w autobusie poznajemy miłych Rodaków z Dąbrowy Górniczej (pozdrawiamy przy okazji :)).

Dzień 11 (6.05) – Kioto – Nara

Dojazd do Nary jest banalnie prosty – jedziemy bez przesiadek pociągiem na kartę JR (ok. 1 godziny). Z dworca kierujemy się w lewo, na deptak ze sklepikami który zaprowadzi nas najpierw nad jezioro, a potem w lewo do pierwszych świątyń.

Wbrew pozorom i naszym oczekiwaniom to nie była lekka wycieczka – teren jest ogromny. Polecam też zabrać wygodne buty bo często będziemy chodzić po drobnych kamyczkach. Nasz plan minimum zakładał wizytę w dwóch świątyniach i ogrodzie, a i tak spędziliśmy tam cały dzień!

Już przy pierwszej świątyni zobaczyliśmy sarenki – miały tutaj większe rogi niż te na wyspie Miyajima. Świątynia Kofukuji – była pierwszą na naszej trasie – niestety część budynków była w remoncie. Robimy zdjęcie przy latarni z brązu z IX wieku, oglądamy pagodę z 730 roku i zmykamy dalej. ;)
IMG_6098


Zawsze chętnie odwiedzamy ogrody – w Narze Park Yoshikien jest bezpłatny dla turystów i naprawdę warto tutaj zaglądnąć. Dłuższą chwilę spędziliśmy tam w uroczej altance na wzgórzu.
IMG_6358

Świątynia Todaiji z wielkim Buddą (Daibutsu) jest ogromna (16,2 m) – to jedna z największych drewnianych budowli na świecie. Niesamowite wrażenie robią spore posągi dwóch Strażników Nieba – Komokutena i Tamontena.


Posag Buddy ciekawy, ale my szukaliśmy innej atrakcji… kolumny z otworem wielkości dziurki nosa Buddy. Jeśli się przez niego przeciśnie gwarantuje to powodzenie w życiu (lub według drugiej wersji można być pewnym wejścia do raju). Naprawdę świetna zabawa patrzeć jak dzieciaki się przeciekają.
Udało się też dwóm panom – dostali duże brawa. Ja też miałam ochotę, ale w sukience pewnie byłoby trochę trudno. ;)


Ustawiliśmy się w kolejce do kolumny mając nadzieję, że nasza Malwinka będzie miała nastrój i się przeciśnie. Na szczęście się udało, tylko pod koniec jej się nie spodobało, bo nie mogła wstać.
IMG_6454

Na zewnątrz świątyni jest jeszcze jeden ciekawy, drewniany posag do którego ustawiają się kolejki. To Binzuru, który ma moc leczenia chorób.

Spacerkiem ruszamy dalej, po drodze sklepiki i stragany z jedzeniem – truskawki w glazurze (w Chinach były lepsze i większe), grillowany bambus.
IMG_6595
Na koniec czekała nas niesamowita atrakcja – droga do Chramu Kasuga Taisha prowadzi pomiędzy kamiennymi latarniami – jest ich ok 3 tys. Co ciekawe są wszystkie zapalane dwa razy w roku – w lutym z okazji święta wiosny, oraz 15 sierpnia, podczas święta O-bon.


Jednak to nie koniec latarenkowego szaleństwa – na terenie chramu są latarnie z brązu i są ich setki – zawieszone w równych rządkach. Niesamowity widok.
IMG_6740

IMG_6732

Dzień 12 (7.05) – Kioto – pałac cesarski, Tokio

Zaczynamy dzień od pakowania i porzucenia bagaży w hostelowym schowku. Na szczęście nie było z tym problemu. Ruszamy do biura cesarskiego i po kilku minutach mamy już pozwolenia na zwiedzanie (trzeba mieć przy sobie paszport). Pałacu w Tokio nie widzieliśmy, a zdjęcia które widzieliśmy wręcz zniechęcały. Pałac w Kioto za to polecamy. W Kioto można zwiedzać kilka budynków cesarskich – my byliśmy w tym mieszczącym się w parku.
IMG_6859


IMG_6975
Warto dodać, że nie zwiedza się wnętrz – ok. godzinna trasa to spacer z przewodnikiem wokół budynków, podziwianie ogrodów i zaglądanie do niektórych sal otwartych na zewnątrz.

Po wizycie w pałacu ruszamy do polecanej przez znajomych restauracji z sushi – Musashi Sushi. Jest tu dość dużo ludzi, na szczęście ma dwa piętra – na dole siedzi się bezpośrednio przy taśmociągu, u góry też, ale są 4-osobowe boksy. Malwinka wciąga swoje mleczko z widokiem na wirujące talerzyki, a my się zajadamy. Przy stoliku jest kranik z gorąca woda i torebki z herbatą, w pojemniczkach imbir. Jest też kartka z opisem i zdjęciem.
IMG_7033
Dzięki temu nie trafiamy w ciemno i najadamy się przepysznymi smakołykami (może 1 czy 2 z kilkunastu talerzyków nam nie podeszły). Są też pyszne trzy sosy – sojowy, sojowy słodki i ostrzejszy z nutką wasabi.


Kręcimy się jeszcze po okolicy i wracamy do hostelu po bagaże. Tym razem do Tokio pojedziemy ok. 2,5 godziny. Po drodze oglądamy pola z ryżem i plantacje herbaty. Tutaj herbatę zbiera się maszynowo i krzaczki rosną w idealnie równych rzędach. Niestety znowu nie siedzimy po stronie Fuji (będzie ją widać po lewej stronie jadąc do Tokio z Kioto)… po drodze okazało się, że nic straconego – niemal cała góra była przykryta wielką czarną chmurą. ;)

Wydatki:

  • świątynia i ogród – 600Y
  • karta dzienna 500Y
  • hostel Ikoi-no-id – pokój 3 osobowy 9100Y za pokój, za noc
  • świątynia z wielkim Buddą 500Y
  • świątynia z latarenkami 500Y
  • truskawki na patyku 300Y
  • zakupy w sklepie za 100Y
  • restauracja Musashi Sushi – 138Y za talerzyk
Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, jeśli nasza twórczość jest dla Ciebie inspirująca i korzystasz z niej przy planowaniu wycieczek bliższych i dalszych, to będzie nam niezmiernie miło jeśli od czasu do czasu odwdzięczysz się fundując nam kawę. :)

Doda nam to sił i energii do tworzenia kolejnych ciekawych i inspirujących treści.

To też może Cię zainteresować

2 komentarze

Gosia 28 sierpnia 2013 - 8:18

Kasiu to jest Miko. Nie jestem expertem ale ja mialam sesje Maiko. Z tego co pamietam gejsza nie ma tylu ozdob we wlosach i Obi jest podwiniete w slupel a nie zwisajace luzno.

Odpowiedx

Pozostaw komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Prawo UE zobowiązuje nas do poinformowania Cię, że ta strona wykorzystuje ciasteczka, głównie w celach analitycznych. Jakkolwiek apetycznie by to nie brzmiało, zostałeś poinformowany. Dalsze korzystanie z tej strony oznacza akceptację tego faktu. :) Rozumiem i akceptuję Więcej informacji

Kasai - podróże w sieci